anneve
Members-
Posts
75 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by anneve
-
Akrum, wczoraj wpłynęły pieniążki na moje konto, pięknie dziękuję! Postaram się o nowe, fajne fotki, chociaż w przypadku Imka nie jest to łatwe. Nie lubi chłopak sesji zdjęciowych... Natomiast nie ma już problemu z chodzeniem na smyczy ;) podczas wypadu do Warszawy radził sobie świetnie. W ogóle szybko odnajduje się w nowych sytuacjach. Nie przeraża go ruch i hałas na ulicach. Pozwala na głaskanie nawet osobom, których nie zna. Przyjaźnie nastawiony do wszystkich psiaków. Tak bardzo się stara, żeby nie sprawiać nawet najmniejszych problemów. Kochany, wdzięczny niuniuś :lol:
-
Pieski, które pojawiły się na mojej drodze i potrzebowały pomocy wcześniej czy później znalazły się w domach stałych, gdzie są szczęśliwe i mają lepiej niż u mnie, są kochane i rozpieszczane ... Świadomość tego pozwala mi spać spokojnie i utwierdza w przekonaniu, że podjęłam właściwą decyzję. Jednocześnie zachęca do dalszego działania. Nie twierdzę, że jest to łatwe czy przyjemne ale wiem, że konieczne. W przeciwnym razie mogłabym konkurować z warszawskim Paluchem. Akrum, na pewno serce podpowie Ci coś właściwego, bo ja choć bardzo bym chciała, to nie umiem :shake: Wsłuchaj się mocno i nie walcz z nim, bo przynosi to tylko cierpienie. Ty już tak wiele dobrego wnosisz w życie tych pokrzywdzonych zwierząt, że należy tylko chylić czoło. Wielkie dzięki ! :lol::lol::lol:
-
Andzike Gdyby tak było, już wcześniej podpisałabym umowę adopcyjną. Niestety nie mogę pozwolić sobie na adopcję kolejnego pieska, stąd moja decyzja o tymczasie (jestem świadoma z czym to się wiąże) Fakt, że Imek wrócił nie był absolutnie zależny ode mnie. Imeczek jest cudowny i potwierdzi to każdy, kto miał okazję go poznać, ale rozsądek górą. Wiem, że Imek znajdzie swojego człowieka i wspaniały domek, kwestia czasu. Pośpiech czasami nie jest wskazany... Akrum,jeżeli znajdziesz trochę wolnego czasu, zamieść proszę ogłszenie Imeczka na Cafeanimal. W sobotę jadąc pociągiem do Warszawy, obok nas siedziała młoda kobieta o wielkim sercu, która też była zauroczona Imkiem. Całą drogę rozmawiałyśy na temat losu porzuconych zwierząt. Kiedy wysiadaliśmy, rozpłakała się. Wiem, że czasami zagląda na Cafeanimal, więc może wypatrzy naszego Imeczka, może są sobie przeznaczeni...
-
Wcale mnie nie martwi, że Imeczek wrócił ze mną. Nie zależy mi również, żeby szybko znalazł dom, ale dom dobry, odpowiedni dla niego. Taki gdzie przede wszystkim będzie kochany za to, że jest i jaki jest, a jest wspaniały :lol::lol::lol: Cichutki, grzeczny nieabsorbujący, a zarazem tak wdzięczny za tę odrobinę, którą otrzymał, czyli kącik do spania i jedzonko. Nie marudzi, nie wybrzydza ... Podczas podróży do Warszawy wzbudzał zainteresowanie i podziw - jaki grzeczny, posłuszny a zarazem śliczny piesek. Dumnie nadstawiał łepek do głaskania.
-
SOBOTA 04.06.2011r. - ważny dzień :lol: Pobudka o 5-tej rano. 7.30 pociąg do Warszawy. Imeczek całą drogę grzecznie leżał na moich kolanach, nie kręcił się, nie szczekał. Miziałam wykąpane futerko (piękne, mięciutkie, lśniące) był baaaaardzo zadowolony. :lol: Następnie udaliśmy się na spotkanie z p. Beatą. Obawiałam się reakcji piesków. Jakże miłe było moje zaskoczenie, kiedy Imek pierwszy podszedł do Boryska, merdając ogonkiem :lol: Borysek-spokojny, łagodny, pozytywnie nastawiony do całego świata. Odetchnęłam z ulgą. Byłam przekonana, że najgorsze już za nami. Po spacerze poszliśmy do p. Beaty i tu niespodzianka... Imek na dzień dobry obsikał ścianę w pokoju :-( Jak się później okazało zrodził się problem nie do przeskoczenia. Rozmawiałyśmy z p. Beatą na temat piesków, które leżały rozciągnięte na podłodze, odpoczywając po spacerze. Ustaliłyśmy, że pomimo wpadki Imek zostanie na próbę do wtorku. Kiedy wychodziłam Imeczek nawet nie zareagowł. Dobrze jest - pomyślałam. Nie zdążyłam dojść do przystanku tramwajowego, kiedy zadzwoniła p. Beata informując, że Imek obsikał książki i wyje. Nie mogłam zrozumieć dlaczego tak się zachowuje? Nie wyglądał na zestresowanego, wręcz przeciwnie w mieszkaniu u p. Beaty czuł się swobodnie i dobrze, u mnie nic nie obsikuje, więc o co chodzi ? Wyjazd do Warszawy potraktowaliśmy jako wycieczkę, dzięki której utwierdziłam się w przekonaniu, że pomimo wszystko Imek to wspaniały pies, który szybko się uczy i dobrze sobie radzi. Na pewno znajdzie swojego człowieka, który go pokocha tak , jak na to zasługuje :lol:
-
W sobotę jedziemy z Imeczkiem do stolicy :lol: Wczoraj w rozmowie telefonicznej z p.Beatą ustaliłyśmy, że pódziemy z pieskami na spacer, aby na neutralnym terenie chłpaki mogli się lepiej poznać. Mam nadzieję, że się polubią, bowiem w to, że Imeczek skradnie serce p. Beacie nie wątpię. Jeżeli wszystko będzie OK Imeczek zostanie już nowym domku :lol::lol::lol: W przeciwnym razie (czego nie przewiduję) wrócimy razem do Łodzi
-
Wg mnie Imeczek nadrabia zaległości z czasów, kiedy przebywał w schronisku... Pragnie nacieszyć się wolnością, trawą i promieniami słońca :lol: Kiedy jest chłodno nie protestuje żeby zostać w domu, a nawet wprost przeciwnie. Myślę, że jeżeli Imeczek będzie miał towarzystwo i zapewniony solidny spacer, to będzie wszystko OK U mnie też nie biega przez cały czas, już nie ten wiek (wiem coś na ten temat) Zajmuje miejsce na najwyższym schodku, gdzie kładę mu kocyk. Stanowi to jego punkt obserwacyjny. Imeczek najbardziej potrzebuje miłości i poczucia bezpieczeństwa.
-
Imeczek dobrze dogaduje się z innymi pieskami. Czasami sam zachęca do zabawy. Uwielbia przebywać na zewnątrz do tego stopnia, że wieczorem nie mogę doprosić się żeby wrócił do domu. Układa się wówczas na swiom fotelu i tak smacznie śpi, że aż chrapie (czasami postękuje ze zmęczenia). Jak wspomniała AKRUM Imeczek najbardziej nie lubi kiedy jest zamykany w pomieszczeniu zupełnie sam. W towarzystwie innego pieska znosi to znacznie lepiej. Tak naprawdę nie ma takiej potrzeby, bowiem Imek jest bardzo grzeczny - nie niszczy, zachowuje czystość, nie zaczepia innych. Uwielbia przebywać w obecności człowieka. Nie domaga się natręnie zainteresowania, wystarczy podrapać za uszkiem, pogłaskać i już jest dobrze. :lol: Nie jest wybredny jeżeli chodzi o jedzenie (chociaż woli domowe obiady) Wylizuje miskę, czasami prosząc o dokładkę. Niezbyt chętnie chodzi na smyczy. Zrobił już duże postępy, ale zdecydowanie woli swobodę :lol:
-
Piegusia już w domku w Warszawie. Trzymamy kciuki za aklimatyzację!
anneve replied to Bonsai's topic in Już w nowym domu
[quote name='Aneta Sitkiewicz'] Wiem jedno: nie możesz obwiniać się o to, co się stało, bo Twojej winy w tym nie ma.[/QUOTE] Niestety jest.Nie da się ukryć,że choć nie celowo to jednak zawinił człowiek-ja!Bardzo mnie to boli,bowiem zdaję sobie sprawę jak bardzo zawiodłam moje największe skarby.Były bardzo bliskie mojemu sercu,ważniejsze niż niejeden człowiek.Nie miały najmniejszej szansy na obronę czy ucieczkę.Odeszły w okrutnych cierpieniach.Ufały mi bezgranicznie,a ja je skrzywdziłam.Wyrzuty sumienia i obraz,jaki zastałam po powrocie będą mnie prześladowały do końca moich dni.Nie radzę sobie z tym... Piegusi życzę wszystkiego,co najlepsze i mocno trzymam kciuki.Ją też kiedyś skrzywdził człowiek.To bardzo inteligentna sunia.Obecnie jest w dobrych rękach.Zobaczycie jaki diament wyszlifuje Furciaczek i to szybciej niż myślicie ;) -
Piegusia już w domku w Warszawie. Trzymamy kciuki za aklimatyzację!
anneve replied to Bonsai's topic in Już w nowym domu
[quote name='Aneta Sitkiewicz']Największym problemem wolontariatu jest to, że mamy tak mało czasu dla tych psiaków[/B] - przychodzi się do schroniska i każde oczy błagają cię o wyprowadzenie na spacer, a masz tylko dwie ręce i tylko 2-3 godziny wolnego czasu. Należałoby skupić się raczej na konkretnej jednostce, aby pomóc choć jednemu psu, bo wszystkim niestety - nie da się. A pomagając wszystkim traci się z oczu bardzo ważne szczegóły, takie jak ten, że Piegusia miała poważny problem ze sobą. Teraz to wiem i teraz postawiłam właśnie na indywidualną pracę z jednym, góra trzema psami, może to uczyni więcej dobra. Gdybym wiedziała to wcześniej - może zapobiegłoby to tragedii. [/B][/QUOTE] Chylę nisko czoło przed wszystkimi wolontariuszami.Wnosicie tak wiele dobrego w życie tych pokrzywdzonych zwierząt.Zawężenie grona psów,którym niesiesz pomoc pozbawi inne tej ogromne szansy.One tak bardzo czekają,wypatrując z nadzieją.Każdy z nich potrzebuje miłości i bliskości człowieka.Nie odbieraj im tego.Zachowania nie da się przewidzieć i nie wiadomo który bardziej potrzebuje pomocy.Pozory czasami mylą... -
Imeczek jest przesympatycznym pieskiem :lol::lol::lol: w zasadzie bezproblemowym. Rano wita mnie na dzień dobry delikatnie trącając noskiem, przy czym podskakuje i cieszy się, że już wstałam. Kiedy wygłaszcze futerko idziemy na sikanko. Po powrocie Imek je śniadanko - znowu powód do radości. Czeka grzecznie, tylko czasami drepcze niecierpliwie w miejscu jakby chciał powiedzieć - ja tu jestem, widzisz mnie ? Nie jest natrętny, zawsze bardzo subtelnie przypomina o swoim istnieniu. Kiedy pogoda dopisuje Imeczek dużo czasu spędza na zewnątrz. Pilnuje czujnie, co przynosi mu zadowolenie i powód do dumy. W dni chłodne i deszczowe nie protestuje, aby zostać na swoim fotelu i odespać zaległości. Kiedy wracam z pracy kto mnie wita najbardziej ? Oczywiście Imeczek :lol: To są momenty, kiedy serce się raduje i chce się żyć :lol::lol::lol: cdn
-
W sprawie adopcji Imeczka telefon milczy jak zaklęty. Z panią Beatą nie miałam jeszcze przyjemności rozmawiać. Wiem , że znajdzie się najlepszy domek na świecie, to tylko kwestia czasu. Ważne, że Imek nie przebywa już w schronisku, a biega po trawie, zażywa kąpieli słonecznych i jest szczęśliwy :lol:
-
W ubiegłym tygodniu w ramach spaceru udaliśmy się z Imeczkiem do weta na szczepienie. Dzielny chłopak - nie płakał . Przy okazji kontynuujemy naukę chodzenia na smyczy. Imek maszerował nawet tuż przy ruchliwej ulicy (nie bał się). Pragnę nadmienić, że to duży postęp, bowiem wcześniej cały był na NIE. Dwa przystanki jechaliśmy tramwajem. Imek grzecznie siedział na moich kolanach, obserwując co się dzieje za oknem, nie szczekał. cdn
-
Piegusia już w domku w Warszawie. Trzymamy kciuki za aklimatyzację!
anneve replied to Bonsai's topic in Już w nowym domu
[quote name='Aneta Sitkiewicz']Sugerowałabym, aby w nowym domu postawić raczej na: [B]wyciszanie psa, pracę węchową i intelektualną, umacnianie poczucia bezpieczeństwa i pewności siebie. Żadnych zabaw z piłką, żadnego rzucania patyczków,[/B] choćby i innym psom z tego domu. [B]Spokojny głos, wysyłanie jej sygnałów uspokajających, unikanie patrzenia na nią[/B] (obserwować oczywiście, ale kątem oka), [B]wolne poruszanie się. Dużo odpoczynku i snu i spokojnego przebywania razem. Po pewnym czasie kontakt z innymi psami, ale w formie spokojnych spacerów węchowych a nie wspólnych szaleństw. [/B] [/QUOTE] Dlaczego nikt nie nadmienił o tym wcześniej??? Aneta,masz ogromną wiedzę i znasz Piegusię.Szkoda,że nie było mi dane wcześniej podeprzeć się tym,co sugerowałaś... Piegusia powinna bezpośrednio trafić pod skrzydła Furciaczek lub osoby równie doświadczonej.Wasza wiedza jest imponująca.Ja jako laik nie miałam najmniejszych szans,by rozszyfrować jej skomplikowaną psychikę i zapobiec tragedii. Z wątku wynikało,że "nie jest agresywna ale przerażona","należy popracować nad odbudową zaufania do ludzi".Udało się,Piegusia zaufała mi bezgranicznie (pozwalała nawet pogłaskać się osobom,których nie zna).Na nic to się zdało skoro problem powrócił spotęgowany. Po raz kolejny człowiek zawiódł,zranił maleńkie serduszko.Bardzo mnie to boli. -
Witam.Potrzebuję rady.Mój kundelek ma zwichniętą soczewkę,pani weterynarz powiedziała że najprawdopodobniej trzeba będzie usunąć oczko ale musi porozmawiać jeszcze ze swoim szefem...Wydała mi się mało kompetentna.Czy ktoś już miał taki problem?Może jest szansa na uratowanie oczka?Soczewka przesunęła się do przedniej komory oka.Niestety w internecie nie ma zbyt wielu informacji.Będę wdzięczna.
-
Maleńka MUSZKA - zostanie wyrzucona przez włascicieli ?
anneve replied to Betta's topic in Już w nowym domu
Witam.Czy mogłabym prosić o nr telefonu do kogoś,z kim mogę porozmawiać w sprawie Muszki?Pozdrawiam.