Jump to content
Dogomania

joasin

Members
  • Posts

    40
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by joasin

  1. chyba prościej żeby to kierowca podał miejsce;) W tym sensie, że nie wiem jaką trasą planuje jechać, a jest ich za pewne pare;) W okolicy trasy, którą ja bym wybrała jest np Dąbrowa Górnicza.
  2. no niestety tata się nie zgodził:( Za duże ryzyko na tak długiej trasie z naszym ubezpieczeniem. W razie czego 100 km wciąż aktualn.
  3. z moim nie było problemu bo po prostu zamontowałam bramkę na schody i pies musiał zostać na dole. Po 2 dniach zrozumiał. Zauważyłam jednak, że mojemu psu bardziej podoba się kołdra niż samo łóżko, może spróbować ułożyć materac z twoją kołdrą (a sama wziąć sobie inną, nie pachnącą jeszcze tobą) i pozwolić się na niej kłaść psom? Za zostanie na materacu nagradzać aż do skutku? Skoro będzie im wygodnie i będą obok ciebie to może nie odczują tak bardzo braku wysokości łóżka:)
  4. jadąc dziś na uczelnie facet wjechał mi tył auta. Samochód jest w naprawie, rozmawiałam po powrocie z ojcem ale ze względu na długą trasę i brak ubezpieczenia (ubezpieczenie samochodu ale ze względu na wiek jeśli spowoduję wypadek znikają nam wszystkie zniżki) musi się zastanowić czy mogę się wybrać w taką trasę. Powiedział, że się z tym prześpi i jutro mi powie. W razie gdyby, odpukać, nie mogła jechać aż do Konina, wciąż deklaruję się do odbioru suni gdzieś z okolic Katowic (gdzieś do 100 km od Bielska) i przywieźć ją do hoteliku w Kobiernicach w wybrany przez was dzień. Jeśli ta opcja niewiele da, deklaruję się że przekażę na utrzymanie Lizy to co przeznaczyłabym na paliwo aby ją odebrać.
  5. [quote name='rytka']dziewczyny 730km za niewiele ponad 100zł jakie macie auta pewnie na gaz ,moj na benzyne 'pali' 7 litrow na 100km jezdzilam ta trasa wiele razy ale odpadam z swoim gratem ;)sliczna suczka bede sledzic watek;)[/QUOTE] jeżdżę na gazie samochodem palącym 7-8 litrów na trasie, dlatego wyszło tak mało. Niestety na razie wszystko stoi pod znakiem zapytania:(
  6. dziewczyny, mogę za darmo podrzucić suczkę z okolic katowic do bielska. Tzn jeśli ktoś kto ma wam zawieźć tę suczkę za pieniądze do bielska, może pojechać krótszą trasę, ja resztę za darmo zrobię. Oszczędzicie dzięki temu trochę pieniędzy. Dajcie znać kiedy potrzebujecie ewentualnego transportu dla suczki. Dam rade przed świętami jeśli trzeba, byle nie w pt (sterylizuję wtedy swoją suczkę, musze być w domu). Czy zoszczędzenie tych parudziesięciu złotych (to jest dystans ok 50-70 km, gdzieś do 100 km mogę jechać od Bielska za darmo) coś wam pomoże? Gdzie dokładnie w okolice Bielska potrzeba zawieźć suczkę? (może było w wątku ale nie widziałam takiej info) EDItT: o ja ślepa, Kobiernice.Już znalazłam info dokąd zawieźć;) No więc ja w razie czego jestem do dyspozycji ok 100 km za darmo przewiozę. Na więcej paliwa mnie nie stać, ale myślę, że łatwiej będzie wam uzbierać mniejszą kwotę:) 100 km to jednak kawał drogi jesli o paliwo chodzi. EDIT2: policzyłam ile kosztowałby mnie cały dojazd do konina po sunię i z powrotem. Wyszło mi 150 zł max, w razie czego, mogę od siebie dorzucić z 20-30zł, więc trochę powyżej 100 zł zawiozę sunię, ale na tak długa trasę mogę sobie pozwolić dopiero we wtorek po świętach tj, 26 kwietnia lub w niedzielę po świętach, tj 1 maja. BTW, możecie spróbować dodać ogłoszenie tutaj: [url]http://www.radiobielsko.pl/przygarnij-zwierzaka/strona-glowna[/url] . Wiem, że sporo piesków jest adoptowanych z tych ogłoszeń, sama miałam stamtąd przygarnąć pieska. Sunia będzie blisko Bielska więc i blisko będą mieli chętni do adopcji.
  7. Dziś moja suka dostała krople na zapalenie spojówek. Mam je podać 3-4 razy dziennie jednak dla mnie jest to niewykonalne. W domu jestem sama (zazwyczaj), a u weterynarza zakropliłyśmy oczko w trójkę- ja trzymałam głowę, asystenka podawała smakołyki żeby się źle suni nie kojarzył ten zabieg a weterynarz zakropliła oczy. Jak ja mam to teraz wykonać sama?:) Próbowałam, ale suczka się wyrywa (raczej nie wiąże tego z bólem, jest po prostu ciekawska, chce złapać krople w locie, jak jej kapnie na nos to się otrzepuje), nie udało mi się zaaplikować ani jednej kropli prócz 7 które rozlałam dookoła. Czy ktoś ma jakieś pomysły jak się za to zabrać? Próbowałam podawać jej karmę, no ale potrzebuję dwie ręce, a ona wtedy nie jest w stanie podnieść głowy i otworzyć oczu. Będę wdzięczna za wszelkie rady, bo te zabiegi mam stosować do 22 kwietnia- jeśli nie będzie poprawny wet zajrzy czy to nie grudkowe zapalenie powieki- suczka idzie wtedy na sterylkę więc wet skorzysta z okazji, żeby dwa razy psiaka nie 'maltretować':)
  8. przebrnęłam tylko przez kilka stron ale widzę, że metody Millana są tu sprowadzane do przyciskania psa do podłogi. Czy ktoś posłuchał co on mówi kiedy to robi? Mówi, że pies ze stanu agresji przeszedł w stan paniki. Kładąc go na plecach pies przejdzie w stanu relaksu bo jest to relaksująca pozycja dla psa. Do tej pory uczono właścicieli, że psa należy zrelaksować, ale nikt nie spróbował tego doprowadzić do końca, bo pies był agresywny i właściciel wymiękał. Według mnie to trochę zmienia postać rzeczy i nie jest to już przyciskanie psa do podłogi żeby go zdominować (chciał go zdominować sadzając go i ustawiając w odpowiedniej pozycji, nie użył do tego w ogóle siły). Zresztą jesli mnie pamięć nie myli, to Cesar głaszcze psy smyczą i przez 20 minut zakłada psu szelki, żeby się nie denerwowały i żeby nie wprowadzać je w stan poruszenia? W każdym odcinku jest też w rogu "tabliczka", której część pewnie nie rozumie, a nie wiem nawet czy jest tłumaczona, choć powinna bo mówi o tym, że metod tych nie należy stosować samemu i zawsze należy pozostawić to specjaliście.
  9. bardzo dziękuję za odpowiedź. Czy jest w takim razie jakaś inna forma 'wyszalenia' się psa w tym typie? Bieganie na prawdę nie wchodzi w rachubę (przynajmniej na razie) , na rowerze najzwyczajniej czuję się zagrożona i boję się, że mogę jej zrobić krzywdę.
  10. Mam roczną suczkę (u nas dopiero od 2 miesięcy), w której płynie krew Husky. Na początku była bardzo spokojna (żywiołowa, ale nie wyglądała na psa lubiącego biegać, raczej typ goldena). Teraz jednak zaczęła wariować. Dużo czasu spędza sama w domu, wtedy wypoczywa, więc kiedy przychodzimy do domu tylko figle jej w głowie. Na spacerach zaczęła strasznie ciągnąć, nawet tam gdzie do tej pory bywała spokojna. Wzięłam więc raz rower, przypięłam jej smycz do szelek i.... nie musiałam w ogóle jechać, sunia ciągnęła mnie przez 15 minut bez przerwy ani myśląc o zatrzymaniu się .Wtedy zrozumiałam, że musi się wybiegać:) Rower niestety odpada- jest zbyt nieposłuszna i zdezorientowana czasami (np zatrzymuje się na siku w czasie ciągnięcia;) ) przez co i ja jestem zagrożona i ona (plącze się pod kołami, atrzymuje, zbyt gwałtownie przyspiesza). Niestety zdrowie nie pozwala mi na bieganie, więc pomyślałam o rolkach. Co sądzicie o takiej formie biegania z psem? Czy ktoś praktykuje? Nie mam na razie rolek(choć jeżdżę bardzo dobrze), byłaby to więc inwestycja w psa i nie chciałabym źle tych pieniędzy wydać. Teren w okolicy domu pozwala na gładką jazdę (nowa, przystosowana mało uczęszczana droga), mam też bidon podróżny na wodę dla psa więc w każdej chwili możemy się zatrzymać i nawodnić. Czy prócz rolek potrzebowałabym jakiś specjalny sprzęt? Czy suka byłaby zadowolona z takiej formy sportu? Dodam jeszcze, że w stosunku do husky'ego jest to pies dość mały, około 16 kg, większa już raczej nie będzie. Czy taka jazda może jej zaszkodzić?
  11. Martens, a po lesie nie chodzą? Albo sprzątamy wszędzie albo nie. Ja po lasach chodzę i tam bym też może nie chciała psich kup? Kupy jak ktoś stwierdził to odpad bio i w normalnych śmieciach się znaleźć nie powinien (btw, na moim osiedlu do najbliższego kubła na psie odchody jest 15 minut drogi, za to na miejscu jest ich chyba z siedem i skwerek 1x1m do wyprowadzania psów, jest to chyba jedyne osiedle w moim mieście, które w ogóle ma kubły na odchody).
  12. po swoim psie nie sprzątam w miejscach,w których po trawnikach się nie chodzi. Przy placach zabaw, lasach, miejscach zielonych w mieście, po których ludzie chodzą, mój pies nie bywa. Idąc po chodniku biorę psa na ręce między innymi dlatego, żeby nie obsrał chodnika. Robię to z grzeczności, choć mam dość wyciągania co chwilę psu z pyska kości i resztek jedzenia, bo jakaś miła dbająca o pieski starsza pani postanowiła rzucić pod balkon parę chrząstek po wczorajszym obiedzie. Mam dość przenoszenia psa i ciągania go na smyczy żeby nie poharatał sobie łap o rozbite butelki na ulicy i nie podbijał sobie gwoździ. Myślę, że psie kupy na trawnikach to najmniejszy problem.
  13. to i ja pozwolę sobie spytać skąd się wzięła moja kundelka;) [IMG]http://img59.imageshack.us/i/img0952or.jpg/[/IMG] [IMG]http://img859.imageshack.us/i/img0956z.jpg/[/IMG] [IMG]http://img22.imageshack.us/i/obraz016fi.jpg/[/IMG] [IMG]http://img251.imageshack.us/i/img0959ns.jpg/[/IMG] wiemy, że gdzieś się przewinął husky, bo oczy ma ewidentnie po tej rasie, jednak z charakterku zachowuje się trochę jak golden retriver- szalona wariatka, ale wierna i niezwykle łagodna.
  14. mój poprzedni kundelek zjadał wszystko. Karmiliśmy ją tanią karmą typu Chappy, na starość mogła już jeść tylko frolic bo nie była w stanie pogryźć innej suchej karmy (całe życie karmiliśmy ją suchą karmą) i nie narzekała:) Obecny psiak chętnie zjada patyki, kości, wiklinę, swoją własną sierść i trawę ale staramy się unikać takich smakołyków;) Karmiona jest Puriną Dog Chow z kurczakiem. Dwa miesiące o zabraniu ze schroniska żołądek zaczyna się normować, ale wystarczy kawałek innego jedzenia, np psie ciasteczka i od razu zaczynają się żołądkowe rewolucje więc musimy jej bardzo pilnować (250 gr karmy na dzień, dostaje wieczorem miskę na pół godziny, jak nie zje do końca dostaje resztę następnego dnia rano). . Mieliśmy nadzieję, że jako pies Nie rasowy nie będzie potrzebowała specjalistycznej karmy ale niestety- francuskie żołądki występują nawet u kundli:)
×
×
  • Create New...