Było to 23.03.2010 roku, wracając ze szkoły zobaczyłam wystraszonego kundelka średnich rozmiarów, który szczekał na wszystko co się tylko dało. Wróciłam do domu wyjrzałam przez okno, a on czekał już pod moim domem z nadzieją, ze znalazł ten wyczekany dom. Po długiej namowie rodziców zgodzili się, aby Figo został, bo zauważyli to, że bardzo się polubiliśmy, a ta psina zaufała mi bezgranicznie po kilku dniach. Teraz prowadzi istnie pieskie życie na wsi gdzie może dokazywać do woli :)