Moja sunia miała takiego adoratora wielkości połowy kota - a suń była baba jak rzepa, duża i masywna (ok. 45 kilo psa). Obskakiwał ją jak leżała, obśliniał strasznie. Właził kawaler (daliśmy mu na imię roboczo Szwagier) między szczebelkami ogrodzenia, kurdupel jeden, nie było opcji żeby nie wlazł - żadne zabezpieczenia nie pomagały. Ona oczywiście, oaza spokoju, kastratka-wieczna dziewica, jak się wkurzyła to wstawała i szła w inne miejsce i po amorach.:cool1:
Asiorku, kocura mam bojowego, byłoby głupio dawać do niego (do nich, bo kocurów mam 4) sporo mniejszego psiaka.