W dniu wczorajszym w godzinach popołudniowych znalazłam na terenie obok ul. Mariańskiej w Chorzowie leżącego wychłodzonego i trzęsącego się z zimna boksera.Wzięłam go do siebie, ale nie daję sobie z nim rady, Mimo że jest bardzo chudy, można policzyć mu wszystkie żebra i kręgi, to jest bardzo silny. Ciągnie jak parowóz na spacerze, a ja nie potrafię za nim nadążyć. Proszę o pomoc w znalezieniu mu domu, bo sama nie dam rady. Nie Chciałabym, żeby trafił do schroniska, bo on nie przeżyje zimy.
Jest bardzo przyjazny, ale nieco niewychowany (skacze i opiera łapy na człowieku), aczkolwiek dość posłuszny po głębokiej chwili zastanowienia.
Jak na razie zgadza się z moją rezydentka, ale jest dopiero u mnie jeden dzień. Za to psica jest ciężko oburzona i usiłuje go zagryźć, a ma jakieś 30 cm w kłębie. Nie wiem co będzie, jak będę je musiła zostawić same na 9 godzin, kiedy pójdę we czwartek do pracy.
Załączam zdjęcia z dzisiejszego spaceru.
[URL]https://picasaweb.google.com/jola.sopniewska/Leo#[/URL]