Jump to content
Dogomania

ktiger

Members
  • Posts

    3047
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ktiger

  1. Podsumowanie Kami wg [B]Agi[/B]: [QUOTE] [B]Kami[/B] jest u nas już miesiąc czasu. Przyjechała z zamkniętej komórki, w której spędziła swoje krótkie życie. Totalnie dzikie, śmierdzące, załatwiające się pod siebie co 15 minut i przerażone wszystkimi bodźcami otaczającego świata stworzenie... ZAŁATWIAM SIĘ NA DWORZE Ideę załatwiania swoich potrzeb na dworze podchwyciła bardzo szybko. Niestety jako psiak, który był nauczony załatwiania się pod siebie wtedy, kiedy tylko poczuł taką potrzebę, zmusiła nas do wyprowadzania się co 2-3 godziny - również w nocy [IMG]http://pasterzeforum.pl/Smileys/emotki%20nowe/cry.gif[/IMG] [COLOR=green]Dziś pięknie rozgranicza dzień od nocy i koło 23 nareszcie dziecko zasypia kamiennym snem i śpi grzecznie do rana. Spacery początkowo bardzo częste, dziś ograniczyły się do 4-5 dziennie. Pięknie sygnalizuje, kiedy musi wyjść, ale umie powstrzymać się do czasu, aż opiekun ją wyprowadzi. Straszny z niej śpioch poranny. Wychodzi na dwór koło 6tej rano (nie dlatego, że nas budzi - z uwagi na pracę, o tej porze po prostu wyprowadzamy w tygodniu psy), a potem idzie spać i nie ma jej do godziny 13tej, czasem 14tej.[/COLOR] ZOSTAJĘ SAMA W DOMU Ze względu na częste wyprowadzanie na spacery, również zostawianie jej samej w domu było niejako problemem. Co prawda nic nie niszczyła, ale z uporem maniaka próbowała wychodzić z nami. [COLOR=green]Teraz [B]Kami[/B] czas podczas naszej nieobecności przesypia. Jeśli nas nie ma, potrafi przespać nawet czas wyjścia za potrzebą, a po powrocie nie znajdujemy żadnych niespodzianek - oprócz śpiochów w oczach. [/COLOR] CHODZĘ NA SMYCZY W pierwszych dniach smycz budziła straszny lęk. Sama obroża była karą i zapowiedzią czegoś strasznego. W czasie spaceru wiła się jak piskorz, próbując uwolnić z całego ustrojstwa. Na to nakładał się stres związany ze światem - samochody, ludzie, dziwne odgłosy - nie znała przecież niczego. [COLOR=green]Udało nam się nauczyć ją ładnie chodzić na smyczy. Idzie przy nodze, reaguje na komendy 'Czekaj' i 'Stój', ale najbardziej cieszy, że na widok smyczy w naszych rękach ogon zaczyna merdać i przybiega do nas w euforii, żeby tylko ją podpiąć. Uznając, że to już odpowiedni moment, w końcu zaczęliśmy ją spuszczać ze smyczy na spacerach. Na początku była zagubiona, ocierała się o nasze nogi, próbowała sama łapać smycz i bała się odejść od nas na krok. Ale to tak naprawdę bardzo dobrze. Teraz już biega swobodnie - ale na każde zawołanie natychmiast i bez wyjątku wraca do opiekuna.[/COLOR] JEDZENIE Oczywiście rzucała się na miskę jak wariatka. Łykała całymi garściami i bez względu na to, ile dostała, wiecznie była głodna. Druga miska z jedzeniem na horyzoncie dla drugiego psa już w ogóle wprowadzała rodzaj obłędu. Potrafiła nawet (nieudolnie - ale jednak) zaatakować Rediego, kiedy przygotowywałam posiłek. [COLOR=green]Pomogło karmienie z ręki przez tydzień - i to po jednym chrupku, bo w przeciwnym razie łykała nawet drobną ilość na dłoni. Wykorzystaliśmy ten czas przy okazji na uczenie cierpliwości i komendy siad, do tego stopnia, że teraz [B]Kami[/B] je na siedząco. Na posiłek czeka spokojnie. Mogę postawić miskę Rediemu, na którą nie zwraca najmniejszej uwagi - w końcu wie, że jedzenia jej nie zabraknie. [/COLOR] CO TO JEST PIES Nasz dzikus z komórki jakby nie wiedział zupełnie, co to jest inny pies i najpierw nie zwracała na Rediego najmniejszej uwagi, a później stwierdziła, że Redi ma lepsze legowisko, no i jest strasznie uległy do tych 'głupich' ludzi i do tego żre to, co mogłaby przecież zjeść ona. I raczej jej się nie spodobały wnioski, do których doszła. [COLOR=green]Na szczęście Redi pierdoła nie próbował ani razu jej prostować. Pokornie odchodził i nie reagował na jej zaczepki. W tym czasie w jej główce rodziły się nowe wnioski z kategorii 'ludź jest fajny'. W pewnym momencie dotarło do tej małej główki, że ten pierdoła dokładnie wie, co zrobić, żeby mieć dobrze. I zaczęła go podpatrywać, naśladować, podchodzić do głaskania, przekonywać się do spacerów i reagować z pokorą na nasze reprymendy. Odkryła przy tym, że razem z Redim są po tej samej stronie barykady w tym systemie. I nagle okazało się, że nasza pierdoła zyskała pozycję guru w jej oczach. Przytula się do niego, na spacerach podąża za nim, ale nie zaczepia pierwsza, nie męczy go. Stosunki pomiędzy nimi są bardzo fajne. Ale tylko dlatego, że Redi to pies bardzo zrównoważony, spokojny i generalnie stroniący od jakichkolwiek dyskusji, czy udowadniania komuś czegokolwiek. [IMG]http://pasterzeforum.pl/Smileys/emotki%20nowe/friends.gif[/IMG] [/COLOR] LUDZIE Mam wrażenie, że w całym swoim życiu nie widziała tylu ludzi, ilu u nas w domu było na co dzień. Pierwszą reakcją na widok człowieka było szczekanie i najeżanie się. Za każdym razem ten sam koncert - czy ktoś przyszedł do domu, czy tylko zszedł z góry, czy może był tu cały czas, tylko wyszedł na chwilę do łazienki. Nie wiedziała do czego służy człowiek, ale wiedziała, jak go można skutecznie odstraszyć. [COLOR=green]Niestety jej odstraszanie zupełnie zawiodło w naszym domu. Wbrew jej oczekiwaniom - nikt się jej nie wystraszył. Z ogromną premedytacją prowokowaliśmy każdy dotyk - mimo chodem, niechcący, przy okazji i bez okazji. A ponieważ [B]Kami[/B] jest mistrzem w wyciąganiu wniosków, okazało się, że zarówno nasze ręce, jak i nogi (!!!) służą do czegoś zupełnie innego, niż sądziła. Teraz już bez strachu można przejść nad nią, otworzyć szufladę, kiedy leży na legowisku, przepchnąć się z nią w drzwiach i wymiziać słodziaka za wszystkie czasy. [/COLOR] KIM JEST FACET? Najbardziej bała się mężczyzn. Nawet niczym nie sprowokowana, próbowała czasami atakować. Dłuuugo nie pozwoliła Marcinowi podpiąć się na smycz, mimo swego łakomstwa, nie podeszła do miski z jedzeniem, którą jej stawiał. Póki był cały czas - jakoś to znosiła, ale wystarczył jeden jego ruch, zmiana pozycji, żeby zaczynało się wszystko od początku. Na spacerach mężczyzna wypatrzony nawet hen, hen daleko budził te same reakcje. [COLOR=green]Dziś Marcin ma już statut pełnoprawnego członka jej stada. A jak strasznie się za nim tęskni, kiedy go nie ma cały dzień... Oczywiście zorganizowaliśmy też męskie pielgrzymki do naszego domu i kilku rzuciliśmy jej 'na pożarcie' - również takich wielkich i groźnych. Dziś [B]Kami[/B] uważa z pełną stanowczością, że obcym facetom się nie ufa, ale również, że są ciężkostrawni - więc się ich nie pożera [IMG]http://pasterzeforum.pl/Smileys/emotki%20nowe/giggle.gif[/IMG] Ostatnio pozwoliła się nawet takiemu całkiem obcemu pogłaskać na spacerze.[/COLOR] DZIECKO - TAKI CZŁOWIEK, TYLKO INNY Dzieci na początku traktowała dokładnie tak samo jak nas. [COLOR=green]To upór Hanki sprawił, że zaczęła dostrzegać w tym 'ludziu mniejszym' pewien potencjał, którego 'ludź większy' nie posiada, a o którego istnieniu ona sama nie miała pojęcia - szaleństwo, gonitwy, hulanki i wszelkie uciechy doczesne. Choć to tylko momenty dnia tak naprawdę. Przez większość czasu chodzi za Hanką jak cień. Podpatruje, sprawdza, co robi, czym się bawi i obwąchuje nowe spodnie, których wcześniej przecież nie miała na sobie. NIGDY nie wzięła żadnej jej rzeczy! Za to Hania bez problemu może zrobić z nią co chce - wleźć do jej legowiska, zabrać jej zabawkę, zakwaterować się w jej punkcie obserwacyjnym pod stołem...[/COLOR] DZIWNA PRZYPADŁOŚĆ Pracujemy nad tym intensywnie i jest coraz lepiej. Kiedy [B]Kami[/B] już odkryła rozkosz ludzkiego dotyku, zaczęła wykazywać dziwną tendencję. Czasem kiedy coś przeskrobie i próbuje się przymilić, czasem podczas miziania, a czasem, kiedy chce nas sprowokować, żebyśmy ją trochę poprzytulali - łapie nas za dłonie. Raczej nie tak łapie w znaczeniu 'łapie', a chwyta dłoń, albo tylko jednego palca i memla, jakby ssie. A jakie ząbeczki (czyt. szpileczki) ma taki szczeniak, każdy wie i chyba nie muszę mówić głośno, że czasem, jak się tak podekscytuje w tym 'memlaniu', najnormalniej sprawia ból. [COLOR=green]Na szczęście zaczyna reagować na syknięcie - bo wcześniej po zabraniu dłoni, kiedy już nie miała sposobu, by się do nich dostać, potrafiła czasem i 'wymemlać' tak o zgrozo stopę, a jedynym ratunkiem pozostawała ucieczka [IMG]http://pasterzeforum.pl/Smileys/emotki%20nowe/giggle.gif[/IMG] Jeżeli robi to z wyczuciem i delikatnie, to muszę przyznać, że to nawet przyjemne. Ostatnimi czasy 'memlanie' coraz częściej zastępuje lizaniem. Myślę jednak poważnie nad zakupieniem jej smoczka... [IMG]http://pasterzeforum.pl/Smileys/emotki%20nowe/cool.gif[/IMG][/COLOR] [/QUOTE]
  2. [B]Aga[/B] wrzuciła wczoraj śnieżne fotki Kamiśki :) [QUOTE] [B]Zasypało nas śniegiem po kolana...[/B] [URL="http://img202.imageshack.us/i/kami41.jpg/"][IMG]http://img202.imageshack.us/img202/3269/kami41.jpg[/IMG][/URL] [B]A gdzieniegdzie to nawet i po pachy...[/B] [URL="http://img405.imageshack.us/i/kami46.jpg/"][IMG]http://img405.imageshack.us/img405/4228/kami46.jpg[/IMG][/URL] [B]Dupsko marznie... [/B] [URL="http://img10.imageshack.us/i/kami42.jpg/"][IMG]http://img10.imageshack.us/img10/4448/kami42.jpg[/IMG][/URL] [B]Patrzcie jakiego pięknego orła na śniegu zrobiłam! [IMG]http://pasterzeforum.pl/Smileys/emotki%20nowe/th_0girl_dance.gif[/IMG] [/B] [URL="http://img844.imageshack.us/i/kami43.jpg/"][IMG]http://img844.imageshack.us/img844/2650/kami43.jpg[/IMG][/URL] [B]Zostaw ten aparat i choć też zrobić 'orzeła' [IMG]http://pasterzeforum.pl/Smileys/emotki%20nowe/giggle.gif[/IMG][/B] [URL="http://img690.imageshack.us/i/kami44.jpg/"][IMG]http://img690.imageshack.us/img690/1165/kami44.jpg[/IMG][/URL] [B]Jakieś nowe wnioski???[/B] [URL="http://img69.imageshack.us/i/kami45.jpg/"][IMG]http://img69.imageshack.us/img69/2195/kami45.jpg[/IMG][/URL] [B]Życie to jednak potrafi być zabawne! [IMG]http://pasterzeforum.pl/Smileys/emotki%20nowe/heartbeat.gif[/IMG] [IMG]http://pasterzeforum.pl/Smileys/emotki%20nowe/heartbeat.gif[/IMG] [IMG]http://pasterzeforum.pl/Smileys/emotki%20nowe/heartbeat.gif[/IMG][/B] [URL="http://img202.imageshack.us/i/dscf2140k.jpg/"][IMG]http://img202.imageshack.us/img202/1793/dscf2140k.jpg[/IMG][/URL] [/QUOTE]
  3. Zaglądam do panny :)
  4. Cudowna bernenka [IMG]http://pasterzeforum.pl/Smileys/emotki%20nowe/heartbeat.gif[/IMG]
  5. Piękna Podhalanica z niej wyrośnie :loveu:
  6. Tuptusiasty Tuptusiek :)
  7. Misiek misiasty :)
  8. Wczoraj [B]Camara[/B] napisała: [QUOTE] Posterylkowa noc była ciężka, Pinia miała "szwędacza" i wymioty po narkozie. Niestety to dość typowe objawy ale na szczęście dla psa niegroźne, uciążliwe tylko dla opiekunów. Tym razem jeszcze trochę kosztowne, bo dywan z salonu musiał wylądować w śmietniku. I teraz mamy całkiem nowy, bo Borys jest świeżo po operacji i nie powinien ślizgać się po posadzce. Święta niedługo, to dywan się przyda w ramach przedświątecznych porządków [IMG]http://pasterzeforum.pl/Smileys/emotki%20nowe/wink.gif[/IMG] Dziś rano byliśmy na ostatniej kontroli u weta i... goi się jak na psie [IMG]http://pasterzeforum.pl/Smileys/emotki%20nowe/bravojs0.gif[/IMG] Dodatkowy plus tych wyjazdów do weta - Pinia przestała w aucie panikować (z efektami wydalniczymi [IMG]http://pasterzeforum.pl/Smileys/emotki%20nowe/giggle.gif[/IMG]) ba! nawet sama wskakuje do bagażnika [IMG]http://pasterzeforum.pl/Smileys/emotki%20nowe/bravojs0.gif[/IMG] Ogólnie czuje się dobrze, tylko niestety znowu schudła, ale nadrobi! dziś już apetyt dopisuje [IMG]http://pasterzeforum.pl/Smileys/emotki%20nowe/shy.gif[/IMG] Obiecanych zdjęć i filmików nie będzie. Faktycznie mamy czarną serię z białasami [IMG]http://pasterzeforum.pl/Smileys/emotki%20nowe/th_dash1.gif[/IMG] Ostatnio spędzam więcej czasu w wetowskim gabinecie niż w domu. [/QUOTE]
  9. zaglądam do malucha...
  10. Czekamy na kolejne kroki panienki..
  11. [quote name='milla.j']..... Jak to? Nikt nie chce takiego cudnego, białego, słodkiego szczeniorka?[/QUOTE] no właśnie - nikt nie chce takiego cuda?
  12. Dzisiaj [B]ElzaMilicz[/B] napisała: [QUOTE]Z [B]Pinią [/B]wszystko w porządku. [B]Camara[/B] zajęta jest kłopotami ze zdrowiem swojego stada. Mocno trzymamy kciuki... ech, tym razem za [B]Bellę[/B].[/QUOTE] Dołączamy się do Kciuków za Belkę! [B]Camara[/B] [IMG]http://pasterzeforum.pl/Smileys/emotki%20nowe/friends.gif[/IMG]
  13. i co by tu napisać...
  14. Małymi kroczkami do celu - Super :multi:
  15. trzymamy kciuki aby wszystko się udało :)
  16. Dzisiejsze wieści od [B]Agi[/B]: [QUOTE]Mała jest urzekająca i słodka - ale niech was nie zwiedzie jej uroda królewny Śnieżki. Potrzebny jej mądry, konsekwentny opiekun. Patrząc na jej próby dominacji Rediego i walki plemienne przy misce w pierwszych dniach, sądziłam, że nie powinna trafić do domu z drugim psem. Ale po 2 tygodniach pobytu u nas Redi okazał się na tyle 'normalnym' psem, że stał się jej największą opoką, przewodnikiem i wzorem. Redi nie jest zbyt wylewny w uczuciach, zazwyczaj unika takich kontaktów z innymi psami na rzecz świętego spokoju, ale Kami dobrze wie, jakie zachowania Redi akceptuje, a jakie nie - i wie na ile sobie może pozwolić. Akceptuje jego 'panowanie' w domu i z respektem oddaje mu pierwszeństwo przy wychodzeniu, jedzeniu i mizianiu z nami, a gdy idzie spać - koniecznie musi się do niego przytulić. [IMG]http://pasterzeforum.pl/Smileys/emotki%20nowe/heartbeat.gif[/IMG] Najlepsza pozycja - ułożyć główkę na jego ogonie. [IMG]http://pasterzeforum.pl/Smileys/emotki%20nowe/giggle.gif[/IMG] [/QUOTE]
  17. Kilka słów o Pinii od [B]Camary[/B]: [QUOTE]Pinia byłaby dumna z córeczek [IMG]http://pasterzeforum.pl/Smileys/emotki%20nowe/naughty.gif[/IMG] Żeby sobie czasem nikt nie myślał, że Pinia to tylko tak leży i patrzy sarnimi oczami w dal... Fakt, w domu jest niesłychanie grzeczna - tylko czasem kradnie pluszaki, zanosi do kenelki w w spokoju dokonuje na nich sekcji [IMG]http://pasterzeforum.pl/Smileys/emotki%20nowe/giggle.gif[/IMG] Poza tym - to młoda koza [IMG]http://pasterzeforum.pl/Smileys/emotki%20nowe/naughty.gif[/IMG] W ogrodzie skacze, biega i zaczepia do zabawy. Japa uśmiechnięta a ogon chodzi na okrętkę. Może w niedzielę uda mi się zrobić jakiś filmik lub przynajmniej coś tam uwiecznić na zdjęciach. W zasadzie można by rzec, że zachowuje się prawie jak każdy inny pies w jej wieku. Niestety to prawie robi ogromną różnicę... Pinia nadal z własnej woli nie podejdzie do człowieka - mimo, że nas lubi, cieszy się na nasz widok, lubi jak się ją głaska to... nie podejdzie! Nic nie jest w stanie jej do tego zachęcić, nawet mocno pachnący smaczek. W domu to nie jest wielki problem - jak się do niej zbliżamy to kładzie się na podłodze - oczywiście już bez paniki, uciekania czy też sikania pod siebie ze strachu. W ogrodzie jest gorzej - Pinia podskakuje, przysiada na przednich łapach i cała jest happy, ale jak się do niej zbliżam to ucieka w bezpieczne miejsce - albo do domu jak są otwarte drzwi albo kojca w ogrodzie. W zasadzie to jedyna rzecz nad którą musimy ostro popracować, za to chyba najtrudniejsza. Poza tym - myślę, że już nadawałaby się do adopcji pod warunkiem, że będzie to odpowiedni dom - cierpliwi, ciepli ludzie, którzy dadzą jej czas na dojście do normalności i pogodzą się z tym, że pewnie na zawsze zostanie "kochanym strachulcem" . [/QUOTE]
  18. zaglądam do Misiaczka ;)
  19. ach te białasy :p
  20. ach ten maluszek
  21. śliczności :loveu::loveu::loveu:
  22. śliczności :loveu::loveu::loveu:
  23. śliczności :loveu::loveu::loveu:
×
×
  • Create New...