Jump to content
Dogomania

Gambet Team

Members
  • Posts

    87
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Gambet Team

  1. [quote name='anneve']Dlaczego nikt nie nadmienił o tym wcześniej??? Aneta,masz ogromną wiedzę i znasz Piegusię. Szkoda,że nie było mi dane wcześniej podeprzeć się tym,co sugerowałaś... Ja jako laik nie miałam najmniejszych szans,by rozszyfrować jej skomplikowaną psychikę i zapobiec tragedii. Po raz kolejny człowiek zawiódł,zranił maleńkie serduszko.Bardzo mnie to boli.[/QUOTE] Cześć, Aniu. Nie śledziłam wcześniej wątku Piegusi, nie miałam nawet założonego konta, o wszystkim informowała mnie Ola (Bonzai). [B]Uwierz mi, dla mnie to, co się stało, było takim samym zaskoczeniem, bo widząc Piegusię w schronisku nikt nie przypuszczał nawet, że jej problem jest tak duży![/B] Tam była po prostu małym, przerażonym pieskiem, reagującym impulsywnie, ale nie robiącym nikomu krzywdy, a przecież były wokół niej mniejsze psy. [B]Największym problemem wolontariatu jest to, że mamy tak mało czasu dla tych psiaków[/B] - przychodzi się do schroniska i każde oczy błagają cię o wyprowadzenie na spacer, a masz tylko dwie ręce i tylko 2-3 godziny wolnego czasu. Należałoby skupić się raczej na konkretnej jednostce, aby pomóc choć jednemu psu, bo wszystkim niestety - nie da się. A pomagając wszystkim traci się z oczu bardzo ważne szczegóły, takie jak ten, że Piegusia miała poważny problem ze sobą. Teraz to wiem i teraz postawiłam właśnie na indywidualną pracę z jednym, góra trzema psami, może to uczyni więcej dobra. Gdybym wiedziała to wcześniej - może zapobiegłoby to tragedii. Wiem jedno: nie możesz obwiniać się o to, co się stało, bo Twojej winy w tym nie ma. Zrobiłaś wszystko, jak umiałaś najlepiej. Prawda jest taka, że w zasadzie nie ma psa, który nie miałby swoich problemów, natomiast [B]psy ze schroniska, w dodatku po takich wydarzeniach z przeszłości, jakie miała za sobą Piegusia, wymagają specjalnej troski i pomocy ze strony behawiorystów,[/B] ciężko tylko ze względów finansowych zapewnić ją każdemu psu. Podjęłaś się opieki nad Piegusią i każdy z nas miał nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze, bo nikt nie sądził, że Piegusia jest aż tak przerażonym życiem psem. Wydawało się, że jak zmieni środowisko, będzie mogła swobodnie chodzić, bawić się - to tak, jakby chwyciła Boga za nogi i nie zmarnuje tej szansy. [B]Niestety, stało się inaczej i teraz po prostu trzeba pomyśleć, co czuje ten pies, czego się boi, aby mu pomóc i nie dopuścić do kolejnej tragedii.[/B]
  2. [quote name='Akrum']hm... trochę nie rozumiem tej wypowiedzi, bo większość psów mając do dyspozycji ogród, a szczególnie psów, które spędziły trochę czasu w schroniskowych kojcach,klatkach, przy ładnej pogodzie będzie dzikować, szaleć, biegać po ogrodzie, a na wieczór ze zmęczenia padnie. Moje psiaki mimo że jeden opuścił schronisko rok temu, drugi prawie 3 lata temu - też całymi dniami w weekend szaleją na podwórku, gonią się z tymczasowiczką, mają napady "głupawki" - czyli w koło domu biegają - i to też wulkany energii są wtedy i na wieczór jak padną zmęczone to śpią do rana - to to są niby spore objawy stresu?? [/QUOTE] Nie chodzi tu o to, że zabawa psa z innymi psami jest zła - nie, jak najbardziej uważam, że [B]wyłącznie pies może odegrać rolę terapeuty w przypadku problemów drugiego psa ze zwichrowaną psychiką.[/B] [B]Pod warunkiem, że psi terapeuta ma odpowiedni charakter,[/B] nie każdy pies się do tego nadaje. W sytuacji przypadkowego doboru psów tego typu zabawy tylko "nakręcają" psy, szaleńcze gonitwy powodują, że do głosu dochodzi instynkt (polowanie na ofiarę) a wtedy już pies nie używa rozumu, tylko goni, dopada i "zabija". Psy goniąc ofiarę mobilizują wszystkie siły i jeśli trwa to krótko, jest ok, bo krótkotrwały stres jest dla organizmu wskazany, natomiast jeśli trwa długo - osłabia organizm. Puls u psów bawiących się w ten sposób jest na wysokim poziomie, a więc jeśli zabawa trwa długo, pies jest w stanie permanentnego stresu. Dla psa w typie Piegusi nie jest to dobre, ona jest bardzo zestresowana i reaktywna. Dwa razy już wyrządziła psiakom krzywdę, nie można jej pozwolić na to, aby nakręcała się dalej, musi się teraz wyciszyć. Trzeba utrzymać jej emocje na równym poziomie, nie ekscytować jej.
  3. [quote name='furciaczek']Filmik na zoomie, spokojnie nie podstawiam przerazonemu psu kamery pod nos :) W jej przypadku lepiej skupic sie na szybszej desyntezacji i klasycznym przeciwwarunkowaniu, juz wczoraj brala smakolyki z reki, dzisiaj bedziemu utrwalac to co osiagnelismy wczoraj a wieczorem bedziemy motywowac sie do zrobienia jednego- dwoch kroczkow w strone czlowieka. Trzeba jak najszybciej zmniejszyc reagcje stresowa i strzal negatywnych emocji na moj widok- taka wyduzona ekspozycja na dzialanie kortyzolu hamuje procesy uczenia sie, uposledza zapamietywanie. Dlatego tak wazne jest podniesiene nastroju i zwiekszenie poziomu serotoniny ( po to ten kalmAid). [/QUOTE] Oczywiście, nie miałam na myśli tego, że podtykasz jej kamerę pod nos, wybacz, jeśli tak zabrzmiało - pomyślałam jedynie, że ustawienie kamery z boku i pokazanie całej sytuacji czyli np. jej reakcji na siadanie obok itp. może powiedzieć nam coś więcej o suni. Co do reszty - ja jestem tutaj, a Ty jesteś tam, z nią, więc oczywiste jest, że dobierasz taką metodę, która wydaje Ci się odpowiedniejsza. Ja Piegusię ostatni raz widziałam w Kaliszu, w schronisku, przed jej wyjazdem do domu tymczasowego, więc mogę bazować jedynie na swoich obserwacjach z tamtego okresu - od tamtej pory wiele się w jej życiu zmieniło, tak więc działaj tak, jak uważasz :) Trzymam kciuki!
  4. Ja myślę, że nowa opiekunka nie obrazi się, jak zdradzimy, kto nią jest.. Dziękujemy Pani Dorocie Sumińskiej - cieszymy się bardzo, że tak wyjątkowy piesek jak Sandra znalazł się w tak dobrym, wymarzonym wręcz domu!! Żałujemy niezmiernie, że nie możemy wszystkich psiaków z naszego schroniska umieścić u Pani Dorotki! :)
  5. [quote name='furciaczek']Tak bylo przed poludniem : [url]http://www.youtube.com/watch?v=3zK8YGCdApQ[/url] Teraz juz sie nie trzesiemy, spoglada z zaciekawieniem nawet i czeka az jej smaczka pod nochal podsune. Udalo mi sie kocyk jej tam wcisnac, bo lezala na irankach ktore sobie do prania rzucilam...ale prania to ja nie zrobie do czasu az nie opusci lazienki raczej, bo sie ulokowala tuz przy pralce. Bede miec wymowke dla TZta przynajmniej:lol: Mysle ze jutro bedzie widac wieksza poprawe i moja obecnosc nie bedzie wywolywala tak silnych negatywnych emocji. Z lazienki jutro tez nie wyjdziemy podejzewam ale licze ze zrobi kroczek czy dwa w moja strone. Zaufanie mi to niewielki sukces, bedzie trzeba ostro popracowac nad kontaktami spolecznymi bo jesli przy kazdej zmianie beda podobne akcje to nie bedzie wesolo. Mysle ze relacje wewnatrzgatunkowe z powodu ktorych zmienila DT sa w tej chwili na dalszym planie. Musimy skupic sie na zbudowaniu zaufania do ludzi ogolnie a nie do jednej tylko osoby...ciezka sprawa ale okres letni wiec licze ze gosci i powodow do wypadow towazyskich nie zabraknie. Napewno ostro za posluszenstwo trzeba sie zabrac zeby miec werbalna kontrole nad suka...ale do tego to dluuga droga. Zobaczymy tez jak to z tym niszczeniem, gryzieniem kabli i z ogolna tendencja do dewastacji i alpejskich kombinacji o ktorych slyszalam. Pewne jest ze nudzic to ja sie z nia nie bede.[/QUOTE] Filmik jest troszkę krótki, może uda się następnym razem postawić kamerę gdzieś w kącie, żeby sama nagrywała, aby nie stresować suni, może zobaczylibyśmy coś jeszcze? Przyniosłabym do tej łazienki jakiś koc, żeby tam usiąść z dala od pieska, bokiem i po prostu bym siedziała, wysyłając sygnały uspokajające. Smakołyki można po prostu wolno rozsypać na podłodze (choć nie sądzę, żeby na tym etapie miały jakieś znaczenie - ona jest za bardzo wystraszona) i jeśli będzie chciała, sama do nich podejdzie (prawdopodobnie dopiero, jak zostanie sama). Warto byłoby dać jej wybór - jeśli zechce podejść się poznać, niech ruszy dupsko i niech to zrobi sama, choćby miało to nastąpić po dwóch dniach. Postawiłabym jej tam kuwetę z piaskiem, żeby mogła się załatwić, bo w tym stanie raczej nie wyjdzie chętnie na spacer, a nie powinno się jej do tego zmuszać.
  6. [quote name='Akrum'] Ania mi wczoraj napisała przy okazji rozmowy o Imku naszym, że Piegusia o dziwo dogaduje się dobrze z sunią, którą Ania znalazła w lesie przez świętami. Są w podobnym wieku i razem dokazują (sunia miała robioną aborcyjną sterylkę). I nawet Imek czasami się do nich przyłącza - ale wszystko pod czujnym okiem Ani. Ania ostatnio była kilka dni w domu, była śliczna pogoda, więc psiaki szalały w ogrodzie, a na wieczór padały zmęczone w domu :) Piegusia do wulkan energii :)[/QUOTE] Bazując niestety tylko na tym, co w wątku Piegusi zostało opisane - bo co tak naprawdę się wydarzyło w DT i jakie były powody takiego zachowania psa, tego nigdy się nie dowiemy, nie obejrzawszy żadnego nagrania ani nie zobaczywszy tego na żywo - śmiem przypuszczać, że może w powyższej wypowiedzi znajduje się właśnie wskazówka, co się dzieje z sunią. Psy szalały w ogrodzie, wieczorem padały ze zmęczenia, Piegusia wulkanem energii.. Wygląda mi to na spore objawy stresu, a nie fajną zabawę.. Sugerowałabym, aby w nowym domu postawić raczej na: [B]wyciszanie psa, pracę węchową i intelektualną, umacnianie poczucia bezpieczeństwa i pewności siebie. Żadnych zabaw z piłką, żadnego rzucania patyczków,[/B] choćby i innym psom z tego domu. [B]Spokojny głos, wysyłanie jej sygnałów uspokajających, unikanie patrzenia na nią[/B] (obserwować oczywiście, ale kątem oka), [B]wolne poruszanie się. Dużo odpoczynku i snu i spokojnego przebywania razem. Po pewnym czasie kontakt z innymi psami, ale w formie spokojnych spacerów węchowych a nie wspólnych szaleństw. [/B] Można też spróbować zbadać suni puls (jeśli da się dotknąć bez strachu - jeśli będzie wysyłała jakiekolwiek sygnały uspokajające, jeszcze tego nie róbmy)- spoczynkowy wynosi ok. 49 uderzeń/min, u psa zestresowanego bardzo wzrasta, może to też powie nam coś o jej stanie emocjonalnym. Cytując Turid Rugaas: "pies, który naprawdę gryzie, to pies, który wyczerpał już wszelkie sposoby komunikacji i czuje się fatalnie"! Piegusia krzyczy swoim zachowaniem, więc musimy zacząć jej słuchać i spróbować zobaczyć sytuację z jej strony.
  7. Stała się rzecz niesłychana - [B]Kent dzisiaj po raz pierwszy bawił się zabawką pluszową[/B] :) Dorwał jakiegoś pluszowego paskuda z trawy podczas spaceru i przez ładną chwilę podrzucał do góry i tarmosił :) Cieszy mnie to niezmiernie, bo to oznacza, że jego stan psychiczny jest w miarę dobry, skoro myśli o zabawie. Jak widzi, że jestem w schronisku, to też już macha mi łapą przez kraty, żeby przyjść go zabrać na spacerek, żeby czasem nie zapomnieć :) Ponoć ktoś dzwonił w jego sprawie i 17 maja mogłoby dojść do adopcji - poczekamy, zobaczymy..
  8. Niestety, osoba, która miała przyjechać w długi weekend z Poznania do/po Kenta, nie przyjechała. Dziś dowiedziałam się, że niestety prawdopodobnie nie adoptuje Kenta, bo rodzina się nie zgadza.. Przykro mi strasznie.. Tym bardziej, że miałby tam bardzo dobre warunki. Jak ja mu spojrzę w oczy po tym, jak szeptałam mu na ucho, że niedługo już wyjdzie ze schroniska i będzie biegał po łące?. Jak zwykle w weekend usiądziemy na chwilę w trawie i wtedy ja powiem mu: [B]"Wiesz, Kent, przepraszam, ale niestety nie udało się kolejny raz i prawdopodobnie nic dobrego Cię już w życiu nie spotka".. [/B]
  9. [quote name='mamanabank']Aneta, czy mogę skopiować Twój post na początek wątku?[/QUOTE] Ależ oczywiście, że tak. Róbcie wszystko, co tylko mogłoby pomóc Kentowi :) Dodam jeszcze jedno: dziś tak bardzo chciał wyjść z klatki, że nie udało mi się do niej wejść i w środku go zapiąć na smycz, on już był na wylocie z klatki, więc żeby nie uciekł na teren schroniska, szybko złapałam go za obrożę - niestety, niechcący złapałam też kawałek skóry pod obrożą, ale nie mogłam go puścić, żeby nie uciekł. I co zrobił Kent? Miał prawo mnie ugryźć, tymczasem zapiszczał tylko i przypadł do ziemi w pozycji "proszę, nie rób mi krzywdy".. Zaimponował mi, naprawdę. Jak tylko zapięłam karabińczyk na obroży dostał kawałek kiełbachy w nagrodę i dalej byliśmy kumplami :)
  10. Sandra - ech, przykro jest, gdy TAKIE psy siedzą w schroniskach.. Sandra jest samą mądrością, jest psem, który stara się czytać w człowieku, czego się od niej oczekuje. Jest bardzo skupiona na człowieku, gotowa w każdej chwili wykonać jedną ze sztuczek, które umie, jeśli to zadowoli otoczenie. Bardzo pragnie uwagi, dotyku a jednocześnie ma go tak mało, wtedy stara się zwrócić na siebie uwagę szczekaniem. Uwagę zwracają jej śmieszne uszy, po części stojące, po części klapciate, ogromnie dodają jej uroku. Sandra jest psem zrównoważonym, nie jest agresywna, szczeka tylko gdy jest zdenerwowana lub gdy chce, aby ją zauważono. Jest bardzo wrażliwym psem, także na zimno (króciutka sierść) - buda to dla niej najgorszy koszmar. Do tego chora łydka - nie wiadomo, co się dzieje, bo od dłuższego czasu zaczęła utykać na tylną nogę, noga była mocno spuchnięta, po lekarstwach opuchlizna zeszła, ale utykanie pozostało. Lekarz niestety nie wyklucza nowotworu - rozwój choroby w schronisku oznaczałby dla niej konieczność uśpienia, dlatego priorytetem jest znalezienie dla niej domu. Gdyby Sandra mogła być kiedyś moja - bez wahania bym ją adoptowała, bo skradła moje serce.
  11. Gucio jest niesamowitym psem i powiem szczerze - trudno będzie się z nim rozstać, gdy już znajdzie się dla niego dom. To niesamowita przylepa, która jest w stanie wejść po siatce na wysokość płotu, byle tylko dostać się tam, gdzie akurat jest człowiek, przy którym chce być - z tego też względu Gucio chodzi luzem, bo nie było takiego ogrodzenia, którego by nie pokonał. Gucio jest świetnym psem - terapeutą i wielką stratą dla schroniska jest brak ogrodzonego dużego wybiegu, na którym można by puszczać luzem Gucia i zakompleksione psiaki. Ma zbawieny wpływ na psychikę wielu psów z problemami, wiele z nich otwiera się na człowieka właśnie ze względu na obecność Gucia. Gucio ceni sobie wolność, dlatego nie ma obroży i sam decyduje, kiedy chce wyjść za teren schroniska, jednak nigdy nie oddala się za daleko, zwykle wychodzi jako towarzystwo, gdy wolontariusze wyprowadzają jakieś psy na spacer, ale widać, że najlepiej czuje się na terenie schroniska, tam jest bezpieczny. Uwielbia tarzać się w trawie, biegać jak szalony po łące, próbuje wciągnąć inne psy do zabawy. Czasem Gucio obrywa na spacerze od zbyt agresywnych psów, gdy zbyt ufnie podejdzie za blisko nich i zdołają go przygnieść łapą lub dosięgnąć zębami i wtedy biegnie szybko do schroniska, niczym do azylu. Jest jedyny w swoim rodzaju, jest psem, o jakim wiele osób marzy - z tym że wiele osób pragnie pięknych, atrakcyjnych z wyglądu psów, tymczasem tu ten rewelacyjny charakter skrywa się w malutkim, niepozornym piesku..
  12. Im więcej czasu spędzam z Kentem, tym bardziej go lubię. Na spacerach już tak nie ciągnie, zachowuje się bardzo ładnie. Widać, że bardzo brakuje mu wolności, biegania, gonienia ptaków - tym bardziej, że tak naprawdę bardzo rzadko wychodzi poza boks, a ja nie jestem w stanie spędzać w schronisku tak dużo czasu, jak bym chciała. Na mój widok macha już ogonem i popiskuje, gdy zajmuję się innymi psami, a on widzi to przez kraty i bardzo chciałby, abym wreszcie wzięła go na spacer. Bałam się, że Kent będzie trudniejszym psem, tymczasem zapowiada się naprawdę dobrze. Nawet na mężczyzn nie reaguje agresją, natomiast boi się ich i potrafi położyć się na ziemi, gdy tylko podchodzi jakiś mężczyzna lub próbuje ominąć go szerokim łukiem. Daje się głaskać, dał się ostatnio wyczesać (przy jego zaawansowanych kołtunach można jedynie poczesać po wierzchu, nie da się rozczesać sierści), kładzie się na plecach, aby go drapać po brzuchu. Najchętniej biegałby ze mną po łące, jak szczeniak - mam wrażenie, że to takie duże dziecko. Wobec innych psów jest pewny siebie, więc mogą na niego szczekać, warczeć - nic sobie z tego nie robi, po prostu idzie i nie zwraca na nie uwagi. Podczas spacerów zapoznałam go z kilkoma sukami i zachował się jak najbardziej pozytywnie. Kołtuniasta sierść bardzo utrudnia mu branie smakołyków z ręki, więc najczęściej je rozrzuca wokoło. Zaczyna coraz więcej uwagi zwracać na człowieka. Jest obecnie w boksie sam - i myślę, że to dla niego dobre, bo bardzo się wyciszył, wcześniej nadaktywna sunia źle na niego wpływała, potrafił szarpać za ubranie i skakać. Nie wiem, jak długo uda się utrzymać ten stan rzeczy, bo miejsca w schronisku brakuje.. Faktem jest, że naprawdę gorąco polecam Kenta osobom, które mają swój ogródek, gdzie mógłby mieć swój kawałek nieba.
×
×
  • Create New...