To już tydzień jak Pumcia jest z nami.Było różnie, od wtorku do piątku, psisko miało srakę. Masa sprzątania, wietrzenia i wychodzenia na dwór.Córki, praktycznie co godzinę były z Nią na podwórku. W nocy także.Ale nawet po wyjściu, zdarzał się wypadek, w pokoju, na podłodze.W łykend,- sprawa opanowana-kawa zbożowa i siemie lniane zrobiły swoje. Przecież nie będę , Ją faszerował lekami.Teraz psica wyleguje się non stop na kanapie. Z tego jej wystraszenia , powolutku zaczyna się odprężać. Jeszcze wszystkie odgłosy domowe Ją płoszą,ale na spacerach macha już ogonkiem. UNIA, suka z podwórka bardzo pomaga .Bardzo szybko się za kumplowały. Dzisiaj PUMEX pierwszy raz poszła bez smyczy w teren.Stwierdzam -Pumica-zazdrośnica,,,zaczęła ujadać widząc tarmoszoną UNIUCHĘ. Ale to własnie ma pomóc przełamac Jej panikę.A teraz KSIĘŻNA barłoży z moimi córami przed TV i puszcza bąki.I za to Ją kochamy i jeszcze się odezwiemy.Fotki u Aśki na komórce.