Jump to content
Dogomania

BerciaP.

Members
  • Posts

    110
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by BerciaP.

  1. Podnoszę z nadzieją.:lol: Żaba dzisiaj została odrobaczona, odkąd nie karmi, wypełniły się też jej boki. Niestety, nie może u mnie zostac. Po pierwsze: Bercia od biernej urazy, jaką prezentowała od soboty, przeszła do agresji słownej. Żaba nie pozostaje jej dłużna. Obawiam się, że to może skończyc się bójką, a nie mogę mojej staruszki narażac na takie stresy. Po drugie: Żaba, niestety, rozrabia. Wyjada wszystkie jajka z kurnika (ponad 10 dziennie!) i gania kury. Właśnie wygoniła mi z podwórka rzadkiej rasy liliputkę i dwa kurczątka. Nie mam kojca, więc, ku mojemu ogromnemu żalowi, Żaba od jutra częśc dnia będzie spędzac na uwięzi. Nie zabijcie mnie tylko, ja naprawdę nie mam innego wyjścia!:placz: Pomóżcie, szkoda psa, szczególnie, ze dla ludzi jest słodki i łagodny!
  2. Kurczę, nie odrobaczył, tylko zaszczepił od wścieklizny. Możliwe, że w pierwszej chwili nawet nie pomyślał o robakach, bo zasugerowałam mu, że Żaba może byc znowu w ciąży. Ponieważ jednak ciągle ma laktację, wykluczył tę możliwośc. Nie wiem co jadła do tej pory, u mnie je suchą karmę, z tych tanich i gotowane jedzenie złożone z mielonych zbóż, mięsnych resztek i tłuszczów. To samo jedzą moje psy. Zresztą z tym brzuchem pojawiła się już u mnie. Nie wiem co stało się z maluchami, od sąsiada wiem, że rankiem w piątek biegała z dwoma, ja wczesnym popołudniem nie widziałam już przy niej żadnego. Możliwe, że małe psiaki ktoś przygarnął, żadnych zwłok przy drodze nie było, więc na 90% nie zginęły pod kołami. Co do sutków, widac, że cała listwa mleczna zdrowo pracowała, ale też mam nadzieję, że jak się "zasuszy", to zmaleją. Szczerze mówiąc, nawet chętnie bym ją zatrzymała, przy merytorycznym wsparciu znawcy rasy i jeśli Żaba będzie nadal tak łagodna jak dotąd, przerażają mnie tylko koszty sterylizacji. Kiedy 10 lat temu sterylizowałam Bercię, zapłaciłam 140 zł, teraz nawet nie wiem ile może kosztowac taka operacja. No i Pirat wymaga jeszcze poważnego zabiegu, zapewne też kosztownego. Z drugiej strony absolutnie nie wyobrażam sobie niesterylnej suki na wsi. Co do zdjęc, postaram się zrobic, ale nie wiem czy uda mi się w najbliższych dniach je zamieścic.
  3. Jak cudnie, że będzie domek! Do mnie natomiast w piątek przybłąkała się wyrzucona z samochodu labradorka, prawdopodobnie z pseudohodowli . Założyłam jej wątek, możecie przeczytac, skoro Aron wychodzi na prostą? Pozdrawiam.
  4. :angryy: W piątek, 13 lipca (cholera, pechowy dzień!!!), we wsi Rzeczniów Kolonia, w powiecie lipskim pojawiła się o świcie biszkoptowa labradorka z dwoma szczeniakami. Najprawdopodobniej jest ofiarą jakiegoś bydlaka - pseudohodowcy, który wyrzucił matkę i jej dzieci z samochodu, zostawiając na pastwę losu! To nie jest pierwszy przypadek tego typu w naszej wsi. Kiedy ją zauważyłam, szczeniaków już przy niej nie było, nie wiem co się z nimi stało, mam jedynie nadzieję, że znalazły domy. Suczka niespecjalnie za nimi tęskni, więc najprawdopodobniej były już dość duże, żeby ją opuścić. Labradorka błąkała się zdezorientowana, łasiła do wszystkich i szukała pożywienia. W tej chwili została tymczasowo przygarnięta, żeby nic jej się nie stało, ale to nie są dla niej najlepsze warunki, bo w tej chwili nocuje w budzie, a to jest ewidentnie miejski pies, wychowywany w domu. Jest bardzo łagodna dla ludzi, łasi się i nadstawia łebek do głaskania. Na szyi ma żakardową obrożę w kolorach szmaragdowym z dodatkiem żółtego i pomarańczowego. Bardzo spokojnie zniosła oględziny weterynarza, w tym badanie zębów, brzucha, sutków i szczepienie na wściekliznę. Łagodna dla zwierząt, chociaż zaczepiana przez moje psy, odpowiada warczeniem. Brzuch przypomina beczkę (nie wiem dlaczego, może wskutek wielu ciąż), ale Żaba (tak nazwał ją mój synek) jest wychudzona (zapadnięte boki, sterczące żebra) i brudna. Widać po obwisłych sutkach, że wielokrotnie rodziła, po ostatnim porodzie została jeszcze laktacja. Zwracam się o pomoc albo w odnalezieniu właściciela, albo w sterylizacji suczki po zakończeniu laktacji (żeby dokładnie ocenić stan sutków i ewentualnie przeprowadzić ich operację). Sama nie dam rady finansowo, ponieważ mam już 2 psy, z czego jeden po wypadku i na cito muszę sfinansować mu kastrację z operacją prącia. Prosiłabym też o rady od hodowców, bo nie znam się na labradorach, nie wiem czego potrzebują i jak się z nimi obchodzić. Jeśli znalazłaby się osoba chętna zaadoptować Żabę, będę wdzięczna.
  5. [quote name='mmmonika']dziewczyny przeczytałam na fb wpis pani Joli cyt:" [B][SIZE=3]Aron czuje się już dużo lepiej i może szukać swojego stalego domku, który zapewni mu karmę Hepatic i proszki na wątrobę, która niestety nie regeneruje się tak szybko. Badania krwi jak stwierdzila lekarz prowadząca są zadowalające jak na stan w którym się znajdowal. Nadal pozostały dlugi w lecznicy, teraz bez zapłaty natychmiast, nie można zrobić nawet zwyklego badania krwi. Zapłacilam za badania jak dostanę się do skanera wstawię rachunek.[/SIZE][/B] Może już czas ruszyć z ogłoszeniami? Jeśli tak, to ja mogę u kogoś na bazarku wykupić pakiecik....[/QUOTE] Gdyby nie ten Hepatic, to bym się o niego biła. Nie mam, kurczę, pieniędzy....:placz:
  6. Nie, nie, to było w "Nemocnice na kraji mesta", nieodżałowany dr Sztrosmeier, z resztą się zgadzam.
  7. Tu się zgadzam, ale co mieli zrobic moi wujostwo (wujek po 80., ciotka tuż przed), jak im sąsiadka po prostu przyniosła psiaka, bo jej suka się oszczeniła przez przypadek. Do tego ich zaszantażowała (sąsiadka, nie jej suka), że jeśli nie wezmą , to ona uśpi, bo "nie ma co zrobic". No i mocno starszym ludziom, w ich maleńkim mieszkanku wyrósł ogromny pies (głową sięga mi powyżej biodra), mieszanka wilczarza z chartem i czymś jeszcze. Psiak jest słodki, ale dla ludzi w tym wieku to uciążliwośc, bo pies potrzebuje mnóstwo ruchu. Całe szczęście są na tyle zamożni, że mogą zapłacic bezrobotnemu znajomemu za wyprowadzanie go 2 X dziennie na długie spacery. Ale nieodpowiedzialnośc niektórych po prostu jest bezgraniczna.
  8. Cześć, mam kłopoty z internetem, tzn. mam kłopoty bez internetu, bo mi szlag go trafił. Maile wysyłam z biblioteki oddalonej ode mnie o półtora kilometra, więc to trwa. Pozdrawiam, jeszcze 3 osoby nie otrzymały wróżb, ale pracuję. Pozdrawiam, wszystkiego najlepszego dla Arona i jego opiekunek.
  9. Witam, wszystkich, którzy wpłacają pieniądze na wróżebnym bazarku i przysyłają pytania, jeszcze raz zapewniam, ze otrzymają odpowiedzi i jednocześnie przepraszam za poślizg czasowy. Zapeszyłam z tym spokojem:evil_lol:
  10. [quote name='PaulinaBemol']zgadzam się że duży pies to potencjalnie większe niebezpieczeństwo. Natomiast nie zapominajmy że taki york (niedaleko mnie zawsze puszczany luzem, obok placu zabaw) bez większych problemów jest w stanie okaleczyć poważnie dziecko. Nie należy tego bagatelizować bo przez takie podejście bo mały i przecież i tak nie zagryzie latają małe bestie, które często są prowodyrami i katalizatorami poważnych sytuacji. A w skrajnym przypadku jak pinczer akurat trafi na ważną żyłę może doprowadzić do wykrwawienia. I to mnie denerwuje bo ja mam dużego psa i wiem że musi byc dobrze prowadzony że może być poważnym zagrożeniem ale to ze pies jest mały nie zwalnia właściciela z jego wychowania. Mało który znany mi duży pies jest puszczany bez nadzoru etc. za to tych małych jest zatrzęsienie a też powodują realne zagrożenie. A często spotykam się jak zroce uwagę ze to słodkie on jest taki malutki a myśli że taki duży i komuś może coś zrobić a przecież to nie realne. Dodam że ja mam bliznę od ugryzienia teriera walijskiego może nie malutki ale duży też nie jest na liście go nie ma a dziecko bez problemu mógłby zagryźć.[/QUOTE] Zgadzam się, KAŻDY pies może byc niebezpieczny i KAŻDY powinien byc pilnowany. A KAŻDY właściciel za swojego psa musi odpowiadac. Nawet kiedy to nie pies jest winien, tylko "ofiara". Miałam taki przypadek. Moją owczarkowatą, średniej wielkości sukę wyprowadziła na spacer dziewczynka (8 lat) z rodziny. Pies dla ludzi łagodny jak baranek, kochający dzieci i przez te dzieci wyprowadzany, trafił na tym spacerze na grupę wyrostków, którzy zaczęli drażnic jego i dziewczynkę. No i suka, w obronie dziecka ugryzła jednego gnoja w nogę. Na szczęście niegroźnie, największym problemem były podarte spodnie i płytka szrama na udzie. Matka chłopaka była mądra i gdy usłyszała jak doszło do zdarzenia, jeszcze mnie za gówniarza przepraszała. No, ale za portki musiałam zapłacic :-) Nigdy więcej jej się to nie zdarzyło, nadal jest łagodna (chociaż poluje, cholera).
  11. [quote name='Aldrumka']Mogę zrobić taki bazarek tylko nie wiem jak z ceną - czy 50 zł to nie za dużo ? nie wiem jak wróżby sa popularne i cenione[/QUOTE] Można mniej, np. 10 zł za pytanko i każdy wybiera ile chce. Teoretycznie to nie jest dużo, seans u wróżki w Warszawie to nawet 200 - 300 zł, ale oczywiście wszystko zależy od tego na ile kogo stac. Z drugiej strony potrzeby finansowe Arona są przecież duuuuże. Wyobrażam to sobie tak, że chętna(y) przesyła na mój mail pytanie, a w załączniku skan dowodu wpłaty na Arona. Ja wtedy opracowuję odpowiedź i wysyłam mailem zwrotnym. Jeśli możesz, pomóż:lol:. Co z tymi lekami, jakie dawki? Bobym coś kupiła. Pozdrawiam
  12. [quote name='agnest']Jesteś bardzo pewny siebie, ale się mylisz. W badaniach przeprowadzonych w USA (jak znajdę link to podeślę) stwierdzono jednoznacznie że najczęściej gryzą właśnie psy małe takie jak yorki. Problem w tym że nikt nie przejmuje się takimi pogryzieniami, bo psy są małe i nie wyrządzają większych szkód. Myślę że duża gruba ludzi np. rosłych mężczyn w życiu nie przyznałaby się do tego że pogryzł ich york. Natomiast kiedy ugryzie wielki pies, okaleczenia są poważniejsze i trąbi się o tym z całych mediach (w końcu sensacja). Nie bagatelizowałabym tego wychować i socjalizować trzeba każdego psa nie tylko dużego. A niestety tak nie jest...[/QUOTE] Tu nie chodzi o sensację, tylko właśnie o te szkody. Nie słyszałam, żeby dziecko zostało zagryzione przez yorka czy ratlerka, ale przez rottweilera czy bulla - owszem. Ponadto nie zaprzeczysz, że niektóre rasy psów są bardziej agresywne, tzn. mają psychiczną skłonnośc do agresji większą niż inne. I one naprawdę powinny byc poddawane większej kontroli. Ta lista wcale nie była taka głupia, a testy psychologiczne dla właścicieli powinny byc obowiązkowe. Natomiast agresywne zachowanie psa takich ras przebywającego pod opieką człowieka powinno skutkowac odebraniem zwierzęcia właścicielowi (oczywiście po zbadaniu co tę agresję wywołało). I powinno to obejmowac większośc dużych ras, bo faktycznie, wiele zależy od osobnika i jego właściciela, ale skutki agresji dużych psów bywają po prostu tragiczne. Znam sukę owczarka - wcielenie łagodności, straszna pieszczocha, kochająca dzieci i koty. To suka mojej siostry. Niestety, niedaleko niej zamieszkał dziki samiec owczarka, który ma już na koncie sarnę, kilka kotów mojej siostry i małego szczeniaczka. (Nota bene gmina w nosie, że na jej terenie bega dziki, niebezpieczny pies). Miałam też niemiłą przygodę z pitbullem: prowadziłam na smyczy mojego psiaka - wielkie bydlątko, większe sporo od ON-ka. Szedł sobie spokojnie na smyczy. Przechodziliśmy obok grupy łysoli z pitbullem i ten - zupełnie niezaczepiany przez mojego Amora - nagle rzucił mu się do gardła, chociaż był sporo mniejszy! Na szczęście kark, który go trzymał, ściągnął smycz. Czy muszę mówic, że w przypadku kontaktu z mniejszymi rasami sytuacja w ogóle nie byłąby niepokojąca? BEZ WZGLĘDU NA TO, JAK NIEKTÓRZY KOCHAJĄ WIELKIE, POTENCJALNIE NIEBEZPIECZNE PSY, ONE MUSZĄ BYC PODDANE MĄDREJ KONTROLI.
  13. [quote name='bajk21.']Wątroba Arona niestety jest w złym stanie i może jeśż tylko karmę Hepatic, co będzie bardzo trudne, bo jest to droga karma a Aronek zjada 1kg. dziennie rozłożony na trzy posilki bo musi nabrać wagi i sily, a do tego Eseliv Forte, żelazo, witaminy B i C oraz kwas foliowy [/QUOTE] Czy te leki w jakiś konkretnych dawkach (np. wit. C zwykła, 300, 500 czy 1000 jednostek)? Konkretna wit. B czy Complex? Kwas foliowy taki jak dla kobiet w ciąży czy słabszy? Na jaki adres przesłac? Nawet jeśli nie będę mogła adoptowac Arona, chciałabym mu pomóc, ale potrzebuję wskazówek, a przede wszystkim adresu do przesyłki i konta do ewentualnych wpłat. Pozdrawiam.
  14. Witam, jestem tu nowa i nic nie umiem: ani zakładac bazarków, ani robic banerów, ani nic co przyniosłoby psiakowi korzyści. Zarejestrowałam się, ponieważ nieśpiesznie poszukuję dla siebie wielkopsa do zaopiekowania się. Z założenia wielkopies powinien byc bezdomny, ale Aaron chwycił mnie za serce i pomyślałam sobie, że jak wyzdrowieje, to może nadawałabym się na opiekunkę? Oczywiście, jeśli Aaron lubi dzieci, psy, koty i nie gania kur. Mam już dwa psiaki (Bercia 14 lat, Pirat - 4 - oba przygarnięte z ulicy), 3 koty (takoż z bezdomności) i sporo luzem latającego drobiu. Uzgodniliśmy z mężem, że dla jeszcze jednego psa znajdzie się miejsce. Tylko, że u mnie psy mieszkają w budzie (ciepłej, chociaż niezbyt pięknej), nie mogę trzymac ich w domu. No i byłoby dobrze, gdyby Aaron po rekonwalescencji mógł przejśc na tańszą karmę, ale wiadomo, że to nie od nas zależy:roll:. W każdym razie, kiedy psisko będzie zdrowe, proszę wziąc mnie pod uwagę jako adopcyjną matkę;). A na razie mam pomysł na bazarek: jestem wróżką i za 50 zł wpłacone na Aarona mogę odpowiedziec przy pomocy kart na 3 zadane mailowo pytania (np. jak rozwiązac jakiś problem). Tylko czy ktoś mógłby mi taki bazarek zrobic? Pozdrawiam, czekam na odzew.
×
×
  • Create New...