Wilde22, nie martw się, u mnie na 36 osób w klasie maturę zdało jakieś 8 osób, najlepszy wynik to było 64%, potem 50kilka%, a potem ledwo ledwo ponad 30%, ja nie pisałam z tego powodu, co Talagia, było mi wstyd i nie chciałam marnować czasu mojej chemicy. Ale wiem, że to da się zrobić. Od tygodnia robię pierwszego Witowskiego, plan jest, aby do końca marca skończyć obydwa tomy. Z chemią jest ten problem, że jeżeli nie zrobiłeś z danego zagadnienia 200 zadań, to nie masz szansy ruszyć czegokolwiek na maturze. Z biologii miałam niezbyt chwalebny wynik, ale to głównie przez absolutną abstrakcję tej matury, bo ogólnie też nie wyszła najlepiej w ogólnym ujęciu. Z biologii wystarczy na tej maturze MYŚLEĆ i baaaaardzo uważnie czytać polecenia, bo bardzo często połowa odpowiedzi, (jak nie cała) znajduje się już w samej treści.
Na oceny w szkole nie ma co patrzeć. Co roku zmieniano mi chemicę, z czego w pierwszej i aktualnej klasie wszyscy mają wspaniałe oceny ale NIC nie potrafią, a w drugiej większość klasy miała ledwo 3 na koniec a z tej klasy umiemy najwięcej. Za to z biologii nigdy nikt nie ma oceny niższej niż 3, najwięcej jest 4, ale piątki są bardzo rzadkie, ponieważ moja biologica ma własny system oceniania. I od pierwszej klasy wymaga od nas tylko znajomości roślin, ekologii i budowy chloroplastu.
Ola164 - kluczem do sukcesu jest machanie tych nieszczęsnych arkuszy. Ja zapisałam się w drugiej klasie na przygotowanie do matury z chemii, i tylko dzięki temu potrafię formułować te nieszczęsne odpowiedzi. Ważne jest, aby umieć enzymy, biochemię i witaminy, a reszta idzie z górki ;)