Jump to content
Dogomania

rooob90

Members
  • Posts

    34
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by rooob90

  1. [quote name='Illy']Myślę, że na co dzień mogłabym z psem wyjść 3 razy na krótko (lub jeśli będzie trzeba więcej- wiadomo, że na przykład szczeniak musi częściej) i z 2 dłuższe, np. 30 minut i godzina- w środku tygodnia raczej pies spacerowałby na smyczy po ścieżkach, czasem polach i łąkach. A w weekend, różnie, spacery raczej dłuższe. Może to być kilka godzin w lesie czy psim parku. Jeśli chodzi o te psy to właśnie bałam się pielęgnacji... Jeśli chodzi o pudla to myślałam o fryzurce 'użytkowej'- na krótko. Pinczer w sumie nie byłby zły, tylko trochę boję się jego temperamentu i tego czy kontakty z innymi czworonogami nie będą wyglądać nieciekawie...[/QUOTE] Dla dorosłego psa 5 spacerów to za dużo. Nie można przeginać, zwłaszcza gdy ma się psa energicznego, pobudliwego (trzeba go uczyć wyciszania się) 3-4 wystarczą, najlepiej jeden długi +dwa krótsze. Ze szczeniakiem często- to wiadomo. Pielęgnacja biszonów jest wymagająca, więc lepiej sobie daruj psy tych ras. Pudle fajne, ale też do tanich nie należą, inna sprawa że fryzjer co 3-4 miesiące i pudel będzie jakoś wyglądał. Zarówno pudel jak i pinczer mogą być agresywne w stosunku do psów. To zależy głównie od charakteru rodziców (nieszczęsne geny), socjalizacji (dlatego ważny jest wybór szczeniaka z dobrej hodowli- wieksze prawdopodobieństwo, że socjalizacja przebiegała poprawnie już od pierwszych dni) i tego jak Ty będziesz go wychowywać i socjalizowac po pojawieniu się u Ciebie. Czasami mają miejsce takie sytuacje, że nic nie zrobisz- nagle was zaatakuje jakiś pies czy coś, a Twój nabawi się lęku już na resztę swojego życia (choć to zależy o psa- stabilny psychicznie, zrównoważony nie powinien mieć nie wiadomo jakiej traumy po jednym niezbyt groźnym ataku). A cavalier? Już sie łapie do płaskiego pyska czy jeszcze nie? ;)
  2. Sporo zależy od konkretnego psa. Z leniwych to ja znam tylko buldogi angielskie, jak dotad zaden nie był zbyt szalony :) bassety raczej leniwe nie są, przynajmniej nie te co ja znam. No ale to specyficzne rasy, dość mocno brudzące. Jesli myslisz o biszonach to paietaj o tym ze te psy wymagaja duzej ilosci pielegnacji. W przypadku hawanczykow, coton de Tulear zalecane jest codziennie czesanie + odżywka+dokladnie suszenie psa jesli ze spaceru wraca mokry. Jesli taki pies ma wygladac ladnie a nie jak mop. Hawanczyki i inne biszony maja tez to do siebie ze sa dosc drogie, rodowodowe szczenie z dobrej hodowli to czesto wydatek 3000 zł, zwłaszcza suczki są drogie, bo pieski mozna znalezc juz za 2000 zł. Psy tych ras wcale nie sa tez tanie w utrzymaniu, bo sporo sie traci na odpowiednie kosmetyki. Moze pinczer miniaturowy? Przede wszystkim okresl ile czasu dziennie bylabys w stanie z psem spacerowac i jak by te spacery wygladaly.
  3. Ej a komu byscie polecili jack russell terriera? ja szczerze mowiac jeszcze nie wybralem rasy dla siebie, teraz akurat wyjezdzalem do roboty za granice i u goscia u ktorego pracowalem byla jakas rodzina z dwoma "dżakami", super psiska, z wielka korbą, wieczne adhd, nawet z jednym sobie na spacery pochodzilem i sztuczek go kilku nauczylem (dzieciaki mnie za to uwielbiały :)), nie wiem jak inne jacki ale ten był superowy, suka, bardzo przyjazna do ludzi i innych psów, szybko chwytała różne komendy i sztuczki, łatwo się ją motywowało. Ma tu ktoś jacka?
  4. A zetkneliscie sie moze z bostonami? Ile w nich jest z terriera? ;) i jak kwestia zdrowia?
  5. siema, to znowu ja, tym razem z polecenia siory mojej kobiety ;) dziewczyna ma 21 lat, szuka dla siebie czterołapa bo jej smutno i markotno w trakcie roku akademickiego, poza tym jak to stwierdziła chętniej się z domu wychodzi gdy ma się z kim połazić po parku ;) psisko rozmiarowo mini/małe/średnie (nie więcej niż 15 kg, bo więcej nie udźwignie do pociągu), przyjazne dla świata (zwłaszcza dla ludzi i psów), dość żywiołowe, szuka zwierzaka, który nie musi być wybitnie posłuszny, ale nie chce psa, którego trudno się szkoli i który może jej mimo trudu włożonego w wychowanie regularnie zwiewac na giganta na spacerach. Spacerów by dziennie miał do 3 godzin, do tego kilka godzin samotności (praca/uczelnia-do 8 h) dziewczyna ogarnia nieco temat psów, podobają jej się cockery, ostatnio zapałała miłością do bostonów, ale tu jedynie opiera sie na opisach rasy (które często jednak z życiem mają niezbyt dużo wspólnego)- ten ostatni by pasował?
  6. Aha to rzeczywiście źle Cię zrozumiałem ;) Podzwonię jeszcze po hodowlach żeby więcej się dowiedzieć o szkotach, bo wizualnie bardzo mi się widzą, może są mniej wymagające jeśli chodzi o ruch od sznaucerów
  7. [quote name='PaulinaBemol']tak sznaucer musi byc szkolony ( jak każdy pies niby) bez konsekwentnego wychowania to gotowy problem... konsekwentnym trzeba być całe jego życie bo gotowy jest zmienić zasady po swojemu zawsze... na jednej ze stron hodowli jest napisane że [B]ten pies potrzebuje stalowej ręki w aksamitnej rękawiczce[/B] :cool3:,uczą się szybko ale lubią wykonać komendę po swojemu...mówisz siad a on kuca :evil_lol: kochałam właśnie to w swoim psie jeśli nie zgadzał się z moim zdaniem to komendę wykonał ale pokazał całym sobą co o tym sądzi.[/QUOTE] [B]To samo piszą o cockerach ;)[/B] Szkolenie (profesjonalne) a konsekwentne wychowywanie to dwie różne sprawy. Ja osobiście nie czułbym potrzeby pójścia ze sznupem mini czy średnim na szkolenie PT czy IPO. Można (na PT) ale czy trzeba, jest to jakiś przymus, jeśli sie tego nie odfajkuje to pies wlezie na głowę? Gdzie tam. Z moimi ONami na plac chodził głównie mój ojciec, ja jako młody gówniarz mu towarzyszyłem i to po prostu widać że te psy potrzebują określonej stymulacji umysłowej bo bez tego świrują. Widziałem po ONach sąsiadów, którzy mieli te psy jedynie do pilnowania ogrodu...podczas gdy nasze biegały po placu, tropiły, atakowały pozoranta tamte stały w ogrodzie i świrowały biegając od jednego rogu do drugiego szczekając na wszystko co się ruszało. Wiadomo, ONa też nie trzeba zabierać na plac jeśli mu się dostarczy odpowiednich bodźców, ale pamietać trzeba o tym, że na placu najłatwiej te bodźce jednak zapewnić ;) nie uważam że sznup jest jakiś mniej wartościowy czy coś, ale uważam że to zupełnie inna psychika i zupełnie inne zapotrzebowanie na pracę. Np. taki beagle czy sznup raz dwa by sie zanudził na placu gdyby był szkolony tak jak owczarek. Wiadomo, szkolenia z podstawowego posłuszeństwa, czy nawet tego zaawansowanego takie które pokazują jak sie z psem obchodzic, co robic żeby unikac bledow itd sa przydatne bez wzgledu na to czy to będzie sznauceer czy york czy pudel. Ale czy odbycie profesjonalnego szkolenia zakończonego certyfikatem jest rzeczywiście koniecznie żeby sie dogadać ze sznupem? Nie wydaje mi się. Nie wydaje mi się tez, żeby sznupowi rzeczywiście potrzebna była taka sama praca umysłowa jak ONowi, czy nie lepiej byłoby np. postawić na przekopywanie ziemi i szukanie polnych myszy ;) Mnie w sumie to nie dotyczy bo z psem chciałbym sie wybrac na jakieś szkolonko dla samej frajdy jaka mi to sprawia, ale po szkolonku raczej zajmowalibysmy sie sami sobą i to ja bylbym od wymyslania zadan, nie bylby potrzebny tutaj plac czy odbycie kolejnego kursu zeby psa wymeczyc psychicznie ;) No ale skoro piszecie że w tej rasie szkolenie to koniecznośc to może rzeczywiscie macie racje, ja w sznupach nie siedze, Wy zapewne bardziej ode mnie :) Tyle że z tego co czytam na forum e-sznaucery to nie za duzo jest psow (i to rodowodowych) po profesjonalnych szkoleniach wsrod mini i medium, wsrod olbrzymow owszem.
  8. Ale te miksy calkiem ladnie sie prezentuja normalnie opitolone maszynka, nie wiem czy jest sens bawienie sie w trymowanie skoro taki sznaucer to w sumie nie typowy sznaucer bo przeciez klaki moze miec zupelnie innego rodzaju ;) jak dla mnie to nawet nie musi chodzi zbytnio ostrzyzony, bo te niektore do adopcji sa tak obrosniete ze wygladaja jakby mialy normalne dluzsze gladkie kłaki i strzyzenie ich byloby moim zdaniem nieporozumieniem bo odebraloby im caly urok ;] Z praca jest tak, ze mam np. 3 godziny na uczelni, potem 3 godziny robota, kolejnego dnia nie ide na uczelnie ale za to ide do pracy na 7 godzin, weekendy wolne. Czasami biore tez nocki, ale wtedy kuzyn by byl wiec na chwile obecna nie stanowiloby to problemu, gorzej jak kuzyn wyemigruje mi z mieszkania, ale wtedy najwyzej psa albo do kogos podrzuce na ta jedna noc albo moze sie uda go neizle wymeczyc przed i zostawic z swiatlem i telewizja dla lepszego humoru ;) O szkotach czytalem ze sa dosc niezalezne, nie narzucaja sie i nie ma problemu jesli beda musialy same zostawac, bo szybko sie przyzwyczajają tyle ze no wiadomo- żadnego psa sie nie zostawi samego na 10 godzin bez odpowiedniego zajecia i spaceru przed ;) Jesli oczywiscie macie jakies propozycje mniej energicznych ras to nie bojcie sie, podsuwajcie pomysly :) Do malawaszki juz napisalem co by sie nieco zorietnowac w sytuacji i pogadac z osoba ktora mocnow sznupach siedzi ;)
  9. [quote name='Hanako']rooob90 - myślę, że jeśli naprawdę upatrzyłeś sobie sznaucery, to dobrze wpasowują się w twoją wizję psa. aczkolwiek, jeśli połakomisz się na bidę do adopcji, to zrób solidny wywiad - sznaucerom zdarzają się pewne świry, u psów po przejściach czasami to jest ekstremum. oczywiście, że nie zawsze, ale zdarzało się. z moich obserwacji szczególnie dotyczy to relacji z innymi psami (agresja), lęków separacyjnych i szczerze mówiąc, lęków w sensie ogólnym. taki urok schroniskowców (; wystarczą odpowiedni i odpowiedzialni ludzie, którzy będą ci mogli dużo o danym psie powiedzieć, sprawdzą, czy będziecie do siebie pasować. ja trzymam kciuki za poszukiwania kompana.[/QUOTE] No, spodobaly mi sie, na razie duzo o nich czytam zeby gafy nie popelnic bo jednak to zupelnie inna psychika niz ONy, no ale kto powiedzial ze nie trafi sie sznupowy mieszaniec z psychika ONa ;) Agresja (ta lękowa zwlaszcza) chyba ogolnie sporej czesci schroniskowcow dotyczy, przynajmniej tak widze jak patrze na psy niektorych znajomych czy rodziny no i jak sobie przypomne Majkiego, ktory chyba bil rekordy problemowosci. Tylko ze co jeszcze na wsi jakos ujdzie (mozna go bylo odizolowywac od gosci czy psów gości itd) to niestety w miescie moze stanowic spore utrudnienie. [quote name='PaulinaBemol']sznup niby pasuje tylko ja mam jedno ale... jesteś bardzo za owczarkami za wpatrzeniem w człowieka a sznup to raczej coś innego...mi to właśnie odpowiadało po moim niby owczarku. Sznaucer będzie przywiązany, będziesz dla niego jedynym panem jednak to raczej niezależny charakterek no i średniak to burza energii...jak z dorywczą pracą?? No i sznup to chyba nawet częstsze wizyty u groomera nisz z cockerem. Jestem w bardzo podobnej sytuacji do twojej i przyznam że znając sznaucery mam obawy przed wzięciem szczeniaka (praca + studia to jednak sporo czasu zabiera). Przemyśl pogadaj z osobą do której dostałeś namiary. Jak stwierdzisz że dasz radę czasowo i finansowo i się zdecydujesz zostanie mi tylko zazdrościć [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG][/QUOTE] Moze sie trafi z tymczasu jakis spokojniejszy ;) Zreszta czy sznup (rozwazam zwlaszcza mini czy przerosnietego mini/karlowatego sredniaka) potrzebuje wiecej ruchu niz np. proponowane mi terriery? bo mnie troche zgasilas ;p Jak ma byc sznup to raczej z tych psuedo czy mieszanych, bardziej mi sie podobaja od rodowodowych Z owczarkami jest ten problem ze nie dosc ze trzeba wybiegac to jeszcze trzeba zapewnic mase pracy umyslowej. Czyli najlepiej wizyty na placu, szkolenie PT, IPO itd nie wyobrazam sobie miec owczarka i go nie szkolic, te psy tym zyją
  10. Masz racje, olalem kwestie charakteru ;p Z racji tego ze dusza jestem z I gr FCI to ciezko byloby mi sie przestawic na psy typowo mysliwskie, bo badz co badz owczarki to psy bardzo karne, zapatrzone w czlowieka, wrecz slepo wykonujace komendy. Nigdy tez nie mialem wiekszych problemow z odwolywaniem ich, mimo ze bylem w sumie dzieciakiem. Pinczerowaty wredota natomiast mimo ze byl mega sfazowany to akurat tak w nas zapatrzony ze na spacery ogolnie bez smyczy chodzil (uroki mieszkania na wsi) bo i tak caly czas sie grzecznie nogi trzymal. Z tego co czytam to sznupy sie fajnie szkoli, tyle ze trzeba do nich dotrzec. Wolalbym szeniora, no moze psa mlodego tak do 2 roku zycia. Szczeniora bralbym bez wahania, z doroslym wolalbym sie najpierw dobrze zapoznac, a niektore domy tymczasowe sa na drugim koncu kraju, srednio widze dojezdzanie po kilka razy. Jesli chodzi o wyglad to w sumie zawsze podobaly mi sie ONy, odpadaly rozne kudlacze no i w sumie nie zaglebialem sie nigdy bardziej w sznaucery, wiedzialem ze istnieja, a tu taki zaskok ze one takie fajne sa z wygladu, przynajmniej te mieszane widziane na stronach adopcyjnych ;] Co do charakteru- chce psa, ktorego bede mogl ze soba wszedzie zabierac (tj we wspomniane podróze), dlatego dobrze by bylo gdyby to byl zwierzak przyjacielsko nastawiony do swiata (no i niezbyt duzy, zeby go latwo mozna bylo zaladowac do samochodu, pociagu czy na żaglowke), ale rownie dobrze moze byc z tych co dają po prostu kompletnego ignora obcym ludziom. Jesli chodzi o obce psy to jest mi to obojetne- moze lubic, moze nie lubic, ale co najmniej musi tolerowac inne czworonogi. Ale to w sumie glownie kwestia wychowania i doswiadczen zebranych za malucha. Najwyzej bedzie musial pochodzic czasami w kagancu ;) takze- glownie mi zalezy na psie, ktory lubi/toleruje obcych ludzi, moze sobie szczeknac nawet ostrzegawczo gdy ktos obcy przyjdzie do mieszkania, ale wolalbym zeby nie przejawial ochoty na zatopienie zebow w nogawkach goscia. Nie musi byc tez przytulakiem dla obcych ludzi, nawet wolalbym zeby na spacerach ludzi ignorowal niz do kazdego ciagnal zeby byc glaskanym. Fajnie by bylo gdyby w jakis malo przyjemnych sytuacjach potrafil pokazac zeby czy groznie warknac, nawet jesliby wazyl te 10 kg. Aha, a tollery srednio mi z wygladu podpasowaly, jak sie podobaja to te takie masywne, a one jednak sa juz za duze jak sobie pomiary zrobilem ;p
  11. Cholera przegladam strony adopcyjne sznupow i wszystkie mi w oko wpadaja, chyba w tym kierunku musialbym pojsc no i co raz bardziej rozwazam przygarniecie psiska a nie jego zakup. Jak sie trafi schizol to i tak pewnie szkoleniowiec cos podpowie. Tyle ze chcialbym mlodziaka, najlepiej szczeniaka zeby go przyzwyczajac stopniowo do zostawania samemu, a o schroniskowcach sie naczytalem ze sporo ma lek separacyjny ;/ i to czesto na hardkorowych etapach bo nie dosc ze budza caly blok to jeszcze potrafia drzwi zjesc Wiecie z kim sie kontaktowac w sprawie sznupowych szczeniorów?
  12. Nie no to oczywista oczywistosc, wybor rasy to raz, wybor dobrej hodowli do dwa, chyba to drugie jest nawet ciezsze od pierwszego ;) Z terierow podobaja mi sie mega szkoty, ale nie wiem czy to-to by nadazylo na tych krociutkich lapencjach za mną gdybysmy razem biegali
  13. [quote name='evel']A dlaczego nie cocker właściwie? :)[/QUOTE] Biore pod uwage choć nie ukrywam ze srednio mi sie widzi latanie do groomera zeby pies wygladal wzglednie dobrze no i wyczesywanie po kazdym spacerze z tych wszystkich paskudztw przynoszonych na dlugich klakach :D ale to nie stanowiloby wielkiego problemu na dobra sprawe Aha, i o cockerach sie pisze ze wcale nie sa takie latwe do ulozenia i sporo sie mowi o agresji w rasie
  14. Widzę, że całkiem nieźle idzie Wam doradzanie wyboru odpowiedniej rasy więc tez się zglaszam z moim problemem ;] Jestem studentem, dorabiam sobie gdzieniegdzie, ale ogólnie rzecz biorąc to sam układam sobie zajęcia i na ogół rozmieszczam je tak, żeby na uczelni siedzieć jak najkrócej, a przynajmniej mieć czasami bardzo długie okienka. Raz nie ma mnie w mieszkaniu 5 godzin, kolejnego dnia 7, potem 3, innym razem mam caly dzien wolny. na chwile obecna mieszka ze mna jeszcze mój kuzyn, ale za rok-póltora ma zamiar sie przeprowadzić, choc wiadomo ze roznie to moze byc. Od zawsze wychowywalem sie z psami, pierwszy byl ublagany od rodziców owczarek niemiecki, kupiony gdzies na targu, niestety był z nami tylko 2 lata- choroba genetyczna, łapy mu wysiadły, nerki tez, trzeba był niestety uśpić. Szybko po nim pojawił się drugi owczarek, suka, tym razem z rodowodem. Przeżyłem z nią wiele przygód i do dzisiaj wspominam ją z ogromnym sentymentem. Odeszla w wieku 13 lat i dlugo po niej mialem zalobe. Za jej życia przygarnelismy jeszcze male pinczerowate wredoctwo ze schroniska, pies totalnie odjechany (przywiezony z jakies interwencji, siedzial 3 lata w szopie i sie nad nim znecaly okoliczne dzieciaki i wlasciciel), mający wiecej wad niz zalet, kompletnie sfiksowany no ale kochany mimo wszystko przez nas, bo niestety obcy nie byli w stanie go polubic- byl nieufny, zdarzalo mu sie atakowac bez zaskoczenia, a zęby mial male ale mega ostre. Pinczerek odszedł gdy ja poszedlem na studia, byl z nami blisko 17 lat i na starość zdziwaczal jeszcze bardziej. Teraz rodzice mają mieszańca cavaliera, kochany psiak ale nie w moim typie. Regularnie biegam, fajnie gdyby pies mogl mi towarzyszyc po osiagnieciu okreslonego wieku, uwielbiam dlugie spacery, ale z racji uczelni i pracy dziennie (w te bardziej zapracowane dni) bylbym w stanie psu dostarczyć ok. 2 godzin ruchu (latanie bez smyczy). W dni, gdy nie jestem az tak zajety oczywiscie spacery trwalyby dluzej, mysle ze do 3 godzin spokojnie. Mieszkam w fajnej okolicy, niedaleko kampusu i sporo tu łąk, na których pies moglby szaleć. Szukam zwierzaka maksymalnie średniej wielkości, podobają mi sie wizualnie psy typu beagle, cocker spaniel angielski, labrador, golden- czyli raczej oklapniete uszy, szeroka psia kufa. Polecany tu tak często pudel z gory odpada, wiem ze to psy niesamowicie inteligentne, fajnie sie je szkoli itd, ale zupelnie nie podoba mi sie ich wyglad, ostrzyzone czy nie. Nie ma znaczenia ile dany pies kłaczy ;] Pies czesto by ze mna podrozowal- co dwa miechy wpadam do rodzicow z wizyta na kilka dni, co dwa tygodnie jeszcze na weekend do dziewczyny (psa moglbym zabierac ze soba). Duszą jestem z owczarkami, swietne psy, ubostwiam je, no ale nie moge sobie na chwile obecna na takiego pozwolic. Ogarniam tez temat domow tymczasowych i mysle o schroniskach ale po przygodach z pinczerowatym wolalbym psa ze znanego zrodla. Aha- i mam zamiar odbyc z psem kurs posluszenstwa jak ogarne jakies fajne szkolenie w okolicy
×
×
  • Create New...