Witam!
Od dawna fascynuje mnie rasa, jaką jest Akita Inu. Od razu zaznaczę, że zdaję sobie sprawę z tego, że pies, a ten szczególnie, nie jest pluszakiem, zabawką czy rzeczą, którą przy trudnościach można odstawić na bok. Wiem, że niepilnowana Akita może wyrosnąć na terrorystę. Wiem, czym grozi nieprzemyślany zakup psa- mój wujek bezmyślnie kupił siberian husky, trzymał go w kojcu na smyczy, pies był agresywny, aż w końcu musiał go oddać komuś innemu. To była dla mnie bolesna sytuacja i głęboko wryła się w pamięć.
Dodatkowo sama zostałam obdarowana "prezentem" (psa nie chciałam!) w postaci psa na 14 urodziny- mieszańca husky z czymś nieznanym. Pies był baaardzo dominujący, słuchał się tylko ojca, dodatkowo moi rodzice popełnili wszystkie możliwe błędy. Karmienie psa ze stołu, pozwalanie, by siadał na moim miejscu w jadalni i warczał na mnie (sic!), trzymanie go na łańcuchu, bo pies kopał dziury. Przyznaję, w tamtym czasie był on dla mnie tylko źródłem frustracji. Po 4 latach jego obecności... nie wiem, co uległo zmianie we mnie, ale postanowiłam pełną parą "wziąć się za niego". Udało mi się nauczyć go chodzić na smyczy, wpoiłam podstawowe komendy, udało mi się go spuszać luźno na polach nieopodal domu i wracał na komendę. Z wiecznie niewybieganego, nieułożonego psa udało mi się stworzyć w miarę posłusznego, ogarniętego psa, co uważam za mój osobisty sukces.
Z Akitą może być problem- nie wiem, czy dam radę go "ogarnąć". Wiem, że to charakterne psy, i mimo sukcesów z moim mieszańcem, nie wiem, czy to nie za duże wyzwanie. Szczególnie, że zamierzam kupić go razem z chłopakiem, dla którego będzie to pierwszy pies.
Dalej- planujemy wynająć mieszkanie. Z doświadczenia wiem, że mój pies, zabrany na porządne, godzinne wybieganie się, sprawiał o wiele mniej problemów, przy czym był szczęśliwy, i mimo sporego ogródka, zawsze tego spaceru wręcz żądał. Czy brak ogrodu przy jednoczesnych długich, wyczerpujących spacerach, będzie rzeczywiście uciążliwy dla Akity? Wspomnę, że przeprowadzamy się w tereny bardziej podmiejskie, przestrzeni dużo. Jeśli chodzi o temperaturę mieszkania w lecie, to i dla ludzi jest to męczące, więc inwestujemy w klimatyzację.
Myślałam też o tym, by pójść z ewentualnym szczeniakiem do szkoły- nie wiem jeszcze, czy na trening grupowy, czy może indywidualny?
Nie wiem już sama, co o tym wszystkim myśleć. Nie wiem, czy dam radę, choć bardzo bym chciała, i mimo, że do zakupu psa pozostało sporo czasu, to już staram się przewidywać konsekwencje... no ale. To nadal poważna decyzja. Może macie jakieś rady, zastrzeżenia? Może rzeczywiście porywam się z motyką na słońce?