-
Posts
40 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kivinko
-
Zagadka medyczna - Co zrobić jak już nie wiadomo, co zrobić...
kivinko replied to kivinko's topic in Weterynaria
Wet nie chciał od razu atakować od środka więc zaczęliśmy od kąpieli w ketoscanie, co 3 dni. Potem zamiast niego dermatisan na zmianę z smarowaniem fungidermem. W sumie jakiś miesiąc takiej kuracji. Mieliśmy powtarzać badanie próbki, no ale w tym czasie już zaczęły się dziać te wszystkie inne rzeczy... -
Zagadka medyczna - Co zrobić jak już nie wiadomo, co zrobić...
kivinko replied to kivinko's topic in Weterynaria
Przy testach na choroby odkleszczowe był również test na tą grupę - wet mówi, że to jedna z pierwszych chorób, która podejrzewał. -
Zagadka medyczna - Co zrobić jak już nie wiadomo, co zrobić...
kivinko replied to kivinko's topic in Weterynaria
Właśnie zaczęłam czytać o dirofilariozie po wcześniejszym poście i przesłałam info do weta od razu. Czekam na odpowiedź -
Zagadka medyczna - Co zrobić jak już nie wiadomo, co zrobić...
kivinko replied to kivinko's topic in Weterynaria
Tak, jest regularnie odrobaczana -
Zagadka medyczna - Co zrobić jak już nie wiadomo, co zrobić...
kivinko posted a topic in Weterynaria
Witajcie. Opiszę tu przypadek mojej pies, bo już nie wiem gdzie i kogo pytać. Postaram się krótko. Suka sterylizowana, mieszaniec długowłosy, 19kg, niecałe 2 lata. Zaczęło się w listopadzie. Z powiekszonymi wezlami chlonnymi i świądem oraz zmianami skornymi w okolicy ledzwiowej trafiliśmy do weta. Morfologia ok, brak temp. Pobrano wymaz do badania. Wyszła grzybica. Zrobiono też rtg, gdzie tchawica była lekko uniesiona ku górze i serce powiększone. Zaczęliśmy leczyć grzybicę. Wszystko było ok, aż do 10.01 kiedy z gorączką 40,5 i dusznosciami przyjechaliśmy do lecznicy. Podano antybiotyk, leki przeciwgoraczkowe i przeciwzapalne. Nie zareagowała na leki, dopiero przy trzeciej zmianie antybiotyku gorączka opadła. Duszności się nasilaly, pomógł steryd - podawany dwa dni. Na trzeci dzień przy wyprowadzeniu sterydu trafiliśmy wieczorem na dyżur z mega dusznosciami. Powtórzone rtg pokazało, że tchawica jest już prawie przy kregoslupie - uniosła się tak bardzo dokładnie w tmm miejscu, w którym zaczynała się unosić w listopadzie. Na następny dzień na cito do kliniki w innym mieście na TK klatki piersiowej. Na TK tchawica na swoim miejscu... Nie było żadnych patologicznych zmian, guzów. Serce powiększone i małe zmiany na płucach. Czekamy na dokładny opis od radiologa. W weekend kolejny raz gorączka, osluchowo duże zmiany w płucach i bardzo zmieniona praca serca, z nowych leków podana tylko furagina. Wystąpiły wymioty, jednorazowo. 24h po furaginie kontrola (dziś) - osluchowo jakby inny pies. Nie ma śladu po wczorajszym waleniu serca i slyszalnych zmianach. Ekg nie pokazuje nic niepokojącego. Nie wiem już co robić. Od dwóch tyg jestem u weta czasem nawet dwa razy dziennie. Pies cały czas dyszy, oddech szybki, płytki, nieregularny. Z badań zrobionych - usg jamy brzusznej, ekg, morfologia, biochemia, choroby odkleszczowe - wszystko ok. Trzustka, nerki - ok. Czekamy na ten opis radiologa, ale weterynarz, która robiła badanie mówiła, że właściwie niczego tam nie widzi. Proszę o jakieś podpowiedzi co można jeszcze zrobić... -
Chodziło mi o to, że nie każdorazowo się rzuca, raczej są zęby i warczenie, ale w formie ostrzegawczej. Ja tego nie toleruję. I uwierz, że kiedy mi wyskakuje z czymś takim to wydzieram się na nią ostro, ale niestety to niewiele daje... Jeśli zdarzy się,że kogoś zignoruje - zawsze chwalę. Będę próbować z odwróceniem uwagi za każdym razem, zanim ktoś podejdzie do nas blisko. Co do biegania - jak pisałam wyżej, na spacerach są takie same reakcje, jeśli kogoś mijamy. Nawet wybiegana, po kąpieli w rzece, zabawach patykami itp., kiedy wraca do domu i wiem, że jest mega zmęczona - dalej ma siłę na te swoje zaczepki... ehh. Dziękuję za podpowiedzi, jeśli nie zobaczę poprawy w najbliższych tygodniach (będę próbować ze smakołykami i odwracaniem uwagi) to zgłoszę się do behawiorysty.
-
dziękuję za odpowiedzi. Nie, to nie tak, że olewałam jej wyskoki. Nigdy nie olewałam. Zawsze była karcona za złe zachowanie i chwalona za dobre. Nie jest to zachowanie każdorazowe,jak pisałam i dlatego próbuję dojść z czego wynika co do sterylizacji - gdyby nie rak sutka i zalecenie lekarza co do wykonania sterylizacji od razu przy mastektomii w celu zminimalizowania ryzyka nawrotów, to bym tego nie zrobiła, ale zdrowie psa było dla mnie ważniejsze
-
Witam, Mam problem z moją Łatą, miksem ras wszelakich, lat 6, 40kg. Otóż od zawsze Łata w domu się boi,praktycznie wszystkiego. Nikt nigdy jej tutaj nie skrzywdził, nikt jej nie bił etc. Ale kiedy przyjdzie ktoś obcy, ona ucieka, z podkulonym ogonem, ewentualnie powarkuje gdzieś w kącie, bardzo rzadko się zdarzy, że po dłuższej obecności obcego w naszym domu pozwoli się pogłaskać - ale i to z olbrzymim strachem w oczach. Sytuacja zmienia się diametralnie, kiedy Łata jest na zewnątrz. Z racji,że ogród nie jest zamykany, ma długą linkę, na którą podpinam ją, kiedy np. spaceruję z dzieckiem w pobliżu domu. Czasem zostawiam ją na tej lince na godzinę lub dwie, kiedy jest ładna pogoda. Wtedy wystarczy, że jedzie samochód/ktoś niedaleko przechodzi/ jedzie rowerzysta a ona szarpie tą linkę,szczerzy zęby i szczeka. Wygląda to mega agresywnie. To jednak nic. Najgorsze jest na spacerach lub w trakcie wspólnego biegania. Zawsze biegam z nią na smyczy, ładnie biegnie koło nogi, nie ciągnie - do czasu. No właśnie... Kilkakrotnie zdarzyło się,że ktoś nas mijał z naprzeciwka i ona bez żadnego ostrzeżenia skakała z zębami. Zawsze zdążyłam ją przytrzymać,ale jestem pewna, że gdyby smycz była dłuższa, to ugryzłaby bez dwóch zdań. Co ciekawe - nie zauważyłam reakcji, kiedy ktoś mija nas - wyprzedzając.W sensie biegnie szybciej,jedzie na rowerze itd. Wtedy ona nie zwraca uwagi. Jest bardzo agresywna w stosunku do KAŻDEGO psa spotykanego na spacerach/biegach. Nawet jeśli to szczeniak/ pies ewidentnie ucieszony,że ją widzi - bez różnicy. Mam wrażenie,że problem agresji nasilił się po mastektomii połączonej ze sterylizacją. Ktoś ma jakiś pomysł czym może być spowodowane dwojakie zachowanie mojego psa? P.S. Dodam,że jako szczeniak wylądowała w schronisku,gdzie inne psy ją podgryzały itd. Była tam dwa tygodnie, ale mam wrażenie, że mogło to jakoś wpłynąć na jej psychikę
-
[quote name='Harley']Podszycie to polar? Bardzo podoba mi się to połączenie fioletu z pistacją. Sama tasiemka nie w moim stylu. A w ogóle jaka bulwers-mina na zdjęciu, chyba sunia nie lubi paparazzi ;)[/QUOTE] To jej poważna mina :D Tak,podszycie polarowe :) edit: chociaż nie wiem czy to polar... to takie miękkie,kocykowe coś :D
-
Łata rekonwalescentka w świątecznej obroży od PSDD :) [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-zx67inqri9c/Uq7tXVzIrjI/AAAAAAAADoQ/JgD9w3WClKg/w781-h586-no/1506391_789386184410877_213374429_n.jpg[/IMG]
-
Według mnie wygląda przecudownie :) My czekamy na pingwinki z PSDD dla naszej rekonwalescentki, zamówienie już wysłane :multi:
-
hej,mam pytanie do tych bardziej doświadczonych. U nas sunia prawie 6 lat, dwa dni temu mastektomia ze sterylizacją. Pierwsza noc okropna, ciągle piszczała, druga już było dobrze,przespała całą.Natomiast dzisiaj pies jest nadpobudliwy, cały czas piszczy, ale na pewno nie z bólu, wchodzi w różne ciemne kąty, zachowuje się jak przy ciąży urojonej. Czy to normalne? Jeśli tak,to kiedy to minie?
-
[COLOR=#333333][FONT=lucida grande]Jestem panikarą. Cały personel kliniki weterynaryjnej postawiony na nogi, bo pies krwawi, bardzo, no umrze za chwilę. Po przyjeździe tam z prędkością światła okazuje się, że to krwiak, normalny po takich operacjach... Mam wrażenie, że panie, jak słyszą w słuchawce "dzień dobry, ja od Łaty" to głośno wzdychają .... :D[/FONT][/COLOR]
-
[quote name='Gezowa']Łipet w rekinach :) [SIZE=1] [/SIZE][/QUOTE] Czy on ma taką chudziutką szyję, czy ta obroża taka grubaśna? :) W każdym razie wygląda to świetnie! :)
-
Ja chcę napisać, że jestem bardzo zadowolona z obsługi PSDD :) Napisałam o moim dylemacie z rozmiarem i Pani Justyna odpisała, że nie ma problemu, dorobią te 2-3 cm więcej do tej 40-50 cm :) Już nie mogę się doczekać, żeby naszej rekonwalescentce założyć pingwinki :)
-
Nam wet odradził biopsję - nawet dobrze wykonana może "ruszyć" guz, a to różnie się kończy. A no i głównie chodziło o to, że wewnątrz była twarda gula, nie o to, że sutek był nabrzmiały
-
Nie zrobiliśmy tego badania. I to tylko z mojej winy, bo kiedy zaryczana zostawiałam psa na operację, kompletnie o tym zapomniałam. Jak sobie przypomniałam, to było "po ptokach" bo już wszelakie wnętrzności poszły do utylizacji... Rozmawiałam jednak z dwoma wetami w klinice. Powiedzieli mi, że "na przód" nic nie zrobię, a psa muszę obserwować i kontrolować tak czy inaczej. Czyli tak jak wcześniej myślałam. Pojechaliśmy po nią wieczorem. Kiedy czytałam wypis coś szturchęło mnie w nogę - patrzę, a to nos Łaty :D Wypuścili ją z boksu a ona przyszła do mnie po cichutku się przywitać. Znowu płacz i emocje,tym razem ze szczęścia :) Dzielna szła sama, mimo ponad 30 szwów (pluś 6 na kolanie, po wycięciu włókniaka). Pomogliśmy jej tylko zapakować się do auta. W nocy było gorzej, piszczała, sprawdzała,czy ktoś przy niej jest... Rano,kiedy podałam przepisaną dawkę movalisu i amoksiklavu - poczuła się o wiele lepiej. W końcu się napiła i nawet kąsnęła od naszej córeczki pół jajka kinder niespodzianki :D Z wychodzeniem nie ma problemu - chodzi powoli, ale dość pewnie, sika,robi kupę bez przeszkód. Podnosimy jej tylko tyłek jak gramoli się na łóżko. Ma założone staplery - wygląda to jakby ją ktoś zszywaczem potraktował, ale mimo wszystko jest równiutko i myślę, że się ładnie zagoi. Teraz tylko modlitwa, żeby nie było jakiś komplikacji i żeby wszystko się dobrze skończyło
-
Nie popatrzyłam na to od tej strony...faktycznie, masz rację, zrobię takie badanie. Czy orientujesz się może ile ono kosztuje ?
-
Jest możliwość, że guz był wcześniej a go nie wyczułam i zwiększył się po cieczce. Moim zdaniem badanie histopatologiczne jest zbędne - na chłopski rozum, jeśli jest to złośliwe i mają być przerzuty to i tak będą, co zmieni to, że będę o tym wiedzieć? Będę tylko czekać, aż coś się pojawi, żyć wiecznie w niepewności. Jeśli operacja się uda - wolę żyć w przeświadczeniu, że teraz już będzie dobrze. Przecież i tak nie zrobię nic na przód, nie wyprzedzę czasu, nie usunę guza, który może się w przyszłości pojawić... Biopsji nie chcę robić - boję się tego ruszać bez operacji, a skoro operacja i tak się odbędzie, to już nic nie zmieni,nawet gdyby wet się pomylił... Takie moje myślenie, może błędne, ale tak mi łatwiej, chociaż z nerwów się trzęsę...
-
No i niestety. Wet chirurg definitywnie stwierdził nowotwór. Po rentgenie bez przerzutów. Jeśli badania krwi będą w normie, to jutro operacja - wycięcie listwy + sterylizacja. Cholera jasna! :(
-
[quote name='Angi']na drugi raz weź 50 - 60 ;) Moja suczka ma 27 cm a zawsze biorę jej 30 - 40. Napisz może do nich, czy jest możliwość zmiany rozmiaru jeżeli jesteś nie pewna :D[/QUOTE] Napisałam,opisałam sytuację,zobaczę,co mi odpiszą. :) Jak bierzesz 30-40, to nie ma za dużej?
-
Kurde... teraz jak się położyła, to z jej "szala" na szyi wyszło mi 52... ale obroża, którą ma, mierzona na płasko też daje 48cm, a spokojnie dłoń pod nią włożę. Mam nadzieję, że się nie obrazi, jak kupiłam za małą... :cool3:
-
hej!Pomóżcie,bo nie wiem,czy dobrze wybrałam... Zamówiłam tę obróżkę [URL]http://pawsitivedog.pl/pl/p/OBROZA-Z-TASIEMKA-PINGWINKI/173[/URL] i wybrałam obwód 40-50, z klamrą plastikową. Moja Łata ma obwód 48 mierzony na luźno, będzie dobrze? Czy za mała?
-
Zobaczymy jutro... po prostu tak bardzo się martwię :(
-
Ale skąd taki guz? Jest duży,jak suka stoi to ten jeden sutek bardzo nienaturalnie wisi przez ciężar tego guzka w nim. Czy takie zmiany same zanikają, czy trzeba to jakoś farmakologicznie "rozbić"? Bardzo dziękuję za odpowiedzi