Jump to content
Dogomania

syrna

Members
  • Posts

    6
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by syrna

  1. Zobaczymy:) Na razie mam dosyć wycia... Gabi siedzi w kojcu, który mam na tyłach domu...wyje... Jedynym miejscem, w którym Gabi czuje się dobrze i jest zadowolona z życia jest teren, na którym być nie może:(
  2. Mamy za sobą bezsenną noc. Gabi na łańcuchu oznacza wycie; Gabi wolna oznacza przełażenie przez płot- albo do sąsiada, albo na ulicę. Gabi szczęśliwa= Gabi w domu; bo nad ranem Gabi odkryła, że ja znikam za drzwiami, które można drapać w nieskończoność; a po ich otarciu- Gabi kuląc się (jakby czuła, że tu jej nie chcę) wczołguje się do mieszkania, po czym wstaje i...zaczyna merdać ogonem. Totalna porażka:(
  3. Mój płot ma jakieś 200 metrów długości, raczej nie ma szansy na zabezpieczenie go. Gabi sie nie nadzieje na może się an nic nadziać, za to może przez płot przeskoczyć i uciec. Jak jest przywiązana-wyje niemiłosiernie:(,a jak tylko ją odwiążę i wyjdę za ogrodzenie- to po chwili ląduje na ulicy, albo u sąsiadów.
  4. Piszczenie przechodzące w wycie- to mam nadzieję z czasem minie; tzn mam nadzieję, że minie szybciej niż skończy się cierpliwość sąsiadów. Gorzej z płotem; jak Gabi raz spróbowała, to niespecjalnie widzę opcję, by jej się rozmyśliło.
  5. Ranek wita nas z problemami. Gabula chce człowieka, najlepiej 24/h , a jeszcze lepiej żeby to było w domu. Każde zostawienie jej kończy się wyciem. Widok człowieka wywołuje szczenięcą radość, przy bezpośrednim kontakcie jest odkulony ogon i połozone uszy, ale pragnienie bliskości jest większe. Ale problem leży w czym innym, Gabula stwierdziła, że skoro kot może chodzic po szczycie płotu, to ona też; wskakuje na ogrodzenie i łazi po płocie, co w nocy miało przelożenie na to, że dwa razy wylądowała w ogródku sąsiada. Na chwilę obecną musiałam ją przywiązać:-( ale to nie jest dla mnie rozwiązanie, bo ja nie chcę psa na łańcuchu!!! Jakieś rady?
  6. Witam:) Informacje z pierwszej ręki, właściwie drugiej; bo z pierwszej byłyby, gdyby to Gabi pisała osobiście. Gabrysia dojechała szczęśliwie do domu, serwując nam po drodze atrakcyjne zapachy:) i śliniąc całe auto. Na podwórko weszła bez problemu; w zasadzie leży sobie przy ogrodzeniu, chwilami popiskuje cichutko. Nie pilnowana, czując swobodę, obeszła całe podwórko. Jak jest sama, to na widok "ludzia" merda ogonem i stawia uszy; przy zbliżaniu się do niej, Gabrysia ma ambiwalentne reakcje: z jednej strony całą sobą woła o pieszczotę i głaskanie; z drugiej kuli ogon pod siebie, kładzie uszy i zaczyna pełzać. Będzie dobrze, jak się ciutkę oswoimy, to podeślemy zdjęcia. Tymczasem, pozdrawiam wszystkich:)
×
×
  • Create New...