[quote name='Sylwia i Ares'][quote name='Litterka']Rozumiem, że wieprzowiny nie podajesz? :D
Wracając do wątku sterylizacji:
Łażę dzisiaj sobie z moim suczydłem. Doczepił się tatuś z jakimś 5-letnim synkiem. Młody po standardowym pytaniu o płeć, pyta, kiedy Mikra będzie miała szczeniaki. Mówię, że nie będzie miała. Dziecko indaguje: "Dlaczego?", na co odpowiadam: "Bo jest wysterylizowana." Na co wtrąca się tatuś: "[B]To powinna pani b*rdel dla psów założyć[/B], szczeniaków z tego nie będzie, a biedaki sobie użyją." Podziękowałam za propozycję i poszłyśmy w swoją stronę... [IMG]
Widocznie z tego przybytku Pan sam korzysta.:diabloti: Zresztą pozostawiam bez komentarza.
Moja Myszka, jak ją przygarnęłam, była w ciąży. Więc zrobiłam sterylkę aborcyjną. Mój sąsiad się na mnie "wkurzył" kiedy to usłyszał. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
-dlaczego tak pani zrobiła? ja tak bardzo chciałem szczeniaczka od pani suni.
-jeżeli tak Panu zależy na piesku to proszę poczekać na sezon urlopowy. Ludzie często wyrzucają psy blisko stacji benzynowej. A jeżeli się śpieszy to może Pan pojechać do schroniska.
-ale ja nie chcę używanego. ja chciałem szczeniaczka, bo pani sunia jest taka posłuszna.:crazyeye:
Pomijając pewne fakty, to każdy pies jest używany, bo przez min. 8 tygodni wychowuje się u kogoś innego (oprócz sytuacji gdy szczenie pochodzi od suczki właściciela i zostaje z nim). Ale jednego nie mogę zrozumieć - jak posłuszeństwo może być genetyczne?:hmmmm::lying:[/QUOTE]
No ze schroniska mógł wziąć. Ale jednego nie rozumiem.Maluchy miały przed sobą całe życie. To było ich celowe zabicie w sensie, żeby nie było problemu ze znalezieniem im domu i przecież ciąża to choroba, czy może to było potrzebne, bo maluchy nie mogły sie z przyczyn fizycznych urodzić ? Z tego pierwszego powodu w życiu bym nie pozwoliła na cesarkę aborcyjną, ale kiedyś, tak jak w przypadku drugim, musiano wybrać pomiędzy życiem suczki a szczeniąt... Wybraliśmy życie suczki, nie przeżyło ani jedno szczenię, suczka również zmarła.
A tak w ogóle, to kiedyś z moim pekińczykiem spotkałam się z koleżankami. Ja z pekińczykiem, jedna z mieszańcem jamnika, jedna z "szalonym" rozrabiaką, małą suczką, a jeszcze inna z mieszańcem labradora z husky. I coś takiego o suczce ( nazwijmy ją Hajka, bo nie podam prawdziwego imienia ) mówi : - Patrz, ma czarne podniebienie, to będzie zły pies !
No OK, tak się czasem mówi, ale dla żartu, a nie stereotypy i jak suczka dorosła, to " Hajka " do budy na łańcuchu została przywiązana. Teraz " zły " pies domu pilnuje, odchowując włóczęga szczenięta z przypadkowych kryć.