Jump to content
Dogomania

Manatka

Members
  • Posts

    98
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Manatka

  1. Wstawię bramkę między przedpokojem a kuchnia, tak jak za czasów Bazyla ;) On nie brudził ani nie niszczył, ale za to lubił sie kłaść na kanapach i fotelach ;) Jemu nie było wolno bo mnie kłaki wkurzały, ale Kropka może :D No, ale leżeć a nie brudzić, więc skoro przesadziła wczoraj to access denied będzie na salony pod naszą nieobecność ;) Będzie miała dostęp do kuchni i misek, dostanie kong ze smakołykiem, położę w przedpokoju jej legowisko i tyle musi jej starczyć. A nabrudziła pewnie dlatego, że z nią nie wyszłam przed naszym wyjściem, bo się spieszyłyśmy żeby zdążyć przed burzą. Na razie, wszystko co nabroiła to z naszej głównej winy. Nawet to, że dwa razy owarczała Milę, ale to dlatego, że akurat miała przed sobą smakołyk, a Mila jak to dziecko, postanowiła ja uraczyć wylewnymi uczuciami, obejmując za szyję. Teraz Kropa jest u teściów, bo wybierają się na działkę, a my jedziemy do moich rodziców i na zakupy, więc musiałabym ją w domu znów zostawić.
  2. Miłego wypoczynku, Aniu! I pogody! Kropeczka właśnie się poczęstowała Natalkowym śniadaniem ;) No, ale jak wołam na śniadanie pół godziny i nikt nie przychodzi, to pies pomyślał, że to dla niego :evil_lol: Wczoraj byłyśmy z Milą i Kropką na półtoragodzinnym spacerze. Wróciłyśmy o wpół do 10 wieczorem :-o Mila w tym czasie zamieniła się w psa, więc obie na kolacje zjadły pozostałości pieczonego kurczaka z obiadu ;) Dzis obie biegają na czworakach po domu :Dog_run: Dzisiaj pierwszy raz Kropa przyszła do mnie zawołana i dała sobie założyć szelki na spacer, bo do tej pory uciekała na legowisko i tam leżała jak przymurowana, gdy usłyszała o wychodzeniu na dwór. Za to wczoraj poszłam z dziewczynami na rower i Kropka została sama na półtorej godziny. W tym czasie przespacerowała się po stole w kuchni, zbijając mój ulubiony kubeczek, ze stołu próbowała się dostać na parapet i zrzuciła kwiatka a na deser zesikała się na fotel i zrobiła prezent pod drzwiami pokoju dziewczyn :mad: Nie powiem, żeby się to spotkało z naszym zadowoleniem. Nie lubi zostawać sama i nie lubi gdy ja wychodzę, bo wtedy piszczy i biega z kąta w kąt. Musimy ją zostawiać częściej, żeby sie przyzwyczaiła, bo na razie to cały czas jesteśmy prawie wszyscy w domu.
  3. Właśnie mijają 3 tygodnie odkąd Kropka jest z nami. Już nie jest taka zastraszona, biega po domu za dziewczynami, lubi przebywać u nich w pokoju. chyba wreszcie zajarzyła, że od załatwiania potrzeb fizjologicznych jest dwór a nie dom, choć nie obyło się bez wpadki i to z mojej winy. Dziewczyny mówiły, że Kropka piszczy i chyba chce wyjść na dwór, a ja akurat kończyłam sprzątać łazienkę i powiedziałam, że wyjdę z nią z 5 minut. Nie wytrzymała tych pięciu minut... ;) Wczoraj byliśmy z nią u teściów i weszła jak do siebie :crazyeye: Biegała po całym mieszkaniu, niuchała po kątach i wcale się nie bała. Na spacerach jeszcze się boi, zwłaszcza hałasów, szybko przechodzących ludzi, zwłaszcza takich z reklamówkami, siatkami. Na działce juz ja puszczamy wolno, bo wcześniej przywiązywaliśmy długa smycz do drzewa, układaliśmy jej legowisko na trawce, miskę z wodą i tak sobie leżała, bo baliśmy sie, że ucieknie lub wciśnie się w jakąś dziurę, z której jej nie wyciągniemy. Raz tak zwiała do kurnika, gdzie jest graciarnia i było niebezpieczeństwo, że coś jej spadnie na głowę. Teraz niebezpieczne miejsca są pozamykane lub pozastawiane, a młoda chodzi gdzie chce, choć i tak najprzyjemniej leżeć pod moim leżakiem albo krzesłem ;) Reaguje juz na swoje nowe imię i prawie przychodzi na wołanie. Prawie, bo tylko czasami i robi to tak okrężną droga, że aż niemożliwe :lol:, ale to i tak lepiej niż wcześniej, gdy udawała głuchą ;) Na spacerach (chodzę na razie tylko ja) bardzo się mnie pilnuje, cały czas sprawdza czy idę, co jakiś czas przychodzi do nogi i siada lub staje przy mnie. Muszę ją namawiać, żeby się wysiusiała ;). Jednak, jeszcze boję się ją spuścić ze smyczy, bo gdy coś ja przestraszy to próbuje pędzić na oślep. chyba kupię długi sznurek, tak jak radzą i tak spróbujemy zdobyć trochę przestrzeni. Postanowiłam karmić ją gotowanym, ale rano dostaje porcję suchej karmy (takiej droższej), żeby się nie przyzwyczaiła tylko do domowego żarełka, z którym może być kłopot np. na wyjeździe. Odkąd je suche, pije wodę, nie muszę już dodawać mleka. siusianie też już dwa-trzy razy dziennie. Jest ok. Mamy trochę problemu z kamieniem na zębach, /tyle, ile się dało zdrapałam paznokciem i zapałką, kupiłam jej denta sticki, ale chyba musimy to pokazać weterynarzowi, bo troszkę jej się śmierdzi z "ust" ;) Nie planowaliśmy wyjazdu w tym roku, ale parę dni temu dostaliśmy zaproszenie do znajomych. niestety, bez pieska :( No, ale i tak bym się chyba bała ją zabrać w kolejne obce miejsce, bo jeszcze nie jestem jej pewna. To wyjazd tylko na 7-10 dni, więc bez szaleństw, a młoda ma zapewniony cudny hotel u teściów, którzy są w niej zakochani, a i ona ich lubi. Jak pisałam, u nich w domu od pierwszej chwili czuła się bezpieczna i spokojna (w przeciwieństwie do naszego domu, bo na początku, jak pamiętacie wciskała się w najmniejsze dziury, a i do tej pory ma takie zagrywki), poza tym będą ją zabierać na dobrze znaną jej działkę i jak znam życie sporo ją podtuczą :mad: choć to akurat jej nie zaszkodzi bo bioderka ma nadal wystające. To tyle u nas. Pozdrawiamy wszystkich!
  4. Na pewno zacznie, bo to mądry pies, tylko jeszcze nie wie o co kaman ;) Zaczęłam tresurę, żeby przychodziła na wezwanie. Na razie dostaje smakołyki gdy podchodzi do mnie sama, potem będę wołać. Podarowała dzieciom druga plamę na dywanie, a ja się głupia ciesze, bo bałam się o jej nerki :lol: Zaraz idziemy na spacerek. Planuję zakupić kantarek, może to ja powstrzyma od ciągnięcia. Ona ciągnie głównie gdy idziemy po ulicy i widać, że się boi, wtedy ciągnie na oślep, a jak poczuje, że do domu blisko to ciągnie do domu.
  5. Kropka (ja też się nie umiem przyzwyczaić do tego imienia ;)) wszędzie za Mileną chodzi. Dziś rano gdy budziłam młodą, wpakowała jej się na łózko i obudziła lizaniem po nosie :lol: Widać, że się fajnie dogadują. Trochę stresu mamy z załatwianiem się suni, bo wczoraj nie zrobiła siku i dziś już planowałam wizytę u weterynarza (i tak muszę iść odrobaczyć i zbadać, ale odwlekam, żeby jej dodatkowo nie stresować). No, ale na początek postanowiłam jej dać trochę mleka - wypiła chętnie) i mocno rozwodnić karmę. Skutek taki, że Kropka zrobiła piękną kupkę i wysiusiała się, tyle, że... u dziewczyn na dywanie :roll: Najważniejsze, że się wypróżniła, ale trzeba młoda nauczyć czystości, a najważniejsze - sygnalizowania swoich potrzeb. Już się nauczyła, że dostaje śniadanie i przychodzi rano do kuchni, czekając na miskę. Niestety, nie przychodzi na wołanie, cmokanie, gwizdanie. Sama tak, ale jak wołasz to udaje, że nie słyszy ;) Dziś pierwszy raz szczeknęła :crazyeye: Taki śmieszny to był szczek, piskliwy nieco, ale fajny. Nie znam powodu, ale mogła usłyszeć coś na korytarzu, co by oznaczało, że się zadomawia i zaczyna bronić terytorium :iloveyou: Bardzo ciągnie na spacerach, dziś się nawet na nią zdenerwowałam, gdy kolejny raz przytkała sobie tchawicę, a ja jestem na siebie zła, że krzyknęłam :( Oczywiście całą noc spędziła w nogach, w naszym łóżku. Fajny taki miniaturowy pies, bo Bazyl jak się rozwalił to pół łóżka zajmował i nie było mowy, żeby z nami spał. Myślę o jakichś zabawkach dla niej. Może kong, bo ona łasuch? Ciekawe czy lubi piłeczki. Wolałabym jej nie dawać przytulanek, bo boję się, że potem będzie dzieciom targać ich ulubione misie. Spróbuję ze skarpetkami.
  6. Taaaa... Anica, mówisz, że będzie pupka kręciła? ;) Na razie kręci wszystkimi domownikami. To jest mała cwaniara. W tej chwili wszystkie kanapy i fotele są jej. Normalnie piesek kanapowy całą gębą. Do tego dobrze jest, jeśli obok siedzi któryś z Człowieków i mizia, drapie, ewentualnie głaszcze. Mój mąż na początku się obawiał, że to nie pies jest, bo żadnych psich cech nie wykazywał... Wczoraj usłyszałam: Ty! to jednak pies!" Gdy zjadała wszystkie podtykane jej smakołyki, łącznie z ciasteczkami, którymi wzgardziła we Wrocławiu, a po wieczornym spacerze potwierdziła swoje psiejstwo gdy pierwsze kroki skierowała do kuchni i sprawdziła miskę :cool3: W nocy spała w moim łóżku i mąż byłby ją przygniótł gdy się pakował do łóżka po ciemku, bo się rozłożyła na jego miejscu ;) Potem się wyniosła na swoje legowisko, gdzie już nie ma taboretu, bo nie ma takiej potrzeby i można się odpowiednio wyciągnąć. Dziś cały dzień wędruje po domu, już nie wciska się za kanapy (choć czasem ma napady wędruje pod jakieś biurko czy próbuje się schować ale zaraz sama wyłazi), poszła z dziećmi do łazienki gdy się rano myły, bo to było taaakie ciekawe gdy chlapały wodą. Potem odwiedziła mnie w łazience gdy się załatwiałam, więc została wyproszona, na co zaczęła drapać w drzwi i piszczeć (pierwszy raz! oprócz tego cichego warkotu na psa to pierwszy dźwięk jaki wydała). Kolejny sukces to taki, że przyszła sama do kuchni gdy szykowałam jej śniadanie, widać, że się niecierpliwiła bo plątała mi się między nogami i gdy tylko postawiłam miskę zaraz do niej podbiegła. Do tej pory musiałam ją zanosić na rękach do kuchni, stawiać przed miską a i tak najpierw się chowała pod krzesło a potem pomału wychodziła, najlepiej gdy nikogo w kuchni nie było. No i ostatni numer to porwanie dziecku dwóch plasterków polędwicy z talerza :crazyeye:, za co dostała pierwszy ochrzan i nakaz pobytu w legowisku. Pies dostał reprymendę a dzieci zostały pouczone, że pies musi znać swoje miejsce i nie można mu pozwolić na takie rzeczy, że w czasie gdy jedzą ludzie, pies musi leżeć u siebie i czekać na swoją kolej i pod żadnym pozorem nie wolno mu dawać kąsków ze stołu w trakcie jedzenia, tym bardziej, że widać, iż Kropka ma zadatki na psa łasucha i żebraka. (Nie dość, że muszę szkolić psa to jeszcze dzieci :lol:) I tym sposobem, skoro piesek się już do tego stopnia zaaklimatyzował, musimy się zabrać powoli za jego wychowanie ;) Tym bardziej, że przed chwilą dzieci mi doniosły, że oparł przednie łapy o stół i niuchał co tam dobrego można znaleźć :razz: Teraz leży z dziewczynami na kanapie i oglądają bajki. [IMG]http://img824.imageshack.us/img824/465/la2l.jpg[/IMG] [B]Dlaczego przestałaś mnie drapać?![/B] [IMG]http://img191.imageshack.us/img191/7104/la3m.jpg[/IMG] A tak podróżowała z Wrocławia do domu: [IMG]http://img835.imageshack.us/img835/9311/la4s.jpg[/IMG] Potem znikła pod tym fotelem i wyszła dopiero w Będzinie. Dziękuję Ci anico za wspaniałą gościnę, za okazane serce, za wspaniały poczęstunek (na zdjęciach anicy widać te obłędne w smaku pączki, pycha! Żałuję, że nie wzięłam sobie na drogę :cool3: Dziękuję Basi i jej tacie, że przywieźli Lalę do Wrocławia, że poświęcili tyle czasu i pieniędzy. Basi, że sie opiekował Lalą podczas jej pobytu w schronisku, dzięki Tobie Lala nie jest strachliwa jeszcze bardziej. Alinko, dziękuję też Tobie i Twojemu M. za zaproponowaną pomoc w transporcie, ale jednak dobrze, że pojechałam po nią sama, bo Lalka była naprawdę przerażona. Powiem szczerze, że moja rodzina tez dziwnie na mnie patrzy, że po psa ze schroniska jechałam aż do Wrocławia. Na szczęście nie mówią, że zwariowałam, ale widać po prostu są mili ;) Jestem pewna, że Lala-Kropka udowodni wszystkim, że było warto się poświęcić. I choć przez pierwsze dni miałam obawy czy adopcja to był na pewno dobry pomysł, nie ze względy na nas tylko na tego konkretnego psa, że może lepiej jej było w schronisku, że tam miała psiego przyjaciela i świat, który był jej bliski w zasadzie od urodzenia, to teraz, patrząc na jej zachowanie moje obawy się szybko ulatniają. Doskonale radzi sobie z miękkością foteli i łóżek, pełną miską, ogromną dozą czułości i podtykanymi co rusz smakołykami ;) Teraz czekamy na pierwszą kupkę - trzymajcie kciuki! :lol: [B] Alinko[/B], dobrze, że tu zaglądasz, bo jestem tu winna dziewczynom relację, a na FM już nie starcza mi czasu. No, ale muszę się zebrać i opisać choć pokrótce jak obiecałam :)
  7. No to tak: Podróż minęła spokojnie. Lalka wkomponowała się pod siedzenie pasażera i nie wyszła stamtąd aż do Będzina, nawet na postojach, na których próbowałam ją namówić ją do przerwy na siku. Za to w Będzinie ostatnie kilometry przejechała koło moich nóg :roll: Wstąpiłyśmy na chwilę do domu i musiałam jechać po dzieci na działkę. Była bardzo przerażona, chciała uciekać, chować się do jakiejś dziury, ale teściowa wzięła ja na kolana i cały czas, kiedy się zbieraliśmy głaskała młodą. W domu od razu wędrowała w szparę między wersalką a ścianą, ale w końcu usnęła na legowisku, z tym, że z postawionym na nim taboretem, który jej dawał schronienie. Na drugi dzień po południu też pojechaliśmy na działkę bo mąż miał imieniny. Było sporo ludzi, bo my z dziećmi, teściowie, moi rodzice i ciocia. Lala przechodzi więc przyspieszona aklimatyzację, bo tyle ile była wygłaskana i wuciumkana w te dni to chyba przez całe swoje psie życie nie była. Pod wieczór odważyła się już na tyle, że spuszczona ze smyczy (teść ma fioła na punkcie wolności psa :roll: ) siedziała pod stołem i obserwowała. Na dodatek, najwyraźniej zmieniła w tym czasie imię na Kropka. To wymysł dzieci, ale zyskał przyklask dorosłych, oprócz mnie, bo wg mnie to takie pospolite imię ;) no, ale cóż, skoro dzieciaki muszą się wykazać sporą cierpliwością to niech chociaż sobie wymyślą imię dla psa. Lali i tak wszystko jedno, bo na "Lalę nie bardzo reaguje. W sobotę znów działka, z tym, że z noclegiem. Lala-Kropka ale zauważyliśmy, że tam czuje się lepiej niż w domu bo tam kury gdaczą, kogut pieje, psy szczekają. Miasto ją przeraża, ten hałas, szuranie, samochody, tłum ludzi. Prawie cały czas spędziła na legowisku pod drzewem z miską wody w pogotowiu. Noc spędziła z nami w namiocie, śpiąc dzieciom koło głów :) Drugiego dnia, musielismy ją przywiązać do drzewka pod którym leżała, bo na nagły hałas reaguje ucieczką i chowaniem się w najdalsze kąty i gdy dzieci się kąpały w baseniku i któraś pisnęła - pies zwiał do kurnika i wcisnął się w rupiecie. Teściowi udało się ja wyciągnąć całą w kurzu i pajęczynach. Tym sposobem Lala-Kropka dorobiła się kąpieli ;) Zresztą dało jej to pewną ulgę, gdyż gorąc mocno dawał się we znaki. Poszłyśmy też na dłuższy spacer do lasu, trochę rozruszać mięśnie, bo właściwie cały czas leżała, nawet udało się ja namówić do przebieżki ;) W samochodzie zachowuje się dość spokojnie, nie wymiotuje, ale chętnie podróżuje na moich kolanach, lub u mężą gdy ja prowadzę. W domu tez wykazuje pomału cechy pieska kanapowego i chętnie wskakuje na łóżko, zwłaszcza gdy jest pościelone. Drugiej nocy wpakowała mi się na nogi i tak spała do rana. Dziś na spacerze pierwszy raz widziałam jak szczerzy zęby i warczy. podbiegł do niej pies, podwąchiwał i zaczepiał do zabawy, został ochrzaniony trzema szybkimi kłapnięciami :cool3: Przez cały ten czas Lala nie wykazuje żadnej agresji, choć czasem się boję, gdy muszę ją wyciągnąć z jakiejś dziury i wiem, że moge jej niechcący sprawić ból, jednak ona nawet nie warknie nie mówiąc o skrzywieniu pyszczka. Daje się już chętnie głaskać, nie odwraca łebka, nie chowa uszu, nawet dzieciom, ale nie chce przyjść gdy się ją wabi, cmoka, sama po pieszczoty nie przychodzi. Pije mało, właściwie to proszę ja, żeby piła, chodzę za nią z miska do legowiska :lol: Zjada chętnie to, co jej ugotuję, zaczęła też wreszcie zjadać dawane jej przysmaki. Zaczęła od kotleta mielonego, potem poczęstowała się szyneczką i kawałkiem schabowego, nie pogardziła też wędzoną makrelą ;) Przez pierwszy i drugi dzień nie tknęła niczego takiego od nikogo. Na razie siusia raz dziennie, za co dostaje pochwały i głaski, ale na kupkę jeszcze czekamy :razz: Do dzieci tez już bardziej ośmielona, nie ucieka przed nimi, daje się głaskać, nie drażnią jej już śmiechy i podchody dziewczyn, ale nadal lubi dziury - parę godzin temu wyciągaliśmy ją spod łóżka Natalki, bo wcisnęła się za szufladę z pościelą. Większość dnia spędziła jednak pod biurkiem Natalii, u jej stóp, bo dziewczyny grały na komputerze. No i przez pierwsze dwa dni musiałam ja na rękach wynosić na dwór bo bała się schodów, teraz już sama schodzi i wchodzi. Na spacery już też wychodzi sama przez drzwi, odsuwając je pyszczkiem, bo wcześniej się zapierała na smyczy. Woli wieczorne albo poranne spacerki bo wtedy jest spokojnie na ulicy. Nie ciągnie, idzie w miarę spokojnie, ale gdy czuje, że zbliżamy się już do bramy, włącza jej się ciąg i muszę za nią biec bo inaczej się udusi ta obrożą ;) Małe, powolne, ale postępy :) W nocy wyszła na obchód domu, po czym przyszła do mnie do łóżka, obniuchała i liznęła po policzku. Myśląc, że chce iśc się załatwić zabrałam ja na dwór, ale tylko zrobiłam sobie nocny spacer :diabloti: Kolejna nowością są jej krótkie spacery po domu, co jakiś czas idzie obejść pokoje, zajrzy do kuchni i zmyka na legowisko. W nocy jest odważniejsza i odwiedza dziewczyny w pokojach, pokręci się po domu i kładzie z powrotem spać. To na razie tyle, mam nadzieję, że szybko się oswoi, że znów stanie się dzieckiem, bo na razie to się zachowuje jakby miała 14 lat a nie 14 miesięcy. Marzy mi się zobaczyć ją radośnie podskakującą i biegającą za patykiem. niestety nie pomacha ogonem, bo go nie ma ;) ale na pewno umie uśmiechać się oczami. [IMG]http://img19.imageshack.us/img19/4316/57421616.jpg[/IMG] [IMG]http://img109.imageshack.us/img109/4177/la1az.jpg[/IMG]
  8. Wpadłam na chwilkę bo muszę wyjść na zakupy, gdyż w lodówce mam tylko światło, a i panna już pewnie głodna ;) Jak wrócę to opiszę co u nas nowego przez te dwa dni, a powiem, że dość sporo :razz: Mam tez fajną fotkę do pokazania. Zatem - do zobaczenia!
  9. hej :) Podróż minęła nad wyraz spokojnie, Lalcia prawie całą spędziła pod fotelem pasażera. Nie chciała wyjść na siku ani napić się wody. Nadal bardzo się boi, cały czas szuka jakiegoś kąta, żeby się schować. W nocy nie chciała spać na legowisku tylko wcisnęła się pod taboret. Chyba przyzwyczajona jest do budy ;) Na początku nie chciała jeść ani pić, ale po wieczornym spacerze wypiła całą miskę wody i zjadła obiad. Jest bardzo nieufna, na spacerach ciągnie jakby chciała uciekać. To, co mnie martwi to to, że jeszcze się nie załatwiła, ani siku ani kupki :( Jak się ja położy na kolanach i głaszcze to się uspokaja i grzecznie leży, ale wystarczy się ruszyć, zaraz ucieka gdzieś w kącik. Teraz schowała się za wersalkę. Chyba boi się dzieci. Do mnie podchodzi z rezerwą, ale daje się obłaskawić, ale od dzieci ucieka :( Myślę, żę tęskni za swoim przyjacielem z kojca. Zastanawiam się tez czy adopcja to jest dobre rozwiązanie dla niej, bo ona przecież całe życie jakie zna, spędziła w schronisku i tam czuła się bezpieczna. Tu ją wszystko przeraża, hałas miasta, telewizor, nawet lustro. Zaraz ją wezmę na spacerek, może się w końcu wysiusia?
  10. Tak, u anicy :D Basiu, a co z ta ankietą PA?
  11. Chciałabym wyjechać z Wrocławia przed szczytem, czyli byłabym około 12.
  12. Tak trochę offtopicznie: Ty jesteś ani[B]c[/B]a czy ani[B]k[/B]a w wymowie. Bo teraz do mnie dotarło, że to może być od imienia, jak Andzia na przykład :lol: Bo wtedy umówiłam się u anicy a nie u anici ;)
  13. Na pewno ktoś będzie w czwartek we Wrocławiu. Najprawdopodobniej ja :) Umówiona jestem u anici, tylko musimy jeszcze ustalić godzinę. Najbardziej pasowałoby mi około południa, bo Wrocławia nie znam i wolałabym uniknąć szczytu. Podziękuj Tacie stokrotnie, BASIU!:iloveyou: Mówisz, że dom rozniesie... to może ja się jeszcze zastanowię... ;) ;) Czekam na ankietę. adres to [B]manatka[/B], a maila mam na [B]gazeta.pl[/B] (dodaj tylko @ pomiędzy) ;)
  14. Damy radę! Byle tylko piesek trafił w Twoje ręce! :cool1:
  15. [B]Basiu[/B] - co powinnam kupić dla Lali - może być obroża czy muszą być szelki? Nie wysmykuje się z obróżki? Jaki rozmiar, bo nie wiem jaki ma obwód szyi? No i czy Lala waży, tak jak pisałaś, 7,5 kg czy więcej bo chcę kupić spot on na kleszcze/pchły. Lalcia ma wszystkie szczepienia na bieżąco? Uświadomcie mnie jeszcze do czego służy smycz składana? Po to, żeby dać więcej luzu psu np. na wybiegu? Moje psy miały tylko zwykłe, skórzane smycze, a teraz tyle cudacznych gadżetów jest dla futrzaków :crazyeye:
  16. Z tego stresu zapomniałam podziękować za miłe zaproszenie, ale musicie mi wybaczyć. Podziękuję zbiorowo i indywidualnie jak już wszystko będzie załatwione, a Lala, będzie leżeć w swoim legowisku ;)
  17. A napiszesz mi na priv namiary? Tylko jak krowie w rowie :cool3: bo Wrocław to na pocztówkach tylko widziałam, właściwie ;) Muszę się dogadać z M. Alinki (dziś będzie wiedział czy jedzie do Wrocka), obczaić trasę i to wszystko przed czwartkiem (bo mam nadzieję, że ze strony Basi się uda do tego czasu). Rany... siedze jak na szpilkach. Córka co chwilę "kiedy będzie piesek?" Zwariuję!:razz:
  18. Anica - a nasz jakies miejsce, w które można łatwo trafić (samochodem), gdzie można na spokojnie zaparkować i się spotkać? Jakiś parking przed centrum handlowym? No i żeby obie strony mogły tam się dostać.
  19. Z Wrocławia się ja odbierze, czy to ktoś zaufany, czy ja osobiście, tylko proszę, ustalcie ta podwózkę do Wrocławia. Czy te godziny odbioru Wam odpowiadają (mam na myśli między 11 a 13?) Dokumenty podpiszę podczas odbierania Lali? Czy tę ankietę przedadopcyjną np. mogłabym przesłać mailem, lub wydrukować i oddać przy odbiorze? I jak dokonać tej opłaty schroniskowej i w jakiej kwocie?
  20. [B]Anica[/B] - to Ty mogłabyś dostarczyć Lalę ze schroniska do Wrocławia? I to około południa? Bo myślę o pociągu, ale jak rano dzieci oddam pod opiekę to na tę godzinę byłabym we Wrocławiu, a potem muszę wrócić na jakąś godziwą porę czyli 13.22 pociąg powrotny. Tylko czy Lala da radę pociągiem? W poniedziałek będę też wiedzieć czy mąż Alinki jedzie do Wrocławia, jeśli tak, to obiecał, że przewiezie :multi: Trzymajcie kciuki!
  21. A czy jest byłaby przekazania młodej we Wrocławiu, najlepiej w okolicach dworca bo zgubić się trudno, ale w tygodniu między 10-13 godziną?
  22. [B]Alina[/B] - zapraszam. Z Natkiem oczywiście! [I]Szkoda, że tu nie ma tego smiley'a co tupie[/I] ;)
  23. Nie zamierzam Was opuszczać :lol: Wręcz przeciwnie. Mimo, że miałam już psy, to dobrych rad nigdy za wiele, tym bardziej, że z suczką nie miałam do czynienia, więc nowe wyzwania przede mną. A Lalą zamierzam się tylko chwalić :loveu: oby tylko już była... Właśnie wróciłyśmy z córką ze sklepu, oglądałyśmy obroże, smyczki (jakie śliczne są teraz smycze, czarna w różowe łapki nas zachwyciła ;)), wybrałyśmy kolor miseczek, legowisko i łopatkę do odchodów :lol: Teraz tylko czekamy na sygnał, że Lala do nas jedzie i kupujemy!
  24. [quote name='Sarunia-Niunia']Basiu, znalazłam dziewczynę z Będzina, która przeprowadza wizyty p/a...[/QUOTE] W takim razie zapraszam :) W tygodniu jestem prawie cały czas w domu, do popołudnia z przerwami, ale krótkimi, soboty, niedziele jeśli pogoda sprzyja spędzamy na działce, ale to też nie problem, jeśli będzie odpowiadał akurat weekend. Telefon mogę podać na PW, żeby się było łatwiej skontaktować i o każdej porze. Jeśli mogę w czymś pomóc - piszcie. Tu znalazłam ofertę: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/228546-Oferuję-Radom-Kielce-Kraków-Katowice-Opole-Wrocław-Radom-23-24-czerwiec"]http://www.dogomania.pl/forum/threads/228546-Oferuję-Radom-Kielce-Kraków-Katowice-Opole-Wrocław-Radom-23-24-czerwiec[/URL] Wtedy można by podzielić koszty. Ja z Katowic mogę odebrać tylko trzeba by dowieźć sunię do Wrocławia. Nie wiem tylko czy jest możliwość aż tak szybko to załatwić :(
×
×
  • Create New...