Jump to content
Dogomania

Ninsianna

Members
  • Posts

    125
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ninsianna

  1. [quote name='Betbet']Ninsianna, ale widać, że kontakt z człowiekiem i z ręką miał, miał i to dużo:) Żaden dziki kot nie da się łatwo złapać, no chyba że jest już w stanie agonalnym. A ponadto widać, że z tego to zwykły miziak jest, który wie co to są pieszczoszki[/QUOTE] Kontakt z człowiekiem miał od małego. Z mama koty karmimy od 11 lat :p Był miziany od dawna :) Wcześniej taki ufny nie był. Do domu przynoszony był na podawanie leków gdy było trzeba, więc był przyzwyczajany do brania na ręce. Nie stwierdzę że nie urodził się u kogoś w domu bo tego nie wiem. Znam go od młodego kociaka który, był bez domku razem z jego tatuśkiem. Byli prawie identyczni :evil_lol: Tak w ogóle to Mister z tymi czułościami przesadza :) Mam obitą brodę od ciągłego udawania przez niego baranka :D Bodzie gdzie popadnie w nos, czoło czy brodę haha Nie mogę się schować bo patrzy tymi rozmarzonymi małymi oczkami i nie daje odejść :D
  2. [quote name='Betbet']Chyba decyzję w sprawie lecznicy jednak powinny podjąć Ninsianna i kaerjot. To też kwestia transportu, dojechania, może trzeba będzie kilka razy jechać. Ja o tej na Bitwy Oliwskiej słyszałam bardzo dobre opinie, sama tam nigdy nie dotarłam. Często też decyduje przypadek, szczęście, odporność kota. Podoba mi się natomiast podejście tych z Bitwy Oliwskiej - zobaczyć, wyleczyć, a nie w kiepskim stanie od razu go operować.[/QUOTE] Też tak myślę że na Bitwy Oliwskiej, zwłaszcza przekonało mnie to że nie chcieli od razu operować tylko zająć się wyleczeniem infekcji a dopiero później operacją. Na obrońców nie pytali się mnie w jakim jest stanie, miło że mówiłam że ma infekcję. Teraz tylko transport potrzebny
  3. [quote name='brazowa1']Ojej,widac,ze sie biedak nie domywa. Nie znam sie na kotach,ale to chyba był kiedys kot domowy.[/QUOTE] Mister B kotem domowym nigdy nie był ;) Urodził się na dworze jak i jego tatuś. Miał kontakt z ludźmi od małego :) Jeden pan jak było zimno wpuszczał go pod nieobecność szefa do malutkiej firmy żeby się ogrzał. Pod tym budynkiem są karmione. Może dlatego dobrze czuje się w pomieszczeniach
  4. Jak dla mnie może iść na Bitwy Oliwskiej :) Jeśli macie do tej lecznicy zaufanie bo jak pisałam nie mam pojęcia jak kotem sie zajmą na Obrońców, a skoro niektórzy mają z tą lecznica złe doświadczenia ja się kłócić nie będę :) Chcę żeby niunio się wybudził i problemów nie było. Decydujcie :) ja bym dała Mistera na Bitwy Oliwskiej, a wcześniej na wizytę kontrolną jego stanu zdrowia :)
  5. Tak samo nie znam się jak zajmą się kotem na obrońców. Może skoro polecacie lecznice na Bitwy Oliwskiej to tam dajmy niunia na zabiegi. Mister B właśnie jest u mnie i śpi na kanapie chrapiąc :) Mój Kajtuś jest oburzony, że znowu ktoś mu kanapę zajął. Siedzi przy mnie i jakby chciał powiedzieć "no! to jest już niedopuszczalne, jak on tak mógł" hihi. Wie gdzie się ułożyć na ciepłej kanapie. Kuwetę wniosłam do pokoju żeby w razie co szybko reagować ;) Bialutki dziś podszedł do mojego Kajtka i dali sobie buźki ale mój Kajtuś awanturnik go oprychał. Bialutki się wycofał, więc żaden z niego morderca, jak na razie ;) Zrobiłam mu kilka fotek i filmik :) Próbowałam wrzucić fotki tu ale mi nie wychodzi :placz: Podam linki trudno. [url]http://www.fotosik.pl/u/ninsianna/zdjecie/1/album/1102836[/url] [url]http://www.fotosik.pl/u/ninsianna/zdjecie/2/album/1102836[/url] [url]http://www.fotosik.pl/u/ninsianna/zdjecie/3/album/1102836[/url] [url]http://www.fotosik.pl/u/ninsianna/zdjecie/4/album/1102836[/url] [url]http://www.fotosik.pl/u/ninsianna/zdjecie/5/album/1102836[/url] [url]http://www.fotosik.pl/u/ninsianna/zdjecie/6/album/1102836[/url] [url]http://www.fotosik.pl/u/ninsianna/zdjecie/7/album/1102836[/url] [url]http://imageshack.us/clip/my-videos/268/94950431.mp4/[/url] [url]http://imageshack.us/clip/my-videos/546/giw.mp4/[/url] [url]http://imageshack.us/clip/my-videos/96/wiv.mp4/[/url] Oczka wyglądają bardzo ładnie wysięku już nie ma, uszy też super ale jeszcze mu zakropiłam. Z noska troszkę leci ale nie tyle co wcześniej i wydzielina jest tylko troszkę mętna a nie jak wcześniej żywa ropa. Dalej z niego smrodek i brudasek :D Po zabiegach do czasu znalezienia mu domku Mister B zostaje u mnie, jeśli było by tak, że domek nie zostanie mu znaleziony to nie wyrzucę go na dwór i zostanie u mnie, trudno.
  6. Tu się zgodzę w 100% On dostaje antybiotyk duomox do pysia i już tak nie kicha, ale myślę że wet powinien go zobaczyć czy się do zabiegu kwalifikuje. Po operacji odporność spadnie i wtedy nawet mała infekcja zrobi krzywdę :( Jak to zrobić? Czy dać znać do animalsa żeby do tych operacji potrzebna będzie jeszcze wizyta ewentualnie leczenie i też to na fakturę dać. Przyznam się że obawiam się dać go na ten zabieg jeśli nawet mały bakcyl tam siedzi. Od jutra Białasek będzie u mnie w domu o wiele dłużej, będę go przyzwyczajała do mieszkania w domu :)
  7. Mister B też mi się podoba :D
  8. Tak go nazwała moja mama, niestety kiepsko jej idzie wymyślanie imion ;)
  9. W domku też mam jedną kotkę bez domku i na szczęście od razu używała kuwety. 9 lat żyła na wolności i gdy wsadziła łapkę chyba w jakiś sidła i chcąc się uwolnić zdarła sobie skórę od stawu łokciowego do nadgarstka. Wdała się martwica i przez pana doktora z kaprów Mamunia by łapkę straciła gdybym ją wypuściła po wszystkim na dwór jak to zalecał. Oczyścił jej łapeczkę i zszył ile się dało, ale zawiązał jej dość mocno opatrunek i kazał ją wypuścić bo i tak ten opatrunek sobie zerwie. Nie miałyśmy sumienia jej wynosić a ona też nie chciała nas opuszczać i została. Za jakiś czasz paluszki zaczęły puchnąć i niefajny zapaszek się rozchodził. Ona dzika więc nie da się złapać. Nie mogłam jej odwinąć łapki bo na warstwie bandaża warstwa plastra. Mamunia się denerwowała i gryzła tą łapkę, w końcu wzięłam żyletkę i z ciężkim sercem zbliżyłam się do łapki i tego opatrunku żeby go rozciąć i nie oberwać kompletem pazurów po twarzy. Chyba czuła, że chcę jej pomóc bo siedziała spokojnie a ja rozcinałam podklejony od ropy bandaż. Nie muszę mówić jaki zapaszek uderzył w mój nos po rozpakowaniu łapki. Rana była zainfekowana, a ropa wylała się fujj. Zaczęłam wtedy robić okłady ile się dało. Mamunia jest do tej pory u nas a łapka się wygoiła, choć skóra na niej jest naciągnięta. Ma teraz kochający dom i nie musi się o nic martwić. Do kuwety zagląda regularnie i jest totalnym czyściochem, większość dnia musi się umyć bo ktoś ją dotknął, mały łasuch na mizianie :) Mogła bym o niej dużo mówić, o mojej Neko też i Kajtusiu którego ktoś do pojemnika na śmieci wyrzucił jak był malutki w zamieć, zimą.Dokładnie 6 grudnia 8 lat temu Kajtuś trafił do mnie taki prezencik na mikołaja. Chore, z gigantyczną biegunką, ledwo widzące z problemami psychicznymi. Siedziało takie maleństwo brudne w pojemniku na śmieci. Musiał go ktoś bić bo źle reagował na podniesiony ton głosu i był agresywny ale mu przeszło.Teraz jest dostojnym kocurem, mam go w awatarze:) Jak był malutki musiał dostać łyżkę ugotowanych ziemniaków dziennie bo nie darował :)
  10. No dobziu, doczłapałam się do domu uff, po drodze zahaczyłam o real więc się nadźwigałam :D A teraz do rzeczy. Cena obu zabiegów jak dla mnie 300zł jeśli płaciła bym z własnej kieszeni, jak dla animalsa 350 :P Może się zmniejszyć ta kwota w zależności czy trzeba będzie robić i dolną i górną powiekę w obu oczętach. Za jednym zamachem odjajcuje :P Termin.. taki konkretny nie mógł być bo Mister B punktualny nie jest i bywa że znika. Ustaliłam z wetem że środę i czwartek, oczywiście w przyszłym tygodniu mają wolny od zabiegów jeśli niunio przyjdzie łapiemy go i dzwonimy w tych dniach zn ja dzwonię do weta, że kot jest i upewniam się czy żadne zabiegi akurat nie wypadły. Czyli wstępnie przyszła środą lub czwartek dla Mistera B i tylko tyle czasu mu zostanie nacieszenie się swoją męskością :D
  11. hihi np na kanapę :lying: o zgrozo. Miałam kiedyś kota z podwórka którego chciałam przygarnąć ale sikał mi pod krzesło a do kuwety nie wszedł i tego się boję. Jak coś będę go uczyła i prosiła resztę kociego towarzystwa w domu żeby mu wytłumaczyli do czego służy kuweta:roll:
  12. Wiem, wiem trzeba myśleć pozytywnie! Już sam fakt że sfinansują jego operację mnie cieszy. O foteczki proszę się nie martwić jak pisałam sesję będzie miał i dowiem się jak się będzie sprawował w domu oraz poznam do końca jego charakter. Czy zbój z niego czy kochane misio. Ojjj żeby tylko do kuwety wchodził. Nie pracuję niestety ale jedno w tym dobre, że będę w stanie się nim zająć w 100%
  13. Owszem biedaczek i żyje z tym już jakiś czas. Teraz jego oczy źle wyglądają są opuchnięte a smar i inny brud wszechobecny na jego sierści nie pomaga w leczeniu :( Dlatego desperacko szukałam pomocy skoro mnie nie stać na operację. Już teraz go tłuka bo przychodzi z nosem podrapanym a co będzie jak przyjdzie marcowanie :( Zniknie jak jego ojciec kiedyś, tez miał podobny problem i zniknął :(
  14. Znalazłam karteczkę od wetki z inf o jego chorobie. Nazwa to jak pisałam ENTROPIUM do tego napisała "ze skłonnością do zapalenia spojówek i zewnętrznego układu słuchowego"
  15. Ma entropium powieki ma lekko zawinięte do oczu przez to włoski podrażniają i infekują oczy. Nie widać tego dobrze jedynie jak się rozchyli mu powieki widać jak dolne rzęsy są przyklejone do gałki ocznej a na rzęsach są kawałki ropy, zbierają w końcu każde świństwo i trzymają w oczkach. Głównie prawe jest w gorszym stanie tam te rzęsy podrażniające powiekę bardzo dobrze widać. Do tego ma infekcję uszu i nosa. Od wetki na osiedlu dowiedziałam się że to jest zależne od siebie. Infekcja oczu powoduję infekcję uszu i nosa, przez to że są kanalikami połączone. Tak mi tłumaczyła. Koło zamknięte bo oczy będą bez operacji ciągle zainfekowane. Kiedyś on wyglądał masakrycznie bo jeszcze za uszami miał rany. Zainfekowane brązową wydzieliną uszy bardzo go swędziały więc drapał się do krwi. Światło go razi więc otwiera oczy tyle ile musi. Każda z nas wie jak boli jak rzęsa lub inne cudo wpadnie do oka i ciężko je otworzyć. Nie wiem czy dobrze to wyjaśniłam
  16. Ok wiadomość z moim tel na pw wysłana :)
  17. Dobrze w takim razie pojadę i się dowiem o wszystko. Na obrońców nie jest dla mnie blisko bo jade tramwajem i autobusem ale tam dawałam moje szczurki. Moje koty były operowane w lecznicy na moim osiedlu ale jak pisałam nie wiem czy wetka podejmie się no i weźmie drożej tego jestem pewna
  18. Właśnie dziś miałam obgadać sprawę z chirurgiem. Wcześniej pytałam Dr. Ady o cenę zabiegów ale mówiła żebym o dokładną kwotę zapytała Dr. Jakuba. Tak by głupio było jakbym umówiła go na zabieg a później odwołała. Jak umawiać to już konkretnie. To może dziś pojadę popytam o cenę i czy by się podjął a termin wtedy bym ewentualnie tel uzgodniła. W takim wypadku można by było wybrać inna lecznicę. Co myślicie?
  19. Właśnie trzeba by poinformować OTOZ o ewentualnej zmianie. Na obrońców leczyłam i lecze moje szczuraski. Kotów nie leczyłam bo mam daleko. Moje kociaki leczyłam na osiedlowej lecznicy do której mam bardzo blisko na Michałowskiego u Dr. Dominiki. Wykonywała mastektomie u jednej kotki, a u drugiej mojej sterylizację no i resztę podwórkowych sterylizowała, ale coś wspominała, że nie wie czy by chciała się bawić w operowanie Białaska, gł o te oczka chodziło, dziwnie to zabrzmiało. Na feniksa też szczurki leczyłam i dawałam na operację. Tak to rozeznania nie mam w lecznicach. Znowu nie wiem co robić. Mam na obrońców jechać czy nie? Chciałam jechać ze względu na umówienie na zabieg.
  20. Ta Pani w krótkich czarnych włosach to Dr. Ada. A co myślicie o lecznicy na osowej, na ul feniksa? Tylko nie wiem czy Panie lekarki takiego zabiegu by się podjęły i cenowo jakby to wyglądało. Nie mam zaufania do lecznicy na kaprów. Ratujcie teraz bo nie wiem gdzie w takim razie się udać. Właśnie umarł mi na rękach jeden z moich szczurasków więc głowy nie mam do niczego. A tak się cieszyłam teraz opłakuje moje stworzonko :(
  21. Ojej! Jak dawałam zwierzaczki było wszystko ok po zabiegach. Teraz mnie wystraszyłyście! I co mam robić? Jechać tam i umawiać? Czy gdzie indziej? Teraz już nic nie wiem :(:(:(
  22. Boże dziewczyny jak ja się cieszę!! Ciężko mi to nawet wyrazić. Od razu jak kaerjot do mnie zadzwoniła wykonałam tel do mamy. Kicio w końcu pokaże światu swoje śliczne oczka. Fotkami się nie przejmujcie już mu urządzę sesję :D Wcześniej nie mogłam ująć kolorku oczu bo światło z lampy go raziło a bez lampy takie fajne zdjątka nie wychodziły. Teraz się uda! W domku go wymyję jeśli mi się to uda żeby był pięknie czyściutki i porażał białością futerka :D Mówiąc sam za siebie "daj mi domek jestem taki śliczny" :P Zazwyczaj jak dawałam zwierzaki na zabiegi do lecznicy na obrońców to termin godzinowy był po 15tej. Dziś pojadę i obgadam sprawę. Mam nadzieję że teraz nic na drodze do szczęścia Mistera B nie stanie i szybki termin się znajdzie przed eskapadami kocurów na kobitki. bym się załamała jakby był termin uzgodniony a on poszedł by się szlajać :/
  23. Dziękuje za przywitanie :) Odnośnie akcji darmowych kastracji to jestem zielona kiedy znowu będzie. Kiedyś była taka akcja w lecznicy na moim osiedlu to łapałyśmy kotki które na to pozwoliły i były sterylizowane. Dodatkowym dla mnie problemem jest brak samochodu więc dowiezienie w jakiś odległy zakątek miasta trochę by potrwał. Kociaki podwórkowe nie sa przyzwyczajone do transporterka i bywa, że w nim szaleją transporter, a wtedy może się otworzyć i pełna wolność w dowolnym miejscu miasta :( Bialutki z transportera umknął ale na szczęście na osiedlu to spokojnie wrócił. Też mnie bardziej martwią te oczka, jak pisałam jest jeszcze jeden kotek rudy tym razem. Ma przyrośniętą rogówkę do powieki, żyje z tym od lat bo tak samo problem finansowy. Nie wiem czy dał by się złapać bo jest dzikawy. Do tego ma alergie skóry, też go jakoś leczymy. Bialutki jest w gorszym stanie z tymi oczkami. Ropieją później dochodzi infekcja uszu i to dość mocna, a w następnej kolejności ropa z noska leci. Przebywanie na zimnie mu nie pomaga. Przez to, że nie jest kastrowany do domku go na długo nie wezmę, oznaczy mi mieszkanie, a tego zapaszku cięężżko się pozbyć :( Zgadzam się z [B]brazowa1[/B] Mister B aż taki duży nie jest. Ma puchatą mordkę i futro zimowe, więc może się wydawać duży. Mój Kajtuś jest od niego sporo większy :P Umieszczone fotki niuńka są wcześniejsze teraz on jest o wiele brudniejszy. Zimno jest więc chowa się pod samochodami, a przez to jest na sierści smar i inne cząsteczki, które drażnią dodatkowo oczka. Jak przemywam to widzę jaka jest woda i jej powierzchnia taka "benzynowa"
  24. Kaerjot jestem Ci bardzo wdzięczna za pomoc!! Jak i każdej innej osobie, która stara się pomóc! Jestem bardzo, bardzo wdzięczna Boziu jak bym chciała żeby coś wypaliło z pomocą dla niego. Nie myślałam o pomocy w sprawie karmy ale jeśli coś dostaniemy to byśmy się podzieliły z jedną Panią, która tak samo karmi koty bezinteresownie jak i my. Czasami ktoś zostawi przy "kocim karmniku" puszkę karmy lub jakieś mięsko jest to na prawdę bardzo miłe. Najważniejsze dla mnie jest wykonanie operacji niuńka. Karma? też by się przydała ale to tam... jakoś sobie dajemy radę. Zależy mi też żeby mu domek znaleźć w miarę możliwości. Żeby jak jedna z moich kotek po 9 lat mieszkania na dworze trafiła do domku, u nas znalazła domek, rozkwitła i nagle okazało się że na jej sierści są prążki, na dworze nie było tego widać :( Sierści takiej ładnej nie miała :( tylko nam ufała nikt inny nie mógł jej pogłaskać. Dostała kocią emeryturkę na starsze lata (ma teraz 11lat) Jutro jadę z moimi szczurkami do lecznicy więc się dopytam odnośnie tego zabiegu. Specjalnie pojadę szybciej żeby zastać Dr. Jakuba i od razu dam znać!
  25. Witam serdecznie to my z mamą zajmujemy się tym kociakiem. Ja jestem ta niedobra od podawania leków i zastrzyków. Jest nam ciężko dlatego w desperacji udaję się po pomoc do ludzi. Jest jeszcze jeden kociak wymagający korekty jednego oczka ale on jest bardziej dziki i nie wiem czy odnalazł by się w domu. Oczywiście jesteśmy w stanie się dołożyć do zabiegu ale w chwili obecnej pełna kwota jest dla nas niemożliwa :( Kociaki na dworze chcą jeść więc karmę i puszki trzeba kupić do tego tabletki antykoncepcyjne dla kotek i leki to niestety kosztuje, nie zapominając o naszych domowych zwierzakach. Ludzie podrzucają w miejsce karmienia koty bo się znudziły lub myślą że kocina da sobie radę. Później takie kicio błąka się nie wiedząc co się stało. Jedno dobre że podrzucają w miejsce karmienia a nie gdzieś do lasu :( Często właściciele psów puszczają zwierzaki luzem a te pędzą prosto do misek kocich wyjadając wszystko :( Mama zwraca uwagę to się z niej śmieją. Właściciel budynku przy którym karmiona jest jedna grupka kotów zagroził że mają zniknąć bo je potruje. Koty nie chcą odejść, a w tej grupie jest Mister B. Boję się o niego bo jest przemiły. Nie ma dość miziania. W domu u mnie jest tylko na podanie leków więc nie wiem tak naprawdę jakby się w domu zachowywał jako stały mieszkaniec, dotyczy to gł kuwety. Jeśli uda się wykonać operację i będzie po niej u mnie na czas dojścia do siebie to się dowiem czy kuweta będzie używana czy o zgrozo nie :P Jak do tej pory moich kotów nie atakował. Kajtek na niego prychał i się awanturował bo Mister B zajął jego kanapę ale Białasek go olewał. Dwie pozostał moje kotki zeszły mu z drogi i przesiadywały w moim pokoju. Rozlewu krwi jak do tej pory nie było i oby tak dalej ;) Wiem że cenę operacji można obniżyć wykonując od razu oba zabiegi, o ile? nie wiem musiałabym pojechać do lecznicy i obgadać sprawę z chirurgiem i zarazem jednym z właścicieli lecznicy. Może się zlituje i obniży cenę w końcu jestem tam stałą klientką z moim zwierzyńcem.
×
×
  • Create New...