-
Posts
69 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by agNeta
-
Zacytuj mi proszę, gdzie ja zapytałam o rodzaj mięsa jaki podawać szczeniakowi? Bo widzę, że chyba w ogóle nie rozumiesz o co w tym wątku pytam. Dobra, koniec tematu. Widzę, że się dużo pozmieniało na forum, sporo osób już tu nie pisze. A taka fajna była atmosfera w głównym barfowym wątku jak tu bywaliśmy - każdy dzielił się swoimi doświadczeniami na ile mógł, można było liczyć na konkretne rady i wskazówki. Jakoś sobie poradzimy, zajrzymy tu i ówdzie w wolnych chwilach - także dalszą dyskusję uważam za zbędną, a temat za zamknięty. Pozdrawiam :)
-
No chyba jednak trochę się różni żywienie szczeniaka od żywienia dorosłego psa - i to nie tylko barfem - przecież każdy rosnący organizm ma zupełnie inne potrzeby żywieniowe niż dorosły w pełni ukształtowany. A tym bardziej jeśli jest w fazie najszybszego wzrostu i jeśli teraz coś się źle zrobi, to później skutków się nie odwróci. Wiem czym jest BARF, ale nie mam doświadczenia z układaniem diety szczeniakowi, więc wolałabym aby swoim doświadczeniem podzielił się ktoś, kto takie doświadczenie ma. Więc przepraszam Cię, ale moim zdaniem Twoje uwagi są trochę nie na miejscu. Pozdrawiam i czekam na podpowiedzi ze strony innych barfiarzy :)
-
Mam aktualnie prawie 4-miesięcznego szczeniaka flat coated retriever - a więc rasa duża, no i planuję niedługo przestawić go na BARF. Ogólnie BARF nie jest mi obcy, gdyż 3 lata temu przestawiłam na tę dietę mojego starszego psa (dziś już 10,5-letniego - cały czas barfującego), trochę nawet udzielałam się w BARFowym wątku. Ale jeśli chodzi o rosnącego szczeniaka, to prawdę mówiąc nie bardzo wiem jak zacząć :niewiem: Póki co, młody cały czas je suchą karmę - najpierw taką samą jak w hodowli, teraz zakupiłam mu jeszcze jeden wór trochę innej, ale już planuję przejście na BARFa, bo nie mogę już patrzeć na te wielkie śmierdzące kupska i... ich zżeranie przy chwili nieuwagi :shake: no i w ogóle takie monotonne te chrupki i chemii na pewno w nich za dużo. Ma ktoś może doświadczenie w przestawieniu szczeniaka dużej rasy na BARFa, którym mógłby się podzielić? Nie mam za bardzo czasu na szperanie w innych tematach, więc będę ogromnie wdzięczna za odpowiedzi w tym wątku :)
-
Hehe, a mój żarłok wszystko wcina :D A po kastracji apetyt ma jeszcze większy, choć nigdy tego apetytu mu nie brakowało ;) Tylko latem był antyroślinny, ale już wróciło do normy, dziś nawet samą marchewkę z jabłkiem wymieszane z odrobiną twarogu zjadł :)
-
Mój też z gruczołami nigdy w życiu nie miał problemów, w ogóle przez bardzo długi czas nie wiedziałam, że coś takiego istnieje ;) A jak tam psiaki po Świętach? :) Ja swojemu kupiłam przed Świętami kaczkę, tak dla odmiany, bo ostatnio to tylko ciągle kurczak albo indyk i czasami wieprzowe było. A w Biedronce akurat promocja była na kaczki, 9,99 zł za kg, to się skusiłam, kupiłam taką niecałe 2 kg i poporcjowałam. Pies zadowolony, kaczkę wcina bez żadnych oporów, tak jak i każdy inny rodzaj mięska :D a dodatkowo jeszcze z piersi kaczej upiekłam mu ciasteczka mięsno-warzywne, które uwielbia. Patrzę tylko czy mi psa nie przybywa, bo on przecież po kastracji (już ponad miesiąc), ale jak na razie jest ok, tak na oko to trzyma formę, przy najbliższej okazji trzeba będzie u weta się zważyć :) A, i akurat na kilka dni przed Świętami minął nam już cały rok od przejścia na BARF :)
-
No mój też ruchu ma raczej dużo (tylko teraz na te kilka dni musiałam mu ograniczyć, wiadomo; zbyt zadowolony nie był, że nie może sobie pobiegać ile chce, bo na szaleństwa miał ochotę już 2 dni po zabiegu jak nie wcześniej ;) ), no i zima się zbliża, to chyba mocno tyć nie będzie, ale wiadomo - dużo też zależy ode mnie, aby pilnować jego wagi. Tak jeszcze pomyślałam i wymyśliłam na razie, że policzę 3% z 14 kg, czyli na jego obecną wagę byłoby to trochę mniej niż 3%, no i zobaczymy co dalej, mam nadzieję, że go nie utuczę :lol: Będziemy częściej się ważyć i kontrolować :)
-
Już nie mogę się doczekać kiedy do Barfu wrócimy, bo już mi się to gotowanie znudziło ;) i w ogóle przy gotowanym jakoś tak nie bardzo wiem czy mu nie daję za dużo albo za mało, bo to tak na oko się daje. Zastanawiam się od jakiej "dawki" Barfu teraz zaczynać, jak dietę skończymy. Przedtem, na samym początku barfowania dostawał 3%, ale po kilku miesiącach dość schudł, szczupluteńki mi się zrobił, to później, od czerwca zmieniliśmy na większe porcje, wychodziło chyba coś koło 4%, no i przytył te 3 kg i teraz jakby dalej tak jadł, to podejrzewam, że byłoby to za dużo, bo podobno po kastracji pojawia się jeszcze ta tendencja do tycia - będę musiała się pilnować, żeby nie przedobrzyć :) Hmm, może znów od 3% wystartować, czy lepiej trochę mniej?
-
Mam takie pytanie - co z BARFem po kastracji? Mianowicie, tydzień temu mój Oskar został wykastrowany, no i teraz na razie jest na gotowanym (kurczak z ryżem i warzywkami), ale już powoli będziemy wracać do BARFu i tak sobie myślę, że chyba trochę mu zmniejszyć porcje? (Tym bardziej, że po ostatniej modyfikacji jadłospisu udało się mu przytyć ok. 3 kg :-o - jak u weta przed "głupim jasiem" był ważony, to pokazało 14,7 kg)
-
[quote name='panbazyl'][COLOR=#000000]kupiłam dziś dwa serducha wołowe [/COLOR][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_smile.gif[/IMG][COLOR=#000000] ale wielkie!!!!!! [/COLOR][/QUOTE] O tak, wołowe serca są ogromne :) Ja jak jedno kupię plus jeszcze trochę innych podrobów, to zapas mixu podrobowego mam na co najmniej 2 miesiące. Raz udało mi się dostać takie dosyć "małe" - coś koło 1,7 kg :) A ostatnio jak kupowałam, to nie miałam wyboru, bo jedno zostało - i ważyło 2,5 kg, no i nie chciało mi się tego już mielić, pokroiłam na kawałki i serce i nerki; nie lubię tych serduch mielić, bo później ten obrastający je tłuszcz zostaje na maszynce i trzeba męczyć się z czyszczeniem ;) [quote name='A&L']Ale mięsa nie łączyć z warzywami w jednym posiłku czy na przykład w jednym dniu też nie wolno? Powiedzmy że rano papka, a wieczorem mięcho/kości. Można tak? Bo jakoś dla mnie by to dziwne było, jakbym miała dać suce jednego dnia samą papkę, a na drugi dzień kości/mięsko.[/QUOTE] W jednym posiłku nie łączyć. Chociaż niektórzy to chyba czasem i z mięsem łączą, w sumie to dużo zależy od psa. [QUOTE]A jak to jest z tym czosnkiem? Bo do tej pory myślałam, że jest trujący, tak jak cebula, a czytam, że w BARFie się go używa, bo oczyszcza jelita. To jak to w końcu jest? Ok, papka + olej, a z serkiem/kefirem/ jogurtem i jajkiem też mogę to to mieszać? [/QUOTE] W minimalnych ilościach i stosowany tylko od czasu do czasu na pewno nie zaszkodzi. A są też przecież różne preparaty z czosnkiem dla psów - ja np. ostatnio kupiłam opakowanie takich granulek czosnkowych, bo podobno mają dobre działanie przeciwpasożytnicze; od kilku tygodni pies to dostaje i nic mu nie jest, no i chyba faktycznie to dobrze działa, bo ostatnio niemal dzień w dzień bywaliśmy w lesie na spacerach, no i kleszcze tylko 2 były wbite i kilka łaziło tylko po sierści - a pies w ramach ochrony odkleszczowej nosi obrożę Preventic, no i dostaje jeszcze te granulki z czosnkiem. [QUOTE]I czym różnią się mięsne kości od kości z mięsem? :hmmmm:[/QUOTE] Niczym - to to samo raczej :) no bo chodzi o to, żeby nie karmić "gołymi" kośćmi, tylko takimi mięsnymi (obrośniętymi mięsem) [QUOTE]Właśnie tak czytałam, że z podrobami można. A jakby połączyć całą porcję warzyw z podrobami, to będzie ok? W sensie, że nie robię osobnych posiłków - papka i mix podrobowy, tylko papkę warzywno - podrobową. Czy to można tak tylko dosmaczyć tymi podrobami?[/QUOTE] Jak najbardziej można pomieszać - tak nawet lepiej, moim zdaniem, no bo nie każdy pies zje same warzywno-owocowe papki (mój akurat nie miał z tym problemu i można mu było dać samych warzywek, ale do czasu, tak jak niedawno pisałam - w pewnym momencie przestał jeść warzywa i owoce).
-
[quote name='alex_sandereczka']No właśnie ja robię teraz takim czymś do rozdrabniania warzyw i wygląda to bardziej jakbym starła te warzywa, niż jak papka... Póki co t chyba może być, ale na dłuższą metę?[/QUOTE] Nie ważne jak to wygląda, ważne aby warzywko było rozdrobnione ;) Ja tam myślę, że i na dłuższą metę spokojnie tak może być :) [quote name='panbazyl'][COLOR=#3E3E3E]a ja wcale nie robię od późnej wiosny.....[/QUOTE] Ja do lata robiłam, aż mi gdzieś tak w połowie wakacji pies "powiedział": stop warzywom! :lol: Tak sobie myślę, że znów spróbuję z tymi papkami jak będę nowy mix podrobowy robić, zobaczymy co pies na to...[/COLOR]
-
Ja, jak jeszcze robiłam te warzywne mixy, to najpierw używałam sokowirówki, a jak mi się popsuła (zdarzyło się raz, że coś było niedomknięte, no i się "spaliła" po włączeniu :/ ), to wtedy rozdrabniałam warzywa i owoce w zelmerowskiej maszynce do mięsa ze specjalną przystawką do szatkowania warzyw - całkiem nieźle się sprawdza :)
-
Ja niczego nie myję, mój i tak zazwyczaj z miski wszystko wyciąga i niesie na trawę :) [quote name='filodendron'] Kupiłam dynię - ma bardzo neutralny smak i z niewielką domieszką mięsa wchodzi nawet mojemu dziwakowi, który ma długie zęby na wszelkie surowe warzywko.[/QUOTE] A mój dopiero po kilku miesiącach barfowania "zdziwaczał" i go surowe warzywka i owoce zaczęły nagle w zęby kłuć (skubaniec nawet malinami pluje, a wcześniej sam potrafił z krzaczków objadać):niewiem: więc od jakiegoś już czasu mu ich nie daję, chociaż jakby jeszcze zmieszać z podrobami to by zjadł, ale ostatnio jak kupowałam wołowe serce i nerki, to mi się nie chciało mielić i tylko pokroiłam na kawałki i wrzuciłam do zamrażarki, więc teraz nie mam jak wymieszać ;) Pisałam jakiś czas temu, że ogólnie mu trochę jadłospis zmieniłam, bo mi za bardzo schudł - no i mam już efekty - zauważyłam, że nabrał trochę ciałka :) teraz się zastanawiam czy przypadkiem za dużo nie nabierze :lol: no ale on jest w ciągłym ruchu, to może nie... Muszę go jakoś zważyć, tylko na razie nie mam jak, przydałoby się wagę kupić ;)
-
Ja podaję kości wieprzowe, z wieprza to tylko podrobów nie daję. A i "gołe" gnatki się zdarzają w diecie mego Oskara, ale to od czasu do czasu; ostatnio np. trafiłam na kostki indycze (takie z udźców i ze skrzydeł) po 0,89 zł za kg, to wzięłam trochę, nie za dużo, bo to jednak drobiowe i prawie bez mięsa :roll: Mój pies na szczęście na tym barfie nauczył się ładnie wszystko gryźć, więc myślę, że nic mu nie będzie, nawet jak takie łyse drobiowe kilka razy (oczywiście nie kilka razy pod rząd, tylko raz na jakiś czas) zje... A z innych gołych gnatów, to czasem daję jakiś wołowy albo wieprzowy. A co do tego ryżu... to ja ostatnio (od kiedy mi pies na warzywa się wypiął) raz na tydzień robię mu taki dzień, że jeden posiłek składa się z podrobów, a drugi to gotowany ryż z gotowanymi warzywami. Robię tak po prostu, że tak powiem, na "oczyszczenie", aby mi pies nie przytkał się od samych mięsno-kostnych posiłków. Wcześniej rolę takiego "oczyszczacza" pełniły papki warzywno-owocowe z podrobami, ale jak mi pies całkowicie i kategorycznie odmówił jedzenia warzyw i owoców, to musiałam co innego wymyślić :roll:
-
Wracając do poruszanego kilka stron wcześniej tematu gryzienia kości (w sumie to nawet nie tylko kości, ale ogólnie - gryzienia) - to mój Oskar dopiero na Barfie nauczył się pięknie gryźć. Wcześniej, kiedy jadł susz albo coś gotowanego, to zjadał wszystko strasznie łapczywie, dosłownie rzadko kiedy używał zębów podczas jedzenia. Jeszcze na początku Barfu był dość łapczywy i często za duże kawałki łykał i musiał zrobić zwrotkę, żeby jeszcze raz lepiej jedzonko rozdrobnić. A obecnie, już po kilku dobrych miesiącach, mój pies nareszcie umie ładnie jeść! - wszystko dokładnie i powoli gryzie, a zwrotki, choć się zdarzają, to już zdecydowanie rzadziej. I, o dziwo, nie tylko barfowe jedzenie tak ładnie gryzie - raz musiałam mu dać chrupki, to byłam pozytywnie zaskoczona, jak on każdy chrupek pomału sobie rozgryzał :crazyeye: (w porównaniu z tym co kiedyś - jak chrupki zasysał w mgnieniu oka jak odkurzacz, to ogromny postęp). [quote name='Ewa&Duffel']A mój zaczyna pięknie wybrzydzać...obecnie wołowinka jest be :roll: Co też ten barf robi z psem :shake::evil_lol: [/QUOTE] Mój co prawda na mięso żadne nie wybrzydza, ale ogólnie wybrzydzać też się nauczył - tak jak do tej pory wszystko, pod każdą postacią i w każdej ilości było jadalne, tak po siedmiu miesiącach barfowania zaczęło się wymyślanie - Oskarcio w końcu stwierdził, że surowe warzywa i owoce są niejadalne :roll: no chyba, że z podrobami się je zmiesza albo z serkiem (i koniecznie z jajeczkiem), to wtedy łaskawie zje, ale tylko dlatego, że mięsko czy serek z jajkiem nie może się zmarnować :roll: Coś w tym jest, że Barf zmienia psa :hmmmm: bo mój przez ponad 8 lat swojego życia surową marcheweczkę albo malinkę traktował jako smakołyki i nawet dałby się pokroić, żeby choć trochę dostać do schrupania, a teraz albo mu mieszaj z czymś jadalnym albo gotuj warzywka, bo inaczej nawet nie spojrzy :niewiem:
-
Oskar wczoraj wieczorem jednak zjadł, to czego rano nie chciał, ale nawet nie wiem czy to dlatego, że dodałam do tego jajko czy po prostu zgłodniał ;) A dziś już był normalny dzień mięsny, więc jadł bez żadnego wybrzydzania :) I dostał jeszcze gratis marchewkę z zupy i też bez problemu zjadł. Hmm, gotowane warzywa mu smakują, a świeże warzywa i owoce nagle przestały :hmmmm:
-
Witam po dłuższej nieobecności na forum :) Oskar od grudnia zeszłego roku cały czas na Barfie, czyli barfujemy już ponad 7 miesięcy :) Ostatnio nieco zmodyfikowałam mu jadłospis - głównie z tego względu, że mimo iż dostawał troszkę ponad 3% mc, to sporo schudł (ważył wcześniej coś koło 13 kg, może troszkę mniej, a po 4 miesiącach barfowania, waga u weta pokazała 11,1 kg :crazyeye: aż się przeraziłam lekko). No więc troszkę jeszcze odczekałam (aż zamrożone już zapasy się pokończą), no i w czerwcu zwiększyłam mu dawkę jedzenia i zmieniłam troszeczkę proporcje - z 60% mięsnych kości do 70% a kosztem tego zmniejszyłam udział mieszanki warzyw i owoców z 20% do 10%. Rozdzieliłam też papkę podrobowo-warzywno-owocową na 2 oddzielne posiłki - jeden dzień w tyg. mix podrobowy + jakieś dodatki i jeden dzień w tyg. mix warzywno-owocowy + dodatki. Wszystko było ok, bo mam pancernego wszystkożernego psa, który wszystkim się zajadał ze smakiem.... do czasu... jakieś 2 tygodnie temu mój pancerny-wszystkożerny zaczął wybrzydzać!:shocked!: dla mnie to był ogromny szok, bo przez ponad 8 lat swojego życia niczym jeszcze nie pogardził, a teraz nagle przestał jeść warzywa i owoce - kiedyś dałby się nawet pokroić za marchewkę, jabłko albo maliny, a teraz każdym warzywkiem i owocem pluje! :hmmmm: Przy pierwszym jego wybrzydzaniu jakoś go skarmiłam z ręki tą papką w.-o., z wielką łaską zjadł, tydzień później (bo miałam jeszcze jedną porcję zamrożoną i rozmroziłam mimo wszystko, bo myślałam, że to może był pojedynczy incydent) znowu się wypiął, no to wymieszałam mu to z twarogiem i wtedy zjadł. Nowej papki w.-o. już nie robiłam, pomyślałam, że może coś inaczej pokombinuję, w zeszłym tygodniu w piątek chciałam mu dać samego jogurtu naturalnego, bo i tak był upał niemiłosierny, no i się okazało, że na jogurt też się wypiął - liznął parę razy i sobie poszedł :-o (wieczorem poszło trochę lepiej, bo miałam gdzieś jeszcze w szafce jakąś próbkę suchej karmy, to przy tym i jogurt poszedł ;) ). W tym tygodniu udało mi się przemycić sporą marchewkę (starkowaną oczywiście) w podrobach, a dziś chciałam przemycić starte jabłko w twarogu (bo twaróg jeszcze mu smakuje) dosmaczone jeszcze łyżeczką miodu, ale się nie udało :shake: zostawił taką mieszankę w misce - schowałam na razie do lodówki i spróbuję jeszcze wieczorem, może zgłodnieje, dodam jeszcze jajko, może to go zachęci... No i chyba po prostu muszę zrezygnować na jakiś czas z warzyw i owoców, skoro nie chce ich jeść. Chyba nic mu przez to nie będzie, jak będzie jadł samo mięso i podroby i raz na tydzień twaróg?
-
U nas z olejów to jak na razie idzie taki zwykły olej (rzepakowy zdaje się) na zmianę z oliwą z oliwek - w ciągu tygodnia wychodzi tak z 3-4 łyżki, a z innych dodatków to raz na tydzień (w piątek) ma jajko wymieszane z twarogiem/kefirem/jogurtem naturalnym, no i z tego jajka zazwyczaj skorupka leży sobie i się suszy do poniedziałkowej papki (rozwałkowuję ją wtedy na proszek i dosypuję do paci).
-
A ja tak myślę o tych algach i nie mogę się namyślić czy kupować czy nie - najchętniej to bym wzięła takie dla ludzi przeznaczone, miałabym na spółkę z psem :lol: bo sama też bym spróbowała, bo niby to takie zdrowe :) ale jak szukam takich sproszkowanych, to widzę same kosmiczne ceny... A teraz jeszcze myślę nad olejem z łososia - tak ostatnio to tutaj zachwalaliście :)
-
[quote name='filodendron']A to ja nie wiedziałam, że psy mogą "bekać" :smile: [/QUOTE] A dla mnie to norma - mój pies prawie zawsze "beka" po jedzeniu :) z tym, że nie jest to jakieś takie bekanie na głos (jak to ludzie potrafią :evil_lol:), ale po prostu najzwyczajniej mu się odbija, co jest dość zauważalne i słyszalne :) takie zdrowe zakończenie posiłku ;-) [quote name='Kirinna'] ale nie boicie się bakteri i wirusów w mięsie? Niby można kupować w sprawdzonym sklepie ale zawsze coś może być[/QUOTE] No a zwróć uwagę na to, że pies przecież na co dzień styka się z przeróżnymi "zarazkami" na każdym spacerze, przecież raczej nie wiesz czy np. godzinę wcześniej w danym miejscu, gdzie teraz biega Twój pies, nie przebywał jakiś chory zwierzak, albo ogólnie czy nie ma tam jakichś jeszcze innego pochodzenia "zarazków". Tak więc już co do mięsa, to ja nie zastanawiam się nad tym czy aby na pewno surowe nie ma jakichś bakterii, bo myślę, że przystosowany, zdrowy psi układ pokarmowy powinien doskonale sobie z takowymi poradzić :)
-
[quote name='panbazyl']nie wiem czemu, ale sporo psow kaczki nie jada (moje nie jedzą, choć sa w stanie zjeśc wszystko inne). [/QUOTE] Mój żre wszystko co dostanie :D kacze skrzydła też już jadł, i to już nawet w drugim tygodniu barfowania - bez żadnych oporów :D [quote name='betty_labrador'] [quote name='gryf80']a to może zwykła "pazerność"?[/QUOTE] tez tak to tłumaczę, bo myslalam kiedys ze na Barfie jej przejdzie-ale gdzie tam ;-) Myslę że rasy myśliwskie tak mają . Uczyłam ja nawet długo zostawiania na komende żnalezionego żarcia-umie ale w warunkach kontrolowanych czyli jak jest koło mnie ;-) ale jak wolny wybieg -to ma mnie w nosie ;-) przywykłam :lol: no i kaganiec nosi. A kupy to też uwielbia-największy rarytas-tym i Tizzy nie pogardzi :lol: na szczęście nie są trujące :eviltong: evel masz racje że to musi byc nawykowe :smile:[/QUOTE] I mój jest pazerny na wszystko co by mu tylko jedzeniem zapachniało, i to od zawsze, i to się nie zmienia i pewnie nigdy nie zmieni, i do tego zeżre cokolwiek nawet jakby był już pełny "pod korek" :shake: dlatego bardzo go muszę w tej kwestii pilnować. Ale przynajmniej kup żadnych nigdy nie ruszał i nadal nie rusza, więc chociaż tego problemu nie mamy :) A co do szczupłości, to mój też jest dość chudy (mimo, że sporo je), chociaż u niego tego tak nie widać, bo ma gęste futro, szczególnie teraz, zimą ;) Też myślałam, że można by go podtuczyć, no i od razu wystartowałam od dawki 3% masy ciała, i to liczonej od 14 kg, mimo iż waży parę deko mniej (na niego to wychodzi wg tego schematu średnio 420g dziennie), jednak nie zauważyłam żeby przytył, sylwetkę ma nadal taką samą, a dość często nawet przekraczam wyliczoną dawkę, nie żałuję mu różnych "gratisów" czy tłustszych kąsków. No ale też teraz zima i to mroźna od paru dobrych dni, więc myślę, że sporo dodatkowych kalorii idzie na trzymanie ciepła, bo on przecież podwórkowiec jest.
-
[quote name='Ania&Zefir']To identycznie jak u nas. :) Po krótkim czasie barfowania widać już znaczące zmiany. :) Ja też bardzo lubię tą dietę i żałuję, że dopiero teraz na nią przeszłam, kiedy Zefir ma 4 lata.[/QUOTE] To my jeszcze później zaczęliśmy - Oskar ma już prawie 8 lat :) Już sobie nie wyobrażam powrotu do suchej karmy, ani do żadnego innego rodzaju żywienia psa :)
-
A tak jeszcze ogólnie na temat Barfu - barfujemy już prawie 7 tygodni i jestem bardzo zadowolona z tej psiej diety, pies zresztą też widać, że jest szczęśliwy ;) Widać już wyraźnie pierwsze efekty - ząbki rewelacyjnie się czyszczą, wcześniej miał sporo kamienia, co najbardziej widoczne było na kłach - a teraz nawet na nich wyraźnie ten kamień się zmniejszył, zostało już tylko na samej górze trochę, ogólnie pies ma wielką radochę z jedzenia, nawet nauczył się nieco wolniej jeść, dokładniej gryząc, aż miło popatrzeć :loveu: no i energii jakby więcej nabrał (choć tego to akurat nigdy mu nie brakowało, ale teraz widać bardziej ;)), no i oczywiście kupki są piękne, takie "wzorcowo barfowe" :lol:
-
[quote name='Ania&Zefir']2-3 razy w tygodniu to i tak dość często. :> Co do karmienia w ogóle bez papek, to jest raczej niezdrowe, pies może mieć niedobory witamin.[/QUOTE] Można też zrobić kilka porcji i zamrozić :) Ja na przykład papki podaję dwa razy w tygodniu, na początku za każdym razem robiłam na świeżo, ale w końcu się poddałam (bo z sokowirówką za dużo roboty było - to składanie, później rozkładanie i mycie każdej części ;)) i teraz kupuję na raz około 2 kg warzyw i owoców (z tego 3/4 to warzywa, 1/4 owoce) i robię papkę, wychodzi mi z tego 7 porcji, z czego jedną podaję na świeżo, a pozostałe 6 zamrażam i mam wtedy zapas na 3 tygodnie :)
-
[quote name='ankael'] Tylko ciągle się boję tej diety. Jak najlepiej na nią psa przestawić? Co jeżeli kości połknie w całości (np. skrzydełko, szyja kurza)? PIes to caviś, waży 10 kg i lubi połykać wszystko w całości.[/QUOTE] Ja niedawno przestawiałam, bo miesiąc temu :) Szczerze mówiąc to wcześniej też troszeczkę się wahałam czy przestawiać psa na barf, ale po dłuższym przeanalizowaniu w końcu się przemogłam, dużo się naczytałam i postanowiłam nie kupować więcej suchej karmy, tylko po skończeniu ostatniego worka zacząć barfować. Zaczynać podobno najlepiej jest od nieczyszczonych wołowych żołądków, choć myślę, że to kwestia indywidualna - z tego co wiem niektórzy poradzili i bez tego - mój pies np. pierwszego dnia dostał kurzy korpus, bo nie udało mi się zdobyć żołądków na czas (no ale mój Oskar to model "pancerny" ;) więc nie stanowiło to problemu i żadnych sensacji nie mieliśmy), żołądki jadł od połowy drugiego dnia barfowania, i tak przez 3 czy 4 dni, a później już normalne jedzonko wg ułożonego jadłospisu. Najlepiej znasz swojego psa, więc wiesz na pewno jak reaguje na zmianę diety (chociażby zmianę rodzaju karmy), więc decyzja należy do Ciebie w jaki sposób zechcesz przestawiać - czy z marszu czy ostrożnie. W całości kości raczej nie połknie jak jest to niewielki piesek - mój też należy do tych pochłaniających wszystko jak leci i też ze względu na jego łapczywość bałam się o udławienia, ale mimo wszystko nic takiego jeszcze się nie zdarzyło żeby coś połknął w całości, najwyżej jakiś większy kawałek łyknął od czasu do czasu, ale wtedy zwraca i gryzie jeszcze raz dokładniej. Możesz na początek dawać takie zmielone mięso z kością (np. w Primexie takie mają), jak bardzo się obawiasz dać w całości, albo karmić na początku z ręki (choć tu, jeśli chodzi o mocno łapczywe psy, to istnieje pewne ryzyko uszkodzenia palców przez psie ząbki - przynajmniej mi się to zdarzyło na początku i już więcej z ręki nie karmiłam ;))
-
Co do tych papek, to ja warzywa i owoce miksuję w starej sokowirówce (i później mieszam sok z tymi "wiórkami") - rodzice kupili ten sprzęt chyba jakoś pod koniec lat 80. czy na początku 90., jak ja jeszcze mała byłam, no i za długo tego nie używali, bo za dużo mycia było :lol: no i stało to później tak przez około 20 lat bezużytecznie schowane głęboko w szafce, aż ja psa na barf przestawiłam :cool3: w końcu do czegoś się przydaje :D Na początku to za każdym razem na świeżo miksowałam, ale po 3 tygodniach w końcu znudziła mi się ta zabawa (bo rzeczywiście myć tą sokowirówkę trzeba z 5 razy dłużej niż papkę się robi) i ostatnio nakupiłam warzyw i owoców, razem około 2 kg i narobiłam zapasu paćki na kolejne 3 tygodnie, i chyba teraz tak właśnie będę robiła - raz na 3 tygodnie, jedna porcja będzie z tego świeżutka, a kilka następnych zamrożone na zapas. Aktualnie mam zamrożoną papkę brokułowo-marchewkowo-selerowo-jabłkowo-gruszkową :)