To, co od pewnego czasu robi na różnych formach grupa osób nie jest niczym innym, jak niemożnością ścierpienia, że ktoś sobie radzi, nie jęczy, nie żebrze. Bo jak ktoś jęczy, to możemy mu rzucic ochłap i już czujemy się lepiej. Przy ludziach, którzy radzą sobie z sytuacjami, z którymi my sobie nie radzimy, czujemy się źle. Ot, i cała historia. Wielokrotnie na wątkach poświęconych Wojtyszkom widziałam zadawane pytanie, jaki pomysł na rozwiązanie problemu bezdomności zwierząt mają osoby, który atakują Wojtyszki i wszystkich, którzy tam byli i mają pozytywne zdanie o warunkach tam panujących. Ale niestety odpowiedzi brak. Bo żadna z tych osób tak naprawdę nie ma pojęcia o skali problemu bezdomności i tak naprawdę ich to wcale nie interesuje. Dlaczego nie robicie takiego alarmu np. o Korabiewice? Widzieliście oba miejsca? Może je porównajcie? Ale co to za przyjemnośc atakowac kogoś, kto faktycznie sobie nie radzi? Przecież kolejnym krokiem musiałaby byc realna pomoc a tego nikt z aktakujących Wojtyszki nie zamierza przecież robic. Lepiej jest atakowac miejsce, o którym się wie, że i tak nie trzeba będzie tam nic robic, bo nikt tego miejsca nigdy nie zamknie. Musiałby byc niespełna rozumu. Przecież każdy doskonale wie, że w mało którym schronisku jest idealnie. Zaatakujcie może Marmurową. Tam na łańcuchach stoi 140 psów. Wy mówicie o braku wybiegów w Wojtyszkach? Jak doskonale widac na zdjęciach i materiałach przytaczanych właśnie przez Was w Wojtyszkach wybiegi są ogromne - szczerze mówiąc w żadnym schronisku takich nie widziałam. Wy mówicie o braku odosobnienia, ruchu ... A jaki ruch ma na Marmurowej pies uwiązany całą dobę na łańcuchu? Jaką możliwośc odosobnienia ma pies zamknięty na 5 m2 wraz z kilkoma innymi psami? Jakie bezpieczeństwo psy, których po wyjściu pracowników administracyjnych i lekarzy o 16 czy 18 pilnuje jeden portier, który nawet nie opuszcza biura? Po 18 niech się dzieje wola nieba. Co zagryzione pozbieraja dopiero rano, jak przyjdą pielęgniarze! Policzcie też kto ma większą kasę, skoro tak nie możecie ścierpiec, że Wojtyszki tyle zarabiają. Jak zdążyłam się zorientowac według Waszych wyliczeń w Wojtyszkach jest ok. 3000 psów i podobno mają 6 mln rocznie. Do tego trzeba doliczyc pensje i utrzymanie ok. 100 osób, które zdaje się tam mieszkają. Dla porównania Marmurowa ma podobno budżet roczny 2 300 000, do tego jak deklaruje pani dyrektor i jednoczesnie prezes Stowarzyszenia, które działa w schronisku 300 tyś z 1%. No i oczywiście mnóstwo darowizn rzeczowych, o których można przeczytac na stronie schroniska. Myślę, że lekko licząc daje to też ok. 3 mln. Ale dla odróżnienia pracowników jest tam chyba ok. 30 osób (wszyscy idą po pracy do domu i raczej schronisko nikogo nie utrzymuje poza wypłaceniem pensji) a zwierząt chyba ok. 600. No to gdzie tu porównywac realne pieniądze, jakimi dysponują obie placówki? A ktoś z Was porównywał standard obu miejsc, inwestycje w nich czynione? Naprawdę przestańcie już. Przeciez każdy, kto ma choc odrobinę chęci i tak dowie się prawdy. Naprawdę, znajmijcie się lepiej walką o sterylizacje, adopcje i tak, jak tu już ktoś napisał o te Wasze wymarzone gminne schroniska. To byłaby realna pomoc. A tak każdy, kto tu wejdzie widzi, że to tylko walka o kasę i prywatne wojenki.