Jump to content
Dogomania

Gambet Team

Members
  • Posts

    87
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Gambet Team

  1. [quote name='Bonsai']Ile on widzi, wie tylko on. Na tym filmiku jeszcze widział, ale już słabo. Teraz jest jeszcze gorzej, ale chyba coś tam jeszcze widzi - ale na pewno niewiele.[/QUOTE] Eden widzi na pewno ruch, cienie - to wystarcza, aby orientował się w terenie i dawał sobie radę na co dzień, na spacerach.. Zdarza się, że czasem szybko idzie i uderza o coś głową, ale szybko odnajduje dobrą drogę. Jego kontrolowanie samców dodawanych do boksu chyba także brało się stąd, że czuł, że są i to go stresowało, podążał za nimi, chcąc obwąchać i przekonać się, z kim ma do czynienia. Na filmie dobrze widać, że w momencie, gdy nagle tracił rozeznanie, gdzie jest ten pies, za którym szedł, to go stresowało, rozglądał się bezradnie na wszystkie strony i dopiero po chwili trafiał na jego ślad. Ale tak jak mówię - świetnie sobie daje radę w mieszkaniu i jest fantastycznym psem, zawsze go uwielbiałam, ale po tym, co zobaczyłam w domu tymczasowym (poza tym miałam go także u siebie przez jedną noc) stwierdzam, że jest naprawdę wymarzonym psem do każdego domu: spokojny, zrównoważony, dużo odpoczywający, nie narzucający się..
  2. Godzinne spotkanie to trochę mało czasu na dowiedzenie się o psie tylu rzeczy, ile by się chciało - ale po tym, co widziałam, mogę stwierdzić, że: - między Bajką i Asią jest już spora więź emocjonalna, ale na razie jeszcze zbyt mała, aby pies skupiał się na Asi w momencie, gdy wychodzi na dwór. To całkiem normalne, bo są ze sobą jeszcze dość krótko, choć jak na tak krótki okres czasu mogę stwierdzić, że wszystko idzie w dobrym kierunku :) - Bajka potrzebuje czasu, aby odnaleźć się w nowej rzeczywistości, wszystko jest dla niej nowością, nie potrafi chodzić na luźnej smyczy, jest totalnie zafiksowana na otoczeniu - co sprawia, że spacery są pewnym kłopotem - z racji pobytu w schronisku oraz faktu, że jest tak bardzo nadpobudliwa na spacerach, sugerowałabym na początek 2-3 tygodniowe wyciszanie a dopiero po tym okresie wystawianie jej na troszkę trudniejsze sytuacje. Jak w skrócie miałoby wyglądać odstresowywanie tego psa? - spacery muszą być spokojne, najlepiej, aby pies był zabierany na jeden długi spacer w ciągu dnia autem, gdzieś na pola, natomiast reszta spacerów powinna być w miarę krótka i trzeba starać się o to, aby pies w czasie spaceru nie miał za wielu bodźców - unikanie wszelkich kontaktów z psami, kotami i innymi zwierzętami oraz ludźmi, którzy mogliby stresować psa. Bajce pozwoliłabym jedynie na spotykanie tych psów, które już do tej pory poznała i ewentualnie polubiła, ale w czasie ich wspólnych spacerów nie można dopuścić do nadmiernej ekscytacji - w czasie spaceru trzeba omijać wszystko, czego pies mógłby się bać lub co mogłoby go nakręcać: biegnące dzieci, psy, koty, rowerzyści itp. (Asia wie najlepiej) Jeśli na drodze psa pojawi się nagle coś takiego, należałoby to ominąć szerokim łukiem lub schrować się gdzieś, np. za stojące auto, aby Bajka nie ekscytowała się tym widokiem - kontakt fizyczny powinien być ograniczony do pieszczot psa wtedy, kiedy on ma na to ochotę - wtedy dajmy mu tyle pieszczot, ile chce. Trzeba się tylko postarać, aby był to spokojny dotyk, łagodny, a nie szarpanie się z psem i gwałtowne dotykanie całego ciała - dodałabym do jedzenia kości, aby Bajka mogła się wyciszyć przy jedzeniu, najlepiej byłoby, aby żuła sobie kości wtedy, gdy reszta jej "rodziny" np. ogląda TV, czyli jest obok, dla psów to b. ważne - w miarę możliwości zamiast suchej karmy podawałabym BARF, lub częsciowo BARF, częściowo sucha karma. Podzieliłabym posiłki na 3-4 dziennie, aby ustabilizować poziom cukru we krwi - zrobiłabym Bajce legowisko w jakimś przytulnym, ustronnym miejscu, obok którego nie przechodzą ciągle ludzie, dobrze byłoby też ustawić je na jakimś podwyższeniu, np. ułożyć od spodem książki, a na wierzch rzucić zmięty kocyk - zabawy z psem - tylko węchowe (rozrzucanie smaczków, ukrywanie ich w domu i poza nim, tropienie). Zero rzucania piłeczek, szarpania się przedmiotami, gonitw i ucieczek - należałoby budować pewność siebie tego psa, np. chwaląc go za wykonanie najprostszych rzeczy. Pies pewny siebie nie będzie reagował tak emocjonalnie, jak robi to Bajka - zawsze utrzymywać emocje psa na równym poziomie, nie ekscytować zanadto - nigdy jej nie karać, w żaden sposób, jedyną karą gdy pies zrobi coś źle może być pozostawienie go samego i odejście np. do innego pokoju, czyli pozbawienie go kontaktu z grupą. Ale to my musimy odejść, a nie wynosić psa do innego pokoju i tam go zamykać. Zdaję sobie sprawę, że ciężko będzie o to wszystko w hotelu, więc psu dojdzie dodatkowy stres. Ale jeśli nie da się zrobić inaczej, niż zostawiać psa w hotelu, to nie ma wyjścia, najwyżej po pobycie w hotelu pociągniemy jeszcze odstresowywanie, a pracę z problemami psa zaczniemy chwilę później. Gdy opadnie stres związany ze schroniskiem i pobytem w nowym domu, większość problemów powinna samoistnie powolutku zanikać. Jedno jest pewne: Asia jest osobą, która dopilnuje wszystkiego, aby psu było jak najlepiej i na pewno będzie z nim pracować nad jego lękami :) Zresztą, znam Asię dobrze: pies nie mógł trafić lepiej :)
  3. A trochę więcej informacji o tym psiaku? Jak duży, jaki kolor - najlepiej jak zadzwonisz 0505344666
  4. I to w jakim domu stałym! :) W super domu stałym!
  5. [quote name='Bonsai'] Więc na rozruszanie, wyżełek, też już rezydent, cudowny staruszek (ale dziarski, żaden tam ramol!!). Meeeega sympatyczny, widać, że miał kiedyś rodzinę, lubi ludzi, dzieci, wydaje się stonowany. Więcej napisze o nim pewnie Aneta Sitkiewicz. ;) A mi się marzy dla niego domek... [/QUOTE] Wyżełek jest świetny, to się zgadza. Zrównoważony, starszy pan, który chciałby mieć chwilę spokoju i odpoczynku, tymczasem trafił do boksu, który nie tylko jest zewsząd otoczony innymi boksami, więc hałas i szczekanie ą na porządku dziennym, ale i w nim samym jest kilka bardzo aktywnych psów. Szczekaniem pragnie zwrócić na siebie uwagę w boksie, nie ma innego sposobu, by ktoś dostrzegł staruszka - jak z niego wyjdzie już nie szczeka i nie sądzę, żeby szczekał w swoim przyszłym domu, o jakim zapewne marzy każdego dnia. Ma bardzo dobry kontakt z człowiekiem, bardzo potrzebuje być przy kimś. Wobec psów jest spokojny, unika kłótni na wszelkie sposoby - psy zresztą nie reagują na niego źle, nie wzbudza ich antypatii. To naprawdę przykre, jak się patrzy na jego posiwiałą mordkę i człowiek ma świadomość, że reszta życia prawdopodobnie upłynie mu w tym strasznym miejscu, bez własnego cichego kąta, bez ciepłego kocyka, bez miłych rąk do głaskania.. Ludzie niechętnie biorą starsze psy - nie wiem, czego się boją, chorób, przyzwyczajeń - tymczasem taki psiak kochałby całym swoim sercem..
  6. Hej, kochani, jest tu kto? Kombinujcie, do kogo mają trafić psiaki z naszego schroniska - to naprawdę wyjątkowe zwierzęta!
  7. Kamę wzięła Dominika Zalwert z Kalisza - Oli powinno to coś mówić :) Kama jest u niej dziś trzeci dzień, i wczoraj i dzisiaj ją widziałam, była na spacerku, w świetnej formie. Był tylko problem z siusianiem, bo w ogóle nie chciała - wczoraj zrobiła wieczorem tylko siusiu, a dziś nie wiem czy w końcu coś z tego wyszło czy nie. Jeśli tak będzie dalej, będzie pod kontrolą lekarską, ale myślę, że to tylko stres. W każdym razie myślę, że Kama NIGDY już nie wróci do schroniska. I smutni z tego powodu są wyłącznie.. Jej kumple z "bidula".. No i po części ja, bo nie będę codziennie czerpać od Niej spokoju ducha :)
  8. Kama poszła do adopcji - do najlepszej adopcji na świecie!
  9. Mam złe przeczucia co do Kamy - gaśnie w oczach.. Od kilku dni nie widać w niej tej iskry, co zawsze, podchodzi tylko i wtula się patrząc smutno w oczy.. Proszę, sprężmy się i znajdźmy dla niej dom, to rewelacyjna psina, marzenie każdego człowieka, a tyle czasu już siedzi w schronisku i czeka na prawdziwy dom..
  10. [quote name='engelina_88'] Aneta, to co piszesz brzmi jak piękny sen ;) Każdy chciałby, żeby adopcje odbywały się na zasadzie przebierania w domkach i wybierania najlepszego z nich. To jasne, że jest ryzyko, ale jednocześnie dla psiaka jest to szansa na lepsze życie. Według mnie jedno z drugim niestety idzie w parze. I pozwolę sobie odpowiedzieć na Twoje pytanie również pytaniem: czy schronisko ma prawo tego ryzyka nie podjąć? Oczywiście wykluczam tu przypadki ewidentne, gdzie gołym okiem widać, że ręce, w które ma być oddany pies nie są dobre. W przypadku Kamy tak nie było.[/QUOTE] Wiem, że brzmi jak piękny sen.. Wiem też, że w Polsce są inne realia np. niż w Berlinie, gdzie warunkiem adopcji psa jest najpierw odwiedzanie go kilka razy w schronisku i odbycie kilku spacerów w towarzystwie wolontariuszy, odbycie rozmowy kwalifikacyjnej z behawiorystą, sprawdzenie domu i warunków, jakie można psu zapewnić, zapłacenie bardzo dużej opłaty za psa (!) a dopiero potem wzięcie psa na kilka dni, po których to do tego samego domu przychodzi wolontariusz, sprawdza jeszcze raz warunki, sprawdza czy wszystko jest ok i dopiero wtedy podpisuje się ostateczną umowę o wzięciu psa. Przed adopcją Niemcy zadają adoptującym osobom konkretne pytania, nie wydają psa tylko ze względu na wygląd, rasę lecz dopasowują do możliwości adoptujących, charakteru. Tak, brzmi jak piękny sen ale - [B]czyż nie powinniśmy dążyć w tym kierunku, choćby małymi kroczkami? [/B]Najlepsze jest to, że bardzo rzadko zdarzają się zwroty psów adoptowanych -a chyba o to chodzi? Kiedyś oburzałam się na to, że dawniejszy kierownik schroniska potrafił wziąć 400 zł za psa - dziś wiem, że było to złe [B]tylko [/B]dlatego, że on brał duże pieniądze za psy rasowe lub wybrane przez siebie, natomiast tak naprawdę psy ze schroniska powinny kosztować dużo! To ograniczyłoby branie psów ot tak, z potrzeby chwili, bez przekonania i bardziej by się je szanowało. Bo już tak jest, że jak coś jest drogie, to się o to bardziej dba. Jak najbardziej, zdarzają się ludzie, którzy nie mają pieniędzy a kochają zwierzęta i mogliby się nimi opiekować, wtedy można by uwzględniać to i schodzić z ceny ale pamiętając też o tym, że na utrzymanie psa, zadbanie o niego, wyleczenie w razie potrzeby też trzeba mieć pieniądze. Tymczasem teraz przychodzą do schroniska ludzie, których pierwsze pytanie brzmi: "Ile to kosztuje?", którzy krzywią się, jak słyszą np. 35 zł, którzy chodzą między klatkami i wybierają psa po wyglądzie, którzy próby przekonania ich, żeby dowiedzieli się czegoś o charakterze psa zbywają milczeniem i wybierają sobie w końcu białego psa z czarną plamką na oku, bo jest ładny, wyjątkowy i.. będzie im pasował do wystroju mieszkania.. Za dużo się naoglądałam tych ludzi, za dużo widziałam psów, które zapierają się, żeby tylko nie wyjść ze schroniska z ciągnącym je za obrożę nowym "Panem i Władcą", żeby z całą świadomością i odpowiedzialnością za moje słowa nie twierdzić, że w schronisku psy w wielu przypadkach mają lepiej. [B]Warunek jest jeden: musi coś się zmienić w funkcjonowaniu schronisk!![/B] Ale na to mamy jakiś wpływ, musimy tylko chcieć.
  11. [quote name='Bonsai'] Teraz w schronisku będzie mieszkała w biurze, nie wróci do boksow, ona jest taka wspaniała...[/QUOTE] O tak, zadbamy o to, żeby była szczęśliwa, obiecuję! Kama to naprawdę niesamowity psiaczek. Zbliżają się wakacje, więc będę w schronisku dłużej - będzie biegała swobodnie i wymyślimy jej różne atrakcje :) Mam nadzieję, że pomożecie :) Moim zdaniem [B]schroniska powinny robić wszystko, żeby psiaki czuły się w nich jak najlepiej - wtedy adopcje nie byłyby wcale konieczne[/B], przynajmniej nie dla wszystkich psów. Gdyby zbadać wszystkie schroniskowe adopcje, zapewne okazałoby się, że więcej niż połowa z nich to adopcje do ludzi nie wiedzących nic o psach, nie dbających o zaspokojenie ich gatunkowych potrzeb - czy schronisko ma prawo wydawać psy po przejściach w takie ręce? Ryzyko, że taki pies wróci do schroniska, zostanie wydany w inne ręce lub po prostu będzie się czuł źle jest duże. Uważam, że psy "wyjątkowej troski" w ogóle nie powinny być wydawane, chyba, że do osób naprawdę sprawdzonych, obeznanych w temacie lub utrzymujących kontakt ze szkoleniowcami (oczywiście wykluczam szkoleniowców starej agresywnej "szkoły"). A i to po odbyciu z psem, którego chce się adoptować, co najmniej kilku spacerów, w czasie, kiedy jest on w schronisku, aby go lepiej poznać.. Marzenia ściętej głowy..
  12. [quote name='Bonsai']Na białym tle zdjęcia są robione w prowizorycznym studio, złożonym z dwóch prześcieradeł, blendy i zadaszonego tarasu w opustoszałym budynku obok schroniska. ;) Pele Hamlet, Fox, Aza, Kama i Doxi pojawią się w lipcowym numerze "Mojego Psa" w rubryce adopcyjnej. :)[/QUOTE] Taaak, to była niezła zabawa :) Zwłaszcza dla Pelego, który obsikał nam "studio" :) Ale faktem jest, że zdjęcia wyszły genialne - dobry fotograf i dobry aparat robią cuda! Wspomnę jeszcze tylko, że Aza poszła już do adopcji :)
  13. Nowe wieści z nowego domu - Kent został obcięty jeszcze tego samego dnia, w którym został zabrany, dał się spokojnie obcinać, nie szarpał się :) Ma jeszcze ranę na szyi, której nie było widać pod sierścią i prawdopodobnie ta właśnie rana dolegała mu bardziej niż brudne uszy, stąd trzepanie głową. Bez problemu zaakceptował 3 psy i kota. A teraz urzęduje na działce, gdzie sypia już luzem, bez żadnego przypięcia na smycz. Wygląda na to, że możemy spokojnie spać, a za jakiś czas nowa właścicielka obiecała podesłać filmik z "nowo narodzonym" Kentem :) Oby więcej takich adopcji..
  14. [quote name='azalia']Mam nadzieję,że Kent dobrze trafił i będzie szczęśliwy,tylko tak myślę jeszcze o tej pani która zna rasę.Czy ona się nie odezwała?[/QUOTE] To była chyba właśnie ta pani.
  15. [quote name='elaja'] Ogromnie się cieszę , że Kentowi udało się znaleźć swoich ludzi , że nareszcie będzie miał dom i zieloną trawę w ogrodzie - to wspaniały pies i zasługuje na wszystko co najlepsze w psim życiu. Wielkie podziękowania i szacunek przede wszystkim dla Anety , która przez ostatnie tygodnie zajmowała się Kentem i udowodniła wszystkim niedowiarkom , że jużak to taki sam pies jak inne , a nawet lepszy.[/QUOTE] Tak, teren jest ogrodzony, więc będzie biegał swobodnie, mam nadzieję, że uda mi się namówić tych Państwa na podesłanie za jakiś czas zdjęć. Boję się, żeby czasami nie wyniknęła jakaś nieprzyjemna sytuacja, w wyniku której Kent przestanie się podobać - wiecie, pies zalękniony pokaże czasem zęby, warknie, a ludziom już się wydaje, że to koniec świata - ale mam nadzieję, że w tym wypadku będzie dobrze, jeśli tylko Kent zaakceptuje kota. No i niestety, z ręką na sercu muszę się przyznać, że właśnie ostatnio nie miałam za dużo czasu dla Kenta, mimo, że od dwóch tygodni byłam co dzień w schronisku. Były inne, cięższe przypadki, bardzo zalęknione psy, na których się skupiłam, naomiast z Kentem odbywaliśmy tylko krótsze lub troszkę dłuższe spacerki.. Ale mam nadzieję, że mi to kiedyś wybaczy, jak już się wybiega za wszystkie czasy na trawce..
  16. Dziś przyjechało małżeństwo z Poznania po Kenta. Byli godzinę przede mną w schronisku, więc nie widziałam samego momentu zapoznawania się z psem. Ale jak dojechałam na miejsce, wszystko było w porządku - starszy pan trzymał Kenta na smyczy, a Kent nie przejmował się nim zbytnio, bał się tylko troszkę (zwykle bardziej reaguje na mężczyzn). Nowi opiekunowie Kenta sprawiali bardzo dobre wrażenie, obydwoje byli spokojni, wypytali o wszystko. Już samo to, że czekali na mnie godzinę o czymś świadczy. Nie przerażało ich to, w jakim stanie jest Kent - właśnie wytarzał się w żwirze, był prawie cały czarny, sierść skołtuniona, broda poskręcana i mokra, uszy brudne - naprawdę nie usłyszałam ani jednego słowa narzekania na jego wygląd :) Powiedzieli, że pojadą z nim w tygodniu do weterynarza, żeby zadecydował, jak dokonać wszelkich zabiegów higienicznych, tak więc o opiece medycznej też myśleli. Poszliśmy jeszcze przed podróżą na mały spacerek, a potem musiałam Kenta zapakować na rękach do samochodu - nie było opcji, żeby wsiadł sam. W nowym domu są inne psy i jeden kot - Ken będzie musiał polubić się z nimi, zobaczymy, co z tego wyniknie, mam nadzieję, że tak jak w schronisku będzie mu "zwisało", że ktoś go obszczekuje (wszystkie psy są małe i szczekliwe). Z rozmowy telefonicznej wiem, że dojechali szczęśliwie, wszystko jest ok, tylko Kent nie chciał wysiąść z auta :) Poszedł z Panem na spacerek, a Pani szykowała mu legowisko przed domem. Będzie dobrze - mam kontakt telefoniczny, w tygodniu napiszę, co u nich słychać :) Smutno mi, że już go nie ma w schronisku, ale bardzo się cieszę, że do nich trafił!
  17. Rozmawiałam z pierwszą osobą, która była zainteresowana losem Kenta i jego adopcją - jeśli w sobotę nie zgłosi się po Kenta osoba z Poznania, pojedzie on do.. Poznania :) Tylko do innego domu. Zobaczymy jak sprawy stoją dopiero w sobotę, mam nadzieję, że uda mi się być przy przekazywaniu Kenta..
  18. Oby przyjechała.. bo Kent już nie może wytrzymać w klatce.. Jak wchodzę do boksu to wariacji dostaje i tracimy kilka minut na uspokojenie się, żeby wpiąć smycz..
  19. Gucio.. ach.. dziś zajechałam do schroniska, a właściwie kawałek dalej, bo auto stawiam na terenie pustej posesji obok, gdzie od schroniska dzieli ją wysoki mur. Wysiadam, zaczynam się przebierać w robocze ciuchy, a tu pędzi do mnie.. Gucio! Nie wiem, jak on mnie wyczuł, bo zwykle siedzi w schronisku, nawet, jak brama jest otwarta na oścież. Może rozpoznaje już odgłosy mojego auta, co przy tak ruchliwej jezdni jest naprawdę wyczynem.. W każdym razie przybiegł i się cieszy :) Pomyślałam, że to przypadek, że pewnie był gdzieś na spacerku i mnie zobaczył, ale po południu byłam w schronisku jeszcze raz, z koleżanką, i - scenariusz się powtórzył! A więc nie był to przypadek. Gucio jest niesamowity i tak bardzo potrzebuje czułości.. Mogłabym go trzymać w objęciach całą wieczność..
  20. Jutro 17 maja.. Kent ma iść do nowego domu - jeśli w ogóle ktoś po niego przyjedzie.. Na razie nie mamy żadnych wieści od tej osoby, która miała go jutro wziąć..
  21. [quote name='Bonsai'] Gucio... wspaniały... zazdroszczę Ci , że możesz go tak często widywać. Jest absolutnie wyjątkowy.[/QUOTE] Olu, wiesz przecież, że tylko jedno Twoje słowo, a to ja będę za nim tęsknić, bo to Ty będziesz go wtedy widywać każdego dnia :)
  22. [quote name='Bonsai'][I]PIESKI BEZ WĄTKÓW[/I] [center][b]1. Gucio[/b] Pies, który skradł moje serce. Inteligentny, radosny, pewny siebie, rezydent schroniska - jako jedyny pies chodzi luzem, ponieważ potrafi uciec z każdego miejsca, a jednocześnie nie wychodzi za bramę schroniska, nawet gdy jest otwarta. Jest zachipowany, wykastrowany. Do obcych początkowo nieufny, ale dla tych których zna zrobi wszystko i ukradnie przy tym ich serce. :) Aniołek, dogaduje się z każdym innym psem, nie wykazuje w ogóle agresji. Nie jest za bardzo lubi chodzić na smyczy, czeka na wyjątkowego właściciela. [img]http://fc08.deviantart.net/fs70/f/2011/058/a/0/guci_by_frecklydog-d3aju97.jpg[/img][/center][/QUOTE] Gucio dziś mnie wzruszył.. Siedziałam w izolatce u suczki, która jest w złym stanie psychicznym, dotyk ręki człowieka wywołuje u niej drżenie całego ciała. Na dworze lało i wiał zimny wiatr. Drzwi izolatki były półprzymknięte, więc wpadał snop światła. Siedziałam obok suni i wysyłałam jej sygnały uspokajające, żeby ją troszkę uspokoić i co jakiś czas słyszałam warczenie suki owczarka niemieckiego, która ma dwoje szczeniąt i jest dwa boksy dalej. Widocznie widziała coś na dworze, za drzwiami. Mi też w pewnych momentach wydawało się, że coś zagląda do izolatki i się wycofuje. Po jakichś 20 minutach postanowiłam sprawdzić, co tak denerwuje sukę owczarka, więc wyszłam z boksu i wyjrzałam za drzwi.. Gucio przemoczony, zziębnięty, trzęsący się, siedział skulony pod drzwiami i czekał na mnie.. Zawsze jak jestem w schronisku, chodzi za mną krok w krok i wykorzystuje każdą chwilę, aby się przytulić (i mnie wybrudzić :). Tym razem też przyszedł za mną, ale nie wszedł do środka bo po 1. Gucio nie lubi pomieszczeń zamkniętych, po 2. suka karmiąca małe bardzo go odstraszała, więc tylko zaglądał do środka czy ja tam jeszcze jestem czy nie. Wzięłam go na ręce, była cały wyziębiony, zaniosłam do boksu z tą wycofaną sunią, wytarłam go, okryłam jakąś bluzką i przytuliłam. I tak sobie siedzieliśmy, a Gucio zasnął mi na rękach. Wycofana sunia też zasnęła, w drugim końcu boksu :) [B]Zazdroszczę jego przyszłemu opiekunowi - bo Gucio jak już pokocha, to nie odstąpi na krok..[/B]
  23. [quote name='azalia']Kent to cudo,jestem nim zachwycona i urodą i charakterem.Ktoś,mam nadzieję już niedługo będzie miał wspaniałego psa,tylko będzie musiał się wybrać z chłopakiem do fryzjera,bo sam chyba sobie nie poradzi,ale to drobiazg,ważne żeby znalazł miłość i poczucie bezpieczeństwa.[/QUOTE] Tak, Kent to bardzo fajny psiak, ma dobry charakter. Ale co do zabiegów po adopcji - obawiam się, że konieczna będzie nie tylko wizyta u fryzjera. ale też u weterynarza. Jestem przeciwniczką częstego usypiania psów, ale w tym przypadku obawiam się, że nie obejdzie się bez uśpienia go, aby po 1. wystrzyc, po 2. obejrzeć i wyczyścić uszy (strasznie mu dolegają, cały czas trzęsie głową, a lekarzowi nie da się obejrzeć), po 3. obciąć pazury i dokonać ogólnie biorąc wszelkich zabiegów kosmetycznych, łącznie z opróżnieniem zatok okołoodbytowych (bo psy na jedzeniu schroniskowym o tak rzadkiej konsystencji z całą pewnością potrzebują tego zabiegu).
  24. [quote name='Bonsai'][I]SUCZKI BEZ WĄTKÓW[/I] [CENTER][B] 1. Mika [/B] Mika trafiła do schroniska jako szczeniak, obecnie ma ok. 8 miesięcy. Jest bardzo radosna i przyjacielska, bardzo garnie się do człowieka. Jest dużym psem. Bardzo chciałaby pobiegać, pobawić się, jak to młody psiak... Jest raczej większym pieskiem. [IMG]http://fc02.deviantart.net/fs71/f/2011/058/d/f/e_by_frecklydog-d3aju0v.jpg[/IMG] [/QUOTE] [CENTER][B]Dziś Mika została zaadoptowana! [/B]Pan, który ją zabrał do siebie, ma (podobno - sprawdzimy to na wizycie po-adopcyjnej) duży kojec dla dwóch psów oraz nieogrodzone duże gospodarstwo, po którym psy biegają, gdy nie są w kojcu. Pies, który już tam jest, to jakiś duży samiec, niegroźny, choć szczekający. Na gospodarstwie są też 4 koty, chodzące luzem. Dlatego poleciłam właśnie Mikę - na ile ją znam, przypuszczam, że powinna zaakceptować drugiego psa bez problemu, z kotami raczej też nie będzie problemu (choć szokiem był dziś dla niej widok kota z bliska, za kratą w kociarni). Co prawda Pan szukał psa szczekającego, a Mika do najbardziej szczekliwych nie należy, ale zdarza jej się szczekać w boksie, więc mam nadzieję, że obejścia upilnuje. Pani, która przyjechała z Panem (żona) była wobec niej bardzo miła, przytulała ją, sprawiała wrażenie bardzo porządnej kobiety, Mika też od razu się jej spodobała, mimo że dziś padał deszcz i była brudna jak nieboskie stworzenie.. Pan przez chwilę miał chęć na adopcję innej suki, amstafki i już bałam się, że właśnie ją wybierze (nie byłoby w tym nic złego, bo i tak jeden pies znalazłby dom - ale Mika została wyciągnięta już z boksu, wygłaskana, więc narobiliśmy jej nadziei) ale wybiłam mu to z głowy, bo jeśli w obejściu są koty, raczej obawiałbym się konfrontacji. Nie znałam tamtej suczki, ale wyglądała na dość pewną siebie i budziła respekt. Pan zadał mi na koniec pytanie czy ewentualnie można zwrócić sunię, gdyby okazało się, że są jakieś problemy - powiedziałam, że nie ma takich problemów, którym nie można by zaradzić. Gdy jednak nalegał, [B]umówiliśmy się, że będzie można to zrobić, pod warunkiem, że przez tydzień będzie przyjeżdżał do schroniska dzień w dzień i przyglądał się, jak te zwierzaki tam żyją, jakie fatalne mają warunki.. I jeśli wtedy odda sunię, to przynajmniej z pełną świadomością..[/B] [/CENTER] [/CENTER]
  25. [quote name='furciaczek']Piegusia wyszla z lazienki, domaga sie glaskania, chetnie eksplorowala nowy pokoj i caly domek. Udalo sie tez bez wiekszych problemow zapiac smycz, na spacer pierwszy wybierzemy sie nieco pozniej. [/QUOTE] Super, dzielna dziewczynka! Trzymam za Was kciuki! Czas leczy rany, mam nadzieję, że tak będzie i w jej przypadku. Jestem dobrej myśli, bo w ostatnich dniach jeden z psiaków, którymi się opiekuję w schronisku (jeszcze nie ma jego wątku) - Wolfie, owczarek niemiecki, po tygodniu siedzenia w boksie w całkowitej apatii, w zasadzie momentami pogrążony w autyzmie, wreszcie wyszedł na dwór i zaczął witać się ze wszystkimi, a dziś biegał bez smyczy, swobodnie, po całym schronisku! Potrzeba było 7 dni, po 1,5 h dziennie spędzonej obok niego, aby się otworzył na świat :) Dlatego jestem pełna nadziei, że Piegusia też całkowicie dojdzie do siebie :)
×
×
  • Create New...