Jump to content
Dogomania

obiezyswiat75

Members
  • Posts

    8011
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by obiezyswiat75

  1. Rrrany jaki Maksik jest uparty! Siedział dziś dwie godziny na przeciwko kota i patrzyli na siebie. Po dwóch godzinach przyszedł sie wyzalic. Zalil sie tak z 15 minut. Tak żałośnie szczekal, ze aż sie serce kroilo. Ma psich kolegów, ale nie. On sie uparł na kota. Mowi do kota i mówi i nic. Kot nie odpowiada. A tak w ogóle to jakaś ściema z tym staruszkiem. Na spacerze przeciagnął mnie tak, ze chcąc nie chcąc w truchcik przeszłam. A przy płocie jest pierwszy. Ze nie wspomnę o kotach sąsiadów. Jak je widzi, to czuje taki przypływ sił witalnych, ze w galop przechodzi. Gniazdo potrafi zrobić sobie ze wszystkiego włączając w to ręczniki lazienkowe, swetry, oraz inne sztuki garderoby. A juz taka odzież z kosza na brudy to uuuuu- bajka i pełnia szczęścia. Tak - właśnie to robi mój Maksio. Bo ma dla kogo. A jak sie ma dla kogo żyć, to sie po prostu chce żyć. To takie proste. A jaka radość dla człowieka, który obserwuje postępy i przemianę. Oh jak ja sie cieszę, ze sie znaleźliśmy. Nie zamienilabym Maksia na żadnego innego psa.
  2. Płacilam z pkobp, a konto widziałam ze w innym banku, więc pewno jutro bedą dopiero
  3. poszedl przelew wyslac na maila potwierdzenie?
  4. Poprosze numer konta. I wiecej nic nie napisze, bo mi sie noz w kieszeni otworzyl. Pilnie numer konta prosze, przelewam brakujace 230 zl i niech Prima wynosi sie z tego...czegos (sorry, nie nazwe tego schroniskiem)
  5. Siwka ma dom? Oj jak sie cieszę. Poznałam ja w schronisku. Nawet dziś myślałam o niej, a tu taka wiadomość. Istnieje dobro na tym świecie jednak :)
  6. I jeszcze w temacie tych mętnych Maksiowych oczu- on je miał zgaszone. Nie było w nich nadziei. Teraz jest radość i pewno stad ta zmiana. W ogóle mam wrażenie ze Maksio miesiąc temu miał postawę "a róbcie co chcecie, jest mi wszystko jedno". kiedy jechał ze mną z Łodzi był spokojny- ale teraz tak myśle, ze był zrezygnowany, bo spokojny to Maksio bywa czasem. A ostatnio jak jechaliśmy do lekarza, to trząsl się tak, ze aż mu zęby stukaly. Byl przerażony. Uspokoił sie dopiero po powrocie do domu. Biedny Maksik nie wie, ze czeka go kolejna jazda w środę- na zdjęcie kamienia.
  7. Dziś byli u nas koledzy męża. Zachwycili się Maksiem i koniecznie chcieli sie zaprzyjaźnić. A ja plakalam ze śmiechu (a może ze wzruszenia) widząc trzech starych chłopów pelzajacych po tarasie na kolanach :) I te ich okrzyki radości "wziął ode mnie, wziął", "a mi sie dał poglaskac". A Maksio nie miał do nich głowy, bo dziś obiad nie był przygotowywany w kuchni, tylko w ogrodzie i pies sie pogubil. Pachniało mu z ogrodu, ale to nie to miejsce przecież.....a jak to tylko zmylka? Każdy wie, ze jak obiad to kuchnia. Po pól godzinie miotania sie miedzy kuchnia a ogrodem Maksio opracował plan strategiczny. Uwalil sie centralnie na tarasie skąd miał widok na grilla, stół i wejście do kuchni :)
  8. Oraz mądry, bystry, cierpliwy, wyrozumiały, troskliwy....ideal faceta....szkoda ze nie jest człowiekiem :)
  9. Byłam z Maksiem u lekarza. I otóż okazało sie, ze nic mu nie trzeba. Cytuje za lekarzem "chłopak w dobrej formie i wcale nie taki stary" I jeszcze: masz chłopie szczęście, ze do nich trafiłes i bardzo mi sie ciepło na sercu zrobiło. A jak Maksio sie cieszył, jak do domu wróciliśmy. Bal sie tej podróży straszliwie, ale po powrocie sie szybciutko uspokoił. A psi koledzy jak sie z Maksiem witali- wylizali go po głowie tak, ze aż sierść miał mokra. A pani doktor zachwyciła sie, jaki to piękny i zgrabny pies. No ale to oczywista oczywistość jest :)
  10. nowe zdjecia [URL]http://www.fotosik.pl/u/obiezyswiat75/album/1267884[/URL]
  11. Widziałam, ze Maksio ma album na FB z nowego domu. Czy jak wrzuce na fotosik kolejne zdjęcia, to będzie je można tam dodać, czy mam na maila wysłać? Bo mam kilka zrobionych ostatnio, na których Maksio sie ślicznie prezentuje. Dodatkowo chciałam zauważyć, ze Maksio miał takie mętne oczy jak go zabieralam z Łodzi Otoz juz nie ma i nie jest to moja wyobraźnia tylko bo powyższe zostało stwierdzone przez 3 inne osoby :) bo Miłość przenosi góry i odejmuje lat. Miłość daje wiarę i chęć do życia. Obiecalam Maksiowi, ze każdy jego dzień będziemy celebrowac tak, jakby miał być ostatnim w jego życiu. Tego sie trzymam a Maksik- cóż, Maksik zmienia sie z każdym dniem. Dzisiaj przez godzinę biegał z dziećmi wokół domu- dużo energii jak na staruszka :) myslalam, ze sie zmeczy i spać pójdzie, ale gdzie tam. Zahaczyl o garaż, bo to posprzątać trzeba, wpadł do pralni na prasowanie, a potem musiał biec do kuchni, bo obiad trzeba ugotować. Myslalam ze sie zmeczy, ale gdzie tam. Pogonil kota, przypilnowal domu, spulchnil ziemie pod jalowcem, posprzatal po kolacji a teraz leży i pilnuje moich dzieci. Dzieci sie bawią u siebie w pokoju a on leży na środku dywanu i obserwuje. I nie wyglada na spiacego......
  12. A dziś w nocy jak jedna z moich córek płakała, to Maksio tez wstał i siedział koło niej dopóki nie zasnela no i kto ma takiego psa jak ja? :) w piątek Maksio jedzie do weterynarza, żeby go obejrzał. Nic mu nie jest, ale chce żeby nasz lekarz go obmacal, obadal i powiedział, czego Maksiowi potrzeba.
  13. Maksio jest śmieszny. I pracowity. Przekopal juz dwie grzadki. Jeszcze kilka mu zostało i ogród będzie gotowy na nadejście zimy :) Ale jestem pewna ze z takim zapałem to chłopak sie uwinie w mig. wydaje mi sie, ze on z dziećmi mieszkał. Moich pilnuje non-stop. I sposób w jaki Maksio traktuje moje dzieci w ogóle. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale on jakby wiedział, ze dzieciom nie wyrywa sie jedzenia z ręki, nie skacze na nie, kiedy dokads biegnie, to zwalnia jak je mija, podczas kiedy mi smiga miedzy nogami. Maksio jest bardzo delikatny ale do moich córek ma wyjątkowy stosunek. Och jak ja sie cieszę ze go mam :) ciagle tylko jest utytlany w ziemi od wiecznego kopania, ale skoro mu z tym dobrze, to niech sobie będzie. Do diety dorzucam rosół, jarzynowa i jogurt. Owocom mówimy stanowcze nie! No.....chyba ze są to jabłka duszone z cukrem i cynamonem. Te mogą być. No i kabanosy tez-bez cukru i cynamonu :)
  14. W każdym bądź razie Maksiowi dieta służy. Miesiąc temu przywiozlam do domu przerażoną kupkę psiego nieszczęścia. Dziś mam radośnie poszczekującego, wesołego, pewnego siebie psa, który wszędzie wsadzi swój nochal, jako pierwszy biegnie do płotu szczekać i któremu w ciagu miesiąca ubyło kilka lat. Skacze!!! Biega!!! Schody? Proszę bardzo. Góra dół góra dół. I któremu pewnego dnia ogon urwie się od wiecznego merdania. Bylam przygotowana na problemy żołądkowe, piski i rożne takie. Problemow zero, za to ile radości :)
  15. No ja wszystko rozumiem :) ale kapusta??? :):) kiszona? Chociaż z drugiej strony.....miałam kiedyś jamnika Kubusia który żarł grzybki marynowane aż mu sie uszy trzęsły :) brokułów nie sprawdzalam ja z kolei :)
  16. Dzięki za odpowiedzi. Maksio lubi rownież kalafiora z maselkiem :)
  17. Weszlam na FB Maksiowego i pytanie mam- co to jest to wydarzenie i co znaczy, ze ktoś weźmie w nim udział? Jakaś czarna magia...
  18. A ja to bym chciala, zeby przestali na mnie patrzec jak na nienormalna. Ciekawe, ze w dzisiejszych czasach mozna chlac wode, zdradzac zone i to jest ok. Ale posiadanie w domu wiecej niz jednego zwierzaka budzi zdziwienie, u niektorych wrecz pogarde. I te pytania - a po ci az tyle? a nie smierdzi ci w domu? nie szkoda ci domu, dywanow, pieniedzy? Jak mnie juz bardzo zdenerwuja, to dodaje, ze dodatkowo mam trojke dzieci, a spimy wszyscy razem na barlogu z kolder, na podlodze, bo lozka psy zjadly. I co glupsi nie wiedza, czy ja zartuje, czy mowie powaznie. Dziwny jest ten swiat, smutny. Pamietam kiedys na placu zabaw podeszla do mnie mamusia i naskarzyla, ze moj syn kopnal chlopca. Syn zapytany, dlaczego to zrobil powiedzial, ze tamten meczyl jaszczurke. Kopania jako takiego nie popieram, ale bylam dumna z syna. Bo juz w wieku 5 lat mial odpowiedni stosunek do zwierzat. Ciekawe co taki gowniarz, ktory jako 5-latek meczy jaszczurke, zrobi za lat 10? Podpali kota? Zakopie psa zywcem? Odkad pamietam w domu byly zwierzeta. Dziadek byl mistrzem w znajdowaniu psow. Normalnie szedl ulica i te wszystkie bezpanskie psy na niego wpadaly :) A potem zaczely wpadac na mnie. Na moja Mame tez, ale na mnie bardziej. Swoja droga trzeba byc naprawde szczesciarzem, zeby podczas wyrzucania smieci znalezc w smietniku porzuconego szczeniaka. Albo znalezc psa w autobusie. Albo w lesie. Albo w piwnicy. Albo pod wlasna brama. Ja ich nie szukam. One mnie same znajduja i co ja moge? Maksia tez nie szukalam. To bylo przeznaczenie. Mojemu mezowi tak koty nachodza. No idzie do pracy z teczka, a wraca z kotem. Tymi kotami obdzielil juz rodzine, blizszych i dalszych znajomych. Jeden zostal u nas. No i co ja moge? Pamietam Kajtusia - mojego ukochanego mieszanca ON. Przyszedl pod brame w stanie skrajnego wycienczenia i zaglodzenia. Nie mogl jesc, bo wszystko zwracal. Wezwany lekarz mowil, ze raczej nie ma szans, zeby go uratowac. A ja sie zawzielam. Spedzilam z nim cala noc, karmiac go co 5 minut (z zegarkiem w reku), kawalami bulki z maslem, wielkosci znaczka pocztowego. Nie zwrocil. Porcjowalam mu wode, bo wode tez zwracal. Nalewalam mu jej na talerzyk. Z zegarkiem w reku. Codziennie zwiekszalam porcje o 20%. Pies lezal w garazu na koldrze i kocu, nie mial sily wstac. Po kilku dniach zaczelam mu podawac ryz gotowany z miesem. Malutkie porcje. Po tygodniu pies wstal. Po dwoch kolejnych tygodniach mogl juz jesc normalnie. Do konca zycia mial wrazliwy zoladek, byl na lekkostrawnej diecie, mial zaburzenia wchlaniania, ale dostawal leki i zyl. Byl radosny, wierny, ufny, lagodny jak baranek. Ponad polowa moich znajomych pytala po co to robie, lepiej psa uspic. Pewno, tak jest prosciej i latwiej. Ale ja podarowalam mu 5 lat zycia. Tylko i az 5 lat dobrego zycia.
  19. Jak to z Maksiem bylo... Czytalam na gazecie artykul o jakiejs wiedzmie-wrozce, ktora meczy zwierzeta. Wiecej szczegolow mialo byc na dogomanii. Link przeniosl mnie tutaj. Ktos, kto wypowiadal sie w tamtym watku, mial w podpisie baner Marleya. Kliknelam....a potem juz tylko plakalam. Zarejestrowalam se i zapisalam watek. Otwieralam, zamykalam, czytalam, plakalam. I tak przez prawie dwa tygodnie. Podjelam w koncu decyzje, ze sfinansuje mu hotel. Ale hotel to bylo tylko mniejsze zlo. Snulam sie po domu, lzy mi ciekly. W koncu zwierzylam sie mezowi, ktory tylko popatrzyl na mnie i od razu powiedzial, ze Marley skonczy u nas. Pokazalam mu zdjecia i juz wiedzialam, ze maz kupiony. Nastepnie zajelam sie Mama, ktora z racji opieki nad dziecmi, najwiecej czasu spedza w domu, wiec i opieka nad psami na nia w jakis sposob spada. Ponizej zapis naszych smsow - bardzo lakoniczne sie wydaja, ale uwierzcie mi, zawieraja maksimum tresci, wszystko miedzy wierszami (moja Mama zna mnie od ponad 30 lat i nigdy, przenigdy nie udalo mi sie jej oszukac, wkrecic, ani nic takiego) ja: pojedziesz ze mna w sobote do Lodzi? Potem Ci wytlumacze. M: ok. Co to za pies? (mowilam, ze mnie zna?) ja: nieduzy M: wg czyich standardow? (kiedys usilowalam jej wmowic, ze mieszaniec rotweilera to piesek na kolanka, wiec czujna jest) ja: wg ogolnych M: zdjecie prosze ja: prosze M: sliczny. tylko smutny ja: no M: nie mam do Ciebie sily j: to Twoja wina, tak mnie wychowalas M: zadzwonisz do mnie? J: nie, boje sie M: taaaaaa J: ja go do hotelu chce przeniesc M: drogi ten hotel? J: zalezy, do 450 zl M: drogo, w domu taniej J: noooooo M: trzeba pieska obejrzec J: noooooo M: ja z Toba zwariuje J: wolalabys zdechnac w schronie za kratami, czy w hotelu jakbys psem byla? M: wolalabym zdechnac we wlasnym domu J: a widzisz M: noooo J: do Lodzi niedaleko, najwyzej na pusto wrocimy M: taaaa, kupilas juz obroze? (znowu trafila w dziesiatke) J: nie, Tobie zostawiam ostateczna decyzje M: taa, jasne M: sliczny ten piesek. ludzie to sa swinie. J: no.... Po czym jak wrocila, to mi powiedziala, co mysli o hotelu, ze to jest bez sensu, ze lepiej do domu. Decyzja zostala podjeta :)
  20. Oczywiście ze by sobie poradził :) To jest tak mądry pies, ze nie ma innej opcji. Dzis coprawda jest obrażony o nadprogramowa kąpiel, ale nie zmienia to faktu, ze jego mądrość przewyższa poziom niektórych znanych mi jednostek rodzaju ludzkiego.
  21. Oj, patrząc z tej perspektywy to ja mam w domu dużo takich najunikalniejszych :) A Maksio ma zindywidualizowany, niezależny system sterowania uszkami. Umie zrobić tak, ze każde uszko sobie. Jedno w górę, jedno w bok. Jedno trochę do przodu, jedno do tylu. Taki jest zdolny.
×
×
  • Create New...