Jump to content
Dogomania

bernardyn

Members
  • Posts

    34
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bernardyn

  1. [quote name='Ada-jeje']To nie jest tajemnica. Kazdy obywatel ma dostep do informacji publicznej, wiec moze o to zapytac w odpowiednim urzedzie. Nie jest rowniez tajemnica ze katowickie schronisko prowadzone jest przez podmiot gospodarczy, a nie przez Fundacje. [/QUOTE] Zapytałam w końcu w odpowiednim urzędzie, czyli w UM Katowice. Pani mi oświadczyła, że za katowicki schron całkowicie odpowiada miasto.
  2. Pewnie i takie sytuacje też są, całkowicie bez problemów. Miałeś po prostu szczęście, a ja pecha.
  3. [quote name='toyota']Bernardyn, co do schronisk - masz rację. Ale dlaczego do jednego worka wrzucasz fundacje ? Schronisko to nie jest to samo co fundacja [/QUOTE] No tak, wiadomo, że to nie to samo. Jednak w przypadku katowickiego schroniska na ul. Milowieckiej, działania fundacji i schroniska z jednej strony się łączą, a z drugiej całkowicie wykluczają, i dla postronnego obserwatora takiego jak ja, następuje całkowita dezorientacja, kto tak naprawdę decyduje o losie tych zwierząt, kto za nie odpowiada, kto decyduje o wydaniu ich - do jakiego domu pójdą, a nawet z kim kontaktować się w sprawie adopcji zwierzęcia. Tak chaotycznie i po bałaganiarsku działających instytucji, dawno nie spotkałam. Na linii: fundacja - schronisko - kierowniczka schronu - zarząd fundacji - wolontariusze - koordynacja wolontariatu - jest TOTALNY brak komunikacji, jasnych zasad funkcjonowania, podstawowych i jednoznacznych informacji. KAŻDY mówi tam coś innego, na ten sam temat. W pewnym momencie miałam wrażenie, że rządzi tym schroniskiem Fundacja, a kierownictwo tylko siedzi z założonymi rękami. Wolontariusz szuka domu; pani od wolontariatu gdzieś napisała - to JA decyduję do jakiego domu pójdzie pies; a kierownictwo schronu, kieruje delikwenta do zarządu fundacji! Czy to normalne? O co tam chodzi? :Help_2:
  4. Czy możecie mnie oświecić, jeśli orientujecie się w tym temacie, jak to jest? Chciałabym wiedzieć, czy jeśli np. przybywa nowy pies do schronu, schron dostaje za niego jednorazowo jakąś kasę, np. od miasta - jeśli dane schronisko należy do miasta na przykład. Czy i ile - na oko - instytucja finansująca schron (jeśli taka jest) przeznaczać może pieniędzy na danego psa miesięcznie? Czy wystawianie zwierząt na aukcji np. na Allegro, nie narusza jakiś praw?
  5. Dzięki za odpowiedź Martuchny i puma10! Jednak bardziej podzielam zdanie pumy10, ponieważ sama się przekonałam, że jest źle. Zaczęłam drążyć temat, wypytywać wolontariuszy jak to jest, no i okazuje się, że fatalnie. Pierwszy mit - tzw. wizyty przed-adopcyjne i po-adopcyjne (sprawdzanie gdzie dany zwierzak trafi, w jakie warunki, itd) - to fikcja! Przeważnie do nich nie dochodzi, bo kiedy dany wolontariusz znajdzie dom jakiemuś zwierzakowi, schronisko i tak robi po swojemu, robi co chce i wydaje zwierzaka komu chce i kiedy chce, nie informując o tym nikogo! Lekceważy się nie tylko pracę tych wolontariuszy, ale i okłamuje ludzi. Totalny brak komunikacji i kontaktu między schronem, a wolontariuszami! Drugi mit - tzw. rezerwacje zwierząt. Podobno schronisko raz stosuje takie coś, innym razem nie, i nie wiadomo od czego to zależy? Schronisko nie ma jasnych zasad postępowania. Ja podejrzewam, że rezerwacje prawdopodobnie mogą zależeć od tego, czy się zapłaci, czy nie. Nazwijmy to dowolnie, np. zaliczką. Mój pies był "zarezerwowany", jednak potem okazało się (tak powiedziała kobieta z biura schroniska, już po fakcie) - żadnych rezerwacji nie ma! Powiedziała też - my się nie musimy spowiadać wolontariuszom z tego co robimy! Robimy co chcemy - na moje pytanie odnoście współpracy z wolontariuszami i odnośnie tego, dlaczego nie informują ich o swoich decyzjach co do psów, które pozostają pod opieką tych wolontariuszy właśnie. Współpraca schroniska i fundacji też nie jest do końca jasna, bo nie wiadomo kto czym kieruje, do kogo się zwracać w sprawie adopcji zwierzęcia (w internecie jest tylko informacja, że należy kontaktować się w tej sprawie z wolontariuszem), nie wiadomo komu zapłacić za zwierzę (schronisko nie ma swojego konta - hahaha...), nie wiadomo do kogo schronisko należy (czy do fundacji, czy do kogoś innego), nie wiadomo kto rządzi tym schroniskiem, kto tam pracuje, nie wiadomo że w ogóle jest tam jakiś kierownik i kto to jest? Hahaha, to jest dobre. Informacji na stronie www - ZERO. Nie będę oszczędzać kierownictwa schroniska i powiem, że jest to schronisko w Katowicach, na ul. Milowickiej. Pozostali pracownicy - ci których poznałam - są naprawdę w porządku. Przynajmniej ci, których poznałam. Martuchny, co do fundacji, nie jestem przekonana, że 100% pieniędzy idzie tam na zwierzęta. Fundacja ma zarząd, biura, sprzęt, itd, jest to pewna - inna - forma działalności gosp. Niektórzy mówią nawet, że lepsza niż firma. Jeśli ktoś z takiej fundacji mówi, że poświęca jej 24 godziny na dobę, zaniedbuje nawet swoją inną pracę, to ja się pytam, z czego on żyje? Znajoma znajomego żyje właśnie z takiej fundacji, którą założyła, a która zajmuje się zbieraniem funduszy na biedne dzieci. PS. Puma10, a może masz jakieś propozycje, od czego zacząć zmiany?
  6. [quote name='puma10']To możesz sobie wyobrazić,droga bernardynko,jeżeli tak zle dzialają dla ludzi,czym one mogą być dla zwierząt w nich przebywających. ty po prostu tam wiecej nie pójdziesz,a one co?I to powinnismy wiecej poruszać,albo nie bagatelizować tego.[/QUOTE] Ja tam chodzę kiedy mogę. I to do różnych schronisk. Byłam też dzisiaj. Przekazuję im co mogę. Nie zamykam oczu na cierpienie tych zwierząt. Jednak powoli dociera do mnie, że w tych przybytkach nie pracują wyłącznie ludzie współczujący zwierzętom, ale często niegodni, nieuczciwi, gburowaci. Ja nie chcę obrazić tych, którzy są naprawdę oddani, wrażliwi i uczciwi. Ale jest i ciemna strona tego medalu, o której sama się właśnie przekonałam. Myślę, że to trudna sprawa i często jest trudno coś udowodnić. Najbardziej mnie wkurza obłudne podejście tych różnych fundacji: z jednej strony - litościwe, łzawe opisy zwierząt na różnych stronach, w ogłoszeniach, z drugiej strony jak człowiek się naprawdę zaczyna starać, interesować, wyraża chęć adopcji to potrafią wyciąć taki wredny numer. Myślę, że duży przepływ zwierząt przez schronisko to tylko jest dla nich zysk. Przychodzą nowe zwierzęta (za nie coś dostają od miasta), odchodzą - płacą za nie nowi właściciele. A zwierzęta nie zawsze tragicznie czują się w tych schronach. W pewnym momencie zaczynają je traktować jak swój dom. Miałam w ten weekend cieszyć się razem z pieskiem, a teraz siedzę zdołowana w necie i wypisuję te różne komentarze. Dziękuję bardzo schronisku i fundacji, za urządzenie mi udanego i miłego weekendu.
  7. A jak to jest z działalnością fundacji współpracujących ze schroniskami? Oni też mają sponsorów, dotacje, nie działają charytatywnie, mimo, że chcą stwarzać takie wrażenie. Jak to jest też z wydawaniem psa ze schroniska? Chodzi o to, aby wydać go jak najszybciej, temu który się pierwszy zgłosi, czy schronisko sprawdza takiego nowego właściciela?
  8. Witam wszystkich! Chciałam poruszyć nowy temat, odnośnie funkcjonowania schronisk i ich stosunku - nie do zwierząt - ale do ludzi. Jak się traktuje potencjalnych nowych właścicieli psów! Jestem niedoszłą właścicielką pieska ze schroniska. Właśnie jutro miałam go stamtąd odebrać, ale .... już go nie ma! Został wydany komuś innemu. Te całe bajdurzenie i opisy zwierząt wyciskające łzy z oczu, tkliwe i wzruszające, wydają mi się teraz zwykłym, cynicznym braniem na litość, naiwniaków takich jak ja, którzy chcą pomóc psom i schroniskom. Teraz uważam, że przybytki te nie działają uczciwie, ani nie mają na celu dobra zwierząt, tylko prywatny zysk. Przecież Schroniska i Fundacje z tego właśnie żyją! Przy okazji żerując na litościwych odruchach ludzi. :diabloti: Byłam zainteresowana adopcją pieska ze schroniska na Śląsku. W tym celu wielokrotnie kontaktowałam się z wolontariuszką opiekującą się psem oraz ze schroniskiem. Przyjechałam też zobaczyć i poznać pieska, którego znałam tylko ze zdjęć; wyjść z nim na spacer. Kiedy zadeklarowałam się z adopcją i umówiłam ze schroniskiem na początek stycznia tego roku, okazało się, że pies został wydany tuż przed Świętami! Odkładnie dzień przed. Pewnie jako "prezent" świąteczny. Najlepsze jest to, że nikt nie wie gdzie i komu. Wcześniej nikt poza mną nie zgłaszał zainteresowania tym pieskiem, więc jest to dla mnie tym bardziej dziwne. Górnolotne hasła pomocy zwierzętom, chęci znalezienia im dobrego domu itd., zasady adopcji mówiące m.in. że nie wydaje się zwierząt na zasadzie "kto pierwszy ten lepszy", albo kto da więcej, to bajka. A w rzeczywistości jeśli tylko ktoś pojawi się w schronisku i gotowy jest zapłacić parę złotych (w tym schronisku pobiera się dość wysokie opłaty za psy i koty), to schronisko wydaje go pierwszemu lepszemu, który się zgłosi. Ale gdzie tu jakaś uczciwość, po co te wszystkie górnolotne slogany? Gdzie zwykłe, przyzwoite zachowanie się polegające na poinformowaniu o decyzji schroniska, o wydaniu psa komuś innemu. Jestem tym bardziej rozczarowana, a chwilami nawet załamana, iż sama zadeklarowałam się z pomocą temu schronisku w postaci różnych potrzebnych im przedmiotów. Co za naiwność z mojej strony! Dane słowo traktowałam poważnie, przecież nie jesteśmy dziećmi w piaskownicy. Przygotowałam też niezbędne akcesoria dla "mojego" psa, karmę, różne gadżety, itd. Nie wiem co o tym myśleć, i co w ogóle myśleć o fundacjach, które pod pozorem pomocy zwierzętom robią chyba na tym niezły interes. Wolontariusze tam pracujący to zaangażowani, młodzi i oddani zwierzętom ludzie, czego nie można już powiedzieć o osobach kierujących tymi przybytkami, ani fundacjami. Totalnie brak tam komunikacji na linii wolontariusz - schronisko - i tzw. zarząd fundacji. Totalny chaos, bałagan i brak jasnych zasad funkcjonowania. Brak poszanowania wobec nowych właścicieli, wobec ich uczuć. Bo przecież przygarnięcie psa to nie kupienie sobie nowej torebki. Człowiek, aby to zrobić angażuje się nie tylko materialnie, ale i emocjonalnie, co jest chyba oczywiste. Po raz drugi więc przeżyłam przykrość związaną z utratą upatrzonego psa.
×
×
  • Create New...