KasiaKia
Members-
Posts
2608 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by KasiaKia
-
My dopiero walczymy o to, żeby zdrowie Dymnego się ustabilizowało. Przecież on był tyle lat w schronisku, na pewno przeszedł wiele chorób - nieleczone, pozostawiły ślad. Nie minął jeszcze miesiąc od czasu kiedy Dymny trafił do hotelu, więc nie liczmy na cuda. Tak jak pisałam, priorytetem jest to, aby nie czuł bólu. Weterynarz Dymnego to osoba zaufana, która nie naciąga na zbędne wydatki, poleca zawsze najlepsze rozwiązania i chce jak najlepiej. Z p. Anetą jestem umówiona w ten sposób, że Dymnemu niczego nie zabraknie. On naprawdę dostaje witaminy, leki na stawy, jest pod stałą opieką weterynarza - teraz też będzie dostawał specjalistyczną karmę. P. Aneta bardzo o niego dba.
-
Dymny dostaje leki na stawy, a co do zastrzyków to w jego stanie leki do połykania to za mało. Zastrzyki działają szybciej, a głównie chodzi o to, żeby go nie bolało... Bo całkiem zdrowy to już niestety nie będzie. Przecież wszyscy chcemy dla niego jak najlepiej. Szczegóły zaleceń weta opisze p. Aneta.
-
Dymny był dziś u weterynarza, dostał kolejną serię zastrzyków. Pani Aneta zakupiła mu także specjalnego bucika na tę łapkę, którą ciągnie, aby sobie nie obdzierał i nie robił ran. Dostaje także witaminy dla starszych psów. Być może jest coś nie tak z trzustką, okaże się po zastrzykach - jeśli mu pomogą to będzie je dostawał regularnie. Wróciły także biegunki, które skutecznie nie pozwalają Dymnemu przytyć. A Dymny je kurczaka z ryżem i marchewką, więc naprawdę super się odżywia. Teraz p. Aneta będzie mu jeszcze z tym mieszać Royal Hepatic. Na pewno p. Aneta napisze coś więcej o stanie naszego dziadeczka. Zrobiłam przelew na 60 zł za dzisiejszą wizytę u weta i zastrzyki.
-
Ale taki hotel z behawiorystą to pewnie sporo kasy... ehhh, zawsze "coś" :( Przelałam coś dla psiaka. Trzymam kciuki.
-
Myślę, że teraz jest szczęśliwy. Nie czuje już głodu, zimna, strachu... To tak wiele dla takiej starowinki z "tego" schroniska. Niech sobie odsypia chłopak te wszystkie lata :) Zrobiłam właśnie przelew dla p. Anety na 150 zł. Wolę, żeby było więcej na wszelki wypadek. Wszystkie rozliczenia w 1 poście.
-
Pani Aneto, witamy na wątku Dymnego :) Najważniejsze, że pieska zobaczył specjalista i teraz będzie już tylko lepiej. Bo to, że nie jest zbyt dobrze z jego kondycją niestety widać na pierwszy rzut oka, lata w tym schronie zrobiły swoje. A priorytetem jest teraz to, aby go nic nie bolało. Za wizytę z zastrzykami wyszło 70 zł, a za węgiel w aptece (według zaleceń weta) - 9,45.
-
Byłam dziś u Dymnego. Bardzo fajnie sobie mieszka, ma swój pokoik, a w nim nawet półeczki z pięknymi kwiatami i roślinkami :) Nie dałyśmy dziś rady jechać z nim do weta, bo Pani musiała czekać na innego pieska, ale temat jak najbardziej aktualny, mam nadzieję, że jutro się uda. Nie ma na co czekać. Dymny ma apetyt, dużo je i bardzo dużo pije. Na spacery chodzi niechętnie, ale dziś naprawdę było zimno, to w sumie nie dziwię się mu. Bardzo interesuje go trawa... wącha, drepcze cały czas z nosem przy ziemi. Na tylne łapki już staje, ale zdarza mu się, że go znosi i czasem sobie musi przysiąść. Podobno odkąd tam jest nie wydał ani jednego dźwięku, ale w sumie ja wcześniej też nie słyszałam nigdy, żeby szczekał albo warczał. Pieszczot mu nie brakuje, każdy kto tylko obok niego przechodzi zatrzymuje się na obowiązkowe głaskanie :) Dziwne jest tylko to, że wysika się dopiero jak udajemy, że nie patrzymy... trzeba odejść, zostawić go to wtedy może się załatwi. Z innymi psami super zgoda. Był także wyczesany. Zostawiłam dziś nowej opiekunce 400 zł za mieszkanko Dymnego.
-
A kiedy go wreszcie odpięto z łańcucha to łapki już nie niosły i nawet nie mógł polatać na wolności :( Dymny miał okrutne życie. Nowa opiekunka jest w szoku jak jej opowiadam o jego przeszłości. Obawiam się, że większych mrozów tej zimy w schronie mógłby już nie przeżyć. Teraz odsypia te wszystkie lata... oby był w coraz lepszej formie i żył jak najdłużej!
-
Tak, jadę jutro do Dymnego ok. 10 rano, natomiast ok. 12 jedziemy do weterynarza. Ma już zakupione tabletki na odrobaczenie, ale nie dostał ich dziś ze względu na straszną biegunkę. Wet kazał się wstrzymać ten jeden dzień. Podobno "leje się" z niego, nawet posłanie zafajdał... może to przez nadmiar jedzenia? On jest taki łakomy i tak szybko "czyści" miski, nie wiem... Jutro zobaczy go wet. Trzeba działać z jakimś leczeniem. Z dobrych wiadomości - Dymny już się pomału przyzwyczaja do nowego miejsca, chętnie wychodzi na spacer i coraz lepiej radzi sobie ze wstawaniem i chodzeniem - z pewnością ciepły kocyk zrobił swoje i wygrzał łapki.
-
Dymny większość dnia przesypia. Teraz jest mu ciepło, ma ciszę. Niechętnie wstaje, ale za to wrócił mu apetyt i teraz je dużo i zdrowo, może nabierze nowych sił :) [IMG]http://imageshack.us/a/img651/1084/98376964.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img26/2854/51132794.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img846/1570/77901402.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img593/2959/83308978.jpg[/IMG]
-
Dymny dzięki pomocy kasidaffik z Mielca trafił dziś do hotelu. Ponieważ opuścił schronisko po wieeeelu latach jest w lekkim szoku. Po przyjeździe na miejsce nie chciał wyjść z klatki. Po ubraniu obróżki położył łebek na ziemi i ani drgnął. Zachęta ze smakołyków też nie pomogła, więc po dłuższej chwili Dymny został wraz z klatką przeniesiony do pomieszczenia. Ponieważ w tej klatce czuje sie na razie bezpieczny, jego nowa opiekunka włożyła mu tu puchową kołderkę i stworzyła z niej legowisko. Oprócz klatki Dymny ma w swoim pokoiku oczywiście inne legowisko, ale Pani chce przyuważyć gdzie mu się będzie spało najlepiej i wtedy mu urządzi wszystko tak jak będzie chciał. Wypił całą miskę wody, ale miskę z jedzeniem zjadł tylko do połowy. Dostaje gotowane obiadki, mam nadzieję, że mu smakują :) Po kilku dniach jak się oswoi i przyzwyczai czeka go wizyta u weterynarza. Postaram się aby dostawał jakieś witaminy na te stawy i całą resztę lekarstw, które sprawią, że będzie czuł się choć odrobinę lepiej.