Jump to content
Dogomania

nala

Members
  • Posts

    7
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by nala

  1. Dla zainteresowanych opisuje ciag dalszy naszych przygod. Poszlismy na konsultacje do innego (poleconego nam) ortoperdy chirurga. Ten wzbudzil w nas zaufanie, wszystko dokladnie pokazal. Od razu zobaczyl staw rzekomy na zdjeciu, zbadal psa. Byl pod wrazeniem, ze pies tak swietnie sobie z takim zlamaniem radzi. I..... Diagnoza poki co podobna do poprzedniej. Biorac pod uwage, ze pies ostatni rok spedzil w klatce kazal dac psu "zdrowy" codzienny ruch, bez skakania i nadwyrezania lapy. Naprawde po miesiacu pies juz zdecydowanie czesciej uzywa tej lapy, a i roznica w miesniach obu lap zmniejsza sie. Jesli chodzi o operacje, to oczywiscie mozna chocby juz, ale... niesie ona za soba nie tylko koszty, ale i ryzyko, ze wcale nie bedzie lepiej. Prosil zebysmy pokazali sie za 2 mce, bo chetnie zobaczy jak sie u nas bedzie zmienial i jak wplynie to oczywiscie na lapke. Jestem dobrej mysli, pies jest kochany, bardzo sie zmienia z kazdym dniem i to widac. Czasem tylko jest zdziwiony czemu ludzie uciekaja albo przyspieszaja jak on radosnie chce sie z nimi przywitac. A witac chce sie z kazdym przechodniem.:) pozdrawiam i dziekuje
  2. [quote name='Erica']Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwośći co do diagnozy, to zasięgnij drugiej opinii. Zawsze - bez znaczenia co myślą na forum ;) Mi się nasunęło kilka pytań. Czy wet jest ortopedą? Czy zalecił podawanie preparatów na wzmocnienie stawów? Rehabilitacja zanikających mięśni? Jest w końcu to zerwane wiązadło czy nie? Wiesz, kiedy przerabialiśmy problemy kolanowe z Tośkiem, to RTG opisał najpierw radiolog z Lublina i znalazł tylko 1/3 tego co później orto z Wrocławia ( patrząc na to samo zdjęcie).[/QUOTE] Zastanawiam sie wlasnie nad druga opinia. Przeciez nie zaszkodzi, a jak potwierdzi ta pierwsza to bede spokojniejsza. Odpowiadam na Twoje pytania - wet jest chirurgiem na SGGW - nie zalecil - bez konkretow, tzn mozna masowac noge, i "ruszac nia" - nic nie mowil na temat wiazadel. opis zdjecia robil radiolog na targowku - i wpisal ten staw rzekomy, a Pan chirurg tak jak pisalam polemizowalby.
  3. Diagnoza lekarza calkowicie mnie zaskoczyla... Po tym czego sie nasluchalam od zwyklych wet, ale i wlascicieli psow z podobnymi problemami w przeszlosci, mam jakby mieszane odczucia. Ale w koncu to specjalista. Po zdjeciach rtg lekarz stwierdzil, ze zlamanie pochodzi z okresu szczeniecego (i w sumie na tym sie dalej opieral), bo w tym miejscu kosci doroslym psom sie ponoc nie lamia. Ze stawem rzekomym polemizowal, ponoc na tym zdjeciu nie jest to jednoznaczne. Obejrzal psa i stwierdzil, ze jak na tak stare zlamanie pies swietnie sobie radzi. Zaniki miesni sa male, pies na lape staje, chodzi na niej itd. Jak na roczny pobyt w schronisku = brak ruchu, jest podobno rewelacyjnie. Zakazal skakania, bieganie i chodzenie jak najbardziej wskazane. Nie wolno psa spasc, bo znaczny przyrost wagi mocno obciazy stawy. Kazal go po prostu obserwowac, w razie drastycznego pogorszenia - ktorego nie przewiduje- przyjechac natychmiast. Jak nic sie nie bedzie dzialo mamy pojawic sie za jakis miesiac, zrobi nowe zdjecia, sprawdzi czy zaszly jakies zmiany. Powiedzial, ze operacje jak chcemy mozna zrobic chocby jutro, ale poki co, nie widzi takiej koniecznosci, a do tego jest ryzyko, ze nie bedzie lepiej. Nie ma szans na calkowita sprawnosc, bo lapa bedzie i tak krotsza, wiec moze jednak uda mu sie z tym dalej normalnie zyc. Co o tym sadzicie?
  4. nala

    Zanik mięśni

    Byle sie nie okazalo jak u mnie.... Wzielam 5 dni temu kulawego Asta ze schronu. Wet twierdzil, ze to wiazadla, ze pies byl leczony, konsultowany itd. Generalnie, ze wszystko jest ok, po prostu "ten typ tak ma". Cos mnie podkusilo by zrobi rtg, wynik zdjecia przeszedl wszystkie moje obawy - bo przeciez wiazadel, ani miesni na rtg nie widac... Wyszlo okropne nieleczone zlamanie kosci udowej tuz przy stawie kolanowym, z wyksztalceniem stawu rzekomego, zwykly wet byl w szoku, w poniedzialek jestem umowiona na konsultacje z chirurgiem ortopeda. Poki co, doszly mnie sluchy o bardzo skomplikowanej i kosztownej operacji, na ktora w razie koniecznosci po prostu mnie nie stac :( a mialo byc tak pieknie
  5. Dziekuje za rady i zaangazowanie. Tak jak napisalam idziemy w poniedzialek na konsultacje, jak tylko poznam szczegoly, to na pewno dam znac. Co do zaniku miesni, to tez prawdopodobne, bo golym okiem laika widac, ze lapy sa umiesnione w roznym stopniu. Pies podpiera sie na tej lapce, a po np 15 minutach spaceru (bez szalenstw, biegania, skakania itp) prawie przestaje na niej stawac i skacze na pozostalych z tamta uniesiona. Erica, mysle, ze nie mialabym takiego zalu gdyby mi uczciwie powiedzieli jak sprawa wyglada. A jak dopytywalam oo to utykanie, to uslyszalam, ze to tylko wiazadla, ze pies byl konsultowany, leczony i wszystko jest ok. Po pierwszym szoku troszke opadaja mi emocje, chyba troche trzezwiej zaczynam myslec, zaczynam szukac porad i rozwiazan. Napewno latwo sie nie poddam i bede o niego walczyc. Jest taki uroczy, ze wystarczyly 3 dni by sie w nim zakochac. Od wolontariuszki, ktora sie nim opiekowala wiem, ze trafil do schroniska rok temu i nie stawal na lape. Chciala na wlasna reke i wlasny koszt robic rtg, ale wet w schronisku stwierdzil wlasnie, ze to wiazadla i nie ma sie czym przejmowac, ze wszystko jest pod kontrola. Byla w szoku jak jej powiedzialam jak sprawa wyglada.
  6. Jestem z Warszawy. Jesteśmy umówieni w najbliższy poniedziałek na konsultację z ortopedą na SGGW, słyszeliśmy dobre opinie o tamtejszych lekarzach.. Wtedy pewnie dowiemy się dokładnie co będzie do zrobienia i jaki będzie przewidywany koszt. Ale mam żal do schroniska.... Zastanawiam się czy tam jutro nie pojechać z tym prześwietleniem i nie porozmawiać z dyrekcją na temat finansowania leczenia. Myślisz, że coś zdziałam? Co do skakania i ograniczenia ruchu, to staramy się.... bardzo. Schodów niestety nie unikniemy, na szczęście to tylko 2 piętro.
  7. Drodzy dogomaniacy, poradźcie co robic. 4 dni temu - w piatek wzielismy psa ze schroniska. Cudny ok 4letni amstaf, bez jakichkolwiek oznak agresji, radosny, zywy, chetny do zabawy i kulejacy na tylna lapke. Wiedzielismy, ze kuleje, w schronisku powiedziano nam, ze ma zerwane wiazadla, ze byl leczony, jezdzili z nim na konsultacje i generalnie psu nic nie jest. Tylko tyle, ze kuleje, ale nic z tym nie trzeba robic. Wiedzeni instynktem w niedziele w trakcie spaceru weszlismy do weterynarza, podpytac o ogolny stan piesia i o ta lapke oczywiscie. Pani doktor po zwyklym badaniu lapy stwierdzila, ze "chrobocze jak nie powinna" i dala skierowanie na rtg. Wczoraj od razu go zrobilismy. Jakiez bylo nasze zdziwienie, jak zobaczylismy zdjecia. Ewidentne nieleczone zlamanie, okazuje sie ze utworzyl sie staw rzekomy blisko stawu kolanowego, odlamki kosci wokol itp. Koszmar. Nie rozmawialismy jeszcze z zadnym ortopeda, ale wszyscy jak dotad strasza nas skomlikowana i niestety bardzo droga operacja. Nie mam kasy na taki wydatek. Nie myslicie, ze to zaniedbanie schroniska? Do tego wmawianie mi, ze biore "zdrowego" psa? Czy to nie oni powinni pokryc koszty? Nawet przez mysl mi nie przyszlo zeby go oddac, ale nie stac mnie na takie leczenie. Co radzicie? Pomozcie... Prosze.
×
×
  • Create New...