-
Posts
78 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by doxa88
-
[quote name='pikola']Tak,Baks umarl:placz: Przez BESTIE zwana ''czlowiekiem''.To bylo jeszcze dziecko..:-(:-(:-( Bella jedzie w czwartek do nowego domku,w sprawie Misi zero telefonow. Doxa czy dotarly jakies nowe wplaty?[/QUOTE] Ewa zagilana do granic możliwości ale obiecała sprawdzić jutro, przy okazji zakupów :)
-
I kolejne dane o wpłatach: 31.10 wpłynęło 50 zł od grazia60 a 03.11 od KACHA-WAWA 51 zł. Misia pięknie dziękuje :) I takie małe podsumowanie wpłat w październiku: 21.10.2011 – kacha_wawa – 30zł 24.10.2011 – przelew od Agnieszki – 50 zł (w nim wpłaty:p pikola-40, caryca26-10) 27.10.2011- agata51 - 20 zł 28.10.2011 – Sillann – 40 zł 31.10.2011- grazia60 – 50 zł [B]Razem: 190 zł[/B] Ufff chyba teraz ok:) Ale w razie czego proszę mnie śmiało poprawiać:)
-
[quote name='Anja2201']Może ja się mało znam , ale zaczęła bym od wychodzenia tylko za drzwi , wychodzę , misia wyje , jak tylko na choć 5 sekund przestaje wyć , wracam i daję np. kawałek parówki i tak w kółko , stopniowo czas wydłużamy .[/QUOTE] W tym przypadku chyba tak łatwo nie będzie :( I tu nie chodzi o to, że ona zostaje sama - wczoraj była ze mną i 3 godziny piszczała - tylko o to, że Ewa jej znika z pola widzenia. Nawyszukiwałam wczoraj Ewie stron dotyczących takiego zachowania, miała poczytać. Ale myślę, że tu jednak potrzebny jest specjalista.
-
Tak to właśnie wygląda Misia jak tylko Ewa opuści dom :( Maruda się z niej robi okropna wtedy ;) Płacze, biadoli, mruczy, stęka ;) Poprzytulałam to na moment przestała, ale kto by dał radę głaskać zwierzaka przez 3 godziny. Wytargałam na spacer z nadzieją, że zapomni... gdzie tam, wróciłyśmy i koncert od nowa. Przydał by się jakiś behawiorysta bo to kłopotliwe potwornie jest. Poza tym to na prawdę świetna sunia. Jak tylko Ewa wróciła, Misia zaczęła skakać, rzucać miśkiem - inny pies. Ona ma klasyczne objawy lęku przed separacją. Niby specjaliści zalecają zajęcie czymś psa, ale jej na serio nie da się niczym zająć. O jedzeniu ani o smakołykach nie ma mowy, zabawki ma w nosie - ona się tak zapamiętuje w tym marudzeniu, że chyba po jakimś czasie nawet sama nie wie o co jej chodzi i piszczy z przyzwyczajenia. Specjalisty nam trzeba:)
-
[quote name='pikola']Tak,koszt 250zl plus ewent.wizyty po.Moze fundacja pomoze.Jak cos sie dowiem to dam znac na watku.:lol: A co do przetrzymania na jeden dzien to moze popytajcie po sasiadach.Jejku to tylko jeden dzien:roll:[/QUOTE] Niby jeden, ale zwykle wszyscy w ten dzień są zajęci, stąd problem. Tak pomyślałam, że w najgorszym wypadku można by było coś suni na uspokojenie podać. Mówiłam Ewie, żeby zajrzała do naszego osiedlowego weta i zapytała czy można i co podać w razie co.
-
I jeszcze jedna gorąca prośba Ewy. [B][COLOR="red"]Pilnie potrzebna opieka nad Misią na 1 listopada.[/COLOR][/B] Jak pisałam wcześniej Misia nie może zostawać sama bo wyje, piszczy, a Ewa musi tego dnia wyjechać. Temat podobno był już wałkowany z założycielką tego wątku ale jak widać bezskutecznie. Może ktoś ma jakiś pomysł lub może przygarnąć Miśkę na ten jeden dzień?
-
My oczywiście zawieziemy i odbierzemy Misię. To dane weterynarza Przychodnia dla Zwierząt - Katarzyna Maciejewska-Surlicka ul. Siemiradzkiego 27, 93-137 Łódź Tel.: (42) 642-93-35. One współpracują z fundacją niechciane-zapomniane i zdaje się tam je wypatrzyliśmy jak zaszła konieczność wysterylizowania naszego znajdka ;)
-
na maila wysłałam - tego podanego kilka postów wyżej. O sterylce też pomyślałam. Z tego co wiem to koszt ok 250 zł + ewentualne wizyty po. Ja mogła bym polecić jedną klinikę, tam była sterylizowana (co prawda bezskutecznie, ale to nie wina pani doktor) moja znajdka-zguba Lola ;) Obie panie które tam przyjmują są przemiłe i na prawdę wiedzą co robią. Nam za nieudaną sterylizację policzyły tylko za "materiały" a potem grosze za wizyty pooperacyjne. Ale może ktoś zna lepszą klinikę.
-
nr konta wysłałam na Twoją pocztę. Ewa prosiła żeby napisać że to dla Misi, żeby mogła się sumiennie rozliczać. Ja oczywiście będę wpisywać w wątku wszystkie rozliczenia jakie dostanę od Ewy. Informacje o Misi też ;) Dzięki Pikola, że się tak zaangażowałaś w pomoc Misi - bo było już na prawdę krucho. Może coś wreszcie ruszy, bo jak do tej pory to prócz potyczek słownych nic się w jej sprawie nie działo, a wręcz przeciwnie - wiele spraw zostało zaniedbanych - tj wizyta u weta w sprawie blokady. A teraz nie dość, że Ewa charytatywnie praktycznie zajmuje się psicą to jeszcze baruje się z cieczką i wiecznymi problemami żołądkowymi Misi. Ja ze swojej strony też postaram się pomóc, i w opiece nad sunią i w informowaniu. Jak dam radę to i parę groszy dorzucę. Na prawdę Misia nie mogła lepiej trafić.