Witam serdecznie,
ja również jestem właścicielką pieska, który jest chory na cushing'a. Aron jest amstaffem, w maju skończył 10 lat i od 2, 5 roku (kiedy zdiagnozowano chorobę) jest bez przerwy na Vetoyl'u 60mg.
W ciągu ostatniego roku jego stan zdrowia pogorszył się...z niespełna 50kilogramowego psa zostało 28 kg, ma anemię i guzy, stale powiększające się na całym ciele, częste zapalenia ucha, zaczyna łysieć. Dzisiaj doszło jeszcze jedno rozpoznanie...rak jąder :(
Powiedzcie mi proszę, jak to wyglądało u Waszych podopiecznych...nie wiem co robić...widzę, że się męczy...
Kiedy wiadomo, że już nie da się nic więcej zrobić? czy Wasze pieski odeszły same czy ulżyliście im w cierpieniach? Na co mam się jeszcze przygotować?