Jump to content
Dogomania

fragile0987

Members
  • Posts

    33
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by fragile0987

  1. [B]behemotka [/B]po to z jednej strony prowadza sie psy na smyczy, zeby w razie niebezpieczenstwa mozna bylo szybko zareagowac i np psa odciagnac. osobiscie zebym szla z dzieckiem i psem na spacer i byloby jakiekolwiek zagrozenie, np takie jak pedzacy w nasza strone samochod, to dziecko wzielabym na rece, a psa na smyczy przynajmniej odciagnela na bezpieczna odleglosc. ale prawda jest taka ze moj pies jest mi blizszy niz kompletnie obca mi osoba i predzej poswiecilabym sie na ratowanie mojego psa niz ryzykowala swoje zdrowie i zycie na ratowanie kogos mi obcego... gdybanie jest bez sensu, szkoda ze w tamtym watku nie wybuchla dyskusja na temat czy najpierw ratowac utytułowanego championa czy wielorasowca...
  2. to moze zamiast wzywac policje wystarczy pogadac z dzielnicowym, ze jest taki a nie inny problem i co z tym zrobic, bo moze byc bieda jak pies tak wykombinuje, ze w koncu ugryzie... jak ugryzie to bedzie Twoja wina, mimo ze ktos go wkurzyl i rozdraznil...
  3. chwiiila, a czy ja wspomnialam o ludziach chorych lub kalekich? chodzilo mi bardzie o ludzi, ktorzy sa bezdomni z wlasnej winy, z wlasnej glupoty i wlasnej nieporadnosci, a jak widze pana ledwo trzymajacgo sie na nogach z kubeczkiem na drobniaki, od ktorego wali procentami i wmawia mi ze chce na bulke, to mam mu dac?! w zyciu. bardzo czesto przechodze obok noclegowni dla bezdomnych i wierzcie mi na slowo, ze cholera czlowieka bierze jak stoi taki pan i mowi " i jak tu ku*wa wytrzezwiec skoro zaraz sie napijesz"... czlowiek to istota zdaje sie rozumna i kazdemu moze noga sie podwinac, ale od tego mamy rozum, i rece zeby swoj los zmieniac a nie liczyc na pomoc innych. a o wiele przyjemniej jest pomagac zwierzetom i patrzec na ich usmiechniete mordki bo dostaly jedzenie, wode, cieply kocyk, a nie czlowieka, ktoremu starasz sie pomoc a twa pomoc jakby bokiem przemykala bo nie widac zadnych zmian... nie generalizuje. znalam raz malzenstwo, zyjace na socjalu, mieszkajace z dziecmi w wieku szkolnym w jednopokojowym mieszkaniu socjalnym w starym rozwalajacym sie domu, ani ona ani on nie pracowali (chlop jak dab, nadajacy sie do jakiejkolwiek roboty) tylko zyli za pieniadze panstwa/miasta, przy czym mieli chody lepsze i lepsze warunki niz samotna kobieta z dwojka dziecmi, ktora stacila mieszkanie z przyczyn losowych, i mieszkala w tym samym domu. kobieta ta nie mogla znalezc pracy ze wzgledu na wiek, byla za stara dla pracodawcow, a tamtym pracowac sie nie chcialo, i czy to jest normalne? ludzie to szuje, a takiego typa zagonilabym do lopaty, bo przyklad dla dzieci daje iscie wspanialy... i co moze mam im wspolczuc? moze jeszcze pomagac? potrafie rozrozniac czlowieka ktoremu faktycznie pomoc sie przyda i bedzie wykorzystana w dobry sposob, od pasozyta, ktory czeka zeby cos miec za nic. zwierzeta sa o niebo lepsze, bez powodu ludzi nie skrzywdza, to one sa krzywdzone przez ludzi (widac to chyba po ilosci zwierzat szukajacych nowych domow...). na prawde wolalabym oddac czy to 1% podatku czy pare groszy z portfela na schronisko albo fundacje pomagajace znalezc nowe domy, niz na schronisko dla bezdomnych ludzi. mowie oczywiscie o doroslych ludziach, nie dzieciach bo to inna sprawa, dzieci to przyszlosc a o przyszlosc trzeba sie troszczyc. Iniek - szczucie psow i rozdraznianie, ktore moze spowodowac u psa agresje jest karane, wiec moze zamiast odstraszac dzieciaki, wystarczy zadzwonic do strazy miejskiej i oni maja obowiazek taka sprawe zalatwic, a wtedy rodzice takich dzieciakow beda musieli zlapac sie za kieszen i lepiej wychowac swoje pociechy.
  4. a ja tak czytam wasze wypociny i nie rozumiem gdybania co by bylo gdyby... mi sie to nie miesci w glowie... pierwsza rzecz to ile z was bylo w sytuacji gdy trzeba bylo poswiecic swoje zdrowie, psa, dziecka itp ja mam malego psa, nie agresywnego, i w sytuacji gdy zaatakowal nas maly agresywny kundel odciagnelam swojego psa jednoczesnie podstawiajac sie, w rezultacie ten kundel wisial na mojej lydce a psa mi nie rozszarpal. dla mnie to jak najbardziej naturalna rzecz, bo juz porownujac to do matki i dziecka to matka tez by sie poswiecila co jest w 100% naturalne. naturalne jest to ze broni sie slabszego, a jezeli wiem ze moj pies nie da sobie rady to musialabym byc zwyrodniala zeby pozwolic na wyrzadzenie mu krzywdy. w hipotetycznej sytuacji gdy moj pies sie rzuca na czlowieka, naturalnym odruchem jest odciagniecie swojego psa przy okazji ratujac czlowieka... poza tym, jezeli mialabym wybrac pomoc zwierzetom a ludziom, pomoglabym zwierzetom i wolalabym oddac ostatnia zlotowke na psa lub schronisko niz dla glodujacego czlowieka na ulicy, tylko dlatego wszelkie krzywdy zwierzetom wyrzadzaja ludzie, to oni je zabijaja, wyrzucaja i skazuja na bezdomnosc, a czlowiek sam decyduje o swoim zyciu. jak sobie poscielisz, tak sie wyspisz... a moim zdaniem osoby, ktore za zadne skarby nie ratowalyby psa, swojego czy obcego, np z wypadku, np podczas ataku innego, w ogole nie powinny uznawac sie za psiarzy i nie powinni takowych zwierzat posiadac, a znam ludzi, prawdziwych psiarzy, oddajacych im wszystko co maja, ktore podczas ataku agresywnego psa na bidule nie czekaja jak agresor pusci, bo moze niechcacy ich dziabnac, ale pedza ile sil w nogach zeby agresora odciagnac nie bojac sie przy tym pokaleczyc. szkoda ze nie karze sie ludzi za nieudzielenie pomocy psu zaatakowanemu... [SIZE=1]to nie zwierzeta zdychaja, zdychaja zli ludzie...[/SIZE]
  5. no i wlasnie o taka odpowiedz mi chodzilo i bardzo dziekuje. jestem fryzjerka i znam sie na wzroscie wlosa, moze troche mi sie pomieszalo to ze yorki maja wlosy a nie siersc i przyznaje sie do bledu.
  6. widac, ze to forum jest malo kompetentne, skoro do tej pory nikt nie jest w stanie odpowiedziec na moje chyba latwe dla wlascicieli yorkow (?) pytanie. po prostu zalosne. chyba forum jest po to zeby sie czegos dowiedziec, prawda? a nie po to by w temacie o siersci wstawiac zdjecia swojego pieska...
  7. no i chyba znowu zostalam nie zrozumiana... kolezanka twierdzi ze siersc yorka rosnie BEZ OGRANICZEN czyli na chlopski rozum rosnie bezustannie i moze przykladowo rosnac do dwoch metrow (to przyklad zobrazowania), a w mojej tezie nie chodzi o to ze wlosy przestaja rosnac w jakims momencie, tylko o to ze maja ograniczony wzrost i np do tych dwoch metrow nie urosna a np urosna 30cm i nawet po strzyzeniu siersc odrosnie rowniez do tych 30cm... czy teraz jest zrozumiale to co napisalam? :roll:
  8. witam wszystkich. mam taka sprawe... ostatnio wdalam sie w dyskusje z osoba (ani ja ani ona yorka nie posiada i nie do konca sie na tej rasie znamy), ktora twierdzi ze siersc u yorkow ciagle, bez przerwy rosnie, a ja twierdze ze rosnie do pewnego momentu i ze dlugosc wlosa zalezy od genow i pielegnacji... na moj argument ta osoba chce potwierdzenia mojej tezy jakas literarura, w ktorej zostalo to opisane a na swoje usprawiedliwienie dodam ze stwierdzilam tak zwiazku z tym ze ucze sie w szkole fryzjerskiej i wzroscie na wzroscie wlosa sie znam i jakby nie patrzec podparte to bylo moja logika... czy moja teza jest sluszna? ktora z nas ma racje? prosze o odpowiedzi... z gory dzieki;)
×
×
  • Create New...