diatryma
Members-
Posts
234 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by diatryma
-
Nowy Pańciu wzdryga się na myśl o kastracji jak każdy facet. Ja uważam, że powinno się usunąć oba jądra ( i żona też), ale on z synami wolą zostawić Cezarowi jedno jądro żeby "pies miał charakter". No cóż pies należy już do nich, więc chęć zostawienia jednego jądra nie jest dla mnie żadnym argumentem za tym żeby zabrać im psa. Najważniejsze że pies jest szczęśliwy i ludzie którzy go wzięli też są szczęśliwi z powodu psa. Mój pies nie jest kastrowany (bo cały czas się waham) więc w tej kwestii zostawię wolną rękę nowym Pańciom. Nie ma obawy jeśli chodzi o rozmnażanie Cezara, oni mieli w swoim życiu kilka psów i żadnego nie rozmnażali. Poniżej nowy wątek, tym razem szukam domu dla córki Cezara [url]http://www.dogomania.pl/threads/205376-Szczeniak-w-typie-ON-z-kojca-szuka-domu[/url]
-
[URL=http://img163.imageshack.us/i/aza3.jpg/][IMG]http://img163.imageshack.us/img163/9917/aza3.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL]
-
[URL=http://img823.imageshack.us/i/aza2.jpg/][IMG]http://img823.imageshack.us/img823/1136/aza2.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL]
-
[URL=http://img19.imageshack.us/i/aza1w.jpg/][IMG]http://img19.imageshack.us/img19/640/aza1w.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL]
-
Tata Cezar znalazł dom, teraz jego córka, sunia-Aza szuka domu. Właściciel nie chce jej z tych samych powodów co jej ojca - bo nie szczeka i nie pilnuje. Tak jak Cezar, sunia wraz z rodzeństwem cierpiały z powodu niedożywienia w zimie. Teraz nabrały ciałka odkąd kupuję im jedzenie, ale Aza jest najmłodsza (ostatnia z miotu) ledwo przeżyła i teraz stała się obiektem podgryzania dla swoich silniejszych sióstr. Aza ze wszystkich szczeniąt jest najbardziej podobna do ojca, tzn. bardzo nastawiona na kontakt z człowiekiem. Ona jest pierwsza do zabawy, nie chce wchodzić do kojca (nie dziwie się skoro jest w nim zamknięta z atakującymi ją siostrami), strasznie mi jej żal za każdym razem jak muszę wciągać ją na siłę do kojca (po karmieniu), ona wtedy piszczy i kładzie się na plecach. Ale kiedy biegamy po ośrodku domków letniskowych to ona zawsze trzyma się blisko mnie, podążając tuż za nogami, podczas gdy siostry rozbiegają się zajęte swoimi sprawami. Aza ma świetną psychikę do towarzyszenia człowiekowi, jednak nie nadaje się w ogóle do kojca, cierpieć będzie z samotności jak już podrośnie. Zresztą Aza jako najmłodsza i najsłabsza z miotu najgorzej będzie znosić warunki kojcowe. Dlatego chciałabym ją stamtąd wydobyć, bo inaczej nie przeżyje zbyt długo, albo zagryzą ją siostry, albo zginie z głodu jako ostatnia w kolejce do miski, albo umrze z samotności, albo nie wytrzyma mrozów. Dlatego Aza nadaje się tylko dla ludzi którzy będą mieli czas i ochotę aby zająć się szczeniakiem, wymagającym dużo uwagi. To jest straszna przylepa doludziowa. Dlatego cioteczki kochane, porozwieszajcie w necie ogłoszenia dla Azy. Ona ma teraz jakieś 5 miesięcy, na razie szczeniaki nie były szczepione na nic, ale mam nadzieję że w najbliższym czasie dostaną szczepionki. Ja je odrobaczałam
-
W zeszłym tygodniu pisałam że pies miał robione generalne badania, mam wieści o wynikach - wszystko w porządku, nereczki wątróbka dobre tylko staw biodrowe trochę nawalają, ale nie wyszedł stan zapalny w wynikach krwi, więc wet mówi że będzie ok. Za jakiś miesiąc -dwa Czarek będzie miał usuwane to jądro co zatrzymało się w jamie ciała. A poza tym wszyscy w domu już go kochają, ten syn co jeszcze płakał po poprzednim psie, już bawi się z Czarkiem. Pies dostał zabawkę (ta czerwona na zdjęciu) i się z nią nie rozstaje, cały czas zaczepia wszystkich żeby ktoś się z nim pobawił. Co jeszcze, oczywiście jest czysty , pachnący i najedzony. Nie lubi zostawać sam, więc łazi za ludźmi po domu jak cień. Nawet parę razy szczeknął to suki sąsiadki. Grzecznie chodzi na spacerki, grzecznie jeździ autem, no i wszystko jest ok.
-
[URL=http://img850.imageshack.us/i/rozne311.jpg/][IMG]http://img850.imageshack.us/img850/3541/rozne311.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL]
-
Cezary w nowym domku (w sumie imię zostało Cezary, a właściwie Czarek - bo pies oczarował nowych Pańciów). [URL=http://img52.imageshack.us/i/rozne305.jpg/][IMG]http://img52.imageshack.us/img52/5589/rozne305.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL]
-
Kiedyś był syberianem husky... Pies z interwencji KTOZ
diatryma replied to Asior's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Bardzo dobry pomysł z tym ogoleniem włosków, lepiej się wszystkie rany goić będą. Widziałam w TV reportaż o Lakim, normalnie czasami to przydałby się kałach na takich zwyrodnialców. -
Okey Oliweczko, no i dzięki za całą pomoc i za przerzucenie go do "znalazły dom" na Owczarkach w potrzebie.
-
Ale jak usunę cały stary tytuł to ludzie nie rozpoznają wątku
-
Nie da się zamknąć tej reklamy, ani odsunąć, ani nic się nie da zrobić z tą reklamą, blokuje mi ona cały wątek, mogę jedynie odpowiedzieć szybką odpowiedzią i to po przesunięciu ekranu, tak aby szybka odpowiedź znalazła się w dolnym rogu ekranu. Umieszczanie reklam które blokują cały obraz, bez możliwości ich zamknięcia powinno być prawnie zabronione, gratulacje dla administratorów za zniechęcanie swoich użytkowników do korzystania z portalu !
-
Rodzinka jest z Mysłowic, a trafili na Cezara z ogłoszeń, m.in. bodajże na Morusku. Co więcej o nowym domku mogę napisać, może to że Państwo mają firmę przy domu (drukarnię wielkoformatową), więc pies nie będzie siedział sam. Przychodzą klienci i Cezar ich sympatycznie wita. Jest bardzo przyjazny do ludzi, wszystkich (pewnie ze złodziejem włącznie) też by się przywitał, dlatego powtórzyłam parę razy że to nie jest pies stróżujący. Cezar bardzo im się spodobał, a i oni psu się spodobali. O wiele milej witał się z nimi niż z poprzednią parką tych starszych Państwa. Rodzinka miała wcześniej psa w typie owczarka ale takiego skundlonego. Piesek żył 16 lat i musieli go uśpić miesiąc temu bo już bardzo się męczył (załatwiał pod siebie, z trudem oddychał, nie chodził, przestał jeść itp.). Jeden z synów (starszy) chciał już nowego psa, drugi (młodszy) jeszcze płacze po poprzednim. Zawiozłam psa do nowego domu i posiedziałam do północy aby Cezar się oswoił z nowym miejscem (widać było że był zdenerwowany), wykąpaliśmy go na wstępie. Jak go kąpaliśmy to piszczał bidulek, tzn. płakał (pewnie nie wie nawet co to kąpiel i woda na grzebiecie inna niż deszcz). Najważniejsze jest to że pies będzie w domu, a nie w budzie, tym bardziej że okazało się że ma problemy ze stawami. Jutro wracając do domu, wstąpię ich odwiedzić, sami zapraszają, więc porobię trochę fotek Cezara czyli już Peruna w nowym domku.
-
Chciałabym zmienić tytuł wątku, ale jakiś jeba....y kot wywija mi ogonem po ekranie blokując wszystkie funkcje wątku. Jak wyłączyć to kurest....o?
-
No właśnie staram się to zrobić. Jak zmienić temat?
-
Jak zmienić temat wątku? jak go przerzucić do psów w nowym domu?
-
Witam wszystkich zainteresowanych losem Cezara. Piesek od kilku dni jest w nowym domu. Wygląda na to że trafił na bardzo dobrych ludzi. Otrzymał nowe imię Perun, był już u weterynarza na kompleksowym badaniu. Okazuje się, że ma jakieś zapalenie stawów w tylnych kończynach (stawów miednicowych) więc dostaje leki i zastrzyki (zima w kojcu dała mu się we znaki). Okazało się też że nie zeszło mu jedno jądro, więc za jakiś czas trzeba mu je będzie usunąć. Miał pobraną krew do badań, więc dowiemy się niedługo jak tam nerki, wątroba itp. Perun trafił do domu z ogródkiem, mieszać będzie w domu z rodzicami, babcią i dwójką młodych synów (20-letnich). Jest wyprowadzany na spacerki, ma swoje legowisko w kuchni, smyczkę i obrożę. Generalnie otrzymał nowe życie. Pod koniec tygodnia podrzucę fotki z nowego domku. Wygląda na to że koszmar dla Cezara/Peruna już się zakończył, a śmierdzący kojec i zimno i głód, są już przeszłością.
-
Witam wszystkich zainteresowanych losem Cezara. Piesek od kilku dni jest w nowym domu. Wygląda na to że trafił na bardzo dobrych ludzi. Otrzymał nowe imię Perun, był już u weterynarza na kompleksowym badaniu. Okazuje się, że ma jakieś zapalenie stawów w tylnych kończynach (stawów miednicowych) więc dostaje leki i zastrzyki (zima w kojcu dała mu się we znaki). Okazało się też że nie zeszło mu jedno jądro, więc za jakiś czas trzeba mu je będzie usunąć. Miał pobraną krew do badań, więc dowiemy się niedługo jak tam nerki, wątroba itp. Perun trafił do domu z ogródkiem, mieszać będzie w domu z rodzicami, babcią i dwójką młodych synów (20-letnich). Jest wyprowadzany na spacerki, ma swoje legowisko w kuchni, smyczkę i obrożę. Generalnie otrzymał nowe życie. Pod koniec tygodnia podrzucę fotki z nowego domku. Wygląda na to że koszmar dla Cezara/Peruna już się zakończył, a śmierdzący kojec i zimno i głód, są już przeszłością.
-
Witam wszystkich zainteresowanych losem Cezara. Piesek od kilku dni jest w nowym domu. Wygląda na to że trafił na bardzo dobrych ludzi. Otrzymał nowe imię Perun, był już u weterynarza na kompleksowym badaniu. Okazuje się, że ma jakieś zapalenie stawów w tylnych kończynach (stawów miednicowych) więc dostaje leki i zastrzyki (zima w kojcu dała mu się we znaki). Okazało się też że nie zeszło mu jedno jądro, więc za jakiś czas trzeba mu je będzie usunąć. Miał pobraną krew do badań, więc dowiemy się niedługo jak tam nerki, wątroba itp. Perun trafił do domu z ogródkiem, mieszać będzie w domu z rodzicami, babcią i dwójką młodych synów (20-letnich). Jest wyprowadzany na spacerki, ma swoje legowisko w kuchni, smyczkę i obrożę. Generalnie otrzymał nowe życie. Pod koniec tygodnia podrzucę fotki z nowego domku. Wygląda na to że koszmar dla Cezara/Peruna już się zakończył, a śmierdzący kojec i zimno i głód, są już przeszłością.
-
Kastrowanie Cezara pozostawię jego przyszłym właścicielom, bo teraz nie ma na to warunków i nie mam na to pieniędzy. Pies nie może dochodzić do siebie po operacji w osranym i zimnym kojcu przecież.Chyba że znajdzie się dla niego DT.
-
Na razie nic, domku jak nie było tak nie ma, ale są nowe fotki na woj. opolskim, zapraszam na tamten wątek [url]http://www.dogomania.pl/threads/203321-POMOCY-!-Szukam-domu-dla-owczarka[/url] Ale mimo ze nie ma DS to nawet DT byłby lepszy niż kojec
-
Zapraszam do obejrzenia nowych fotek Cezara, nadal szukamy dla niego domu, ale nawet DT będzie dobry na razie [url]http://www.dogomania.pl/threads/203321-POMOCY-!-Szukam-domu-dla-owczarka[/url]
-
Ja jestem kompletnie zielona w tych sprawach, nie wiem co masz na myśli pisząc żeby pozapraszać kogoś ..?? Sie znaczy kogo i skąd? Z innych wątków? Jeśli zaś chodzi o tych starszych ludzi, to tylko boję się żeby sami się nie zgłosili do ośrodka po psa jak mnie nie będzie. Zaczynam się poważnie zastanawiać nad domem tymczasowym dla niego, tylko czy za DT trzeba płacić? Ja miałam u siebie parę razy psy na DT i nikt mi za nic nie płacił i jeszcze je karmiłam i leczyłam na własny koszt do czasu adopcji. Ale może czasy się zmieniły... Dzwonili kolejni ludzie, mają już sukę nowofunlanda (sterylizowaną) i dwie małe sunie jorki nie sterylizowane. To Cezar by się tam zamęczył przy tych cieczkach i zadeptał by te jorki... No i po co kolejny pies. A może to ja jestem za bardzo wybredna?
-
Ja już przeżyłam jedną nieudaną adopcję, kiedy pies wrócił do mnie brudny, chudy, wylękniony i z otwartymi ranami na pysku po kagańcu. A wtedy oddając psa czułam to samo co teraz, więc tym razem zamierzam posłuchać głosu intuicji. Więc mam nadzieję że Ci ludzie nie zadzwonią, ale nie wiem za bardzo co im powiedzieć jeśli zadzwonią :shake:, tzn. jaką puścić ściemę. ..? Jak na razie nie ma dobrych kandydatów, bo na samym początku to pisała do mnie jakaś dziewczynka, że chciałaby psa dla taty na 60 urodziny, tata ponieważ niedowidzi nie wychodziłby z psem, tylko siostra, a tata wcześniej miał psa-owczarka, tylko trzeba go było uśpić, jak tata szedł do szpitala na operację, bo pies był agresywny i nikt prócz taty nie mógł do niego podejść. Normalnie myślałam że padnę :-o. Odezwała się też pewna kobieta z 16 -letnim synem autystycznym i 24 letnim zdrowym synem, która straciła owczarka na zawał. I mimo tego że chłopiec jest chory, to sposób w jaki ta kobieta rozmawiała ze mną wskazywał na to że, byli by bardzo dobrymi kandydatami dla Cezara. Ale ponieważ kobieta jeszcze płakała po poprzednim psie, więc zaleciłam chwilę oddechu i zastanowienia, zamiast kierowania się emocjami. No i już nie zadzwoniła :-(. Było jeszcze małżeństwo z dziećmi, mieli przyjechać obejrzeć psa, ale padało.... więc się nie pojawili (cóż jak pada to też trzeba z psem wyjść czy się chce czy nie). I to tyle z kandydatów na właścicieli dla Cezarka, generalnie kiszka :shake:
-
Cezar miałby trafić do kojca 2x2 m z dużą ocieploną budą, kojec podobno jest otwarty cały czas, więc teoretycznie pies może biegać po ogrodzie wielkości 9 arów, chcą mieć też drugiego psa Leonbergera też z adopcji, bo taką "parkę" mieli poprzednio. Karmienie raz dziennie, na początku żeby przytył 2x dziennie, ale podobno miska z karmą stoi cały czas (?). Mroźne zimne noce też w budzie. Państwo z niechęcią odpowiadali na moje pytania, sprawiając wrażenie jakbym pytała ich co najmniej o życie erotyczne (marsowa mina, krótkie zdawkowe odpowiedzi - wszystko było "oczywiste", a moje pytania prawie niestosowne). Państwo są grubo po 60-tce, Pan wyglądał na schorowanego. Nie dowiedziałam się co zrobią z psem jak któregoś z nich zabraknie, albo jak się pochorują. Na pytanie co będzie z psem jeśli okaże się np. że nie toleruje dziec (wnuków)i, lub ma trudny charakter też nie uzyskałam odpowiedzi, tylko wymijające "ale on przecież kocha ludzi" (mój wyżeł też kochał ludzi a po miesiącu wyszedł z niego niedźwiedź z silną tendencją do dominowania ludzi). Na pytanie czy są w stanie podołać finansowo i chęciami jeśli pies okaże się chory - to usłyszałam żeby lepiej nie był chory bo nie ma w okolicy weterynarza i trzeba będzie jeździć. Ich poprzedni owczarek zdechł bo najadł się styropianu. O ile wiem takie rzeczy daje się usunąć z jelit operacyjnie... no ale przecież trzeba by zapłacić i jechać gdzieś do weterynarza .... Generalnie miałam złe wrażenie już po pierwszym pytaniu i pierwszej "oczywistej" odpowiedzi, jakby Ci ludzie znali się najlepiej na chowaniu psów, a moje pytania jakby podważały ich odpowiedzialność i umiejętność opieki nad psem. Po krótkiej rozmowie wstępnej (przerwanej przez Panią słowami "no to co możemy zobaczyć tego psa?") już nie miałam im go ochoty pokazywać. Oni myśleli że zabiorą już psa ze sobą, ale wytłumaczyłam im że najpierw chciałabym zobaczyć miejsce docelowe czyli ich dom (tzn kojec, bo dom jest niedostępny dla psów) i żeby jeszcze to przemyśleli.... i na razie na tym stanęło. A ja mam bardzo silne uczucie że nie powinnam im oddawać Cezara (ich postawa aż mnie zbulwersowała i odnoszę wrażenie że nie pozwolili by się odwiedzać żeby zobaczyć jak ma się pies, bo odebrali by to jakby się ich sprawdzało, a oni przecież mieli już 12 psów w swoim życiu i są doświadczonymi (jeśli nie najlepszymi w ich mniemaniu) właścicielami psów na świecie.