Jump to content
Dogomania

kiwiadams

Members
  • Posts

    131
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kiwiadams

  1. [quote name='xxxx52']O zgrozo,to ja nigdy w zyciu nie dala bym Tobie psa do adocji,gdyz nie liczy sie ilosc adopcji tylko jakosc. Powiedz to zwierzakom w Korabiewicach, i innych umieralniach. Liczy się składnik cena/jakość a nie jakość bo za zbyt wysoką jakość cena jaką płacą zwierzę ta jest straszliwa. Zresztą ciężko mówić o jakości skoro % zwrotów jest tak wysoki a nie dam wiary że winni są tylko nowi opiekunowie... A teraz pytanie wprost: uzasadnij dlaczego byś nie dała.
  2. Dokładnie tak jest jak piszecie - znajoma tez chciała adoptować psa. W wielkim domu posiada już jednego, sama prowadzi klinikę weterynaryjną na totalnym zadupiu, leczyła biedy często po kosztach. Dlaczego nie wydano psa? Otóż dlatego że zgodnie z prawdą powiedziała że nie ma możliwości składać raportów (!!!) potwierdzonych zdjęciami i filmami co 2 tygodnie przez okres roku!!! Dlaczego ? powód prozaiczny - brak totalny netu. Była to osoba bardzo zaangażowana w pomoc dla zwierząt -teraz ma jak najgorsze zdanie o całej akcji z DT. Szkoda że akcja straciła taką osobę. W/g mnie wymagania są za wysokie -takich wymagań adopcyjnych nie ma nawet przy zwierzętach egzotycznych gdzie koszt terrarium stanowi średnio 6 razy tyle ile zwierzak a nakłady na "start" liczone są w tysiącach. Nie wspominajac o wiedzy. Taka adopcja wygląda tak że wolontariusz pomaga(!) chętnemu zdobyć wiedzę konieczną do trzymania gada, doradza co kupić i gdzie. Adoptujący dostają szereg informacji w postaci biuletynu jak dbać o zwierzaka. Dostaje profesjonalną pomoc od specjalistów-lekarzy zrzeszonych w stowarzyszeniach. I to procentuje. Zainteresowanie jest mimo bardzo wysokich nakładów ze strony adoptującego. A Jest dlatego że potencjalny adoptujący nie jest traktowany jak oszust, złodziej, kat, czy zwyrodnialec. Szanuje się druga stronę i jej przyzwyczajenia a także wady. Szanuje się prywatność i spokój. W psich adopcjach czas na zmiany. Można to lepiej rozwiązać.:razz:
  3. widzę że dochodzimy do pewnego kuriozum kiedy psy siedzą w kojcach w schronach bo umowy adopcyjne i sam proces adopcyjny przez DT jest tak zawiły. Z drugiej strony lepiej by było zliberalizować trochę zasady tak aby były akceptowalne dla powiedzmy 60% tych osób z którymi są prowadzone rozmowy o adopcji. Dzięki temu w 40 % odrzuconych wniosków na pewno odpadną handlarze, dranie, kaci i inni. Co z tego wynika ? Prosta matematyka. Zamiast adoptować 1 psa da się adoptować 6 piesków. Dlaczego ludzie nie biorą psów ze schronisk ? bo już utarła się opinia że problematyczne ponadto trzeba płacić ... czasami nie małą kasę... Kolejna sprawa łatwiej wyszukać psa w necie i mieć go dostarczonego "to door" niż latać po schroniskach. Taka prawda. Przecież chodzi o to aby wyadoptować zwierzęta a nie trzymać je latami w klatkach. To że może być trochę więcej zwrotów, cóż, teraz też jest masa zwrotów. Owszem można tkwić w zacietrzewieniu i twierdzić że się pomaga zwierzętom adoptując 1% tego co można byłoby zrobić. Ego idzie do przodu i hurra alleluja/allah akbar/אלוהים גדול
  4. dam sobie głowe uciąć że niebawem będa strony stowarzyszeń gdzie będzie można zarejestrować hodowlę poprzez formularz w necie wysyłając sms na nr 79xxxx... Tak to się skończy. Potem mejlowo hodowla otrzymuje "certyfikat". Może lepiej zająć się prawdziwa adopcją psów a nie szukaniem tego jedynego domu włażąc z butami w czyjeś życie (wizyty przed, wtrakcie, po i po i po adopcyjne a potem obsmarowanie na czarnych kwiatkach i innych forach). Klientów pseudo napędzają wygórowane wymagania adopcyjne i świetoybliwość wolontariuszy. Po prostu ludzie cenią sobie spokój i wolą zapłacić 400-600zl za psa niż użerać się z "biurokracją" wolontariuszy. Przez taką działalność zraża się masę ludzi a zła opinia niesie się bardzo szybko. A psy w schronisku czekają kolejne lata, czekają i czekają bo nikt nie chce problemu na głowę sobie narzucać. Wystarczy tylko wspomnieć o zapisach umów adopcyjnych, nikt normalny tego nie podpisze bo z nich wynika tyle że nawet jakby dom sprzedać i dac na leczenie to może okazać się że "była niewystarczająca opieka". Restrykcyjność umów adopcyjnych przeraża... wielu ludzi. Tak to jest niestety teraz. Ja nie wzięłabym psa przez taką formę adopcji, cenię sobie prywatność i dobre imię.
  5. tak to najlepszy sposób aby pozbyć się psa (kradzież, ucieczka):angryy: Wielokrotnie wałkowane na forum, masa ludzi już wylała krokodyle łzy za własną głupotę.:mad: Mandat można dostać oczywiście w tym przypadku jak najbardziej wskazany za niewłaściwe zabezpieczenie psa i brak nad nim kontroli na terenie publicznym (o ile teren nie jest prywatny) Art. 77. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany.
  6. pierwszy błąd to podanie leku tak wcześnie!!! To że nie chce się ruszyć -normalne. To że się nie wypróżnia też. Napisz czy pies pił i wysikał się _przed_ podaniem. Pozostaje czekać aż lek przestanie działać - wyciąganie na siłę jest bez sensu - pies nie może się rozruszać bo... podano leki które mają temu zapobiegać... Piszesz że leży i nie da się ruszyć - dokładnie tak to działa!! Widziały gały co brały. Nie podawaj kolejnej dawki - psa w ciche miejsce - rano będzie ok. kolejna sprawa to nie "jojcz" psa, ty się boisz -> pies się boi bo ty się boisz jako przewodnik. Reakcja łańcuchowa. Zanim podasz cokolwiek przeczytaj ulotkę i zrozum jak działa. My mamy inną metodę : Nagrywamy cd z petardami i włączamy przy podaniu miski kilkanaście dni wcześniej. Najpierw cicho potem coraz głośniej, zawsze z żarciem... Problemu nie ma a w sylwestra pies szuka żarcia w misce. :multi: banalne tylko trzeba było na to wpaść.
  7. [quote name='Bączek'] Nie szczepię psów na żadne choroby wirusowe. Teraz mieszkam na wsi, więć nie ma tekiej potrzeby. Jak mieszkałam w mieście, też nie szczepiłam. Suczka wzięta z azylu ponoć po jednym szczepieniu zachorowała na nosówkę. Psa już nie szczepiłam wogóle. Teraz suka ma 10 lat, pies 8. I żyją i nigdy nie chorowały.[/QUOTE] heh woda na młyn dla wetów... Nie sądziłam że dalej żyjemy w wiekach średnich, od parowozów nie niosą się kury... Brak szczepień to niebywałe ryzyko nie tylko dla "nieszczepionych". Krótkowzroczność zabija. Zapamiętaj te słowa. Obecnie w Polsce poza popularną wścieklizną która WYSTĘPUJE, panoszy się kilka innych wirusów wśród psów. Owszem są przypadki kiedy nieszczepiony nabywa odporność poprzez przebywanie w "skażonym" terenie. Jednak to totolotek i podobnie wygrana jest jedna a masa przegranych. My szczepimy bo widzieliśmy przez co przeszła córka znajomej kiedy zakaziła się pneumokokami. Znajoma też opowiadała takie dyrdymały o rzekomej masowej szkodliwości szczepień. Dziecko niestety nie wygrało losu na loterii.
  8. Nadal nie widzicie tego ze wet tu niczego nie zawinił... Sprawdźcie najpierw w jakich przypadkach podaje się sterydy i po co oraz jaki jest mechanizm ich działania biochemiczny :shake: ale co najlepiej zwalić na weta i go objechać w środowisku. Coś mi się wydaje że to właściciel chciał koniecznie hormony bo się zaparł że sterylki nie zrobi.
  9. lepiej załować że za szybko niż żałować że za późno. Wtedy dojdzie kac moralny że dla własnej egoistycznej potrzeby nie zrobiliśmy tego co należało zrobić. Bardzo trudny wybór i wielka odpowiedzialność.
  10. Im szybciej to zrobisz tym będzie to bardziej humanitarne. Czasami lepiej dać odejść w spokoju niż w powolnej agonii.
×
×
  • Create New...