To może jest okropne i nie do przyjęcia,ale śmiem wątpić w to jak Chips został ZGŁADZONY szczególnie po przeczytaniu relacji "a i p".
Ci ponoć doświadczeni miłośnicy buli już w pierwszych godzinach z psem zabierają się za bezwzględne egzekwowanie posłuszeństwa ,nie dając mu praktycznie szansy na oswojenie się z nową dla niego sytuacją,
Po tym co tam wypisują to przepraszam ,ale można pomyśleć,ze Chipsowi nie zafundowali zastrzyku ,ale go po prostu skatowali i pies umarł.
I to ciągłe ich matactwo.
Bardzo mi go żal .