Jump to content
Dogomania

jasdor1

Members
  • Posts

    60
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jasdor1

  1. U nas buda na już, jeśli uda się gdzieś kupić to koszt 500,00. Na razie ma ocieplone to, co jest i siedzi tam jakoś.
  2. Psiakom nie potrzeba opieki w sensie jedzenia, taką opiekę możemy im zapewnić na razie, najważniejsze jest schronienie, a marzeniem poza zasięgiem jest NOWY DOM i NOWY OPIEKUN
  3. Wiecie, jak to jest - ludziom schronisko kojarzy się z takim zastępczym domem. Może za dużo oglądają A.Planet i potem im zostaje takie wyobrażenie. Te psy uniknęły schroniska, bo pani która się nimi opiekuje zgłaszała do gminy po śmierci ich pana. Odpowiedzieli jej, że mogą je zabrać, ale ponieważ nie są to psy bezpańskie to trzeba zapłacić 2 tysiące. Kobiety nie było na to stać - wiadomo, dzięki temu jeszcze tam nie trafiły
  4. Nie mam jeszcze namiarów na FB, może go w ogóle nie ma? Nie wiem. Nie mam kontaktu z tą dziewczynką. Telefonów z forum nie miałam , tylko z lokalnego ogłoszenia. Dzwoniła Pani z krośnieńskiej gazety i proponowała pomoc, czyli napisanie jakiegoś artykułu na ten temat, że może prędzej znajdzie sie jakiś bohater, co weźmie pieski. Tylko na to potrzeba zgody opiekunki, a na razie nie można się do niej dodzwonić.
  5. [quote name='Patmol']napisałam do [I]Gapka[/I] pw -ona jest z Krosna[/QUOTE] Jeśli jest z Krosna to możliwe, że już wie, bo - daję głowę - pół Krosna o tym wie. Co do stowarzyszenia - ono dopiero rozpoczyna swoją działalność i zanim się przekona, że to nie jest działalność "urzędowa" tylko potrzebna jest konkretna pomoc na tu i teraz upłynie jeszcze wiele wody w naszej lokalnej rzeczce . To trzeba niestety działać natychmiast, bo ani mróz, ani głód nie poczeka
  6. Jezu, ja się nie łapię na tym forum . Odebrałam już milion telefonów, głównie to dobre rady, czyli zawieź psy do schroniska. Ręce opadają. Już nie nadążam tłumaczyć ludziom, że to najgorsze, co może je spotkać. Odebrałam nawet telefon ze straży miejskiej i policji z chęcią pomocy - czytaj: schronisko . Ludzie jakoś nie mogą zrozumieć, że potrzebuję TYLKO domu
  7. [quote name='issey32']Jasdorek, a może te ogłoszenia dać ma mazowieckie, byłby większy odzew. Możliwy byłby transport?[/QUOTE] Oczywiście, psy przecież podróżują samochodami . Tyle, że tak w granicach mniej więcej ok. 100 km. od nas. Ale zawsze można zorganizować jakiś transport wiązany
  8. Dowiedziałam się właśnie, że nawet gdyby, to do mielca ich nie odwiozą, bo panuje tam wścieklizna. Najbliższe schronisko, do którego trafiają teraz od nas psiaki to chyba Otwock Ed. To nie Otwock tylko Olkusz. U nas też wścieklizna. Znaleziono już dwa padłe lisy. Jeden z nich miał potwierdzoną wściekliznę.
  9. Sunia przy budzie ma na imię Sonia. Ma chore łapy, kiedyś była leczona (podobno-wiem od opiekunki) Widać na zdjęciach takie placki w okolicy stawów, jakby otarcia. Nie mam pojęcia co to może być, nie znam się na psach .
  10. Witam serdecznie. Dziękuję Patmol za wątek. Nie umiem się poruszać po dogo, więc mogę być nieco ułomna, ale nie to jest najważniejsze. Byłyśmy wczoraj wieczorem nakarmić psiaczka. To suczka, podobno ma ok. 12 lat. Jest strasznie przyjaznym pieskiem. Wszystkich, nawet obcych wita machaniem ogonka i wpycha łepek do głaskania. Myślałyśmy, że mamy za dużo jedzenia, ale psinka wsunęła wszystko w minutę. Prowizoryczna buda jest na razie docieplona z zewnątrz, bo wewnątrz to nic oprócz suni się nie zmieści. Ona wchodzi do tej budy chyba w jakimś akcie desperacji, bo nie wiem, jak taki duży pies (wielkości mniej więcej labradora) mieści się w czymś takim :roll: Drugi piesek, kundelek, mniejszy - jest zamknięty w domu, w którym pewnie też zbyt ciepło nie jest w takie mrozy. Rano u nas było -28 stopni. Czuje, wie, że ktoś kręci się przy domu i jak się tam stoi, nie można wytrzymać, tak strasznie szczeka, aż wyje i nie ma się jak do niego dostać. Opiekunką psiaków jest pani z rodziny byłego opiekuna. Dobra kobieta, dba o pieski, jak może. Jeździ codziennie żeby je karmić z bardzo daleka. Na same autobusy wydaje majątek. Oba są zaszczepione, pani ma zaświadczenia. Otrzymałyśmy pomoc o tyle, że mają co jeść. Ale są tylko bytem. Bytem, przywiązanym do budy i zamkniętym w domu. Bez opiekuna, bez nowego domu. Żadnych perspektyw na przyszłość. W końcu ktoś to załatwi zawożąc je do schroniska, a tam wiadomo, jak jest, czekanie tylko na jedno
×
×
  • Create New...