Odnośnie p. Kozłowskiej, która odpowiedzialna jest za schronisko - ostatnio pod koniec lutego, zabrała ponad 10 psiaków do firmy, która szkoli lekarzy weterynarii w zakresie USG. Firma płaci po 300 zł od każdego przyprowadzonego psa za to że może na nim demonstrować zasadę działania aparatu do USG. P. Kozłowska zawiozła tam psy którymi ma się opiekować. Niby nic złego gdyby nie fakt, że po owych badaniach psy z ogolonymi zupełnie brzuchami zostały przez p. Kozłowską zostawione na dwudziestostopniowym mrozie, bo akurat w tych dniach były gigantyczne spadki temperatur. (oczywiście bez jedzenia bo wróciły po 16.00 czyli po porze karmienia). Biedne zwierzaki ogolone z futra musiały sobie radzić same przy -20 stopniach. Ale jak widać w Swarzędzu statutowy obowiązek opieki i ochrony psiaków ma drugorzędne znaczenie. Pozostaje mieć nadzieję, że owe 3 000,00 zł, które zapłaciła firma zostanie wykorzystane przez "opiekunkę" schroniska na właściwy cel.