Dziękuję ślicznie raz jeszcze :evillaug:
Nie zastałam już ani żołądków, ani serduszek ale pójdę rano bo będą. Chciałam wziąć wątróbkę, ale to organ, który zbiera toksyny. Kupiłam mu stopę kurzą oraz udko kurczaka. Obrałam, posiekałam - zjadł dwa małe kawałki i koniec.:shake:
Wyglądał na zdziwionego.
Swoją drogą - fuuuj, jestem weganką, pierwszy raz miałam zwłoki biednego zwierzaka w rękach :placz: to jedyny ból, że to kiedyś było żywe , niewinne zwierze.
Za to kiedy zobaczył kurzą łapkę, to pierwszy raz usłyszałam jak szczeka :lol:
(do tej pory jedynie warczał na obcych i psy ale pracujemy nad tym). Zaczął sobie podrzucać tą kurzą stopę, naskakiwać na nią przednimi łapami i wylizywać ją. Sprawiło mu to frajdę. :kciuki:
A jak się ma kwestia bakterii i salmonelli w mieszkaniu? Pomijając, że całuję psiaka w usta ;) , to mam w domu jeszcze papużki i króliki wolnolatające.