Witam!
Niestety dołączam do Waszego grona.
10 marca musiałam uśpić moją ukochaną , 13 letnią sunię z powodu niewydolności nerek. Sara była bardzo schorowana, praktycznie od szczeniaka borykała się różnymi paskudztwami, nie mam siły teraz wszystkiego opisywać, w każdym razie całe swoje życie dzielnie walczyła i znosiła dużo. przez ostatni rok jednak najbardziej dokuczało jej serce, które z miesiaca na miesiąc stawało się coraz słabsze. Wet nawet mnie przygotowywał ze być może niedługo juz nie pomogą jej lekarstwa. Jednak stało się inaczej-dostała mocznicy i to w najgoszym stanie, nie było ratunku. Nie mogę się pozbierać, nie wiem jak żyć po stracie ukochanego psa.
Jednak to nie koniec mojej historii z nerkami. Mam jeszcze drugiego pieska-Łatka ma 13lat. Po śmierci SAry mniej jadła, wymiotowała, i była jakaś smutniejsza. Myśleliśmy że to żałoba sa Sarą, jednak wymioty się utrzymywała, więc poszliśmy do weta. I to bo badaniach diagnoza-niewydolność nerek. Ciągle nie mogę się z tym pogodzić, cieżko jest żyć z myślą, że skończy tak jak Sara, no i poza tym ciągle i bardzo brakuje Sary.
Wiem żę Wy mnie najlepiej zrozumiecie, bo z tego co przeczytałam na tym forum wielu z Was straciło swojego ukochanego przyjaciela.
Mam nadzieję ze Łatka długo będzie walczyć.