Straszna tu cisza (...)
Piesek nadal jest u mnie.Coraz lepiej wygląda...dostał piękną lśniącą sierść.
Co mnie martwi to tylko to ,że bardzo nie lubi kotów ,a ja mam ich cztery ,ciężko pogodzić taką mieszankę.
Nie wiem czy wszystkie Husky czy tylko ten jest jakiś specyficzny ,bo on jada raczej bardzo mało ,a jak już coś zostanie w misce to wywali ,a suche chrupki rozgrzebie po całym kojcu....z wodą jest nie lepiej też wyleje i trzeba bardzo często sprawdzać zawartość owych misek.
Staram sie zapewniać mu dużo ruchu .......4-5 razy dziennie jest wypuszczany z kojca na duży ogród (który z wyraźnym skutkiem zaczął przekopywać) Biega tak godzinę-półtora ....wchodzi również do domu .....kanapy i łóżko nie sa mu obce i najlepiej się w nich odnajduje .ale jak tylko zaczyna sie nudzić szuka co by tu schrupać.
Uwielbia towarzystwo ludzi ,a już jak słyszy w oddali krzyczące dzieci budzi wyraźne zaciekawienie i biegnie w tamtym kierunku (tak sobie myślę ,że chyba musiał mieszkać z dziećmi ,no chyba ,że wszystkie Husky takie sam ,a ja tylko tak go odbieram.
Naprawdę to wspaniały towarzysz ......chodzi na smyczy i chętnie daje sie prowadzić.
Z ciężkim sercem ,ale szukamy domku .........i nie dlatego ,ze piesek jest beeee (bo jest kochany i piszę to z ciężkim sercem) ale dlatego ,że mój czas nie pozwala w takim stopniu sie nim zajmować jak tego wymaga.