Jump to content
Dogomania

michu

Members
  • Posts

    111
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by michu

  1. Jak już wiecie podróż minęła w trudnych warunkach jezdnych, ale dotarliśmy spokojnie na miejsce. Zefir od razu położył się, jak tylko ruszyliśmy i spał całą drogę. Jak dojechaliśmy i stanęliśmy zobaczyłem jego główkę w tylnym lusterku :) cieszył się jak dziecko.. przeszliśmy się od razu na spacer i biegunka była chyba powodem podróży. Już na spacerze pokazał chłopak jak się bawić w przeciąganie smyczy. Bierze smycz w zęby i idziemy :) Nie ma opcji, żeby się nie przeciągać. Weszliśmy do domu, a ten gagatek nie potrafił usiąść w miejscu. Non stop przy mnie, za mną, lizanie i przytulanie. Gdziekolwiek nie poszedłem, tam też szedł za mną. Jak już się położył, gdy tylko ruszyłem chociaż ręką lub nogą, był przy mnie i lizał po rękach lub się tulił. Nie mógł znaleźć sobie miejsca. Jak już myślałem, że zaśniemy i położył się na legowisku, wyłączyłem światło to jedzonko poszło w ruch :) no i oczywiście nieomieszkał przyjść i mnie po jedzeniu wylizać :) Dzisiaj rano jak tylko wstałem z powrotem adhd :) myślałem, że się nie ubiorę - tak się cieszył. Po załatwieniu na spacerze znowu zabawa w przeciąganie smyczy :) Jak wróciliśmy, gdy chciałem mu odpiąć smycz zaczął na mnie mruczeć - nie chciał sobie odpiąć, bo ważniejsza była zabawa :) zostawiłem mu podpiętą smycz, usiadłem na kanapie, przyszedł, zaczął się tulić i to już było ważniejsze od przeciągania, więc spokojnie mogłem odpiąć smyczkę. Jego niby agresja to zabawa.. i tyle. Mordka siwa, a w sercu i zachowaniu jeden wielki szczenior :) Dzisiaj na badania...
  2. [IMG]http://sosbokserom.com.pl/images/stories/psy/ABCD/Cezarbyd_25.JPG[/IMG] [LEFT]Wyniki badań Cezara zostały skonsultowane u doktora Tomasza Saby w Warszawie, okazało się, że jest szansa na uratowanie łapki boksera.[/LEFT] [LEFT]Cezar przyjechał dziś późnym wieczorem do Warszawy, zamieszkał w siedzibie Fundacji.[/LEFT] [LEFT]Jutro o godzinie 9:30 czeka go długa i skomplikowana operacja usunięcia narośli na łapie.[/LEFT] [LEFT]Prosimy wszystkich o trzymanie kciuków za Cezara !!! Rozstanie było bardzo smutne.. Cezarek już w samochodzie chciał przesiąść się do mnie do przodu :) Jak wyszliśmy z samochodu nie zauważał nikogo dookoła. Przez cały czas, ten malutki Cezarek skakał - dosłownie - skakał na mnie, po mnie i dawał buziaki. Już chyba odczuwał, że rozstania nadszedł czas. Po wejściu do samochodu widziałem jak stale patrzy w moim kierunku... Ale dzisiaj wielki dzień...... da sobie chłopak świetnie radę!!! [/LEFT]
  3. [quote name='Kapsel']Jutro Cezarek wyrusza w podróż. Dzisiaj dostał zastrzyk z bardzo silnym antybiotykiem , jutro kolejny. Bardzo się już przywiązał do Michała, na pewno bedzie cięzko mu się z nim rozstać... :-(:-(:-([/QUOTE] Oj.. będzie.... [B]Cezar przytył od ostaniego ważenia w czwartek ponad 2 kg!! Byliśmy wczoraj w klinice weterynaryjnej. Ceraz otrzymał silne antybiotyki, a dzisiaj ruszamy popołudniu w stronę Warszawy :[/B])
  4. [quote name='Kapsel']Michał :calus::buzi::buzi::buzi::buzi::buzi:Powiedz, faflaczek będzie żył....PRAWDA??????? :-(:-(:-([/QUOTE] Psychicznie się odbudowuje, to widać... gorzej fizycznie.. nie może przytyć mimo tego, że karmię go małymi odstępami czasu, ale jest do tego słaby kondycyjnie... Nadzieja umiera ostatnia.. a ja wierzę..
  5. [quote name='Kapsel'] Michał, czy on przyjmuje w tej chwili jakieś lekarstwa?[/QUOTE] Na tą chwilę żadnych leków nie przyjmuje.. Właśnie wróciłem ze sklepu. Nie było mnie raptem 5 minut.. nie zdajecie sobie sprawę jak radośnie mnie przywitał.. próbował skakać, ale niestety jest na to za słaby.. już dawno mnie nikt tak radośnie nie witał :) a najpiękniejsze było to jak usiadłem na łóżku, a on wszedł i przytulił się do mnie... chwila bezcenna....
  6. Cezar Malutki wydaje się być bardziej radosny :) Przychodzi, przymila się, jak wychodzimy na spacer to przed drzwiami z radości stara się podskakiwać.. Nie ma jeszcze siły na takie wybryki, ale radość jest najważniejsza :) A jego chodzący kuperek... nie do opisania :))) Wraca mu chęć do życia.. Nadal rzuca się na jedzenie.. do tej pory dostawał małe dawki karmy co 3-4 godz. Ale chyba od dzisiaj przejdziemy na małe dawki co 2 godz., żeby chłopak troszkę nabrał ciała.. nadal to skóra i kości.. jak tylko kupie baterie do aparatu zrobię kilka fotek i załączę :) Pozdrawiamy!!
  7. Kondycje to on ma marną. Po 15 minutach spaceru buzia otwarta, język na zewnątrz,a po 20 min musiałem mu pomagać wchodzić na drugie piętro. Myślę, że to przez jego stan, wychudzenie okropne.. jeszcze dzisiaj rzuca się - dosłownie - aż miska po całej kuchni skacze.. Chyba nie wszystkie 'robaczki' z niego uciekły, bo znów się drapie.. mam nadzieje, że to dlatego, że do końca nie wysechł..
  8. Jeśli chodzi o ranę to nie powiem, bo mnie przy tym nie było.. Ola musi się wypowiedzieć.. A my.. [B]Jesteśmy po kąpieli :) zupełnie inny boksio :) w wannie potulny jak baranek, a po wyjściu radość!!! :) moja i jego :) 'robaczków' trochę na nim było, ale krawat ma już biały :) i zapaszek też już niczego sobie :) pozdrawiamy :)[/B]
  9. Dzisiaj Cezarek został sam w domu na dłużej. Byłem zawieźć Dilla w połowe drogi do Przemka :) Trochę się bałem, ponieważ nie zostawał jeszcze sam na dłużej niż 20 min. Co to był za powrót do domu :) Już dawno nie byłem tak radośnie przywitany w domu :) Mordka się cieszyła, kuperek cały chodził, buziakom nie było końca.. Jeszcze tak radosnego go nie widziałem.. Dałem mu troszkę jedzenia, bo dawkuje po trosze co kilka godzin, a z tej radości, aż się zsiusiał :) Teraz leży na środku pokoju, bo tam najchłodniej, co chwile otwierając oczka i podnosząc główkę, żeby sprawdzić, czy jestem.. Przez cały czas próbuje polizowywać guza na nodze, który mam wrażenie, że rośnie coraz bardziej i zaczyna dookoła ropieć.. a do tego nóżka puchnie.. Niedługo na krótki spacer, bo i kondycja słaba...
  10. [B]Dzisiejszy dzień był dla Cezara Malutkiego jednym z jego zupełnie dotychczasowych całkowicie inny.. Całą noc spędził na wygodnym posłaniu w cieple. Poranek był dla niego zaskakujący, że ta sama osoba jest znowu przy nim. Jak wracaliśmy ze spaceru, krótkiego, bo na tyle pozwalała mu siła, radości nie było końca.. Od tego momentu Cezar nie odstępował mnie na krok, czy to pokój, łazienka lub kuchnia - tym bardziej, bo tam jedzenie, na które patrzy w taki sposób, jakby nigdy nie widział.. Dostaje małe dawki karmy co kilka godzin, ponieważ tak szybko je, że aż się zakrztusza jedzeniem.. Przez cały dzień rana na nodze urosła dwukrotnie w stosunku do nocy, gdy go odbierałem.[/B] [B]Ten cudowny szkieletorek po południu na spacerze zaczął się z radości tarzać w trawie.. turlanie nie było końca :)) Nie potrafiłem odbierać mu tej przyjemności, chociaż wiedziałem, że będzie problem z wejściem na drugie piętro i miałem racje, potrzebna była pomoc :) Jutro zostaje sam w domu - trzeba pomóc innemu boksiowi - mam nadzieje, że będzie dobrze.. bo jak tylko wstaje, on wstaje ze mną, gdziekolwiek idę, on idzie ze mną.. Nie został dłużej jak na 20 minut więcej sam.. A jak wszedłem czekał pod drzwiami.. On ma coś tekiego w oczach... nie da się tego opisać.. zdjęcia zupełnie nie są wstanie oddać tego, jak wygląda.. Dużo widziałem.. Ale jak się go zobaczy.. łza w oku się kręci, a ciarki same przechodzą po plecach.. Mam tylko nadzieję, że się wszystko uda... Michał..[/B]
  11. Jest piękna!! Z prawdziwym boksim charakterem :) Potrzebny kochający domek :) Dzwońcie.. Dzwońcie.. :)
  12. [quote name='AgaiTheta']No Ty najlepiej wiesz czy ja ruszam tyłek czy nie!!! W odróznieniu od niektórych nie szczekam pyskiem i nie psuję ciężkiej pracy innych osób - wara ode mnie![/QUOTE] I nie rozumiem tego obrzucania się błotem.. Wszyscy chyba działamy dla dobra bokserów.. Przynajmniej tak mi się wydawało..
  13. [quote name='vena&vivi']olly ale co to mamy wyjąc kase z kieszeni i wykupic reszte psów?? A on za miesiąc za ta kasę kupi następne -wejdzmy z nim w interes. Tu chodzi o zamknięcie tego syfu a nie wspieranie.Czekaj przelicze kase czy na wszystkie psy mi starczy. Tak sobie to wyobrażasz?[/QUOTE] Ludzie!! Zastanówcie się co mówicie.. Właśnie zostawienie tych psów u tego faceta jest kary godne.. Czy nie jest ważne to, że już po prostu ich u tego faceta nie ma?? Czy nie jest ważne to, że są bezpieczne i mają możliwość żyć normalnie??? Chyba po to działamy wszyscy, niezależnie skąd jesteśmy, po to, by te psiurki miały lepiej niż mają do tej pory. Niesamowicie wkurza mnie to, że mówicie "to nie jest wyjście" !!! Tak, wyłożyliśmy pieniądze z własnej, prywatnej kieszeni, i najważniejsze jest to, że tych chociaż dwuch tam nie ma. Jeden ma guza na nodze, jest przeziębiony, a drugi ma dziąślaki i nie jest w stanie zamknąć buzi. Są przepiękne. Na co czekać, nie żałuje tych pieniędzy, bo inaczej, jak słyszeliśmy - spychologia!!! A one są już bezpieczne!!!!! i są przepiękne. Zastanówcie się co mówicie... nagłaśniamy sprawę, ale proszę o konkrety - działanie!!!
×
×
  • Create New...