Jump to content
Dogomania

bernardyn

Members
  • Posts

    34
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bernardyn

  1. Witajcie. Fajny piesek ten Tuptuś. Mam pytanie. Z jakiego hoteliku korzysta, w cenie 300 zł? Mogłabym prosić o jakiś namiar, też bardzo poszukuję hoteliku dla pieska. A tak z innej beczki. Nie obraźcie się, że się tak wtrącę, ale myślę, że Tuptuś ma "niewyjściowe" zdjęcia. Raczej słabe szanse, aby go ktoś zauważył. Na tych zdjęciach prawie nic nie widać, są niewyraźne, za blisko robione, ciemne. Nie widać psa, widać tylko sierść. Chyba robiła to jedna osoba, trzymając jednocześnie psa, i dlatego tak wyszło. Może warto umówić się z kimś kto ma lepszy aparat i we dwie osoby, tak aby można mu było potrzaskać trochę zdjęć z odpowiedniej perspektywy, niezniekształcone, w ładniejszym otoczeniu, i przy ładniej pogodzie, lepsze światło. U
  2. [quote name='14ruda'] Co ma tu zrobić specjalista,tym bardziej wet jeżeli psiak zdrowy to nie wiem. Weci leczą psy,ale nie szkola i w większości nie mają pojęcia o wychowaniu i szkoleniu [/QUOTE] Czy ten szczeniak był zdrowy, czy nie, nie było w postach na ten temat informcji. Pierwszą rzeczą, którą robi się po adopcji psa, jest kontrolna wizyta u weterynarza, a nie szukanie porad w książkach. To podstawa. Weterynarz ma nie tylko wiedzę na temat leczenia, ale i zachowań zwierząt. Nikt przy zdrowych zmysłach, nie poszedłby do weterynarza na szkolenie psa, coś się pani pomyliło.
  3. Przeczytałam dziś hostorię Ognika. Mimo, że go nie znałama, ani ludzi, którzy zajmowali się tą sprawą, strasznie mnie ona poruszyła. :-( Łatwo jest podjąć decyzję o czyimś losie, bo nie dotyczy ona nas. Tylko trzeba potem żyć ze świadomością, co się komuś zrobiło. Zapalam dla Ciebie biedny Ogniku, wirtualny ognik. Odpoczywaj w spokoju.
  4. Witam. Widzę, że ten post był już dawno napisany, więc pewnie sprawa już nieaktualna. Ale mam pewne doświadczenia w tym względzie, więc odpowiem. Jeśli piesek bez przerwy płacze, chowa się też pod koc, bo mu zimno, może nie jest po prostu zdrowy? Może jest przeziębiony, coś mu dolega? Ja bym się udała najpierw do weterynarza, skonsultować się i wyeliminować spawy zdrowotne. Po prostu iść do kontroli. Przy okazji też można się poradzić weta, co robić w takiej sytuacji? Z drugiej strony, niestety, pies - dziecko, bywa uciążliwy. Trzeba to przecierpieć, potem będzie już lepiej. A jeszcze jedna rzecz przyszła mi na myśl... Moze piesek był tak nauczony w swoim poprzednim domu, że w dzień spiw, w nocy szaleje. Faktycznie, wygląda to też jakby mu się pomieszał dzień z nocą. Ale ciekawe, co by też powiedział specjalista, czy tak może być, czy trzeba to odkręcić... ? :)
  5. [quote name='kiwiadams']W schronach jest kiepsko bo nie ma jednolitej polityki adopcji tak jak np. w Niemcowni. W tymczasach (i tak dobrze że są) panuje kult jednostki ponad dobrem ogółu. Jeżeli zmieni się podejście tymczasów to schroniska siłą rzeczy też ruszą dzięki wsparciu tymczasów. Trzeba wyjść ze stagnacji. [/QUOTE] Muszę się czymś pochwalić! ;) Udało mi się uzyskać zapewnienie, że schron wykona wizytę po-adopcyjną w nowym domu "mojego" psa. Tylko dlaczego ma to robić pracownik schronu, a nie wolontariusz? Zresztą, ważne że ktokolwiek. UM też zdecydował ujednolicić odgórnie pewne informacje dotyczące adopcji zwierząt w tym schronie. Dobrze, że choć taki mały kroczek...
  6. [quote name='martasekret']pytałam dzisiaj pracowników schronu, czy mogę go ogłaszać. niestety - pies ma chipa, do właściciela "nie można się dodzwonić", więc pies musi siedzieć, bo "właściciel może być w szpitalu lub w więzieniu". Pies siedzi od października. Usłyszałam coś o dwóch latach....[/QUOTE] Nie bardzo mam w tym doświadczenie, ale może można by napisać jakieś pismo, do innych organów, że zachodzi prawdopodobieństwo znęcania się nad psem? Wg. tej ustawy, o której napisałam wyżej.
  7. [quote name='heksa82']Reasumując uważam, że każdy pies powinien być adoptowany za darmo albo za symboliczną kwotę. Bo nie jego cena świadczy o tym jakie będzie miał życie. Tylko my ludzie.[/QUOTE] Jest w tym jakaś prawda, bo - jeśli nawet małe koszty sprzedaży zwierząt są uzasadnione - to mi osobiście, kojarzy się to jak zwykły handel żywym towarem. A im "towary" lepsze, ładniejsze, zdrowsze tym cena większa. A zwierzę przecież staje się członkiem rodziny, a nie ozdobą mieszkania, dopasowaną kolorystycznie do mebli, lub torebki właścicielki. Więc w takim przypadku, "zwroty" nie powinny mieć miejsca.
  8. [quote name='martasekret']odnośnie sytuacji, opisanej przez bernardyn - strasznie bezczelne zachowanie pracowników schroniska! tak się nie robi.....można chyba mieć jedynie nadzieję, że pies w nowym domu ma się dobrze....a może schron skłamał, chcąc ukryć prawdziwy powód zniknięcia psa...?[/QUOTE] Też tak uważam. Na początku także myślałam, że może pies im uciekł, albo coś innego? Jednak niedawno trafiłam na dogo, na forum fundacji, która zajmuje się właśnie psami z tego schroniska. Okazuje się, że bezczelnie postąpiło nie tylko schronisko, ale i koordynatorka wolontariatu, która wiedziała, że pies zostaje komuś wydany, a mimo to, nawet nie poinformowała o tym jego opiekunki, ani mnie, nikogo. A wiedziała, że pies czeka na odbiór. Właściwie był jeszcze jeden pies, który także miał być zabrany do nowego domu przez innych właścicieli, i także zaraz po nowym roku, i wyobraźcie sobie, że tamtego psa też schronisko się pozbyło, zanim odebrali go nowi właściciele. To jakaś paranoja. Teraz jak słyszę słowo schronisko - dostaję gęsiej skórki.
  9. [quote name='martasekret']czyli jednak trzy lata.............? :crazyeye: :shake:[/QUOTE] Chyba jednak nie. Wydaje mi się, że można by odnieść się do ustawy o - znęcaniu się nad zwierzętami - czyli: [B]Czym jest znęcanie?[/B] Ustawa o ochronie zwierząt w art. 6 ust. 2 definiuje znęcanie się nad zwierzętami jako zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, m.in. przez między innymi: [B]7) porzucanie, a w szczególności psa lub kota, przez właściciela bądź przez inną osobę, pod której opieką zwierzę pozostaje,[/B] [B]Co może wójt, burmistrz, prezydent?[/B] - Przepisy ustawy o ochronie zwierząt przyznają wójtowi (burmistrzowi, prezydentowi miasta) konkretne uprawnienia, gdy otrzyma informację o niewłaściwym traktowaniu zwierzęcia. [B]Wójt rozstrzyga[/B] o przekazaniu odebranego zwierzęcia: 1) schronisku dla zwierząt, jeżeli jest to zwierzę domowe lub laboratoryjne, albo państwowej jednostce organizacyjnej prowadzącej gospodarstwo rolne, jeżeli jest to zwierzę gospodarskie lub 3) ogrodowi zoologicznemu lub schronisku dla zwierząt. Taka decyzja podejmowana jest z urzędu lub na wniosek policji, lekarza weterynarii lub upoważnionego przedstawiciela organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt. Decyzja podlega natychmiastowemu wykonaniu. Przekazanie zwierzęcia następuje za zgodą podmiotu, któremu zwierzę ma być przekazane. W przypadku braku takiej zgody zwierzę może zostać nieodpłatnie przekazane innej osobie prawnej lub jednostce organizacyjnej, która zapewni mu właściwą opiekę. [B]Tryb odwoławczy[/B] Od decyzji wójta przysługuje prawo wniesienia odwołania do samorządowego kolegium odwoławczego w terminie 3 dni od daty doręczenia decyzji. Samorządowe kolegium odwoławcze rozpoznaje odwołanie w terminie 7 dni. [B][I]Przypadki niecierpiące zwłoki[/I][/B] Ustawa o ochronie zwierząt przewiduje [B]możliwość odebrania zwierzęcia[/B] jeszcze [B]przed wydaniem[/B] takiej [B]decyzji.[/B] W przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze przebywanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu, policjant, a także upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, może odebrać mu zwierzę, zawiadamiając o tym wójta (burmistrza, prezydenta miasta). KARY ZA ZNĘCANIE Osoba, która: zabiła, uśmierciła zwierzę albo znęca się nad nim, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. (...). A gdy działa ze szczególnym okrucieństwem, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. (art. 37 ust. 1 i 2 ustawy o ochronie zwierząt). ZNALAZŁAM TO W NECIE. WYDAJE MI SIĘ, ŻE MOŻNA ODNIEŚĆ SIĘ DO TEJ USTAWY, A SCHRONISKO NAWET JEST W OBOWIĄZKU TO ZROBIĆ ORAZ OBCIĄŻYĆ TEGO PSEUDO WŁAŚCICIELA KOSZTAMI. A JEŚLI SCHRON TEGO NIE ZROBI, MOŻNA ODNIEŚĆ SIĘ DO GMINY, CZY WÓJTA, TAK JAK NAPISANO W TYM ARTYKULE. [url]http://samorzad.infor.pl/temat_dnia/artykuly/387650,decyzja_o_odebraniu_maltretowanego_zwierzecia_wlascicielowi.html[/url]
  10. [quote name='Martuchny']U nas nie ma wizyt przedadopcyjnych,ale wolontariusze zajmują się ludźmi,którzy przyjechali wybrać psiaka i oceniają ich na miejscu. Jeśli twierdzimy,że tak jakby się nie nadają,prosimy ich by przemyśleli decyzję,ostatecznie informujemy o takich ludziach panią dyrektor. Jednakże uważam,że takie rozmowy są potrzebne i żałuję,że niema ich w naszym schronisku.[/QUOTE] Według czego oceniacie, że się nadają lub nie? Jak to można rozpoznać, po czym? Poglądy, zachowanie wobec psa?
  11. [quote name='filodendron']Moim zdaniem chyba niewiele (poza próbą dogadania się z nowymi właścicielami psa)[/QUOTE] Jak zdobyć adres nowego właściciela? Schron go raczej nie poda... Może jest jeszcze jakaś inna droga?
  12. A jakbyś oceniła takie zdarzenie: - Pies siedzi w schronie ponad rok, nikt się nim nie interesuje - nie jest już taki całkiem młody, ani piękny. Stracił swojego właściciela, który zmarł. - Znajduje się osobą chętna do adopcji tego psa, jednak pewna trudność polega na tym, że ta osoba mieszka dość daleko - Kontakt z wolontariuszką - opiekunką psa oraz schronem jest nawiązany, stały - wszyscy są powiadomieni o chęci adopcji tego psa. Wolontariuszka na bieżąco przekazuje info o psie, jego stanie zdrowia, o żywieniu, przesyła zdjęcia, itd. - Osoba zainteresowana psem przyjeżdża - przez całą Polskę - aby psa poznać, wyjść z nim na spacer, itd. Nawiązuje z psem momentalnie porozumienie. - Zostaje ustalone, że pies będzie odebrany zaraz po nowym roku - wiedzą o tym pracownicy i wolontariuszka - W porozumieniu z pracownikami schronu - z wdzięczności za opiekę i zaangażowanie, w ogólnej euforii, rodzina oczekująca na psa, przygotowuje masę potrzebnych rzeczy dla schronu, także dla wybranego pieska. - 2 dni przed odebraniem pieska ze schroniska, nowa właścicielka dowiaduje się nagle od pracowników - w sposób dość niegrzeczny, delikatnie mówiąc - że pies został komuś wydany, dnia 23 grudnia! (rozumiem, że w prezencie świątecznym) Co co o tym myśleć? Jak odzyskać psa? Co można zrobić?
  13. [quote name='martasekret']14 dni to okres kwarantanny, która obowiązuje w większości schronisk...po tych dwóch tygodniach pies, o ile okaże się zdrowy, może zostać adoptowany np. przez osobę odwiedzającą schron. To trochę inna sytuacja.... w naszym schronie siedzi pies w typie husky, piękny, młody, proludzki, którego adopcja jest "zablokowana", ponieważ pies ma właściciela. Ten oczywiście nie interesuje się psem zupełnie. A schron też niewiele nie robi, żeby psu pomóc - podobno wysłali jeden list i tyle. A pies siedzi, zupełnie bez sensu...[/QUOTE] Czy nie można zastosować tego samego przepisu, co w łódzkim schronie, że po okresie 14 dni kwarantanny, jeśli właściciel nie zgłasza się po psa, pies zostaje oddany do adopcji? Chyba tam to działała właśnie na tej zasadzie.
  14. A ja słyszałam o 14 dniach. Pewnie to też zależy od schroniska, pewnie każdy schron ma swoje zasady. Ale przeczytaj artykuł w necie pt. Łódzkie schronisko nie chce pomóc właścicielom w odzyskaniu psa. [url]http://expressilustrowany.pl/lodzkie-schronisko-nie-chce-pomoc-wlascicielom-w-odzyskaniu-psa,artykul.html?material_id=4efcce48fbaedd7b17000000&m4ce3e2767233c7ff52020000-komentarz-strona=7&m4ce3e2767233c7ff52020000-komentarz-sort=desc&4dffee6fb564da535d000000-strona=2[/url] Tyle, że tam właścicielka bardzo chciała odzyskać swojego psa, a schronisko z niewiadomych powodów stwarzało problemy. [B][/B]
  15. Dzięki. Aż trudno uwierzyć, jak się przeczyta te wszystkie statystyki.. (np. początkowa ilość zwierząt w danym roku, i końcowa - jaka ogromna ilość poddana eutanazji!). Jednak - w niektórych miejscach - te dane się obecnie poprawiły. Moim skromnym zdaniem... Myślę, że podstawowa rzecz na linii schron (jego właściciel i jego cele) - fundacja (i jej cele, pomijając niuanse wizyt przed - i po-adopcyjnych, które mogłyby być bez zbędnej "filozofii") to porozumienie i jasny, prosty przekaz informacji między nimi. A kolejna rzecz to uświadomienie, że schron i fundacja mogą mieć wspólny cel, bez wzajemnego wykluczania się. Bo czasem mam wrażenie, że między nimi istnieje zbyt duża sprzeczność interesów, a może to tylko jest pozorne, niekoniecznie muszą się wykluczać? To na pewno zależy w dużym stopniu od właściciela schronu. Ale od czego jest rozmowa, muszą być tylko chęci z obu stron. [quote name='puma10']Najgorsze uważam jest to,że często schroniska prowadzone są przez bardzo nieudolną ,leniwą i nawet nieuczciwą załogę,a mimo to nigdy nie jest ona zmieniona.Schronisko,czasem nawet bardzo nowoczesne itd jest przez nich doprowadzone do upadku,zamykane i nikogo to nie martwi,Kierownictwo często nie posiada żadnego wykształcenia w tym kierunku.Czemu nie są dopuszczeni np zootechnicy,czemu załoga lub kierownictwo nie jest zmienione,aż schronisko padnie ?Czy jest to posada dożywotnia?Często opowiadaja jak malo zarabiają itd,'to czemu nie odejdą,tylko trzymają sie kurczowo?Na jakiekolwiek propozycje są czesto bardzo negatywni,tłumacząc wszystko niskimi zarobkami. A czy nie powinno sie temu przyjrzeć?Wielu z nich,pracuje dziennie około góra 2 godzin.Reszta to dyskusje wewnatrz budynku.Im więcej pokoi i biur,tym gorzej.[/QUOTE] Ale kto się ma temu przyjrzeć? I kto to ma ocenić? Jeszcze zależy do kogo należy schron, kto za niego odpowiada, itd., co - w moim przypadku - było trudno ustalić. Mam wrażenie, że ludzie, którzy nad tym wszystkim powinni sprawować kontrolę, interesować się, przyjmować skargi, wnioski (jak np. miasto) też są wygodni. Nikomu się nie chce tego robić, nikomu nie chce się wnikać za głęboko w różne sprawy, bo wolą mieć spokój (przekonałam się o tym na własnej skórze). A do tego jakieś tam wewnętrzne, ciemne układy może jeszcze. Każdy grzeje swój stołek, i tylko tego pilnuje, tylko to go interesuje. Właściciel, też może być nie bardzo zorientowany, co dzieje się pod jego dachem. A jak schron działa jakoś, no to niech sobie działa. Więc komu na tym powinno zależeć? Kto to ma robić? Mam wrażenie, że dla tych wszystkich instytucji, które powinny sprawować jakiś nadzór nad schronami, ważna jest głównie statystyka. Jeśli jest w miarę ok. no to w porządku, już nie wnikają głębiej. Wygodnictwo na całej linii.
  16. Aha... Myślę, że przydałaby się bardzo - dla osoby chcącej adoptować zwierzaka - garść informacji praktycznych, podstawowych i jasno sformułowanych: - komu, w jakiej wysokości i na jakie konto, w jakim terminie, wnoszę opłatę za psa/kota (myślę, że o tym powinni też mówić wolontariusze, nie tylko schron) - ile mam czasu na podjęcie ostatecznej decyzji o adopcji? (czy muszę to zrobić już przy wizycie przed-adopcyjnej, czy mam jakiś czas do namysłu, ile?) - czy jeśli np. jestem zdecydowana na zwierzaka, ale np. z jakichś obiektywnych powodów, mogę go odebrać np. za 2 tygodnie ze schronu, czy mogę zrobić "rezerwację"? Jak mam to zrobić? (o ewentualnych innych chętnych osobach chcących adoptować tego zwierzaka, powinnam być w tym czasie powiadomiona) - czyja decyzja jest wiążąca, tzn. kto tak naprawdę odpowiada za tego psa/kota? Z kim ostatecznie podpisuję umowę adopcyjną? Z wolontariuszem, schroniskiem, panią Haliną, czy panem Zdzichem? Bo ja tego nie wiem. Nie wiem kto tam jest ostateczną instancją. Może te punkty wydają się banalne, ale - w moim przypadku - właśnie z powodu takich niby "banalnych" rzeczy, wszystko się zawaliło. Często zastanawiamy się nad skomplikowanymi sprawami wychowania psa, zdrowia, itd., podczas gdy nie doinformujemy się, albo nie poinformują nas, o rzeczach zupełnie podstawowych, ale w zasadzie najważniejszych. [quote name='kiwiadams']To trochę jak nie wpuszczanie klientów do sklepu i narzekanie na brak utargu z powodu chytrego działania konkurencji Generownie kolejnych schodów przy adopcji to woda na młyn dla pseuduchów[/QUOTE] Masz rację! Po tych wszystkich przebojach ze schronem, nawet przyszła mi taka niegodna myśl do głowy, że najłatwiej byłoby psa kupić od hodowcy. Nie narażam się na nieprzyjemności ze strony pracowników schroniska, ani nikogo innego. Prosto i bez problemów. A zwierzęta - jak mają źle w schronie - tak i będą miały, przy takim niespólnym, nieżyczliwym, albo jeszcze nie wiem jakim tam, podejściu tych różnych instytucji, które same ze sobą nie mogą się dogadać. A potem cierpią na tym zwierzęta, bo dalej siedzą za kratami, nic nie wiedząc, że za ich plecami - i niby dla ich dobra! - toczą się te różne rozgrywki. [quote name='toyota'] Każdy, kto wkłada wysiłek w opiekę nad psem jako DT,poświęca swoje pieniądze i czas, ma prawo oczekiwać, że jego trud nie zostanie zniweczony i że pies nie będzie miał gorzej w DS.[/QUOTE] Także popieram. Trud i czas jaki poświęcają wolontariusze na kontakty z ludźmi chcącymi adoptować, jaki wkładają w pracę ze zwierzętami, powinien być szanowany. Są na pierwszej linii, często. Zaangażowanie włożone adopcję, emocje które temu towarzyszą - z obu stron - to wszystko jest skomplikowane, delikatna sprawa. Zaś schron sprowadza to do schematu: klient - sklep. Żadnych emocji, zero wyczucia, zero kultury - powiem delikatnie. Pani kierownik schronu tak skwitowała moje pytanie odnośnie ich współpracy z wolontariuszami - my nie spowiadamy się wolontariuszom z tego co robimy, nie pytamy ich o zdanie. Więc po co to wszystko? [quote name='Ada-jeje']Dosc obszernie wyjasnila cel wizyty przedadopcyjnej toyta. Kazdy z nas ma swoj sposob. Ja nie przeprowadzalam wizyty przedadopcyjnej, ale zawsze bylam przygotowana do zabrania psa spowrotem, jesli okazalo by sie ze pies nie nadaje sie do rodziny do ktorej go dowiozlam. Przez jakis okres czasu bylam w kontakcie z nowa rodzina, a bardzo czesto, to wlasnie rodziny same dopraszaly sie odwiedzenia i i ich nowego pupila i podzielenia sie na miejscu swoimi uwagami. Bardzo czesto byly to mile wizyty przy kawie a nawet obiedzie. Takich chwil sie nie zapomina. Dla opiekunow tymczasowych sa to chwile najwiekszego szczescia i zaplaty za wlozony czas i przygotowanie psa do adopcji.[/QUOTE] To bardzo piękne. Szkoda, że nie dane mi było tego doświadczyć. :((
  17. [quote name='kiwiadams'] Wielu ludzi tego nigdy nie zaakceptuje, tego aby ktoś obcy pchał się do ich domu. W tym przypadku podczas informacji telefonicznej przedstawienie trzech wizyt kogoś obcego odstrasza bardzo. Taka wizyta powinna się odbyć na terenie neutralnym gdzieś na mieście/wsi, dam sobie głowę uciąć że wielu adoptujących zaprosi wolontariusza samemu do domu aby tam w spokoju wypełnić papiery... [/QUOTE] Kiwiadams, myślę, że masz dużo racji. Moje odczucia w związku z wizytą przed - przed – adopcyjną były właśnie takie jak piszesz. [LIST] [*]psa jeszcze nie widziałam na żywo, a ktoś miał do mnie przyjść do domu, i ja miałam się mu spowiadać (osoba mi nieznana, chyba nie wolontariusz, nie wiem kto). Prawdę mówiąc w pierwszym momencie poczułam jakiś dyskomfort. Z zupełnie obcą osobą czułabym się swobodniej na neutralnym gruncie. Jednak potem okazało się, że wizyta nie stanowi żadnego problemu – dużo spraw związanych z psem, omówiłam z wolontariuszką przez telefon, mailowo, itd. [*]Właściwie to nie wiedziałam na czym ma polegać taka wizyta przed-adopcyjna? Czy ktoś będzie oceniał np. czy standard mojego mieszkania jest wystarczający dla czworonoga, czy spodoba mu się u mnie? Głupie rzeczy przychodziły mi do głowy. :0 [*]Wydaje mi się, że ważną informacją byłoby przedstawienie osobie chcącej adoptować zwierza, na czym polega taka wizyta, czego dotyczy? Czy trzeba się do niej jakoś przygotować? [/LIST]
  18. [quote name='kiwiadams']jak możesz opisz ze szczegółami jakie to były wymagania które "uprzykrzały" adopcję tego psa. im więcej wiadomo tym lepiej. Na czym dokładnie polegał problem stawiany z żywieniem.[/QUOTE] Na razie napiszę ogólnie, to co pamiętam, ale jak dowiem się więcej szczegółów, przekażę resztę. Problem z żywieniem tego psa polegał m.in. na tym, że menu było bardzo rozbudowane, szczegółowe, mocno urozmaicone, mieściło się aż na kilku stronach A4. Jednak taka wersja menu dla psa, była też dość droga, więc na dłuższą metę nie wszyscy mogliby sobie na to pozwolić. Nie wspomnę, że wielu ludzi się tak dobrze nie odżywia się, jak zalecano w tym menu. M. in. mięso dobrej jakości - pręga, czy coś takiego. Nie powinno się zapominać, czym ten pies żywił się całe swoje życie! Prawdopodobnie jakimiś odpadkami, lub tym co upolował. A jednak był zdrowy, mimo zaawansowanego wieku. Więc nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Myślę, że w takim menu dla psa czy kota, powinno się mieć jednak na uwadze, przeciętny dochód zwykłego posiadacza zwierza, a nie snobować się na wyszukane potrawy dla wiejskiego Burka, a co za tym idzie windować koszty jego utrzymania. Zaproponować coś prostego, co nie przerażałoby ani komplikacją wykonania, ani ceną. [quote name='Ada-jeje']Gdyby w naszym kraju byla wieksza swiadomosc, o zwierzetach i ich podstawowych potrzebach, nie bylo by schronisk i nie potrzebne byly by org. pro zwierzece. Jednym z podstawowych bledow jest miedzy innymi zywienie psow kasza, ziemniakami, pieczywem. Kaszy i ziemniaki psy nie przyswajaja, sa to wypelniacze ktore nie dostarczaja psu zadnych skladnikow witaminowych. Zywienie zdrowego psa wcale nie musi byc drogie, bo dla wygodnych mamy dzis karme sucha a dla tych ktorzy lubia gotowac wystarczy porcja rosolowa z kurczaka z jarzynami i ryzem lub makaronem. Chleb podajemy tylko suchy zapobiega tworzeniu sie kamienia nazebnego. Pies powinien miec swoje legowisko na ktorym czuje sie bezpiecznie i wcale nie musi to byc kupione w sklepie zoologicznym, wystarczy stary kocyk ktory kladziemy w miejscu gdzie chcemy zeby pies przebywal. Sa jeszcze inne przykazania ulatwiajace zycie nam i naszym pupilom. Wprowadzenie psa do domu ma byc dla obydwu stron przyjemnoscia wspolnego spedzania czasu, dlatego dobrze wiedziec kilka szczegolow zanim nowy domownik wkroczy w nasze zycie.[/QUOTE] To dość idealistyczne, co piszesz. Bo gdyby świadomość w naszym kraju była większa, to nie byłoby też domów dziecka. A sporo ludzi nie tylko nie powinno mieć zwierząt, ale i nie powinno mieć dzieci. A tego zakazać nikomu nie można. Może trzeba promować proste i nieskomplikowane sposoby utrzymania zwierząt, a nie przerażać ilością zasad i obowiązków. Przecież jeśli ktoś decyduje się na przygarnięcie psa / kota, ma świadomość pewnych obowiązków, ale jak się o nich zaczyna czytać na różnych stronach internetowych, to człowiek zaczyna się po prostu bać, że nie podoła, tyle tego jest!
  19. [quote name='kiwiadams'] Skoro trolli są setki tysięcy to może należy zastanowić się nad działaniami i dojśc do wniosku że liberalizacja zasad adopcyjnych i umów (nie chodzi tu o ich likwidację) znacząco poprawi ilość i JAKOŚĆ adopcji. Takie zmiany w skali kraju dają szanse dziesiątkom tysięcy zwierzaków, nie widzicie tego? Prawda jest niestety inna i rzeczywistość to negatywnie weryfikuje. Adoptującego nie interesuje forma prawna, profil działalności fundacji/schroniska, czy też ile to oni nie pomogli. Adoptującego interesuje rzeczywiście pies. Wysyłanie adoptującego do nauki o działalności fundacji to już skrajne zapatrzenie w siebie. TWA działa. Takimi działaniami jak wyżej podane zrażacie TYSIĄCE chętnych do adopcji zwierząt. Kolejne psy czekają w schronie a wy czekacie na księcia z bajki. Zejdźcie na ziemię.[B] CZAS NA ZMIANY !!!![/B][/QUOTE] Jestem za! Popieram uproszczenie tych zasad oraz porozumienie na linii schron i wolontariat, czy fundacja. Jednak widzę, że to moje pierwsze wrażenie odnośnie niedogadywania się i w zasadzie "pozornie", albo rzeczywiście sprzecznych interesów fundacji i schronu nie jest mylne. Uważam, że wolontariusze - będący na pierwszej linii - naprawdę odwalają dobrą robotę. Ale co z tego, jeśli schron ma swoje interesy. Jednak jeśli schron należy np. do miasta, a miasto wyraża zgodę na działalność na terenie schroniska Fundacji i wolontariuszy, to żeby uniknąć nieporozumień, powinno to chyba być jakoś odgórnie uregulowane i usankcjonowane, z poszanowaniem stron oraz nowych właścicieli. A może jest? Tego nie wiem. Tak sobie tylko kombinuję. Moja koleżanka adoptowała kota ze schronu na Śląsku i psa z jeszcze innego rejonu Polski. W przypadku psa, była trudniejsza sprawa, osoba która go przywiozła była podobno nieufna, stawiała wysokie wymagania (nawet co do żywienia psa, itd.). Mimo, iż pies ten - prawdopodobnie wioskowy włóczęga - w marzeniach nawet nie przypuszczał, że istnieje takie menu, które aktualnie jest mu proponowane. Lepsze niż dla ludzi! Albo, że jest coś takiego jak własne posłanie w czyimś mieszkaniu. I co to w ogóle jest mieszkanie? Trochę to wszystko było na wyrost. Czy ogólna ocena (pozytywna ocena, z kilkoma podstawowymi pytaniami) osoby chcącej przygarnąć psa / kota nie wystarczy? Wizyta po-adopcyjna też przecież zweryfikuje czy była to słuszna decyzja, czy nie. jak możesz opisz ze szczegółami jakie to były wymagania które "uprzykrzały" adopcję tego psa. im więcej wiadomo tym lepiej. Na czym dokładnie polegał problem stawiany z żywieniem.
  20. [quote name='Ada-jeje']Nie masz zadnej wiedzy jak widac na temat dzialan Fundacji i dzialania schronisk a to dwie oddzielne instytucje. Proponuje zaczac od zglebienia wiedzy na ten temat a pozniej rzucac oskarzenia.[/QUOTE] Masz rację. Wiedzy nie mam i dlatego zapisałam się na to szanowne forum, ponieważ mam nadzieję tą wiedzę zdobyć od osób - rozumiem doświadczonych - takich jak między innymi Ty. Widzę, że swoje posty firmujesz logo fundacji, więc bardzo byłabym wdzięczna jeśli przedstawisz mi jak działają fundacje, może na przykładzie Twojej? Jeśli to nie jest tajemnica, oczywiście. O tym, że wiedzy nie mam, napisałam już kilka postów wcześniej, więc to nie jest odkrycie. A oskarżeń nie rzucam, opisuję tylko zaistniałe fakty i swoje odczucia, a to jest wielka różnica. [quote name='Ciucik']Obserwuję jakiś zadziwiąjący wysyp debiutantów forumowych,którzy znienacka postanowili podzielić się z szerokim ogółem swoimi przemyśleniami, zakładając wątki z tezą.:diabloti: A na serio:[B][COLOR=red]Nie karmić trolli![/COLOR][/B][/QUOTE] 270 postów! Jakie wspaniałe doświadczenie, w porównaniu do debiutantów. A może sama zaproponuj coś konstruktywnego? [quote name='Erica'][B]bernardyn[/B] - Po pierwsze nie pisz postu pod postem - niezgodne z regulaminem. Używaj edycji. Przyznam, że trochę mnie niektóre argumenty w tym wątku zniesmaczyły. Z jednej strony narzekanie na na to, że schroniska wydają psy na zasadzie "kto pierwszy ten lepszy", a z drugiej takie samo narzekanie na wygórowane wymagania adopcyjne. Co uważacie za wygórowane? Bo dogofaszyzm to jedno, ae narzekanie na wizyty przedadopyjne i zgogę na sterylkę to drugie. Faktem jest, że schron schronowi nie równy, ale znowu - wrzucanie wszystkich do jednego worka?[/QUOTE] Mimo, że nie mam zbyt wielu doświadczeń, zdążyłam zauważyć, że schron schronowi nie jest równy, co jest oczywiste. Widziałam schrony i na południu Polski i kilka na północy. W każdym było coś na plus, jak i na minus. Katowicki schron ma imponującą przestrzeń, murowane budynki itd, wybieg, czego nie ma w innych, jednak - tak jak napisał - kiwiadams - osobę chcącą adoptować zwierzaka, nie powinna interesować wewnętrzna działalność, ani fundacji ani schronu. Jednak kiedy spotykam się z chaosem, próbuję jakoś wyjść z tego labiryntu. A wcale nie miałam zamiaru się w to wgłębiać.
  21. [quote name='Ada-jeje']Byc moze ze w tym roku zmienily sie zasady prowadzenia schroniska w Katowicach w zwiazku z nowelizacja ustawy o ochronie zwierzat i schronisko stalo sie wlasnoscia miasta a w schronisku jest tylko personel zatrudniony na zasadach umowy zawartych pomiedzy UM a personelem. Najprosciej bedzie jak sobie zadzwonisz do UM Katowice i o wszystko zapytasz, gdyz swoimi odp. nie chce wprowadzac Cie w blad.[/QUOTE] Fajnie by było jakby np. ten personel był wymieniony na stronie schroniska. A oprócz tego informacja typu np. Schronisko jest właściwością UM w Katowicach, albo coś w tym stylu. No i jeszcze jedna ważna informacja, typu: opłaty za zwierzęta lub datki na schronisko prosimy wnosić na konto UM, lub na inne konto pana Zenka, czy Zdzicha.
  22. [quote name='bejbusia']JA osobiście też nie jestem przekonana do schroniska ale z Łodzi. Ponad 2 lata temu chcieliśmy pomóc jakiemuś pieskowi, znaleźliśmy psa 5 letniego wielkiego kundelka ala owczarek niemiecki. Gdy pojechaliśmy zobaczyć psa to zanim dotarliśmy do upatrzonego, Wolontariuszka pokazała nam 30 innych psów i opisywała każdego w ten sam sposób "Pies przyjazny, kochany" itd... trochę mnie to irytowało bo chyba nie była świadoma o czym mówi, a my szukaliśmy psa o określonych cechach a okazało się że nagle wszystkie takie mają ?! [/QUOTE] Ps.. Aha... A jak nakręcają te wszystkie opisy psów na stronach Fundacji, w ogłoszeniach w internecie. Że takie biedne, i tak tęsknią, i w ogóle. Nie mówię, że to nie jest prawda, tylko w zestawieniu z zimnym podejściem urzędników i urzędów, człowiek po prostu wychodzi na jakiegoś jelenia, co się dał nabrać.
  23. [quote name='bejbusia']JA osobiście też nie jestem przekonana do schroniska ale z Łodzi. Ponad 2 lata temu chcieliśmy pomóc jakiemuś pieskowi, znaleźliśmy psa 5 letniego wielkiego kundelka ala owczarek niemiecki. Gdy pojechaliśmy zobaczyć psa to zanim dotarliśmy do upatrzonego, Wolontariuszka pokazała nam 30 innych psów i opisywała każdego w ten sam sposób "Pies przyjazny, kochany" itd... trochę mnie to irytowało bo chyba nie była świadoma o czym mówi, a my szukaliśmy psa o określonych cechach a okazało się że nagle wszystkie takie mają ?! Tego dnia nie byliśmy przygotowani wsiąść psa, przyjechaliśmy małym autem gdzie nie było dużo miejsca, ale tak nam chcieli jakiegoś psa wcisnąć, że w końcu się zdecydowaliśmy. Pani nie były zainteresowany czy mam kaganiec i czym będziemy jechać ani nic. powiedziała tylko "będziecie zadowoleni, tydzień macie darmowe wizyty u naszego weta... i do widzenia". Bardzo było mi przykro w jaki sposób traktują zainteresowanych przyszłych właścicieli. Totalnie nie interesowało ich co i jak.. do tej pory nawet nikt się nie odezwał, żeby zapytać czy pies żyje? Ale chyba miałam w głowie wygląd adopcji w USA bo się naoglądałam Animal planet.. szkoda gadać jakie Łódzkie schronisko jest zimne dla ludzi a co dopiero dla psów.[/QUOTE] :) Ja chyba też byłam zbyt dużą idealistką. A schrony po prostu podchodzą do adopcji psa, na zasadzie: klient - sklep. Każdy pies jest fajny, każdy jest przyjazny, więc jak się podoba to proszę bardzo, 50 zł się należy i pies jest pani. A człowiek tutaj się zastanawia, przeprowadza wywiady ze znajomymi - jak pielęgnować psa, przeprowadza rozmowy z rodziną, przygotowuje się jak do nie wiem czego, zasięga rad specjalistów od weterynarii. A to taka prosta sprawa. Biorę i mam, a co będzie później, to już nikogo nie obchodzi. Pies został wydany, w schronisku jest o jednego mniej do wykarmienia, a i trochę drobnych wpłynęło do kasy.
  24. [quote name='kiwiadams']Heh nic nowego... obecnie panuje zasada że każdy adoptujący to potencjalny psi zabójca i zwyrodnialec. Niestety problem nie dotyczy tylko jednego schronu ale ma skalę krajową ponadto tak samo jest z adopcjami z DT. Wymagania adopcyjne są wygórowane i odstraszają potencjalnych adoptujących. Wolontariusze przypominają gestapo (oczywiście są wyjątki) w swoich działaniach infiltracji środowiska bytowego adoptującego a nie osoby chcące adoptować komuś zwierzaka. Totalny brak poszanowania 2-giej strony i jej prywatności. [B]CZAS NA ZMIANY!!![/B][/QUOTE] No to faktycznie, piękne kwiatki. Pewnie uznali mnie w tym schronisku za potencjalnego psiego zabójcę, a na pewno zwyrodnialca, bo przyjechałam po psa (i do tego kundla), aż z Gdańska do Katowic. To pewnie wydało się podejrzane, i pies poszedł gdzie indziej.
  25. [quote name='Ada-jeje']To nie jest tajemnica. Kazdy obywatel ma dostep do informacji publicznej, wiec moze o to zapytac w odpowiednim urzedzie. Nie jest rowniez tajemnica ze katowickie schronisko prowadzone jest przez podmiot gospodarczy, a nie przez Fundacje [/QUOTE] PS. A jaki to jest podmiot gospodarczy? Kto jest właścicielem?
×
×
  • Create New...