Jestem nowa na forum, więc na początku witam wszystkich!
Mój "problem" (a właściwie niedogodność, która jeszcze do rangi problemu nie urosła) dotyczy wychowania szczeniaka. Kilka dni temu zamieszkał u nas 3-miesięczny szczeniak rasy mieszaniec, :p przygarnięty ze schroniska. Jego matka też kundelka, więc nie ma szans określić, jakie geny on właściwie w sobie ma. Psiak bawi się "po swojemu", to znaczy szarpie nas za nogawki, czasem zdarzy mu się przypadkowo użreć w kostkę. I o ile jeszcze ja jestem w stanie to przetrzymać/zignorować/zapanować nad tym, o tyle moja 2-letnią córeczkę doprowadza to do histerii... :-( Uprzedzę z góry, że teorię znam (dokształciłam się czytając artykuły Mrzewińskiej oraz posty na forum), ale mam mętlik w głowie odnośnie metod skorygowania tego zachowania. Napiszę więc co robię i proszę Was o porady i nakierowanie mnie na właściwy tor.
Otóż:
1. Nauczyłam psiaka komendy "NIE RUSZ" metodą na smakołyk. W jednej ręce trzymam smaczka, pies chce zabrać - mówię stanowczo "nie rusz" - pies się cofa - chwalę i podaję z drugiej ręki inny przysmak. Mały załapał tę komendę po kilku powtórzeniach, trenujemy kilka razy dziennie od 3 dni dla utrwalenia. Teraz przy pochwale czasem daję w nagrodę zabawkę, czasem tylko głaszczę i mówię "dobry pies". Czy robię dobrze? Czy może powinnam stale podawać przysmak?
2. Kiedy pies szarpie za nogawki, ignoruję go. Jeśli nie przestaje, mówię "nie rusz" i chwalę ("dobry piesek", głaskanie, zabaweczka w mordkę), choć piesek ewidentnie mlaszcze na smakołyk. Czy mam mu go wtedy dać? Nie chcę żeby doszło do sytuacji, w której szczeniak nauczy się, że aby dostać coś dobrego, trzeba zacząć szarpać nogawki domowników...
3. Jeśli zachowanie powtarza się (a dzieje się tak gdy psiak się nakręci) , izoluję go na minutę-dwie. Kara działa przez jakiś czas, ale później mały znów zaczyna skakać na nogawki... Po jakim czasie pies załapie o co chodzi? Czy w ogóle jest na to szansa, czy robię coś nie tak?
4. Kiedy mały szarpię córeczkę, postępuję dokładnie tak samo, pomijając ignorowanie, bo na to nie ma szans - mała odpycha go i wyszarpuje ubranko z paszczy, czyli daje psu komunikat "jestem twoją siostrą, baw się ze mną" :shake: Wtedy wkraczam ja - "nie rusz" - pochwała... a on dalej swoje... Córcia histeryzuje, a ja zaczynam się bać że jeśli nie uda mi się małego oduczyć tych zachowań, to będę zmuszona wybierać pomiędzy nim a spokojem małej - ona już teraz prawie nie schodzi mi z rąk. Poradźcie mi, co ja robię źle??? :placz: