Jump to content
Dogomania

Boycio

Members
  • Posts

    41
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Boycio

  1. [quote name='Pies Wolny']W tych ostatnich postach, porównaniem psów myśliwskich z Chateau Cheverny, grupy jedno rasowej o określonym profilu charakteru, żyjącej w stadzie od urodzenia, do psów z Wojtyszek - mieszanki wszystkich możliwych mieszanek - wyczochrałaś sobie swoje zwoje i piksele sama. Rajcuje mnie to , że masz cykora .... WPD ?? :-o - a ..... jak tam mąż ? nakrył czy odkrył ? :evil_lol: No, no idziesz dalej .... w konkursie. PS. Jestem pewny, że Medor pokazując filmik jedynie trawestowała metody z okropnego zamku dla miernej wyobraźni tych co byli w Wojtyszkach i nic nie widzieli. Zamkiem zajmę się oczywiście, ale ...... po nastaniu nowego ładu u nas. Więc skoro zależy Tobie na tych biedakach to pomóż - będzie szybciej :razz:[/QUOTE] Oho… robi się groźnie. Wirtualna nagonka rusza. Muszę zastanowić się, jak dać odpór atakom przeciwnika. Dopóki jedynie pojedynczy przedstawiciele sprzymierzonych, będą krążyć na paralotniach nad moim podwórkiem to w porządku. Jestem gotowa nawet udzielić humanitarnej pomocy, jak który na kubeł z kwiatkami albo na beton spadnie i trochę się poturbuje. Ale jak sprzymierzeńcy zmasowanymi siłami pojawją się pod moją furtką z siekierkami, żeby mi las wycinać, to obawiam się, że może mi zabraknąć czasu na wezwanie posiłków w postaci krzepkich przedstawicieli władzy i sama będę musiała coś przedsięwziąć. Trzeba będzie trzymać miotłę do omiatania podwórka na podorędziu. Miotła kij ma, będzie się czym opędzać. A no właśnie, każdy kij ma dwa końce. Proszę Szanownych Obrońców Psów Wojtyszkowych, teraz powiem Wam szczerze, dlaczego Wam tak przygryzam. Otóż po prostu mnie wkurzyliście. Wrzaskliwa wyprawa Medora do Wojtyszek po psy z Aleksandrowa w towarzystwie kibiców i siekierek wzbudziła na zamkniętym wątku Wojtyszek szczery zachwyt! Czy wy małe dzieci jesteście i trzeba was uczyć, że cel nie uświęca środków? Nawet najszczytniejszy? Takie rzeczy to strzały do własnej bramki. Dwa lata temu wzięłam bezdomnego psa od porządnej osoby. Moim zdaniem porządnej. Możecie być innego zdania niż ona, mówcie jej to, kłóćcie się z nią, ale nie szargajcie jej godności. Człowiek został zdergadowany tu do poziomu rzeczy i z początku nikt pyska w jego obronie nie otworzył, wszystkim się podobało. Tylko przyklasnąć, brońmy godności zwierząt, ludzką miejmy za nic. Niektórzy ludzie piszą nieporadnym językiem. Jednych wyśmiewacie (np. niejaką Nadzieję), innych nie (np. niejaką Lizzy), to tutaj główni bohaterowie tej rozgrywki. Ja swoje wpisy mozolnie sprawdzam pod względem stylistycznym i ortograficznym i lubię się bawić w cyzelowanie słów a i tak nie eliminuję wszystkich błędów, jak to w życiu. Inni mają wiecej podwórek do zamiatania i psów do upilnowania. Więc nie skreślam z punktu wszystkich ludzi, którzy niezbyt zgrabnie formułują swoje myśli, od wielu z nich mogę się sporo nauczyć. Patrz Dezyderata -“…każdy ma swoją opowieść.” Dokładnie dwa lata temu zaczęłam wchodzić na strony www łódzkich i podłódzkich schronisk, bo podjęłam decyzję o adopcji psa. Zadzwoniłam do trzech placówek. Przeprowadziłam trzy długie i ciekawe poznawczo rozmowy. Wzięłam psa z azylu i od tej pory nadal obserwuję sytuację i chodzę po stronach rozmaitych schronisk i fundacji, bo ja też nie umiem zapomieć o potwornie smutnych pyskach z oglądanych wizytówek. Na pewno wielu ludzi z zewnątrz, tak jak ja, zagląda na dogomanię i byłoby gotowych się przyłączyć się do działania ale zniechęca ich sposób w jaki Jedynie Prawdziwi Obrońcy Zwierząt prowadzą swoje wojny. Walczycie w słusznej sprawie, ale sposób w jaki prowadzicie tę walkę nie zjednuje wam sprzymierzeńców. Marnujecie energię, którą można by sensowniej spożytkować. Ja jestem gotowa rozmawiać z każdym, ale z niektórymi, to już po krótkim czasie mi się nie chce. Idę sobie poczytać.
  2. Nie dałam rady zasnąć, myśli kłębią się, jak te psy na filmie z linku w poście Medora. Ewolucja rzeczywiście powolutku acz nieubłaganie posuwa się do przodu, człowiek najpierw udomowił psa, teraz Medor w przyspieszonym tempie postara się zmienić psy w wegtarian, bo ochłapy z rzeźni wyglądają tak nieapetycznie. Może zlewki byłyby lepsze, można by się zastanawiać? Gotowa karma dla psów wygląda o wiele lepiej (takie tam smrodliwe brązowe kulki albo podejrzana brązowa breja) ale podstawowy produkt wyjściowy używany do jej produkcji to, proszę państwa, ciągle jeszcze te nieapetyczne ochłapy mięsne, czyli kawałki innych (oczywiście w bardzo humanitarny sposób) zabitych zwierząt. Widok rzeźni od środka, jak wiadomo, też miły nie jest. Osoby o słabym żołądku nie powinny chodzić tam na wycieczki nie połknąwszy najpierw garści pigułek przeciwwymiotnych. Mimo to wielu z nas jada mięso i jego przetwory. Ja np. ograniczam spożycie, ale całkiem powstrzymać się nie mogę („We wszystkich nas są atawizmy, są u kobiety i u…” - piosenki na tym wątku to miłe urozmaicenie.) W tej kwestii przychylam się do poglądów Nadziei, żebyśmy nie wiem jak chcieli zmienić psy na nasz ludzki obraz i podobieństwo, pochodzą one od drapieżników i najchętniej będą jadły (czyt. żarły) mięcho. Nie ma większej nadziei na to, że uda nam się je tego oduczyć. Notabene. Obrońcy zwierząt jeszcze nie rozszarpali właściciela zamku za trzymanie psów w sforze. Hm, to słaby argument, bo cyrki i ogrody zoologiczne też mimo sprzeciwów nadal działają. No nie tak całkiem, kwestia cyrków posuwa się do przodu, ostatnio zwierzęta drapieżne…Tak można bez końca, to chyba efekt nieprzespanej nocy…
  3. [quote name='Ada-jeje']Nieprawda jest ze podane przez Ciebie przyklady, dzialaja zgodnie z prawem. Nawet nie wiesz ile zalozonych jest spraw karnych do prokuratur, sadow, tylko ze sprawy te ciagna sie latami a zwierzeta cierpia nadal. Poczytaj jak znajdziesz chwilke czasu, http://www.boz.org.pl/index.htm a to nie jest wszystko, bo inne org. tez wystepuja przed sadami jako oskarzyciele posilkowi. Ada-jeje, ja nie twierdzę, że umowy podpisywane przez gminy z psimi usługodawcami są w porządku. Nie będę powtarzała własnymi słowami tego, co Lilek pisze w poście 138: Cyt. A winni? Śpią spokojnie, bo jedna strona (urzędnicy)powiada: nooo, my to w zgodzie z prawem jesteśmy, bo pieski nie chodzą luzem po ulicy.Przyjeżdża taki pan (czytaj:Pan Hycel) i wyłapuje pieski i do schroniska zawozi, a tam mają i budę i jedzenie.Tam im dobrze. Z kolei druga strona ( panie i panowie tak bardzo kochający pieski, bo jak nie kochać zwierzątek, które przynoszą taki zysk i jeszcze sławę mołojecką) powiadają: nooo, my jesteśmy w porządku.Oooo, popatrzcie państwo, mamy umowy z gminami/ umowy adopcyjne ( niepotrzebne skreślić).Wszystko zgodne z prawem.A co mówią pieski?kotki/Koniki?Nic nie mówią.Patrzą i dziwię się, że ci, na których patrzą z takim smutkiem i cierpieniem w oczach, jeszcze cokolwiek śmią mówić.Popatrzcie, po obu stronach pada słowo-wytrych- prawo.Macie winnego.Ustawa o ochronie zwierząt jest.Prawo jest, tylko są w nim takie furtki, ba, całe bramy, że słoń by przeszedł bez trudu, że obie strony są w porządku, zgodne z literą prawa. Te umowy zostały już podpisane, istnieją i teraz niestety konieczna jest cała maszyneria środków prawnych, żeby tu coś zmienić. Nie można natychmiast podstawić pod ścianą odpowiedniego urzędnika z gminy i usługodawcy i rozstrzelać ich, dlatego że podpisując umowę nie trzymali się się ściśle litery prawa i realizując umowę nadal tego nie robią. Sprawy sądowe ciągną się latami. Opinia rzeczoznawcy oskarżenia, opinia rzeczoznawcy obrony itd. Wiem i właśnie to wszystko mam na myśli pisząc o funkcjonowaniu w obrębie istniejącego porządku prawnego. Dziękuję za link, poczytam sobie. Psie Wolny OK, idę zanurzyć się w meandry internetu, aby dokształcać się i czytać, zanim ponownie zacznę podszczekiwać. W sprawie Wojtyszek, jak i w ogóle, bynajmniej nie pretenduję do WSZECHWIEDZY, jak już pisałam, skłaniam się jedynie kierunku WIARY, bo organoleptycznie sprawdzić na czym polega „cud w Wojtyszkach“ na razie nie mogę. Doceniam łagodne potraktowanie mojej skromnej osoby, czyli fakt, że jako Wirtualny Postrach Dogomanii, nie rozwóczyłeś (jak na razie) moich ociekających pikselami szczątków po monitorach dogomaniaków. Pozwolę sobie jeszcze skomentować flim z linku podanego przez Fundację Medor (post 168 ). A więc rzeczywiście Siemiński korzysta z doświadczeń z chowu psów myśliwskich w sforach. Przyznaję, jak oglądałam ten film, to za pierwszym razem mnie odrzuciło: dozorca wymachujący batem, wyłożone mięcho, psy rzucające się na kawały mięsa i odbiegające na bok. A potem obejrzałam film jeszcze raz i zauważyłam, że dozorca wymachuje batem, ale nie okłada nim psów – batem wyznaczana jest granica jakiej mają psy się trzymać. Ja tu nie widzę znęcania się, rozmyślnego okrucieństwa. Dozorca wywijając batem czeka najpierw, aż wszystkie psy się zbliżą do wyznaczanej przez niego linii, potem stopniowo przesuwając się pozwala psom zbliżyć się do wyłożonej karmy a na koniec przestaje wymachiwać batem i odchodzi. Psy rzucają się na żarcie, każdy łapie za jeden ochłap, niektóre psy odbiegają z nim na bok. No właśnie, każdy łapie za swój ochłap i odbiega na bok, a nie ucieka goniony przez współtowarzyszy, którzy chcieliby mu ten ochłap odebrać. Psy na wideo nie walczą o mięso, nie gryzą się między sobą. Na betonie wyłożono dostatecznie dużo mięsa, żeby wystarczyło dla wszystkich członków stada. Poczytałam trochę o Chateau Cheverny. Na razie tyle: sfora ok. 70 psów myśliwskich (podawane są też liczby 80 i 120!) jest obok wnętrz i ogrodów jedną z atrakcji turystycznych do obejrzenia. Ludzie na forach internetowych przekazują sobie informacje o jakiej porze psy się karmi, żeby nikt zainteresowany tego nie przegapił. No tego jeszcze brakuje, żeby do Wojtyszek zaczęli zjeżdzać się turyści na oglądanie karmienia sfor jak do zamku Cheverny!!! To jest dopiero rozwojowy pomysł! Już widzę slogan na portalach turystycznych „Polskie Chateau Cheverny pod Sieradzem”!!! No chyba tym razem Pies Wolny już mnie nie oszczędzi i wyczochra wirtualnie ze szczętem! A teraz podkulam ogon i włażę pod łóżko, bo jak mąż się obudzi i znowu nakryje mnie przed komputerem… Acha, zniesmaczonym polecam wpis w moim profilu!
  4. [quote name='Ada-jeje']Boycio tylko ze tacy jak L.S i jemu podobni uniemozliwiaja i wstrzymuja nasze nazwijmy to walki z urzedami w celu przestrzegania prawa i ustawy o ochronie zwierzat. Gdyby L.S. i inni rakarze nie przyjmowali do swoich schronisk wszystkiego co sie rusza, nie podchodzili by do przetargow na odlawianie blakajacych sie psow. Dawno zmusili by swoja postawa do wdrozenia przez samorzady art. 11a ustawy o ochronie zwierzat, i do budowy schronisk miedzygminnych, mniejszych z wieksza mozliwoscia adopcji jak rowniez odebrania pupila przez wlasciciela. Ada-jeje, zgadzam się, ale tak to już jest, że wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, większość z nas lubi pieniądze i dobrowolnie z nich nie zrezygnuje. Ktoś już pisał, że każdy bezpański pies niesie w pysku pieniądze. Przedsiębiorstwo Siemińskiego i inne działają w obrębie istniejącego prawa, gminy też. Lilek określa to powyżej sformułowaniem “słowo-wytrych-prawo”. Czy wymuszenie budowy schronisk gminnych ma się odbyć w sposób opisany przez Katarzynę_1?(poprzedni post) Cyt. "Rozumiem, że w Waszym przekonaniu trzeba doprowadzic do tego, że setki psów będą tułac się po ulicach a wtedy gminy nagle oświeci i z dnia na dzień zbudują piękne schroniska!" Ostatniaszansa jest też za taką kolejnością działań (post 162) Cyt “…ja to wymuszenie zaczęłabym od gmin potem przeszła do wykonawców czy takich przedsiebiorców jak p. Siemiński…” Lilek pisze Cyt. "...to wina urzędników nie widzących problemów, realnych problemów. Problemów, które narosły do tego stopnia, że teraz, gdy mowa o tym, jak rozwiązać problem takich miejsc, wszyscy zastanawiają się, gdzie umieścić taką masę zwierząt." Nie tylko, większość społeczeństwa, czyli nas - zwykłych ludzi, tych problemów nie widzi. To, my zwykli ludzie, sami rozmnażamy te zwierzęta albo pozwalamy im, żeby się same rozmażały w niekontrolowany sposób. Kastracja ciągle uważana jest za niepotrzebne okaleczenie zwierzęcia. A z drugiej strony poczucie zagrożenia ze strony psów rośnie – stąd przepisy o konieczności noszenia kagańców nawet przez najmniejsze psiny (Sieradz).
  5. [quote name='ostatniaszansa'] Wymusić należałoby ; obowiązek sterylizacji/ kastracji , chipowania ale z bezwględnym wprowadzaniem od "ręki ' do bazy, bezwględnej kontroli hodowli i choć raz na kwartał pogadanki w; przedszkolach, szkołach podstawowych , gimnazjach i średnich stosowne pogadanki . Ile jest nas pomagających zwierzętom ? ile jest organizowanych akcji sterylizacji ? I co ? ile zwierząt każdego roku przybywa lądując w schroniskach, przytuliskach itp ? nie mówiąc o skrajnych przypadkach okrucieństwa. Nie mogę nijak pojąć dziwnej logiki naszego państwa, gmin, dlaczego nie nieduże międzygminne powiedźmy obejmujące maks 3 gminy schroniska ? no i wyłożenie kasy na sterylki, choć na sterylki, nie mówie już o kastracjach. Tu nam wszystkim życia nie starczy ( o ja mam go niestety juz więcej za sobą ) na odczuwalne, widoczne zmiany. Jak to możliwe,że tyle gmin z jedna osobą podpisuje umowy ? bo problem wójt czy inszy urzędnik ma z głowy ? Z jednej gminy może byc 5 psów ,ale z innej już 40... pomnózmy to przez np. 50 gmin . W jednym miejscu 3,5 tys psów ? Boycio, proszę pokaż mi na tej kuli ziemskiej drugie takie miejsce. Nie gramy w żadnej drużynie , gramy o poprawę bytu,życia, humanitarnego traktowania zwierząt. Ewa[/QUOTE] OstatniaSzansa, Wojtyszki, to miejce całkowicie surrealne, absolutnie się z tobą zgadzam. Ponawiam więc moje pytanie, gdzie w chwili obecnej można by skierować strumień psów płynący przez cały czas do Wojtyszek? Mnie nie przychodzi nic na myśl. No i właśnie dlatego jestem gotowa zawrzeć pakt z samym diabłem, jeśli nie ma innego wyjścia. To o czym piszesz ty i do czego przyłącza się Lilek i jej czterołapki, to jest program pozytywny, który powinien jednoczyć a nie dzielić. On już przecież istnieje, długofalowy, szczegółowy i intensywnie dyskutowany na poszczególnych wątkach dogomanii. Szukajmy dalszych argumentów, sprzymierzeńców, rozmawiajmy ze sobą jakimi metodami dalej go upowszechniać. Rozmawiajmy, bo trzeba wypracować argumenty, które przekonają urzędników, że własne schronisko w gminie jest lepsze niż usługi zewnętrznego przedsiębiorstwa. Choćby sporządzając przykładowy rachunek kosztów. No przyjrzyjmy się w kontekście tego programu pozytywnego Wojtyszkom. Siemiński już część z tego zaczyna także realizować. Urządza festyny, pogadanki, przeprowadza sterylizacje i kastracje, otworzył bramę schroniska dla osób postronnych, wprawdzie liczba jego adopcji nie równoważy liczby stale napływających tam psów, mimo to już coś się w tej kwestii dzieje. Sąsiedzi ze wsi nie narzekają tylko meldują się na tym wątku w jego obronie. Wielu ludzi potrafi sobie zjednać. Można się z nim spierać o tracące ważność chipy, psie wątroby, braki w dokumentacji, dyskutować z jego metodami, ale trzeba robić to nie naruszając zasad współżycia społecznego. Moim zdaniem Wojtyszki to nie jest psi raj, ale też nie wykańczalnia zwierząt. Spróbujmy skierować naszą energię na działania pozytywne.
  6. Odi, ja bynajmniej nie roszczę sobie pretensji do odkrywania Ameryki (w poście 154 piszę:…Jak już tu mówiono..., Już tu zauważono…). W sprawie różnicy w ilości psów, które powinny być w Wojtyszkach -już przyznałam rację dosi.wil, kto wie, że popełniono przestępstwo ma prawo złożyć stosowny wniosek do prokuratury. Kropka. Nic dodać, nic ująć. Dla wielu osób sytuacja jest prosta: tego zlinczować, tą odżegnać od czci i wiary, a tamtą na piedestał. Proste? Proste. A sami pozabijajmy się wzajemnie w imię miłości do zwierząt. Ja tu widzę więcej niuansów. [quote name='in_somnia']Twoje wypowiedzi są niesmaczne i obrzydliwe. FUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU[/QUOTE] A co konkretnie w tym cytowanym przez ciebie poście? Powtórzenie, że cytaty o transportach do Wojtyszek pochodzą z ich strony na Facebooku? Informacja, że wiele osób nie może samemu pojechać do Wojtyszek i że te osoby zdane są na to, czego dowiedzą się z prasy i portali internetowych? Czy może fragment o sytuacji w gminach, w którym przecież nie odkrywam Ameryki, bo wiele innych osób o tym pisało? Pomysły na dalsze rozszerzenie biznesu w Wojtyszkach ? Wśród osób wygwizdywanych i odsądzanych od czci i wiary na tym wątku czuję się lepiej niż wśród tych gwiżdżących i osądzających. A co ja na to poradzę?
  7. [quote name='ewab']Boycio nie denerwuj się. Zadałam pytanie i oczekuję rzeczowej odpowiedzi na nie. Nie doszukuj się w nim żadnych podtekstów. Zdjęcia z manifestacji zamieściłam, ale niestety nie są to moje zdjęcia - nie było mnie tam. Z FB tez nie korzystam. OK, może trochę za bardzo się nadęłam. Ja sama do Facebooka przystąpiłam dopiero niedawno za namową syna-małolata. Wcześniej wchodziłam na strony Facebooka przez google, bo na strony udostępniane publiczne, można wejść nadal nie będąc zameldowanym członkiem portalu. Wystarczy wrzucić w wyszukiwarkę np. “facebook Wojtyszki”. Właściciel strony na Fb w ustawieniach sam decyduje, czy ma ona widoczna tylko dla wybranego grona znajomych, czy dla wszystkich z listy znajomych, czy też dla wszystkich użytkowników internetu. Na stronie http://hotelzwierzat.com tryb postępowania z odławianymi zwięrzętami opisany jest w „regulaminie hotelu“ (http://hotelzwierzat.com/regulamin.php). Natomiast informacji o datach i liczebności transportów nie mogłam tam znaleźć. Nie znam osobiście Siemińskiego. Nie jestem na jego liście płac. Mnie też jest serdecznie żal każdego psiego pyska, który ląduje w tej masie psów, bo jasne jest, że temu miejscu daleko jeszcze do raju. Obawiam się jednak, że jeśli, zamiast wymusić na Siemińskim niezbędne zmiany i transparentność działań, uda nam się zjednoczonymi siłami zmieść jego przedsiębiorstwo powierzchni Ziemi, to sytuacja niekoniecznie zmieni się na lepsze. Zwłaszcza dla bezdomnych psów. Psie Wolny, sam sobie zgadnij, oczywiście nie obrażając się.
  8. [quote name='in_somnia']Boycio, a Ty byłaś przy tych transportach, czy bierzesz Swoją wiedzę z FB?[/QUOTE] Nie, nie byłam , w obydwu postach (141 i 151) podaję dokładnie źródło tych cytatów: strona Wojtyszek na Facebooku. W poście pierwszym na temat transportów (141) na końcu dodaję zastrzeżenie, że nie biorę odpowiedzialności za podane liczby, bo dane te pochodzą nie ode mnie ale z ogólnie dostępnej strony Wojtyszek na Fb. Cytaty zaczerpnięte z tablicy Wojtyszek wyróżniłam podkreślając tekst, żeby odróżnić je, od tego co sama piszę. Moje nawrócenie na prawdziwą Wojtyszkową wiarę, świadczy o tym , że cud w Wojtyszkach działa nawet na odległość (jakieś 1000 km w linii prostej). Nawet jeśli Siemiński zacznie organizować pielgrzymki do Wojtyszek, to załapie się na nie tylko niewielka część licznej populacji Jedynie Prawdziwych Obrońców Zwierząt. Cała reszta, tak jak ja, będzie ciągle zdana na informacje na stronach www, doniesienia prasowe, relacje naocznych świadków itp., czyli wiadomości z tzw. źródła albo z drugiej ręki. Wszystkie mogą być mniej czy bardziej przekłamane i stronnicze. Tym, Którzy Nie Mogą Pojechać Do Wojtyszek pozostaje tylko taka opcja: czytać ogólnie dostępne teksty, słuchać ogólnie dostępnych nagrań dźwiękowych i oglądać ogólnie dostępne zdjęcia i filmy no i… wierzyć. A tego, komu się uwierzy, każdy z nas może wybrać sobie sam. . Właściciel Wojtyszek nie pretenduje do roli świętego Franciszka. Facet prowadzi firmę. Do przystępowania do przetargów ogłaszanych przez gminy oczywiście nikt go nie zmuszał ani też nikt mu tego nie zabraniał. Przetargi są otwarte, każdy podmiot gospodarczy może się zgłosić. Jeśli spełnia określone warunki, brany jest pod uwagę. Już tu zauważono, że urzędnicy występujący w imieniu gmin, czyli mieszkańców – podatników powinni lepiej pilnować interesu publicznego i uważnie patrzeć przedsiębiorcom, z którymi zawierają umowy, na ręce. Powiedzmy, że gminy zerwą umowy (bądź ich nie odnowią?) z Siemińskim na bieżące odławianie psów na ich terenie i… no właśnie i co? Schroniska gminne trzeba dopiero pozakładać, pewno dobrowolnie gminy do tego nie przystąpią. Jak już tu mówiono urzędnikom wygodniej jest podpisać stosowne umowy z tzw. podmiotami gospodarczymi. W każdym razie będą musieli zrobić to przynajmniej do momentu powstania schronisk gminnych. Poogłaszają nowe przetargi na takie usługi i kto do nich stanie? Oczywiście m. in. Siemiński, ma zaplecze, doświadczenie itd., z pewnością Medor, on też chce świadczyć takie usługi, ma tylko kłopot ze statusem, no i kto jeszcze się zgłosi? Do tej pory Siemiński miał niewielu konkurentów, dlatego zbiera tak obfite żniwo. Może w przyszłości będzie inaczej, bo już się pewno rozniosło, że nie tylko na pseudohodowlach ale i na bezpańskich psach można jednak dobrze zarobić. Być może więcej osób pójdzie za przykładem Siemińskiego i założy schroniska funkcjonujące jako przedsiębiorstwa wypracowujące zysk. Przyjmijmy optymistyczny scenariusz rozwoju sytuacji, że gminy będą w stanie skutecznie wyegzekwować od tych przedsiębiorstw działania zgodne z przepisami. O pesymistycznym wolę nie myśleć – brr… Podrzucam pomysły na dalsze rozszerzenie biznesu w Wojtyszkach: - regularne kursy busika z Sieradza, pielgrzymi przybywający na paralotniach ryzykują życiem, a piesi w ogóle nie docierają, -lepsze oznakowanie dróg prowadzących do schroniska, niektórzy zmotoryzowani lądują pod lasem lub tylnym wejściem, albo w ogóle nie wiedzą, że można tam pojechać, - przed bramą budka z hotdogami i gorącą kawą dla strudzonych.
  9. Post Nadzieji :-) (numer144) jak i wiele innych ma tyle wspólnego z tym wątkiem, że jest ona tak jak i inni zaangażowana w sprawę psów i tak jak innym jej się zwyczajnie ulewa. Pełno tu postów na tematy oboczne. Na przykład niejaka Lizzy (post 116) kreśli nam piękną wizję świata bez schronisk, wystarczą tylko chipy i sterylizacje. Niestety przyjdzie nam ciut poczekać, zanim wszyscy staniemy się aniołami. No cóż, inne osoby trzymają się tematu a też nie wiadomo czy złośliwie szczeknąć, czy przemilczeć jak wiele innych postów. Najpierw najbardziej zaangażowani uczestnicy tej dyskusji niemalże po miesiącu od awantury nadal nie wiedzą, że reszta psów z Aleksandrowa odnalazła się od razu następnego dnia, a teraz osoba, która zamieściła na tym wątku własne zdjęcia z manifestacji (post 56) rzuca pytanie pod tytułem: a tak w ogóle gdzie oni te sterylizacje robią? [quote name='ewab'] Czytając post Boycio nasuwa mi się pytanie. Gdzie są sterylizowane psy, które znajdują się w Wojtyszkach? Jeszcze na Kosodrzewiny czy już w Wojtyszkach? Za chwilę padnie pytanie, czy oni tam w tych Wojtyszkach w ogóle coś robią poza zakopywaniem psów do piachu, bo przecież jedynym wiarygodnym źródłem informacji o tym miejscu dla szanownych manifestantów był i jest transparent z manifestacji w Sieradzu. Żeby uprzedzić dalsze pytania, przypominam, że jak na razie psy, które poszły do piachu odkopano pod płotem Medora, więc manifestacja z odpowiednim transparentem powinna się była tam też przelecieć. Transport był podobno pod ręką. Jeżeli wszyscy uczestnicy manifestacji w Sieradzu mieli i nadal mają taką orientację w temacie Wojtyszek to i RedBull nie pomoże. Dlaczego manifestanci tam nie pojechali? Byli niedaleko, sami na miejscu moglibyby zobaczyć i rozpytać się, co i jak. Strona Wojtyszek na Fb i osobna ich strona www też są ogólnie dostępne. http://www.facebook.com/profile.php?id=100002663054849&sk=wall http://hotelzwierzat.com/index.php A teraz jeszcze trzy rozszerzone cytaty z tablicy naFB dla tych, co pracy domowej nie odrobili: 4. listopada 2011 Kolejny wyjazd do Wojtyszek. Wyprawiliśmy kolejnych 30 psów w podróż do Wojtaszek. Wykorzystam w tej informacji fragment korespondencji do naszego facebookowego znajomego Jerzego Malinowskiego Od wielu lat schemat jest następujący. Psy odłowione na zamówienie gmin trafiają do ośrodka ich czasowego przetrzymywania w Łodzi przy ul. Kosodrzewiny. Tutaj na dzień dobry są badane przez lekarzy( na marginesie : są to renomowani specjaliści praktykujący także w znanych łódzkich prywatnych przychodniach weterynaryjnych). Od razu są odrobaczane i zaszczepione przeciw chorobom zakaźnym oprócz wścieklizny. Wszczepiany jest czip z numerem i zakładana karta oznaczona tym numerem, na którą nanoszone sa wszelkie informacje dotyczące danego psa lub kota .Po badaniu robimy zdjęcie zwierzaka , drukujemy na bieżąco i dołączamy do karty. Psy chore lub kontuzjowane są leczone. Wszystkie przybyłe czworonogi poddawane sa15-dniowej kwarantannie. Po jej zakończeniu szczepione są przeciwko wściekliźnie oraz sterylizowane lub kastrowane. Gdy liczba psów przekracza około 120 przygotowujemy psy do wyjazdu. Znów każdy pies lub kot jest badany przez lekarza, który stwierdza czy delikwent jest zdrowy, ma zagojone szwy po sterylizacji i kwalifikuje go lub nie do wyjazdu. Jeszcze raz fotografujemy każdego wyjeżdżającego. Te fotki używamy do wizytówek adopcyjnych na naszej stronie www.hotelzwierzat.com. Zwykle wyjeżdża około 30 psów i kotów. Transport jest komfortowy, mercedesem przystosowanym do przewozu zwierząt. zwierzęta podróżują w stabilnych boksach. Auto wyposażone jest w nawiew świeżego powietrza i ogrzewanie. Po przyjeździe do Wojtyszek psy rozmieszczane są w boksach według płci wielkości i usposobienia . A nie są anonimowe gdyż mieliśmy sposobność obserwować je w mniejszej liczbie na Kosodrzewiny. Schemat ten funkcjonuje od wielu lat. . Przez: Schronisko Łódź-Wojtyszki Zdjęcia: 4 24 października 2011 Wyjazd do Wojtyszek. ‎35 psów wyjechało do Wojtyszek. W Łodzi na Kosodrzewiny przeszły kwarantannę, zostały odrobaczone, zaszczepione i zaczipowane. Poddane zostały też zabiegowi sterylizacji. Wiele czworonogów było leczonych z różnych chorób, zakażeń i urazów. Przed wejściem do auta każdego psa oglądał jeszcze raz lekarz. Wygodna jest podróż naszym mercedesem dostosowanym do przewozu zwierząt. Psy czują się stabilnie w poszczególnych boksach. Nawiew i ogrzewanie zapewniają komfort jazdy. Przez: Schronisko Łódź-Wojtyszki Zdjęcia: 5 4 października 2011 Wyjazd do Wojtyszek. Dzisiejszego ranka do Wojtyszek wyjechało 30 psów. Spędziły w Łodzi przy ul. Kosodrzewiny dwutygodniową kwarantannę. Chore i ranne zostały wyleczone . Wszystkie zostały odrobaczone, zaszczepione i zaczipowane. Po zakończonej kwarantannie zostały też wysterylizowane. Tylko psy z wygojonymi szwami po zabiegu lekarze dopuszczali do wyjazdu. Przewóz odbywa się dostosowanym do tego Mercedesem, którym psy podróżują w komfortowych warunkach , w oddzielnych boksach. Razem z psami pojechały też ich karty informacyjne ze zdjęciem. W Wojtyszkach czworonogi zostały rozmieszczone w boksach według płci , wielkości i usposobienia. Przed odjazdem odbyła się także sesja fofograficzne podczas , której robione były zdjęcia do wizytówek adopcyjnych. Nasze psy , stale wypatrują chętnych do adopcji, chętnych do obdarowania ich sercem i dachem nad głową. One odwdzięczą się wiernoscią ,przywiązaniem i przyjażnią. W poście 141 podałam pozostałe dostępne daty transportów, resztę pracy domowej proszę odrobić samodzielnie. Tylko jeszcze jeden cytat, bo są tacy, którzy chyba za nic w świecie nie wejdą na tę wrażą stronę: 25 października 2011 Nowy szpital dla zwierząt. W naszej siedzibie w Łodzi przy ul. Kosodrzewiny oddaliśmy do użytku nowy szpital dla zwierząt. Pierwszym jego lokatorem, jeszcze przed „przecięciem wstęgi” był niewidzący pies Stevie. Już od ponad 2 miesięcy mogliśmy też korzystać ze stanowiska do kąpieli psów. Na zdjęciu z początków sierpnia widać kąpiel w leczniczym szamponie wyłysiałego yorka Jurka. Pacjenci szpitala zakwaterowani są w 24 wygodnych boksach. Wygodnych nie tylko dla nich, ale też dla lekarzy i opiekunów. Do każdego chorego jest swobodny dostęp. W najbliższym czasie w boksach zostaną umieszczone drewniane podesty, tak by kocyk nie leżał bezpośrednio na glazurze. W szpitalu przebywają też słabowite szczeniaki i suka ze swoimi maluchami. Długo się tułała i walczyła o przetrwanie swoich maleństw, teraz w cieple i spokoju może je wykarmić. Przez: Schronisko Łódź-Wojtyszki Zdjęcia: 11 Niniejszym ogłaszam się oficjalną fanką Longina Siemińskiego. Wygląda na to, że to najbardziej przytomny w tym towarzystwie facet. Jeszcze raz ukłony dla walecznych manifestantów. Dobry popis! A teraz na wszelki wypadek sama idę pozamiatać podwórko, zanim mnie ktoś tam wyśle. RedBulla już wypiłam.
  10. Coraz więcej osób chce osobiście pojechać do Wojtyszek, żeby na własne oczy przekonać się, jak tam jest. Szkoda, że jestem tak daleko... To musi być naprawdę wyjątkowe mjejsce, bo poza paroma wyjątkowymi zatwardzialcami, co kto wejdzie za bramę Wojtyszek, to doznaje oświecenia i staje się ich zwolennikiem i wielbicielem. Może właściciel powinien zacząć organizować pielgrzymki? Są jednak tacy, co za nic w świecie tam nie pojadą a jeśli pojadą, to zostają przed bramą, jakby bali się przekroczyć magiczną granicę. Boją się nawrócenia? Być może i słusznie, bo jakoś “Ci Co Byli W Wojtyszkach”, jak mają odpowiedzieć na konkretne pytania (np. o wielkość stad, o to jak wyglądają te zabudowane zadaszenia na zimę , o sposób niedopuszczania do konfliktów w stadach, o to jak wygląda karmienie psów), to nabierają wody w usta i nie chcą dzielić się swoimi doświadczeniami. Albo są gotowi powiedzieć to tylko innym wybrańcom na ucho. Sekta jakaś tam grasuje, czy co? A tak na poważnie, pozwoliłam sobie skopiować fragmenty wpisów ze strony Wojtyszek na Facebooku z działu “TABLICA” http://www.facebook.com/profile.php?id=100002663054849&sk=wall Oto one: 4. listopada 2011 Kolejny wyjazd do Wojtyszek. Wyprawiliśmy kolejnych 30 psów w podróż do Wojtaszek. 24 października 2011 Wyjazd do Wojtyszek. ‎35 psów wyjechało do Wojtyszek. W Łodzi na Kosodrzewiny przeszły kwarantannę, zostały odrobaczone, zaszczepione i zaczipowane. 4 października 2011 Wyjazd do Wojtyszek. Dzisiejszego ranka do Wojtyszek wyjechało 30 psów. Spędziły w Łodzi przy ul. Kosodrzewiny dwutygodniową kwarantannę. 23 września 2011 Do widzenia w Wojtyszkach. Kolejnych 20 psów pojechało z naszej siedziby w Łodzi przy ul. Kosodrzewiny do "Hotelu dla zwierząt" w Wojtyszkach. 21 września 2011 32 psy pojechały do Wojtyszek. ‎32 psy pojechały dzisiaj do oddziału „Hotelu dla zwierząt” w Wojtyszkach. 31 sierpnia 2011 Wyjazd do Wojtyszek. Wczesnym rankiem 25 psów wyjechało z ul. Kosodrzewiny czyli z naszego łódzkiego miejsca czasowego przebywania zwierząt 22 sierpnia 2011 Przeprowadzka do Wojtyszek 35 psów z miejsca czasowego przebywania zwierząt przy ul. Kosodrzewiny przeprowadziło się do Wojtyszek. Czyli w okresie od dnia 22.08.2011 do dnia 4.11.2011 w ciągu niecałych trzech miesięcy do Wojtyszek przewieziono z Kosodrzewiny 207 psów. Wpisu z 3.11.2011 nie wzięłam pod uwagę, bo nie można się zorientować, czy dotyczy on Wojtyszek, czy Kosodrzewiny. 3.listopada 2011 Nowi przybysze Reksa zawsze bardzo ciekawią nowi przybysze (fot.1).W okresie 1 – 3 listopada czyli od wtorku do czwartku przyjęliśmy osiem nowych psów. Uwaga, nie biorę odpowiedzialności za prawdziwość tych danych, opieram się na ogólnie dostępnych wpisach na Facebooku. Przytoczone tu liczby obrazują powagę sytuacji. Czy istnieją miejsca, gdzie można by już w chwili obecnej skierować ten strumień bezdomnych psów?
  11. [quote name='dosia.wil']Nie jestem uczestnikiem tego konfliktu, ale wydaje mi się, że spokój i racjonalne działanie to jest właśnie to, czego obu stronom tutaj brakuje... Droga Boyciu, emocje nie pozwalają Ci nawet czytać dokładnie tego, co napisałam wyżej, bo natychmiast próbujesz mnie ustawić po którejś ze stron. Podążanie za uprzedzeniami zaciemnia umysł. Napij się Red Bulla. Proszę mi nie wciskać w usta czegoś, czego w mojej wypowiedzi nie było. I nie przypisywać intencji, których nie było. Słowo "podżeganie" oznacza namawianie do czynów niezgodnych z prawem. Ja nikogo do niczego nie namawiam. A nawet, jeżeli jakiś pokrętny umysł moje pytanie odebrałby jako namawianie, to namawianie do działania zgodnie z przepisem art. 304 kodeksu postępowania karnego z całą pewnością nie jest podżeganiem. http://www.polskieustawy.com/norms.php?norm=304&actid=105&lang=48&adate=20060618 Ja nie wypowiadam się o sytuacji w Wojtyszkach, tylko o znanych mi faktach. A fakty są takie, że pewna grupa osób jest przekonana (i to nie od dziś), że w Wojtyszkach dochodzi do łamania prawa. A skoro tak, to sprawą powinna zająć się prokuratura. W pierwszej kolejności. Manifestacje i inne działania medialne są sprawą drugorzędną. Para w gwizdek. Stąd moje pytanie: Dlaczego do tej pory nikt nie powiadomił prokuratury, żeby mogła ona podjąć w tej sprawie przewidziane prawem działania? Ok, RedBulla jeszcze nie próbowałam, muszę sprawdzić, jak działa na rozjaśnianie umysłu. Tu w mojej okolicy ostatnio modny jest sok noni, ale nie polecam - obrzydliwość. Biję w piersi, masz rację z podżeganiem. Przepraszam. Powinnam była się przespać zamiast męczyć klawiaturę, ada-jeje już też wytknęła mi niedoróbki w argumentacji. Szczera prawda, jeśli ktoś jest przekonany, o zasadności wniosku do prokuratury, to ma prawo takowy złożyć. Przepraszam i idę na zalecanego RedBulla.
  12. [quote name='Ada-jeje']Psy zabezpieczone przez prokuraturę pozostaną w schronisku Longina Siemińskiego w Wojtyszkach do zakończenia postępowania w tej sprawie. Masz rację, to nie jest argument świadczący o tym, że psy w Wojtyszkach mają znośne warunki. Kama202 -pozdrowienia dla całej trójki!
  13. [quote name='dosia.wil']Nie byłam osobiście w Wojtyszkach, więc na razie powstrzymam się od jakichkolwiek publicznie wyrażanych ocen. Pojadę tam, zobaczę na własne oczy, to będę mogła oceniać. Ale zastanawia mnie jedno: Jeżeli faktycznie w Wojtyszkach dochodzi do łamania ustawy o ochronie zwierząt, ustawy o ochronie zdrowia zwierząt i zwalczaniu chorób zakaźnych, rozporządzenia w sprawie wymagań weterynaryjnych dla prowadzenia schronisk, a PLW dodatkowo łamie ustawę o inspekcji weterynaryjnej i nie przestrzega wytycznych swojego szefa odnośnie przeprowadzania kontroli w schroniskach, to DLACZEGO NIKT DO TEJ PORY NIKT NIE ZŁOŻYŁ DO PROKURATURY POWIADOMIENIA O MOŻLIWOŚCI POPEŁNIENIA PRZESTĘPSTWA przez właściciela schroniska i PLW? Z całym poważaniem, ale proszę działaj może trochę spokojniej. Skoro jeszcze nie byłaś w Wojtyszkach i nie masz własnej opinii, a nie chcesz oprzeć się na zdaniu osób, które tam były, to nie podżegaj proszę do składania doniesień do prokuratury. Tak źle nie może w Wojtyszkach być, skoro już jeden prokurator nakazał pozostawienie psów z Aleksandrowa zamiast przekazać je Medorowi w Zgierzu, jak głosił pierwotnie wystawiony przez niego nakaz. http://www.dzienniklodzki.pl/wiadomosci/461938,prokuratura-zabezpieczy-a-psy-z-aleksandrowa,id,t.html Rozpowszechniane przez Medora określenia “obóz koncentracyjny dla psów”, “miejsce ekstrerminacji psów”, powtarzane za Polityką określenie”fabryka psów” to czysta demagogia, za którą stoi prawdopodobnie interes ekonomiczny. Z relacji tych, co byli w Wojtyszkach wynika, że psy są zdrowe i w dobrej kondycji fizycznej. Nawet niejaki Rescue Street, po wejściu do środka i nakręceniu filmu prawie się złamał: “najlepsze jest to że facet to wszystko ogarnia, lepiej lub gorzej, ale robi to. W pewnym znaczeniu jestem pod wrażeniem.” http://www.facebook.com/photo.php?v=253386981374148 Jak pisze Kama202 publiczna dyskusja już skłoniła właściciela do rozruszania adopcji, z pewnością dalej będzie poprawiał warunki. Można doprowadzić do zamknięcia Wojtyszek. Tylko, że psom, które już tam są i nadal muszą tam trafiać to nic nie da. W zamian można je wyekspediować jedynie na księżyc, bo postulowanych schronisk gminnych regionie łódzkim nie ma i właściwie nikt o nie walczy. A tu właśnie przydałyby się manifestacje i organizowanie grup nacisku w każdej gminie. W gruncie rzeczy psów z Wojtyszek poza Medorem nikt nie chce. Wojtyszki, ze względu na skalę tego przedsiewzięcia, gdyby nie były prawdziwe, byłby czystym surrealizmem. Kłopot w tym, że to skala problemu bezpańskich psów przerasta nasze wyobrażenia. Najprościej jest zaatakować imiennie Siemińskiego i jego obciążyć winą za całe zło świata.
  14. Kama 202, bronię godności człowieka, tylko tyle i aż tyle. Możemy się różnić w naszych poglądach i mimo to dyskutować, nie naruszając przyjętych norm społecznych. Prześledziłam wątek Kazia jest mi ogromnie przykro, że dwie osoby tak bardzo zaangażowane w pomoc zwierzętom i szczególnie Kaziowi nie były w stanie się porozumieć. Rozumiem, że czasem emocje i temperament biorą górę. A korzystając okazji, jak się Kazio teraz czuje? Pozdrowienia dla psiutka. Nie wchodzilśmy (mąż, syn i ja) do domu państwa J. Zgłosiliśmy się tam telefonicznie w wigilijne przedpołudnie 24 grudnia 2009 i jeszcze tego samego popołudnia mogliśmy zabrać trzy psy na próbny spacer. I tak samo przez kolejne trzy dni ze świętami włącznie. Potem przez następne pięć dni (do wyjazdu z psem do Niemiec) zabieraliśmy już tylko naszego wybranego psa. To nie był właściwy czas na odwiedziny w domu kompletnie nieznanych ludzi. I im i nam chodziło o psa. J. znakomicie pomogli nam w wyborze, nasz piesio to wspaniały facet. Przepraszam za zboczenie z głównego tematu. Wróćmy do Wojtyszek. Kama202 moim zdaniem umieszczenie 3,5 tys. psów w pojedynczych budach i boksach jest nieekonomiczne i niecelowe, bo odizolowanie od stada jest dla psa koszmarną karą. Siemiński napisał (bodajże na facebooku), że próbował ustawić budy w boksach i to się nie sprawdziło, bo psy mając więcej bud do dyspozycji walczyły o jedną. Niegdyś trzymano psy w sforach (notabene w nieogrzewanych pomieszczeniach, patrz powiedzenie “zimno jak w psiarni”). Obecnie sfory to rzadkość,bo polowania z użyciem sfory psów są większości krajów zabronione. Może dlatego jest tak trudno uwierzyć, że warunki w jakich żyją psy w Wojtyszkach są dla nich znośne. Pytania do osób, które były w Wojtyszkach: 1. Czy uważacie obecny stan zabezpieczenia psów przed deszczem i mrozem za wystarczający? 2. Czy obecna wielkość stad naprawdę pozwala na kontrolę zachowań psów i niedopuszczanie do konfliktów? 3. Do Wojtyszek trafiają także psy “nieadopcyjne “, czyli dzikie, zdziczałe i agresywne, czy te stada też funkcjonują w miarę pokojowo?
  15. Psy bedace wlasnoscia gminy Aleksandrowa, nakazem prokuratora maja pozostac w Wojtyszkach??? :crazyeye::crazyeye::crazyeye: Wierze ze burmistrz Aleksandrowa, zlozyl odwolanie od tak niepojetej i moim zdaniem bezprawnej decyzji. :shake: Ada-jeje to stało się już prawie miesiąc temu. Pozwolisz, że przypomnę: W czwartek 13.10.2011 burmistrz Aleksandrowa Ł. przybyła do Wojtyszek z prokuratorskim nakazem wydania 120 psów w asyście policji, prasy oraz Medoru i siekierek. Tego dnia zidentyfikowano jedynie 18 psów. Tę liczbę Medor ogłosił w swojej fantazyjnej polszczyźnie na zamkniętym wątku Wojtyszek. Patrz artykuł w Dzienniku Łódzkim z 13.10.2011 p.t. „Aleksandrów walczy o swoje psy” http://www.dzienniklodzki.pl/wiadomosci/461573,aleksandrow-walczy-o-swoj******-zdjecia-film,3,id,t,sg.html#galeria-material Następnego dnia odnaleziono resztę psów i dokonano zabezpieczenia prokuratorskiego. Bez towarzyszących wrzasków. Patrz artykuł w Dzienniku Łódzkim z 14.10.2011. p.t. „Prokuratura zabezpieczyła psy z Aleksandrowa“ http://www.dzienniklodzki.pl/wiadomosci/461938,prokuratura-zabezpieczy-a-psy-z-aleksandrowa,id,t.html Tego faktu, czyli odnalezienia reszty psów i decyzji o pozostawieniu ich w Wojtyszkach pod nadzorem prokuratorskim Medorowi nie opłacało się rozgłaszać.
  16. [quote name='Ada-jeje']No to juz wiemy z kim mamy do czynienia i takie cos zalozlo Fundacje. W jakim celu? Myslacy, wiedza. Ciekawe jak kreci sie interes Fundacji Azyl??? [quote name='Kama202']Jesli ktoś nie wie po co założyło fundację (I nie tylko)- służe na pw! Zapraszam na wątek "Zmasakrowany Kazio....". Ada-jeje, Kama202 - zdegradowanie innego człowieka do poziomu „czegoś“ skutecznie wyraża ogrom waszej pogardy, ale przy tym równie jednoznacznie dyskredytuje także was same. Czy ktoś coś tu słyszał o godności ludzkiej, o odpowiednich zapisach w konstytucji nie tylko polskiej? Pies nie jest rzeczą, a człowiek? Dziwne jest tolerowanie tych wypowiedzi ze strony moderatora. Na Wojtyszkowych wątkach można zauważyć wyraźny podział na równych i równiejszch. Żeby rozwiać ewentualne podejrzenia - nie jestem A.J. ale mam od niej psa. Mój pies jest wykastrowany. Pochodzę z Łodzi, obecnie mieszkam w Niemczech, nie udzielam się w żadnej organizacji prozwierzęcej. Z Polski do Niemiec wywiozłam tylko jednego psa. Swojego. Wojtyszki z pewnością nie są rajem na ziemi, ale samo zamknięcie tego schroniska nie rozwiąże problemu bezdomnych psów. Natomiast używanie chwytliwego określenia „fabryka psów“ zaczerpniętego z artykułu w Polityce jest czystą demagogią. Właściciel Wojtyszek psów nie fabrykuje, nie rozmnaża. Siemiński odławia już „sfabrykowane“ gdzie indziej psy i przetrzymuje. Rozmiary jego przedsięwzięcia świadczą o skali problemu – psy przypływają tu szeroką strugą z okolicznych miast i wsi. Czy zamknięcie Wojtyszek, nieodnowienie umów z gminami spowoduje wyschnięcie tej strugi? Co bardziej rozsądne osoby, niezaślepione emocjami, stawiały już to pytanie, m. in. odsądzona od czci i wiary A. J. Bezdomnych psów, które wymagają opieki stale przybywa. Program upowszechnienia kastracji i sterylizacji psów nierasowych przyniesie wymierne efekty dopiero w długiej perspektywie czasowej. Konieczne są sensowne rozwiązania także „na teraz“, bo (przepraszam za pisanie rzeczy oczywistych) w większości schronisk na terenie całej Polski panuje przepełnienie – prywatne fundacje dysponujące niewielką ilością miejsc wspomagane przez rozmaite hoteliki i domy tymczasowe nie są w stanie rozwiązać problemu. Błąkające się obecnie bezpańskie psy muszą na bieżąco gdzieś trafiać. Oczywiście gminy mają obowiązek zapewnić im opiekę, czyli odławiać, sterylizować, leczyć i żywić, przygotować do adopcji… tylko gdzie??? Myślenie życzeniowe – to urzędnicy są odpowiedzialni za psy – nie rozwiąże problemu. Sytuacja w regionie łódzkim jest patowa. Marmurowa pęka w szwach i przyjmuje zwierzęta jedynie z terenu Łodzi. Wojtyszek i Kosodrzewiny nie chcemy, Medor w Zgierzu jest podobno o niebo lepszy, ale aktualnie zbiera zwierzęta jedynie z terenu gminy Aleksandrów Łódzki. Abstrahując od personalnego i ekonomicznego podłoża konfliktu między Wojtyszkami a Medorem, ile gmin docelowo będzie w stanie obsłużyć Medor po ewentualnym zamknięciu Wojtyszek? Kilka? Kilkanaście? Kilkadziesiąt? Może wszystkie? Wtedy sytuacja szybko może wrócić do punktu wyjścia. Jakie jeszcze instytucje są aktualnie w stanie przejąć zwierzęta, te już przebywające w Wojtyszkach i te, które nadal będą napływać z podłódzkich gmin? Trzeba zakładać nowe, sensownie zorganizowane schroniska oraz reorganizować stare, każdy może się przy tym wykazać, bezpańskich psów długo jeszcze nie zabraknie, pola do popisu też nie. Może ktoś ma pomysł na konstruktywne rozwiązania adekwatne do skali problemu? Zamanifestować przeciwko Wojtyszkom, podać do sądu i zamknąć, proszę bardzo, a co dalej? Jak mówi angielskie przysłowie „uważaj czego sobie życzysz, bo może się spełnić“… Ukłony dla wszystkich a zwłaszcza tych najbardziej walecznych. Notabene zdjęcia, zamieszczone przez eliza_sk, są naprawdę niezłe. Uszy fotogeniczne, dziewczyny dobrze ubrane, faceci, aczkolwiek tylko ci młodsi, też niczego. Siekierek nie widać. Wszyscy zaangażowani, emanują energią i zdecydowaniem. Szkoda tylko, że cała para w gwizdek…
×
×
  • Create New...