Wiecie, może to dziwnie zabrzmi, ale jak po niego przyjechaliśmy miałam wrażenie, że Gufi wie, że z nami pojedzie. Gdy Pani Ewa dawała mi jego książeczkę i zielony kocyk, miał postawione uszka i z zainteresowaniem obserwował co robimy. U Pajdy miał fantastyczne warunki i dużo miłości od wszystkich domowników, cieszę się, że tak rewelacyjni ludzie pomagają czworonogom. Gdyby nie Wasze zainteresowanie losem psiaków takich jak Gufiś, wiele rodzin nie miałoby szansy zaadoptować i poznać tak rewelacyjne psiaki. Im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej podziwiam Waszą bezinteresowną pomoc.
W weekend postaram się porobić zdjęcia Gufisiowi - w sobotę jedziemy na grilla do moich rodziców, psiak będzie mógł się wybiegać na działce i pobawić z Yorczkiem mojej siostry.
Pozdrawiam serdecznie:)
P.S. okazuje się, że w mojej okolicy jest bardzo dużo jeży - gdy biegają Gufi jest bardzo podekscytowany, gdy zwiną się w kuleczkę powącha je i odchodzi. Fajnie, że nie wykazuje agresji wobec innych zwierząt. Straszny pieszczoch z niego:)