Jump to content
Dogomania

Ryjonek

Members
  • Posts

    1761
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ryjonek

  1. Znajda sie domki dla wszystkich nadwyżkowych ogonów:) Trzeba być dobrej myśli.
  2. No ogłoszenie fajowe... nie rozumiem o co chodzi - taka fajna Misia??????
  3. Dziś będę pierwsza:) ----dzień dobry----
  4. A jak tam Misia? Się socjalizuje?
  5. togaa wrzuć proszę link do jakiegoś ogłoszenia Misiowego:)
  6. To właśnie ja:) Obiecałam 3 strony temu wkład żarełkowy.
  7. Maksiku, Ty w ogóle jesteś na maksa!!!!!
  8. Fajnie mieć kocyki na zmianę:) Bez kocyka na jesieni ani rusz....
  9. [quote name='magdola']Cudak, takie coś to LIPA;( miałam, nie polecam, nie ogrzewa, bardzo sie deformuje.... Ale ja coś tam mam w piwnicy....jakieś stare legowisko polarowe, mogłabym komuś przekazać. Co do konta to moge chwilowo uzyczyc swoje, potem postaram sie założyć nowe specjalnie dgm to moge zostać skarbnikiem, ale musicie mi powiedzieć co i jak;)Poza tym czasem mnie nie ma na dgm kilka dni z powodu mojej suni, ale raczej staram sie zaglądać codziennie, chociaż na chwilke.[/QUOTE] Ja chciałam powiedzieć że rzeczywiście taka budka nie jest fajna. Lepsza jest sterta kocyków do zakopania i jakaś dobra izolacja od podłogi. Szkoda kasy. Pomysł ze styropianem całkiem dobry. Dobrze izoluje.
  10. U nas za oknem buro i deszcz leje.... Właściwie to nawet dobrze, bo się nie chce z biura wychodzić i nic człowieka w pracy nie rozprasza:)
  11. A mój jamnik też lubi pływać:) W oczkach, rzeczkach, morzu - zawsze tam coś fajnego wypatrzy i próbuje zapolować...
  12. No to Szeleczka do domku:)
  13. Oj oj to trzeba sprawdzić, żeby niespodzianki nie było... A kiedy przewidziana jest sterylka Misi?
  14. Malagosku nie krzycz na mnie. Ja tylko karmę miałam na myśli:) I tak jesteś WIELKA że całe stado znosisz z taką cierpliwością. A jak Mazowszanka dowiezie do Warszawy to ja mogę przejąć i gdzieś z Warszawy Szeleczkę podrzucić. Chyba, że te 100 kilometrów to będzie w drugą stronę i nie przez Warszawę. wtedy będziemy kombinować:) W końcu 100 kilometrów to nie 300. [quote name='malagos']Ryjon, nie mogę wziąć kolejnego psa, to wykluczone. Z Misią też nie będzie łatwo, ale tego się spodziewałam w myśl [B]żelaznej[/B] reguły, ze po 1 cudnej tymczasowiczce trafią ze 3 trudne przypadki. Misia to dzikuska. Wczoraj przypięłam jej smycz, udało się, bo jak nie ma gdzie uciec, to nieruchomieje. I wyprowadziłam ją z kojca........ Fruwała mi na końcu smyczy, próbowała zrzucić obrożę, gryzła smycz, uciekała na oślep. Zaczęła się bawić z Pchełką, ja biegałam za nimi. Udało mi się ją capnąć, wziąć na ręce i zanieść do kojca, bo bała się podejść do wyciągniętej ręki. Wieczorem powtórka. Dziś rano powtórka. Sama wskoczyła do kojca po takim "spacerze", widać, że z ulgą. Już myślałam nad tym, żeby ją zawieźć na sterylkę, jak pojedziemy w sobotę po koteczkę, za jednym paliwem i zamachem, ale chyba nie ma pośpiechu. Misia na razie nie nadaje się do adopcji. musi choć trochę się oswoić ze smyczą i ludźmi, bo nawet sama wizyta w lecznicy będzie cyrkiem i męczarnią. Pistolet nadal poszukiwany.[/QUOTE]
  15. Malagossy Bigossy chyba nie zostawicie kundełka pod sklepem głodnego? Zasponsoruję karmę dla całego stada jak tylko przyjdzie wypłata:) Chyba, że coś innego Wam potrzeba...
  16. :multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi:
  17. Jej jak fajnie:) Coś sie ruszyło mam wrażenie jakoś tak nagle dużo domków się pojawiło. Oby tak było częściej!
  18. Dzień dobry:) Pozdrowienia dla wszystkich w leniwe niedzielne popołudnie:)
  19. Ależ sie pusto zrobiło na wątku.. jakiś efekt z ogłoszeń?
  20. No to się porobiło:) Ale same cudne mordki. Kudłaty słodziak i maleńka tak figlarnie łepek przekrzywia - to domownicy mają towarzystwo. Nie zazdrośni są? Że nagle 3 brzuchy więcej do drapania? A człowiek ciągle ma tylko 2 ręce...
  21. A ja dzisiaj wracając z pracy wypatrzyłam takie coś biało - czarne jak śmiga przez 6 pasów Grójeckiej na drugą stronę...Więc nie zastanawiając się długo stwierdziłam, że zanim wbiegne do domu to stworzenie już będzie plackiem na ulicy, porzuciłam zakupy tudziez firmowy komputer w okolicznym sklepie i dawaj gonić toto. Po 40 minutach i mimo pomocy 3 osób, które zupełnie niezależnie próbowały złapać przerażonego psiaka, akcja się nie udała. Zwierz w pewnym momencie skręcił w małą uliczkę i tam zapadł się pod ziemię... Ale byłam zdziwiona, że jednak tyle osób zainteresowało się losem uciekającego psa. Zawsze miałam mieszkańców Warszawy za buraków, a tu prosze. Nie byłam jedyna. Chociaż z drugiej strony 4 osoby na tłum pieszych to nie jest jakieś nie wiem jakie szaleństwo...
  22. A ta koleżanka może potrzebuje psiego towarzystwa do jeżdżenia na rowerze????
×
×
  • Create New...