Na starosielcach podobno mają ciche hodowle amstafow.Byc moze ja wygonili albo zagubila sie.
Kolezanka kiedys znalazla(na starosielcach) poranionego szczeniaka amstafa(ok 6 mcy mial),zaprowadzila do weterynarza i ten powiedzial ze prawdopodobnie pogryziony przez innego psa,byc moze uczony do walki i sie nie nadawal.Byl bardzo lagodny.Pozszywal lapy i kark.Dawali ogloszenia lae nikt sie nie zglosil.Dzis pies wyrosl na pieknego kawalera ma ok 4 lat.I jest łagodny wzgledem ludzi.
Ale tez jest bardzo nieodpowiedzialna gdyz puszczaja go poza podworko by sobie na suczki poszedl.Na noc.Wraca rankami.Tłumaczenia nie pomagaja,twierdzi ze pies robi sie wrecz wsciekly jak sobie nie pouzywa.
Masakra jakas.