Troszkę mnie nie było i myślałam,że jak tu znowu zajrzę,to poczytam jakieś dobre wiadomości,a tu ciągle cisza.Mam nadzieję,że chłopak znajdzie swoje miejsce na ziemi(a co do mojego nie bytowania na wątku-to siedzę na urlopie i pilnuję swojego odjajczonego Obelixa,który najlepiej po zabiegu siedziałby cały czas na moich kolanach lub polegiwał na mojej osobie-a waży 60 kg)