Dzisiaj Kesi, była spokojniejsza niż zwykle, ale to pewnie sprawka pogody. Było strasznie ciepło, ale mimo to sunia czasem wychodziła z krzaków i przychodziła po pieszczoty i jedzenie... ona naprawdę je wszystko co się jej pod pyszczek podsunie. Sunia jest coraz weselsza, tylko rozłąka z rodzinką jest dla niej czymś bardzo strasznym... zobaczymy, może jeszcze nie czuje się na tyle pewnie z człowiekiem, by przebywać z nim sam, na sam... czas pokaże:)....