Witajcie, byłam już raz na dogo, ale nie mogę odnaleźć konta ani tematu, który wcześniej założyłam. Szukałam wtedy domów dla młodych suniek porzuconych okrutnie przy moście. Na szczęście znalazły dom, teraz sprawa rozchodzi się o mamusię. Przeczytajcie proszę:
Pochodzę z rodziny psiarzy, przez nasz dom przewinęło się mnóstwo psów, w ogromnej ilości branych z ulicy. Największym psiarzem był nasz dziadek, lekarz, który ponad wszystko kochał zwierzęta. Ku naszej rozpaczy, odszedł w zeszłym tygodniu osieracając nie tylko dwa psy, ale i koty oraz ptaki, którymi się opiekował. Dla większości jego podopiecznych znaleźliśmy domy. Jego ukochanego psa zabrali moi rodzice, choć maja już swojego jednego ukochańca. Mieszkamy w Warszawie, w bloku, więc na ich mieszkanie to już i tak sporo domowników.
Niestety nie możemy znaleźć nikogo kto zaopiekowałby się Korą. Została ona przygarnięta przez dziadka rok temu, gdy poprzedni właściciel dosłownie wykopał ją z samochodu, a była w ciąży. Gdy urodziła była chodzącym szkieletem, ale każdy kęs który potrafiła znaleźć zanosiła swoim dzieciom. Dziadek nie mógł na to patrzeć i zabrał ją i 7 szczeniąt. Maleństwa udało nam się rozdać do dobrych domów po całej Polsce (jest wątek na dogomanii), ale mama została. To naprawdę wspaniała sunia, bardzo przytulaśna, łagodna, trochę lękliwa wobec obcych lecz nigdy agresywna, spragniona kochającego domu. I choć rozpieszczona przez dziadka, bardzo prosi o kawałek podłogi i serca dobrych ludzi. Niestety we wsi gdzie mieszkał dziadek wszyscy odwrócili się do nas plecami sugerując, że powinniśmy ją uspać. Ona jest młoda i zdrowa, nie możemy tego zrobić, chociażby przez wzgląd na samego dziadka. Sąsiadka obiecała przynosić jej jedzenie przez najbliższe dwa tygodnie, więc wymościliśmy jej budę w najcieplejszym miejscu w ogrodzie.
Jeśli w ciągu tych dwóch tygodni nie znajdziemy domu prawdopodobnie mieszkańcy wsi zajmą się nią sami - czyli uśpią lub zabiją. Dlatego choćby nie wiem co, ja ją biorę po tym czasie, tyle że... nie mam warunków. Wynajmuję kawalerkę za dużą na takiego lokatora, choć wiem, że lepsze to niż schronisko. Jakoś byśmy sobie poradziły gdyby nie fakt, że właścicielka nie zgadza się na żadne zwierzęta i jeśli namierzy suńkę, to obie wylecimy na bruk.
Rozsyłaliśmy prośby po rodzinie, ale każdy ma psa...
Jest mieszańcem trochę mniejszym od owczarka niemieckiego, ewidentnie ma jakieś geny tej rasy, ciężko określić wiek, ale z pewnością jest młoda. Szuka czułości, nie jest wybredna jeśli chodzi o jedzenie, bardzo łagodna i opiekuńcza. Nie była poddana sterylizacji, dawaliśmy jej zastrzyki antykoncepcyjne, ale jeśli potencjalny dom będzie tego wymagał to sfinansuję ten zabieg. Osobiście dowiozę ją w dowolne miejsce Polski z własnych środków, przywiozę z karmą i kocami, nawet budę, tylko proszę znajdźmy jej kochający dom!!!
Będę płakać szczerymi łzami w momencie przekazywania nowej rodzinie, ale nie mam żadnych warunków na zaopiekowanie się nią osobiście, choć poniosę to ryzyko jeśli będzie alternatywa schroniska lub niezasłużonej śmierci.
Bardzo Was proszę, roześlijcie tą informację, może znajdzie się ktoś, kto przygarnie kochaną Korę, która po raz drugi straciła wszystko.
kontakt do mnie najlepiej na kom. 506 172 644 lub maila [EMAIL="grau.hexe@gmail.com"]grau.hexe@gmail.com[/EMAIL]
[img]http://fc04.deviantart.net/fs71/i/2011/073/6/6/kora_by_chimeria-d3blzbn.jpg[/img]