Jump to content
Dogomania

agNeta

Members
  • Posts

    69
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by agNeta

  1. agNeta

    Barf

    [quote name='gryf80']aneta-dobrze że problem sam sie rozwiązał,i nie musiałaś do weta uderzać[/QUOTE] dokładnie, dobrze, że mu poważnie nie zaszkodziło, ale stracha mi trochę napędził, bo mimo wszystko widziałam, że coś jest nie tak. [QUOTE]Ja dawałam tak przez tydzień, sam kisiel, bez nasion. I jestem mile zaskoczona skutecznością, bo właściwie poprawa była w ciągu kilku godzin, potem to już tak osłonowo tylko podawałam.[/QUOTE]aha, to ok, mój jak na razie 3 dni pod rząd dostawał, ale to zaparzone z tego mielonego, więc tą glutowatą wodę razem z tymi zmielonymi ziarenkami, po pół filiżanki mu zaparzałam takiego napoju (a jak mu smakowało! w 5 sekund z miski znikało, he he ;)). Dziś mu już nie dawałam, jadł już normalnie drobiowe mięsko z kością według jadłospisu, chyba go przez ten weekend aż za bardzo przegłodziłam, bo na śniadanko z kurzych szyjek rzucił się jak szalony :) Jutro może jeszcze mu dam tego siemienia, tak jeszcze osłonowo.
  2. agNeta

    Barf

    Już wiem dlaczego mój pies miał kłopoty z brzuchem - znalazłam dziś zwymiotowaną folię od jakiejś wędliny czy kiełbasy, nie mam pojęcia co to było, i to jeszcze na końcu związane sznureczkiem :angryy: najprawdopodobniej ktoś z "dobrych" sąsiadów musiał mu podrzucić jakieś gówno, że tak brzydko powiem :angryy: A ja zachodziłam w głowę co to go tak mogło przytkać, no i myślałam, że to tamta wieprzowa karkowa kostka, ale dziwiło mnie to nieco, bo tego samego dnia wcześniej jadł tylko kefir z jajkiem, a dzień wcześniej była papka p-w-o; a dziś mam już dowód, że to nie było przez żaden barfowy posiłek, tylko przez jakiś podrzucony "gratis" :mad: Przez sobotę i niedzielę na wszelki wypadek psa trochę przegłodziłam ze względu na ten brzuch, tzn. dawałam mu po połowie dziennej dawki, lżejsze posiłki, prawie bez kości, i jeszcze to siemię lniane mu zaparzałam, kupki robił, czyli na szczęście nie zatkało go całkiem tamto coś; a dziś ma już normalnie dzień papki i jeszcze mu tego siemienia też zaparzę. A, i tu tylko jeszcze jedno pytanie - można tak kilka dni pod rząd dawać to siemię?
  3. agNeta

    Barf

    ok, dzięki :) dam tak na oko, z pół filiżaneczki wody, może troszkę więcej, zobaczę co z tego wyjdzie ;) edit - właśnie zaparzyłam już z tego mielonego, teraz poczekam aż ostygnie
  4. agNeta

    Barf

    [quote name='evel']Ja łyżeczkę albo dwie mielonego siemienia zalewam gorącą wodą - mieszam, robi się z tego taki "glut". Studzę, dodaję kapkę oleju i daję sukowi lekko ciepłe.[/QUOTE] Dzięki wielkie! :) właśnie idę zaparzyć. A dużo wody do tego dajesz? (np. całą szklankę czy pół czy jeszcze jakoś inaczej?)
  5. agNeta

    Barf

    zaparzacie psom czasem siemię lniane? gdzieś to tu kiedyś widziałam, tylko teraz to już pewnie się nie doszukam, więc bardzo proszę o w miarę szybką odpowiedź - w jakiej proporcji to można rozrobić z wodą i ile psu dać? (mam takie już w proszku siemię, mam też w ziarenkach, które lepiej zaparzyć?) Potrzebuję tej informacji, bo wydaje mi się, że Oskara troszeczkę przytkało, bo jakiś taki twardawy brzuch ma od wczorajszego wieczora (zjadł wczoraj na kolację wieprzową kość karkową, ale niewielką, bo 200 g, i dość ładnie obrośniętą mięskiem). Teraz jest już nieco lepiej (choć nadal wydaje mi się troszkę twardawy ten brzuch), bo rano mu nic nie dałam, tylko oleju trochę polizał i dopiero ok. 16 zjadł niewielki indyczy kuperek. I później zamierzam mu właśnie tego siemienia zaparzyć i gotowanych warzywek troszkę dać.
  6. agNeta

    Barf

    [quote name='sachma']mój tak miał przez pierwsze dwa tygodnie :P[/QUOTE] A mój Oskar tak ma od zawsze :D dla niego jedzenie to świętość, niczemu nie pozwoli się zmarnować i jak coś dostanie to zjada to od razu :) ten typ już tak ma (jedzenia odmawiał tylko 2 razy w życiu - jak przechodził babeszję, a poza tym - nigdy). Z jednej strony to dobrze, bo co mu kupię, to wiem, że się nie zmarnuje, ale z drugiej strony - są i minusy, bo może zdarzyć się, że ktoś go czymś nakarmi bez mojej wiedzy, a ja w nieświadomości też dam mu jeść normalnie - i wtedy się przejada (parę razy (jak jeszcze był na suchej) już tak się zdarzyło, że dowiadywałam się po czasie, że wcześniej czegoś już się najadł :/ na szczęście nic mu nie było z przejedzenia).
  7. agNeta

    Barf

    [quote name='panbazyl']co Wy tu piszecie???? Mój Bazyl za chwile bedzie mial 7 lat i w życiu gruczolów czyszczonych nie miał (nie żebym byla tak zła i nie poszla z nim do weta, ale po prostu nie było powodu aby po to iść). Pirania 4 lata - to samo, Panbazyl 2 lata - tez to samo. Zęby biale - nawet u Bazyla (przeciez na wystawach zawsze ktoś w paszczę zajrzy, ja nawet nie przygotowuje mu paszczy do ogladania, bo tez nie ma po co.[/QUOTE] Mój za kilka tygodni skończy 8 lat i też nigdy nie miał czyszczonych gruczołów, ale on to na żadnym żarciu na jakim był nie miał żadnych problemów, i po przejściu na barf nadal nie ma :) Ja w ogóle kiedyś nie wiedziałam o istnieniu tychże gruczołów, dopiero z internetu czy z psiej prasy (już nawet nie pamiętam dokładnie skąd) się dowiedziałam, że takie coś istnieje :D A co do zębów - przed barfem narosło mu już sporo kamienia, a po 3 tygodniach barfowania zauważyłam już znaczną poprawę - zaczynają mu się w końcu czyścić zęby, nawet z kłów (gdzie najbardziej było widać) powolutku schodzi! :)
  8. agNeta

    Barf

    [quote name='Martines999'] Mojemu byczkowi i rano, i w południe, i popoludniu, i podwieczorem, i wieczorem by pasowało :) Jemu żarcie wszędzie i zawsze pasuje a do tego nie wybrzydza. [/QUOTE] hehe, jakbym czytała o własnym psie :) - mój ma dokładnie tak samo - jeść może zawsze i wszędzie, cokolwiek dostanie, i w każdej ilości (dlatego muszę pilnować, żeby nie dawać za dużo, żeby nie pękł z przeżarcia, bo on nic nigdy nie zostawi na później :D)
  9. agNeta

    Barf

    [quote name='filodendron']mój żebrze o piwo - to pewnie też wina wieku średniego :D[/QUOTE] Mój też lubi piwo, latem jak czasem tata po pracy sobie siądzie z piwkiem na podwórku, to od razu ma towarzystwo w postaci wpatrzonego jak w obrazek psa :D i jak specjalnie wyleje trochę to pies od razu zlizuje zadowolony, każdą kropelką się cieszy :D [quote name='betty_labrador']zapomniałam dzis dac jej drożdzy i alg[/QUOTE] Właśnie miałam zapytać - skąd bierzecie te algi? Są jakieś tego typu preparaty dla psów (bo ja popatrzyłam w kilku zoologicznych i nie mogę znaleźć)? Albo można gdzieś sproszkowane algi kupić? Bo z tego co patrzyłam w necie o tych algach, to najpopularniejszy (dla ludzi) jest chyba kelp - ale to jest w tabletkach.
  10. agNeta

    Barf

    Mojemu psu coś w nocy odbiło, narobił niezłego bałaganu na podwórku. W sumie u niego bałaganiarstwo to nie nowość, no ale już dawno tak nie niszczył... Otóż pod tarasem stoi sobie takie stare krzesło z siedziskiem z gąbki (ostatnio lubił sobie na nim przesiadywać :lol:), no i jest też drewniana ławka, a że on lubi też na nią wskakiwać (jak nikt nie widzi oczywiście :razz:), to żeby nie poniszczył pazurami, to ostatnio zasłany był na niej taki stary pleciony chodniczek (z jakiegoś takiego sztucznego materiału) - dziś rano wychodzę dać mu śniadanko, a tam na krześle został sam metal, gąbka walała się w strzępach po podłożu, a chodniczek z ławki znalazł się na trawniku, podziurawiony oczywiście i też te wygryzione strzępki walały się obok :mdleje:Ciekawe ile z tego pożarł, bo on ma takie skłonności, że jak już coś gryzie, to też zżera - z tego co widać, to większość jest, ale pewnie coś tam połknął, zobaczymy co w kupach wyjdzie :diabloti: Od razu mi na myśl przyszło, że to może po wczorajszej kolacji za dużo energii miał :cool3: bo do tej pory tych "sprzętów" nie ruszał, a w nocy nagle mu coś odbiło, a wczoraj wieczorem dostał kość wieprzową, taką z tych twardszych kulkowych. No i nie wiem - zbieg okoliczności, czy za dużo energii po kolacji, a może to przez pogodę beznadziejną? :hmmmm:
  11. agNeta

    Barf

    [quote name='panbazyl'] Na mnie też sie patrzą jak na ufo, jak mówię, ze kawy i wódki nie pijam, bo nie lubię. [/QUOTE] He he, mam tak samo :) kawa - fuj, co najwyżej od czasu do czasu jakąś rozpuszczalną z mlekiem mogę wypić, a z alkoholu tylko wino ujdzie (ale i to co najwyżej dwie lampki wcisnę), cała reszta - fuj. W sumie rodzinka i dobrzy znajomi są już do tego przyzwyczajeni, ale inni to mam wrażenie, że patrzą jak na dziwoląga :lol: a, i jeszcze coli też nie cierpię ;) [quote name='mzetka37']Dałam Jej dzisiaj na próbę szyjkę kurczęcą za którą natychmiast się zabrała.Myślałam,że robi to nieudolnie i zajmie Jej to trochę czasu.Po kilku minutach przybiegła do kuchni a po szyjce ani śladu.Przeszukałam mieszkanie i nic.A teraz martwię się ,że za szybko to zjadła i może za dużo.[/QUOTE] Jakbyś widziała jak mój szybko wszystko pożera... z kurczaka elementy to dosłownie jest parę sekund - ostatnio jadł skrzydełka, specjalnie mu ich nie porcjowałam na mniejsze kawałki, żeby od razu całości nie łykał, podaję je w całości, a jego sposób ich jedzenia naprawdę mnie zadziwia, wygląda to tak, że rozgryza kości (bo słychać nawet jak chrupią), ale nie chce mu się mięska oddzielać i odgryzać tak żeby po kawałku łykać, tylko to gdzie kości już rozgryzł siedzi już w gardle a pozostała część jest w pysku i w tej pozostałej części kości rozgryza, a na końcu jak już kostki rozdrobnione to jest tylko jedno wielkie "gul" i nie ma skrzydełka... Chyba muszę mu większych skrzydeł poszukać, żeby nauczył się sobie porcjować jedzenie. Z szyją indyczą jest o wiele lepiej, bo ona jest duża, więc nie ma szans jej w ten sposób jeść i chcąc nie chcąc musi odgryzać po kawałku, wczoraj wieczorem jadł szyję, to jak za duży kawałek łyknął, to zwrócił i musiał jeszcze raz dokładniej pogryźć.
  12. agNeta

    Barf

    [quote name='panbazyl']po papce moze być nawet luźniejsza kupa, bo tez taka rola papek - w jakimś sensie "wyczyścić" z organizmu różne elementy, rozluźnić stolec po gnatach. Kolor od razu jest inny - wszystko zależy od warzyw/owoców - po buraczkach bedzie cudnie buraczkowa. Jest też wieksza, bo organizm psa nie wchlania wiekszości składnikow z pac (częśc jednak wchlania)i, bo pacia nie jest elementam żywienia a w pewnym sensie suplementem diety. jest bardzo potzrebna jak u człowieka błonnik.[/QUOTE] A, to dobrze, że może tak się "przeczyścić", czyli jak rozumiem znaczy, że wszystko w porządku i że jelitka dobrze pracują, skoro tak wychodzi :) luźnych mój na szczęście nie ma, dość zwarte tylko większe (choć na pewno miększe niż po mięsnych kościach) ;) u niego to wychodzi teraz taka trochę marchewkowa, bo ostatnio ciągle ma marchewki najwięcej w papkach ;)
  13. agNeta

    Barf

    to z tymi podrobami to naprawdę duży mętlik, jedni mówią tak, drudzy inaczej, no i ja na przykład już nie wiem czego nie traktować jako podroby? i dlaczego w Barfie ma się definiować podroby inaczej niż "normalnie"? W jednym takim obszernym artykule o Barfie, zdaje się na podstawie wytycznych dr Billinghursta (ale nie wiem czy na pewno tylko wg jego wytycznych), do podrobów serce było zaliczone, no i w ogóle napisane było podroby - czyli organy wewnętrzne zwierząt. Ja jak ostatnio robiłam mix podrobowy, to dodałam tam i serce cielęce i ozorek też, choć pewna nie byłam czy to zaliczyć do podrobów czy nie, ale nie miałam czasu się zastanawiać i dałam co kupiłam.
  14. agNeta

    Barf

    :) dlatego napisałam pod jadłospisem co nazywam tymi "kośćmi" :D jakoś tak łatwiej było zastosować na to wszystko jedną nazwę (a w jednym miejscu widziałam właśnie takie nazwy jak "kości miękkie" i "kości twarde", więc skorzystałam z pomysłu ;)), zamiast rozdzielać, że tego dnia jakieś drobiowe szyje, tego korpusy, a tamtego wieprzowe żeberka, bo wiadomo, że co raz to różne elementy się podaje, w zależności co się aktualnie ma :) Tak sobie rozpisałam, żeby wiedzieć co kiedy podawać. Pewnie, że nie da się sztywno trzymać takich porcji - raz czegoś wyjdzie więcej, a czegoś innego mniej. Ja póki co, to jeszcze przed podaniem (albo nawet przed zamrożeniem i wtedy podpisuję paczuszki) ważę porcje i notuję, ile czego dostał ;) A dzisiaj, zgodnie z planem, była papka; i dodałam tą skorupkę z piątkowego jajka - całkiem ładnie dała się dość drobniutko rozkruszyć z pomocą wałka do ciasta :) tak przewałkowałam kilka razy przez papier. Wasze psy po papkach też mają większe kupy? Bo ja zauważyłam, że za każdym razem po papce jest tego więcej i ciemniejszy kolorek ;) a w innych dniach takie malutkie, jasne.
  15. agNeta

    Barf

    My jesteśmy dopiero na początku Barfu (już prawie 2 tygodnie ;)) i ryb jeszcze nie podawałam, ale myślałam o zakupie paczki z Primexu - mają tam takie zmielone, z ośćmi razem chyba, łososie albo śledzie do wyboru, fakt że trochę to kosztuje (o ile pamiętam to widziałam cenę około 15zł/kg, chociaż jak na łososia na przykład to chyba nie aż taka wygórowana cena), ale raz na jakiś czas można kupić ;) A wieprzowinę ja podaję, znaczy mięsne kości z wieprzowiny, bo podrobów, zgodnie z informacjami z forum, się wystrzegam (do tej pory przygotowywałam mix podrobów drobiowych z cielęcymi, i mam jeszcze na jakiś czas takie właśnie porcyjki z tego pomrożone). PS. Mógłby ktoś z doświadczonych barfiarzy zajrzeć na wątek z jadłospisami i powiedzieć mi czy w porządku jest ten jadłospis przeze mnie ułożony dla mojego Oskara? :)
  16. agNeta

    Barf

    Mój pies jest pancerny-wszystkożerny :D niejadek to dla mnie pojęcie niepojęte :D on zje wszystko nawet bez dosmaczania :lol: No to w takim razie czasem mogę dać tak z łyżkę czy dwie czy to do paćki czy do kości jakichś, chyba nie zaszkodzi :) A tak jeszcze co do tej pancerności i do tłuszczu - to mamy za sobą taką historię z zeszłej wiosny: został tłuszczyk ze smażenia pączków (już taki sprzed iluś tam tygodni) i miał iść do pieca, to go tata w swoim warsztacie z trocinami wymieszał, no i tak zostawił i drzwi otwarte też zostawił, bo ogólnie to pies wie, że tam nie wolno mu wchodzić. I co się okazuje? - tata idzie po te trociny, a ich nie ma tam gdzie były - co się z nimi stało? - pies wszystko zeżarł :D tak mu musiało "pachnieć" tym tłuszczem, że złamał zakaz wchodzenia do warsztatu i wtrąbił te "aromatyczne" trociny :lol: A najlepsze jeszcze było to, że ja nieświadoma niczego, nakarmiłam go dodatkowo suchym, choć dałam nieco mniejszą porcję, bo jakiś taki zaokrąglony pies mi się wydawał. Później przez co najmniej 2 czy 3 dni srał trocinami i nic mu nie było :D
  17. agNeta

    Barf jadlospisy!!!

    Ułożyłam i od tygodnia stosuję taki oto jadłospis dla swojego psa (pies ma prawie 8 lat, waży około 13,5 kg, ale liczyłam 3% z 14 kg, bo mógłby troszkę przytyć, no i mieszka na zewnątrz): Poniedziałek: [LIST] [*]rano - papka p-w-o 220g + rozkruszona skorupka od jajka [*]wieczorem - papka p-w-o 220g [/LIST] Wtorek: [LIST] [*]rano - kości miękkie 200g [*]wieczorem - kości miękkie 200g [/LIST] Środa: [LIST] [*]rano - kości miękkie 200g [*]wieczorem - kości twarde 200g + łyżka oleju [/LIST] Czwartek: [LIST] [*]rano - papka p-w-o 220g [*]wieczorem - papka p-w-o 220g [/LIST] Piątek: [LIST] [*]rano - twaróg lub kefir 200g + jajko [*]wieczorem - kości twarde 200g [/LIST] Sobota: [LIST] [*]rano - kości miękkie 200g + łyżka oleju [*]wieczorem - kości miękkie 200g [/LIST] Niedziela: [LIST] [*]rano - kości miękkie lub ryba 200g [*]wieczorem - kości twarde 200g + łyżka oleju [/LIST] Jako [I]kości miękkie[/I] traktuję elementy drobiowe (części z kurczaka, indyka, kaczki, gęsi); [I] kości twarde[/I] - wieprzowe, cielęce (k. schabowe, żeberkowe, mostki, itp.), raz na jakiś czas (nie za często) jakaś kość rurkowa czy kulkowa (nie wiem jak to dokładnie nazwać, po prostu fragment takiej dłuższej kości), taka co całej nie zgryzie (wtedy daję taką ważącą 250-300g); [I]papka p-w-o[/I] (podrobowo-warzywno-owocowa) - robię taką, żeby mniej więcej zachowywały się proporcje podawane przez Billinghursta, czyli podroby 10% z całości planu żywieniowego, warzywa 15%, owoce 5%; myślałam, żeby jeszcze do czwartkowej papki dodawać łyżkę alg, ale na razie ich nie mam. Co myślicie o tym jadłospisie? Czy mniej więcej może być, czy jest coś co trzebaby było zmienić? Czegoś za dużo, za mało?
  18. agNeta

    Barf

    [quote name='filodendron']Kiedyś na forum udzielała się Bura - też przez jakiś czas karmiła swojego pudla barfem. Ona zdaje się zebrane skorupki z jajek zapiekała w piekarniku w wysokiej temperaturze. Nie wiem, czy jest aktywna jeszcze - można spróbować podpytać.[/QUOTE] Oj tam, za dużo zachodu, żeby jeszcze w piekarniku prażyć ;) Rano pies zjadł kefir z jajkiem, oczywiście smakowało :) a skorupkę zostawiłam - przed wbiciem jajka ją sparzyłam wrzątkiem (w miseczkę jajko włożyłam, zalałam wrzątkiem i parę sekund tak potrzymałam), a później jeszcze pod bieżącą wodą z mydłem umyłam (choć nie wiem czy to miało sens już po sparzeniu) :lol: i suszy się sobie na grzejniku, spróbuję rozkruszyć którymś sposobem i w poniedziałek do kolejnej papki p-w-o dodać. Jeszcze mam takie pytanie - co sądzicie o tłuszczu pozostałym z pieczenia gęsi? Można trochę tego dodać czasem do jedzenia, ma to jakieś wartości, czy nie za bardzo? Bo któregoś razu była pieczona gęś, no i ten tłuszczyk został po pieczeniu i go mama w słoiki pozlewała, no i tak stoi sobie w garażu i zastanawia mnie czy dawać psu :)
  19. agNeta

    Barf

    [quote name='sachma']dziś szyja indycza leżała przez 6h... pies podchodził, sprawdzał i odchodził.. teraz dopiero zaczął jeść...[/QUOTE] No to niezły jest, mój by tyle nie wytrzymał, jak już raz podejdzie to nie odejdzie aż wszystkiego nie zje :D i jeszcze potrafi pół godziny na trawniku (bo to co się da, to przeważnie z miski na trawnik wywleka ;)) węszyć czy nie został przypadkiem gdzieś jakiś okruszek, co by się nic nie zmarnowało :D
  20. agNeta

    Barf

    [quote name='sachma']Lenny dostaje tylko jajko, bez skorupki - jakoś mam opory.. po za tym nie mam jak dobrze tego zmielić :/ jajko rozbijam, memłam i podaję z oliwą - uwielbia takie :) jak nie rozmemłam to jest wielki foch, bo nie lubi białka :P[/QUOTE] No właśnie ja też troszeczkę mam opory co do tych skorupek, chodzi mi głównie o odpowiednie rozdrobnienie ich, żeby nie wyszło, że zaplącze się gdzieś jakiś zbyt ostry kawałek i coś od środka psu uszkodzi, no ale ten pomysł: [quote name='panbazyl']Mozesz nawet mlotkiem w torebce foliowej czy papierowej utłuc, mozesz książką (najlepiej encykopedią z czasów komuny - dośc solidnie zszyta, ciężka i nie szkoda) przytłuc[/QUOTE] jest niezły :) jakoś na to nie wpadłam :D A no i do tych zarazków też nie wiem, jakoś wyczyścić taką skorupkę czy sparzyć, bo też mam takie ekologiczne jajka, od wolno biegających wioskowych kurek :) Choć w sumie mój pies, podobnie jak psy panbazyl, też jest z tych pancernych ;) A i fochów żadnych na jedzenie nie strzela - pod jaką postacią dostanie pod taką zje :)
  21. agNeta

    Barf

    Jak dajecie psu jajko? Mój Oskar jutro pierwsze jajko dostanie (znaczy wcześniej już czasami jadał jajka, jak np. komuś upadło na podłogę i się rozbiło ;) ale to będzie takie pierwsze "barfowe" jajko :lol:), no i chcę mu podać w takiej postaci, że rozmieszam je z porcją kefiru. Zastanawiam się jeszcze czy skorupkę pokruszoną też do tego dodać? Bo czytałam, że dużo osób daje ze skorupkami.
  22. agNeta

    Barf

    [quote name='zaginiona sara']Nigdy chyba nie miałam takiej przygody żeby mnie mój pies z mięsem pomylił, jakoś się naumiały jeść z ręki. Cudze owszem szczególnie młode z mleczakami potrafiły palca przeorać. Chyba jakoś tak moje pieski często z ręki jedzą.[/QUOTE] Może nie tyle pomylił, co chciał jak najszybciej do jedzenia się dostać :P Dziś rano kacze skrzydło sam sobie chrupał, i ze trzy razy z gardła mu wyłaziło, zanim rozgryzł na kawałki odpowiednie do połknięcia, chociaż moim zdaniem to i tak zbyt duże łykał, no ale kości chrupały, to nie jest tak źle. Najlepiej to mu wychodzi gryzienie twardych kości, bo takich to nie da się łyknąć :lol: i musi nad nimi sporo się napracować :)
  23. agNeta

    Barf

    [quote name='sachma']agNeta, musisz lepiej chwytać :P palce powinny być w jednej linii żeby pies przypadkiem cię nie ugryzł :P Ja dałam radę karmić z ręki mięchem ONka który wcześniej łapiąc wszystko prawie palce odgryzał :P[/QUOTE] ale ja tak właśnie trzymałam, równiutko palec przy palcu :P a to się stało jak już końcówka była, akurat taka co mi w ręce została i już mało co wystawało, i zanim przesunęłam tak, żeby mógł sobie odgryźć, to dosłownie na pół sekundy się zagapiłam, a on ciachnął razem z palcem :lol: a że wskazujący palec był najbliżej brzegu, to ten właśnie znalazł się w zębach. Ja już raczej nie będę próbowała więcej karmić z ręki, zresztą wydaje mi się, że on właśnie jeszcze bardziej łapczywie je jak trzymam w ręce... na razie to i tak nie dałabym rady z tym kontuzjowanym palcem dobrze trzymać, a drugiej ręki nie poświęcę :D teraz daję i obserwuję jak sam sobie radzi, wczoraj rano pół kurzego korpusiku całkiem elegancko schrupał, a wieczorem dostał piękną cielęcą kostkę, to miał zajęcie na dłuuugi czas - dał radę 2/3 tej kości zjeść, a najtwardszy środek zostawił, jeszcze dziś mu trochę szpiku udało mi się z niej wygrzebać, a tak to dziś był dzień papki podrobowo-warzywno-owocowej, ze świeżo zmielonymi w sokowirówce marchewką, pietruszką, kawałkiem jabłka i banana, i z natką pietruszki, wszystko zjadł elegancko i miskę wylizał na błysk ;)
  24. agNeta

    Barf

    [quote name='filodendron']Bo "podroby" to po "ludzku" (a nie po "barfowemu") wszystkie narządy wewnętrzne, które nadają się do celów kulinarnych - bez podziału na mięśnie i inne tkanki.[/QUOTE] Hmm, a jak by wyglądała definicja tych "barfowych" podrobów? Ktoś by się pokusił o zdefiniowanie, czym są właściwie te podroby? ;-) [quote name='Wulkan']Trzymać kości w ręce ;-)[/QUOTE] Nie radziłabym tego przy bardzo łapczywych psach, które świata nie widzą poza jedzeniem :shake: Ja się wczoraj na tym przejechałam - też chciałam nauczyć swojego psa spokojnego gryzienia kości i zacząć od takiego właśnie karmienia z ręki. Dawałam mu wczoraj na śniadanie indyczą szyjkę z ręki, całkiem nieźle szło (aczkolwiek dość szybko), do czasu... wystarczyła chwila nieuwagi i mam teraz rozwalony palec :roll: Z początku, jak zwolnił chwyt, myślałam, że nic takiego się nie stało, bo z wierzchu tylko był odbity ząb (takie sine wgłębienie) i chciałam dalej karmić, ale od spodu zaczęła kapać krew, momentalnie zostawiłam mu tą szyjkę i poleciałam do domu z całym zakrwawionym palcem - okazało się, że od spodu dziurę mi w palcu zrobił (i chyba jakąś żyłę przy tym przeciął, no bo parę chwil ta krew ciągle leciała), i to prawie na samym zgięciu :shake: Koniec końców nic wielkiego się nie stało, bo kości mi nie połamał raczej (no bo wszystko się rusza i już nawet nie boli ;-)), no ale opuchlizna jeszcze do teraz jest i plaster na palcu, co mi nie pozwala jeszcze do końca zgiąć palca. No to piesio nieźle zabarfował - jeszcze świeżej pańcinej krwi polizał co na szyjce została i na ziemię skapła :evil_lol: No i na tym zakończyliśmy etap podawania jedzenia z ręki, teraz będzie sam se się uczył gryźć, najwyżej sobie porzyga jak coś źle zgryzie i za dużo się nałyka :mad:
  25. agNeta

    Barf

    No to widać z tym nazewnictwem to różnie jest, np. serce to jest przecież mięsień, więc raczej do podrobów chyba też się nie zalicza, no ale w sklepach gdzie nie spojrzeć, to to w podrobach siedzi (ja np. kupiłam w tym tygodniu cielęce serce i płuco, to to wszystko razem leżało w miseczce, pod nazwą "podroby cielęce"); w Primexie też o ile się nie mylę to taka mieszanka serca z nerkami występuje pod nazwą "mix podrobowy"; to jak to i inne tym podobne w końcu traktować, gdzie wliczać? :niewiem: Czy do podrobów brać tylko żołądki, wątróbki, płuca, nerki, i nic poza tym? Czy jeszcze coś? A ozorki, to wtedy do podrobów też nie zaliczać? (bo to chyba tak samo jak serce?)
×
×
  • Create New...