Jump to content
Dogomania

asiapyziak

Members
  • Posts

    76
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by asiapyziak

  1. [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Witam serdecznie wszystkich czytających wpisy i piszących pod wydarzeniem. Aż do dzisiaj nie byłam tu zarejestrowana, ale wobec dziwnej atosfery wokół Kazia i mnóstwa niedomówień postanowiłam się zarejestrować i wyjaśnić parę spraw. Po pierwsze nazywam sie Joanna Pyziak i jestem autorka wydarzenie Kazia na fecebook'u pod znanym Wam tytułem "Zmasakrowany Kazio błaga o pomoc". Na fb jestem zarejsetrowana jak o Asia Pyziak. To tyle tytułem wstepu. Postanowiłam przedstawić Wam parę faktów ponieważ w swoich ostatnich wpisach opiekunka Kazia mija się z prawdą i próbuje oczerniać Fundację Azyl, Lecznicę "Sfora" i wreszcie mnie. Po pierwsze wydarzenie Kazia nie zostało zmienione na wyraźną prośbe opiekunki. Ja osobiści chciałam zmienić jego treść z chwilą podpisania przez opiekunkę umowy o opiece tymczasowej. Jako dowód zamieszczam treść maila jaki dostałam od tej Pani: "Asiu .My się już zdecydowaliśmy na 100%, ale nie chcę ani zbytniego rozgłosu, ani, by ludzie na fb o tym na razie wiedzieli. Wiesz, jak jest, każdy pomysli, że to juz nie jest "biedny psiak"i poszuka innej bidki. [/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]U mnie w pracy, jak się koleżanki dowiedziały, że go weźmiemy, przestały się dorzucać!!!"[/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Pani, która w chwili obecnej jest opiekunką Kazia osobiście zadzwoniła do Fundacji i wyraziła chęć opieki nad Kaziem. Upoważniona przez Panią Anną Jobczyk (Fundacja Azyl) napisałam do opiekunki Kazia z pytaniem czy to prawda, że chce podjąć się opieki. Pani odpisała mi, że tak. Tego właśnie dotyczy piewsze zdanie. Pani była zdecydowana na 100% podjąć się opieki nad Kaziem. Niestety już po 3 dniach zadzwoniła do mnie z informacją (żałuję ogromnie, że nie mam możliwości rejestrowania rozmów telefonicznych!), że się wycofuje!!! Wszystkich opiekujących się Kaziem przestraszyła ta wiadomość. Po pierwsze Kazio był wciąż słaby, jego stan zdrowia nie pozwalał na profilaktyczne szczepienia (dostał surowicę), więc zabranie go z powrotem do Fundacji, gdzie znajduje się w chwili obecnej 130 psów, byłoby zagrożeniem dla jego zdrowia i życia. W rozwowie telefonicznej ubłagałam opiekunkę by zatrzymała Kazia u siebie do chwili kiedy znajdziemy dla niego inny dom. Mimo, że podczas pierwszej rozmowy w Lecznicy (trwającej około 2 godzin) opiekunka została szczegółowo poinformowana o przebiegu leczenia, uprzedzona o konieczności codziennych wizyt celem zmiany opartunku, przemywania ran, podawania antybiotyków, zdecydowała się na opiekę, z której, jak napisałam powyżej, chciała po 3 dniach zrezygnować! Lekarka opiekująca się Kaziem dostosowała tryb leczenia (zmiana opatrunków najpierw co 2 , potem co 3 dni) do oczekiwań pani opiekunki. Nada jednak pani prosiła by nie wspominać o tej decyzji na fb: "Wolałabym, żeby nie rozgłaszać,że jest u nas, bo nie do końca czuję się FAIR w stosunku do Kazia. tak też napisałam w odpowiedzi do Kasi. Peszą mnie i denerwują wszelkie pochwały na mój temat bo czuję, że zawiodłam. To Wam należą sie pochwały, my tylko rekompensujemy mu naszą pochopną decyzję. To Wam należą sie pochwały, my tylko rekompensujemy mu naszą pochopną decyzję." Ostatecznie opiekunka zdecydowała, że zatrzyma Kazia u siebie do chwili kiedy znajdzie się dom stały. Po złożeniu deklaracji o stałej adopcji wydarzenie zostało najpierw zmienione a potem zakończone. Wywołało to niezadowolenie pani opiekunki do tego stopnia, że zaczęła zastanaiwć się nad utworzeniem nowego wydarzenia: [/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Kazimierz Jednooki Chyba będę musiał stworzyć swoje nowe wydarzenie bo "Zmasakrowany Kazio błaga.... zniknęło. Tytuł będzie: "Byłam domem tymczasowym Kazia", albo "Pomóżmy Kaziowi raz jeszcze". [/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Joanna Wróblewska Kaziu piszesz pomóżmy Kaziowi raz jeszcze - co się dzieje??? Kazimierz Jednooki Wszyscy o mnie zapomnieli, zamknęli wydarzenie, bo już kaska przestała płynąć. A moje oczko jakie było, takie jest. Dzisiaj byłem u zaprzyjaźnionego lekarza, stwierdził, że powinno się obejrzeć oczko dokładnie pod narkozą i jeśli będzie szczątkowe to usunąć. Ale to nie jest mój lekarz prowadzący.... I w ogóle... Anna: przecież Kaziu masz jeszcze dużo pieniążków na swoim koncie...[/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Pani opiekunka utworzyła Kaziowi profil na fb, wspomina o nowym wydarzeniu, które ma sugerować, że Kazio nie otrzymuje koniecznej pomocy.[/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Ten wpis jest oczywistym przekłamanie, ponieważ Fundacja Azyl postanowiła wspierać Kazia:[/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Fundacja AZYL Al. Kosciuszki 1, 90-418 Lodz NIP: 7262587091 Numer do pani Ewy, fryzjerki: 42 6786264 Bardzo prosze przypomniec, ze to chodzi o Kazia, ktory juz u nich byl. Tak, jak rozmawialysmy. Cokolwiek jest potrzebne dla Kazia prosze kupowac wedlug wlasnego uznania, nawet nie konsultujac. Pieniazki na Kazia sa i prosze wszystko kupowac co jest potrzebne. Moge zostawic pieniadze w lecznicy zeby byla taka pula do dyspozycji, mozemy rozliczyc sie po zakupach - jak Pani woli. Czy kazio ma dosc karmy? Cokolwiek uzna Pani za potrzebne, prosze to kupic. Ogladalam dzis filmiki z Kaziem i oczywiscie sie poryczalam. Nigdy bym go nie poznala, taki jest wesoly, taki cudny. Piekny sie z niego psiak zrobil. Zupelnie nie przypomina tej zaropialej, brudnej szmatki, ktora przywiozlam do lecznicy. Z calego serca Pani dziekuje. U nas niestety nie mialby takich warunkow, wiec pewnie i leczenie przebiegaloby wolniej. W bardzo duzej czesci jego obecny stan to Panstwa zasluga. Serdecznie pozdrawiam Anna Jobczyk AZYL Treść maila jaki wysłała Pani Anna Jobczyk do opiekunki Kazia. Pozostawiam bez komentarza. W jednym z maili opiekunka Kazia wspomniała o konsultacji u dr. Garncarza w Warszawie. Odpisałam, że jak najbardziej. Zamieszczam treść tej krótkiej korespondencji: [/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]"Pani Asiu Czy oczka Kazia nie mógłby obejrzeć taki znany wterynarz- okulista z Warszawy. Natknęłam sie na niego na wątku Gałeczki, niewidomej suni. Nie, żebym negowała umiejętności i wiedzę pani dr Izy, tylko znam przypadek takiego wiejskiego kundelka, któremu też ktoś uszkodził oko. Po ok. roku wyrósł mu w tym oczku nowotwór." - pytanie pani opiekunki.[/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]"Myślę, że jak najbardziej. Dr Iza bardzo dobrze zna dr. Garncarza." Stan oka Kazia, jesli jest faktycznie zły (tego niestety nie wiem, bo pani opiekunka dość często przekładała wizyty lub je dowoływała, więc lakarka prowadzące nie miała szans kontrolować stanu oka na bieżąco!), wynika z zaniedbań pani opiekunki, która przestała stosować zalecone krople. Podjęła tę decyzję samodzielnie, bez konsultacji z lekarzem. Nie podawała także zaleconego przez lekarkę HMB, który miał przyspieszyć odbudowę mieśni czaszki (mięśnie były w zaniku na skutek ropowicy i urazów), nie podawała Amylactive (ostanie badanie Kazia wykazało zewnątrzwydzielniczą niewydilonść trzustki i zostało określone jako przejściowe, gdyż pani opiekunka przestała podawać leki, wieć trudno stwierdzić czy działają!!!), zapomniała o terminie zabezpieczenia Kazia na pchły i kleszcze. Pani opiekunka nie stosuje się również ściśle do zaleceń dietetycznych! To suche fakty, których nawet nie zamierzam komentować. [/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Jeśli konsultacja okulistyczna okaże się konieczna to jej koszt, wraz ze zwrotem kosztów podróży pokryje Fundacja Azyl. Wiem jednak, że pani opiekunka nie wybiera się do warszawy na konsultację. Bo moim skromnym zdaniem wcale nie chodzi o dobro Kazia! Na koniec tego długiego wpisu dołączam treść maila jaki wysłała pani opiekunka do Fundacji Azyl w dniu dzisiejszym: Witam Zamierzam zmienić weterynarza Kaziowi. Będzie miał przeprowadzone wszelkie potrzebne w tej chwili badania i prawdopodobnie operację oczka. Gdzie mam się zgłaszać po pieniądze za zabiegi i karmę. Umowę adopcyjną podpiszę dopiero wtedy, gdy oczko i trzustka Kazia będą fachowo zdiagnozowane. Do tego czasu Azyl będzie opłacać leczenie Kazia. Gdy będę wiedziała co w przyszłości będzie z oczkiem Kazia przejmę opiekę nad nim jako dom stały. Życzę sobie, żeby w umowie adopcyjnej był zapis tej treści: Fundacja "Azyl" zobowiązuje się do zamrożenia na swoim koncie części pieniędzy zebranych od darczyńców z darowizn celowych "na Kazia" w kwocie 2 tys. zł. (dwóch tysięcy zł). Fundusz ten wykorzystany byłby na leczenie ewentualnych powikłań, będących konsekwencją poniesionych przez psa dotychczasowych obrażeń i istniałby przez cały okres jego życia. Nie brane byłyby pod uwagę schorzenia nowopowstałe, nie mające związku z obrażeniami poniesionymi przez psa do dnia 29 marca 2011 r. Właściciela psa zobowiązuje się do niezwłocznego powiadomienia fundacji "Azyl" o fakcie śmierci Kazia. Po śmierci psa fundusz przechodzi na Fundację "Azyl". Czy ma pani jakieś preferencje odnośnie weterynarzy? Może "As", Jachman, może "Żyrafa", może "Futrzak" albo "Animal"? Proszę mi dać jak najszybszą odpowiedź" Z uwagi na ochronę danych osobowych nie zamieszczam nazwiska pani opiekunki. Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale nie chcę żebyście i Wy dali się zwieść tej iluzji wspaniałości, która tak ochoczo roztacza pani opiekunka. Pozdrawiam serdecznie. To mój pierwszy komentarz na dogomanii, więc z góry przepraszam jeśli są jakieś błędy.[/FONT][/SIZE]
×
×
  • Create New...