Z kocicą więc była taka historia, że pani od początku nie chciała za bardzo wydawać kotów i twierdziła, że wszystkie uciekły co najmniej do Sopotu;) A kiedy pierwsza seria psiaków została zabrana do weterynarzy zadeklarowałam, że zostanę i spróbuję jakoś ogarnąć te, które zostały. Kiedy udało mi się zagonić 3 najbardziej oporne osobniki do kuchni to pani jak tornado przeleciała z czarnym kotem. Chciałam wtedy rzucić się przez kuchnię i zatrzymać kota, ale wybiłam sobie ten pomysł z głowy z uwagi na możliwość roztrzaskania stołu, który to jak się później okazało był bardzo drogocenny i jedyny w domu (ruina z firanką rozłożoną w celu udawania obrusu). Usłyszałam tylko: "pani nie mówi o tym kocie, bo ja go nie oddam, bo jest w ciąży a ja koty już obiecałam". Wiedziałam też, że nie mogę opuścić kuchni, bo zwieją mi te 3 oporne psy;) Sytuacja jak w porządnym serialu gdzie wszystko wyjaśnia się w następnym odcinku ;)
Odc. 2 :D Wezwałam posiłki - Maja, Agnieszka, Marcin, Robert - wbrew woli pani sprzedałam info o kocie i rozpoczęła się dyskusja :D
Dialog zbliżony do rzeczywistego w 98%, bo dokładnie nie dało się spamiętać tych wszystkich tekstów :D
Maja - gdzie jest czarna kocica?
Pani - a jaka kocica?
Maja - ta w ciąży!
Pani - tej nie oddam!!
Maja - ale musimy ją wysterylizować, bo nic z całej akcji nie będzie!
Pani - nie oddam!!!
REKLAMA! (bo to serial na polsacie)
- 23 minuty później -
Pani - nie oddam!!!
Maja - a dlaczego pani nie chce oddać?
Pani - Bo ja dałam 20zł żeby ona była w ciąży i aż na Miodowej (ulica w Starachowicach) byłam!!! [oburzenie wzrasta]
Maja - Ale po co pani te koty?
Pani - bo mnie się marzy żółty!!!
Maja - ale jak żółty? Proszę mi to wyjaśnić?!
Pani - bo ja zawsze chciałam mieć rudego kotka i 20 zł wydałam i na Miodowej byłam i z rudym pięknym kotem...
Maja - Ale genetyka tak nie działa
Pani - CO NIE DZIAŁA??? PANI!! TAMTEN OBCY, TEN OBCY - BĘDZIE RUDY!!!
Maja - ja pani dam rudego kota
Pani - ja 20 zł dałam!
Maja - ale ja pani dam rudego kota i będzie na pewno a tu nie wiadomo
Pani - ale ja mam mieć od swojej kotki rudego!
Maja - a jak nie będzie rudy?
Pani - będzie! Bo ja 20zł dałam i na Miodowej byłam :D
Maja - ale może nie być rudego!
Pani - zakład????
Maja - a o co się zakładamy?
Pani - no i się zakładamy!
Maja - no ale o co?
Pani - że rudy będzie!
Maja - ale zakład o co?
Pani - no o co? :D
Maja - jak nie będzie rudego to oddaje pani wszystkie koty!
Pani - dobra (jak coś to jesteście świadkami :D)
i tym oto sposobem nie oddała czarnej kotki, która urodzi żółte kotki, bo genetyka działa tak jak pani wie najlepiej! Ten obcy, tamten obcy :D