Jump to content
Dogomania

dronka

Members
  • Posts

    1020
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by dronka

  1. [B]31/32 TINA I REKS - rozważny i romantyczna szukają wspólnie domu.[/B] Zwróciła się do nas Pani z prośbą o pomoc w znalezieniu domu dla suni i pieska, które uratowała i przygarnęła tymczasowo. Pieski nie są pod opieką Fundacji, ale pomagamy w znalezieniu jej domu. Ogólny opis Tina i Reks to pieski w typie Cairn Terier. Oboje mają co najmniej 3 lata. Nie znamy ich dokładnego pochodzenia, gdyż zostały zabrane z pseudohodowli w fatalnym stanie zarówno psychicznym jak i fizycznym. Teraz pieski czują się zdecydowanie lepiej i są już gotowe do pójścia do Nowego Domu. Terierki to typowi przedstawiciele swojej rasy – weseli i odważni i pewni siebie, ale nie agresywni. Mimo ich małych rozmiarów mają niespożyte pokłady energii na spacerze. Właściciel zatem musi liczyć się z długimi i aktywnymi spacerami, a metody szkoleniowe muszą być kreatywne, bo Cairn szybko się nudzi… Terierki zostały odebrane z pseudohodowli razem. Razem też się wychowywały i są ze sobą bardzo zżyte – dlatego chciałabym, aby trafiły do jednego domku. Przetrwały okropne warunki w pseudo tylko dlatego, że miały siebie, miały wsparcie – nie zabierajmy im siebie… Chcemy znaleźć Terierom wspólny dom, po to, aby mogły dalej być razem – są to wspaniałe psy, wymagające… Terierki wymagają miłości, poświęcenia im czasu, konsekwencji, a na pewno obdarują Nowych Właścicieli wdzięcznością i psią miłością na całe życie!!! Zdrowie Terierków Ogólny stan zdrowia Terierków jest dobry. Od czasu zabrania ich z pseudohodowli „odżyły” nie tylko emocjonalnie, ale przede wszystkim zdrowotnie. Pieski, jako, że mają problemy z ząbkami – muszą mieć podawane jedzonko mokre – mokrą karmę, lub rozwodnioną suchą karmę, lub gotowane mięsko. Jednak przy tak małych psach nie jest to żadnym kłopotem. Jedynym poważnym defektem zdrowotnym obu Terierków jest podcięcie strun głosowych – zamiast szczekania oba wydobywają z siebie jęki… Zachowanie w domu Jak napisaliśmy w opisie – Terierki to para rozważny i romantyczna – On najpierw myśli, potem zrobi, a Ona najpierw robi a potem myśli (o ile w ogóle). Reks jest zdecydowanie bardziej spokojnym pieskiem, można powiedzieć, że kanapowym (w domu!) a Tina to „żywe srebro”. W tym związku to zdecydowanie Tina jest pieskiem ekstrawertycznym, a Reksio introwertycznym – razem uzupełniają się doskonale. Tinka jest pieskiem zaczepiającym i zwracającym na siebie uwagę, Reks cierpliwie czeka, aż przyjdzie czas na jego mizianie. Nowy Właściciel będzie musiał poświęcić im czas i uwagę ale przede wszystkim okazać się konsekwencją w szkoleniu psów – są to typowe Teriery – jeżeli mają na coś ochotę, to znajdą sposób realizacji potrzeby! Zachowanie na dworze Terierki bardzo lubią wychodzić na dwór, nie straszne są im śniegi i mrozy, plucha, ani deszcz. One bardzo lubią spacery a na spacerze zwykle dostają „dzikawki” – biegają, latają, a ich „pychole” są wtedy najbardziej roześmiane. Można powiedzieć, że spacery po polach i laskach to domena Terierów – lubią to najbardziej! Terierki mają pewien problem z chodzeniem na smyczy, ale odrobina konsekwencji i poświęcenia czasu sprawi, że oboje nauczą się tej sztuki. Dla kogo Teriery? Terierki są przeznaczone zdecydowanie dla osób lubiących długie spacery – nie muszą być to osoby czynnie uprawiające sporty, ale co najmniej jeden godzinny dziennie spacer Terierom się należy. Terierki nie mają problemów z innymi psami, akceptują ich obecność, są bardzo delikatne w kontakcie z człowiekiem. Terierom wystarczy mieszkanie w bloku, ale ze stałymi wyjściami na dwór. [B]W ramach procedury adopcyjnej przewiduje się ankietę przed adopcyjną, wizytę przed adopcyjną, spacer z psami oraz podpisanie umowy adopcyjnej (w ramach której obowiązuje bezwzględny nakaz wykonania zabiegów sterylizacji i kastracji!). To nie jest oferta sprzedaży piesków, ale ich adopcji!!! Po więcej informacji proszę dzwonić: 508 083 058 – Ania[/B] [IMG]http://img215.imageshack.us/img215/1724/reks11.jpg[/IMG]
  2. [B]OLGA szuka domu![/B] Zwróciła się do nas Pani z prośbą o pomoc w znalezieniu domu dla suczki, którą uratowała i przygarnęłą. Mysza nie jest pod opieką Fundacji, ale pomagamy w znalezieniu jej domu. Mysza jest w wieku około 2 lat, jest zdrowa, odrobaczona i zaszczepiona. Ma wyrobioną książeczkę zdrowia. Suczka do ludzi jest sympatyczna, wdzięczna, bardzo lubi się łasić. Zachowanie ogólne, stan zdrowia. Mysza jest sympatycznym psem. Lgnie do ludzi, nie sprawia większych problemów. Olga nie reaguje na imię, ale na pewno nie jest głucha. Stan zdrowia określany przez Weterynarza to bardzo dobry. Zęby zdrowe. Nie ma robaczków na skórze, skóra zdrowa. Waga "na oko" lekko zaniżona, jednak nie ma odwodnienia, ani zaniku mięśni - po prostu musi być typem sportowym. Według weterynarza jej wiek to poniżej 3 lat. Jazda samochodem Jazda samochodem nie sprawia psu żadnego problemu. Bez kłopotu wskakuje do bagażnika, gdzie siedzi grzecznie, nie przechodzi na tyle siedzenia. Podczas jazdy nie piszczy, nie szczeka, nie wyje. Czasami podniesie głowę, jak samochód stoi, ale nie nerwowo, a raczej z ciekawości. Suczka nie ma choroby lokomocyjnej. Inne Psy Z psami swojej wielkości lub większymi dogaduje się doskonale. Chętna do zabawy, przejawia wtedy ruchy typowe dla szczeniaka - zachęcające do pościgu i zabawy. Chętnie podchodzi do piesków z merdającym ogonem. Bez problemu daje się obwąchiwać. Nie ma problemów z psami "dominującymi", nie popada w agresję, po prostu się bawi. Do tej pory miała kontakt z Malamutami i owczarkiem niemieckim - zabawa przebiegała bez problemu. Psy były zadowolone i zmęczone wspólną zabawą. Z psami małymi lub mniejszymi od niej ma pewne problemy, bo traktuje je "z wyższością". Na pieski mniejsze - yorki, westy - reaguje podnieceniem, zainteresowaniem, ale też gromkim szczekaniem i warczeniem - co nie ma miejsca przy psach większych. Smycz się bardzo napina również, gdy Mysza zobaczy kota, gołębia lub coś małego - jest pobudzona i chętna do pościgu, jednak sądzę, że nie na zabawę... Ogólnie można powiedzieć, że Olga chce gonić wszystko co jest mniejsze od niej samej. Dzieci Nie mieliśmy okazji sprawdzić jak sobie radzi z małymi dziećmi. Do dzieci w wieku 8-12 lat jest sympatyczna, traktuje normalnie jak dorosłych, czyli bez problemu. Chodzenie na smyczy Sprawia Myszy problem, bo zdecydowanie ciągnie. Zawsze musi być przed przewodnikiem. Chodzi chaotycznie, nie według jednej strony, ale węszy tam, gdzie jej się spodoba. Trzeba naprawdę silnej ręki żeby niejednokrotnie ją utrzymać. Na kantarku jednak chodzi bez żadnego problemu. Inne, zdecydowanie ważne: 1. Suczka przejawia coś w rodzaju "lęku separacyjnego" - nie potrafi sama zostawać w domu, człowiek zawsze musi być w jej otoczeniu. Jednak nie ma problemu w nocy. 2. Jest straszną WŁÓCZĘGĄ - już raz nam uciekła!!! Nie reagowała na żadne przywołania, nie dała się odwołać, po prostu biegła przed siebie, zatrzymał ją jedynie pies, którego obwąchiwała i dzięki temu udało nam się ją złapać - przyszły właściciel musi być o tym poinformowany i zobowiązany do NIE PUSZCZANIA luzem psa. 3. Jest przyzwyczajona do suchej karmy. 4. Gdy Mysza nie miała przy sobie kości do gryzienia zaczęła gryźć dywan - musi zawsze mieć coś do zajęcia. 5. Można powiedzieć, że jest psem typowo sportowym, bez problemu biegnie przed biegaczem i prawidłowo ciągnie, dobrze spisuje się także w zaprzęgu z rowerem - biegnie przed rowerem i ciągnie. Nadaje się zarówno do bikejoringu jak i canicrossu. Akceptuje szelki sportowe. [B]NIE JEST TO RASA DLA KAŻDEGO, WIĘC PROSZĘ O ROZWAŻNE PODEJMOWANIE DECYZJI. NIE JEST TO PIES DLA DZIECI, ANI DLA OSOBY LUBIĄCEJ SPORT PRZEZ SZKLANYM EKRANEM, TYM BARDZIEJ DLA OSOBY STARSZEJ, CZY SCHOROWANEJ!!! SUCZKA WYMAGA SPACERÓW I AKTYWNOŚCI FIZYCZNEJ WARUNKIEM ADOPCJI JEST WIZYTA PRZED ADOPCYJNA, WSPÓLNY (CO NAJMNIEJ JEDEN) SPACER, ORAZ WIZYTA PO ADOPCYJNA. DODATKOWO NOWY WŁAŚCICIEL BĘDZIE ZOBOWIĄZANY DO PODPISANIA UMOWY ADOPCYJNEJ. Kontakt w sprawie adopcji: + 48 508 083 058[/B] [B]Wątek na Dogo:[/B] [url]http://www.dogomania.pl/threads/221766-PI%C4%98KNA-SUCZKA-W-TYPIE-RASY-SYBERIAN-HUSKY-SZUKA-DT-lub-DOMU-STA%C5%81EGO!!!?p=18476796#post18476796[/url] [IMG]http://img204.imageshack.us/img204/2871/olga12.jpg[/IMG]
  3. [B]DOREK psiak z interwencji[/B] Dorek to piesek w typie teriera, który swoje życie spędził przykuty, w szczerym polu, 1,5 metrowym łańcuchem do dziurawej budy, stojącej na podmokłym terenie. Wokół panował straszny bałagan, a fetor odchodów i resztek spleśniałego jedzenia był trudny do wytrzymania. Pies w trybie interwencji został zabrany właścicielom, ponieważ jego stan fizyczny budził niepokój. Piesek miał skórę i sierść w fatalnym stanie, był miejscami łysy. Dorek trafił do kliniki weterynaryjnej w celu postawienia diagnozy i wyleczenia go. Psiak nadal przebywa w lecznicy, ale jest w bardzo dobrej formie i dochodzi już do zdrowia. Jego stan był spowodowany bakteryjnym zapaleniem skóry. Wyniki są już w normie. Dorkowi dopisuje humor. Jest bardzo ruchliwy i prawie niemożliwością jest złapanie go w kadrze obiektywu. Pilnie szukamy domu tymczasowego, do którego Dorek mógłby trafić po opuszczeniu kliniki. [IMG]http://img84.imageshack.us/img84/4191/dorek05.jpg[/IMG]
  4. Victor jest teraz na terenie Wielkopolski.
  5. [B]3. Victor[/B] Przepraszamy, że trzymaliśmy was do tej pory w niepewności odnośnie losu Victora, ale stanęliśmy przed murem i nie wiemy, w którą stronę pójść. Osoby śledzące wątek Victora zdążyły się zorientować, że jest to trudna sytuacja, z którą nie do końca wiemy jak sobie poradzić. Victor nie miał lekkiego życia, jak gro czworonogów. Większość psów w momencie kiedy trafiają do domów tymczasowych gdzie pokazuje się, że człowiekowi można zaufać, dochodzi do siebie i łapie równowagę psychiczną. Prawdopodobnie pies ten musiał naprawdę sporo przeżyć zanim trafił do schroniska we Wrześni, ponieważ jego trauma go nie opuszcza pomimo naszych starań. Nie wiemy jak mu pomóc. Podejrzewamy, że Victor mógł być ofiarą pseudohodowli, mógł być trzymany nieustannie w zamknięciu, być może został wyrzucony, być może udało mu się uciec. W momencie kiedy został odłowiony i znowu trafił do klatki to złamało mu psychikę. Jak żaden dotąd znany nam pies, Victor ma niesłychane umiłowanie wolności. Nie znosi zamkniętych pomieszczeń, kojców, nawet duży wybieg jest dla niego ograniczeniem. Widać, że pies w każdej sytuacji zamknięcia kalkuluje jak zwiać. Umie otwierać okna, drzwi, demoluje i wyje, wyje, wyje nieustannie, a przy tym obficie się ślini. Objawy te budzą duży niepokój. Konsultowany weterynarz nie widzi związku jego zachowan ze stanem fizycznym. Radzimy się również znanym nam behawiorystom, czy jego stan może mieć naturę psychiczną, jednak żaden z nich nie dysponuje warunkami, by psa przyjąć do siebie i z nim pracować Jak wiecie, Victor byl do tej pory w dwóch domach tymczasowych i pomimo chęci i prób poradzenia sobie z jego zachowaniem, po dłuższym lub krótszym czasie wszyscy rezygnowali. Nikt nie potrafi okiełznać Victora. Obecnie, z braku innych perspektyw, Victor przebywa w hotelu. Niestety, jak można wywnioskować z jego historii, nie znosi tego dobrze. Nie wiemy jak długo będzie mógł tam zostać i obawiamy się najgorszego. Zdajemy sobie sprawę, że dopóki nie znajdziemy przyczyny jego zachowania, nie możemy mu pomóc i co za tym idzie nie będziemy w stanie znaelźć mu domu, ponieważ będzie wracał z każdej adopcji. Nie możemy mu znaleźć domu z powodu jego zachowań, a musimy znaleźć dla niego miejsce , żeby określić jego stan. No i koło się zamyka. Musimy odkryć co tak naprawdę dzieje się z Victorem, ale musimy mieć miejsce dla niego bezpieczne, gdzie Victor będzie mógł się zatrzymać do czasu diagnozy. Zastanawiamy się jak określić raz na zawsze czy przyczyna jest fizyczna, czy psychiczna. Obmyśliłyśmy, żeby przez jakiś czas podawać mu środki przeciwbólowe, jeżeli jego stan się poprawi, oznaczać to będzie, że problem jest natury fizycznej i wtedy całę swoje siły skupimy na tym, żeby odnaleźć przyczynę bólu. Jeżeli nie oznaczać to będzie, że stan jest natury psychicznej i wtedy będziemy starali się mu pomóc w tym kierunku. Problemem stanowi miejsce, w którym Victor sopkojnie mógłby zamieszkać, żeby go zdiagnozować. Nie możemy skupić się na jego leczeniu w momencie kiedy całą naszą energię pochłania szukanie dla niego nowego miejsca, ponieważ w każdej chwili Victor może zostać bez dachu nad głową. Bardzo wszystkim dziękujemy za zainteresowanie Victorem oraz pomoc. Jak sami widzicie sprawa jest naprawdę trudna i póki co nie znalazłyśmy żadnego sposobu, żeby ulżyć Victorowi i zapewnić mu bezpieczną przystań. Walczymy nadal, ale powoli kończy się nam amunicja. Jeżeli maczie jakieś pomysły koncepcje, lub słyszeliście o podobnym przypadku, albo o lekarzu lub behawioryście "cudotwórcy" informujcie nas. [IMG]http://img834.imageshack.us/img834/2190/victor05.jpg[/IMG]
  6. Link: [url]http://www.facebook.com/events/338938742807279/[/url]
  7. Przepraszamy, że trzymaliśmy was do tej pory w niepewności odnośnie losu Victora, ale stanęliśmy przed murem i nie wiemy, w którą stronę pójść. Osoby śledzące wątek Victora zdążyły się zorientować, że jest to trudna sytuacja, z którą nie do końca wiemy jak sobie poradzić. Victor nie miał lekkiego życia, jak gro czworonogów. Większość psów w momencie kiedy trafiają do domów tymczasowych gdzie pokazuje się, że człowiekowi można zaufać, dochodzi do siebie i łapie równowagę psychiczną. Prawdopodobnie pies ten musiał naprawdę sporo przeżyć zanim trafił do schroniska we Wrześni, ponieważ jego trauma go nie opuszcza pomimo naszych starań. Nie wiemy jak mu pomóc. Podejrzewamy, że Victor mógł być ofiarą pseudohodowli, mógł być trzymany nieustannie w zamknięciu, być może został wyrzucony, być może udało mu się uciec. W momencie kiedy został odłowiony i znowu trafił do klatki to złamało mu psychikę. Jak żaden dotąd znany nam pies, Victor ma niesłychane umiłowanie wolności. Nie znosi zamkniętych pomieszczeń, kojców, nawet duży wybieg jest dla niego ograniczeniem. Widać, że pies w każdej sytuacji zamknięcia kalkuluje jak zwiać. Umie otwierać okna, drzwi, demoluje i wyje, wyje, wyje nieustannie, a przy tym obficie się ślini. Objawy te budzą duży niepokój. Konsultowany weterynarz nie widzi związku jego zachowan ze stanem fizycznym. Radzimy się również znanym nam behawiorystom, czy jego stan może mieć naturę psychiczną, jednak żaden z nich nie dysponuje warunkami, by psa przyjąć do siebie i z nim pracować Jak wiecie, Victor byl do tej pory w dwóch domach tymczasowych i pomimo chęci i prób poradzenia sobie z jego zachowaniem, po dłuższym lub krótszym czasie wszyscy rezygnowali. Nikt nie potrafi okiełznać Victora. Obecnie, z braku innych perspektyw, Victor przebywa w hotelu. Niestety, jak można wywnioskować z jego historii, nie znosi tego dobrze. Nie wiemy jak długo będzie mógł tam zostać i obawiamy się najgorszego. Zdajemy sobie sprawę, że dopóki nie znajdziemy przyczyny jego zachowania, nie możemy mu pomóc i co za tym idzie nie będziemy w stanie znaelźć mu domu, ponieważ będzie wracał z każdej adopcji. Nie możemy mu znaleźć domu z powodu jego zachowań, a musimy znaleźć dla niego miejsce , żeby określić jego stan. No i koło się zamyka. Musimy odkryć co tak naprawdę dzieje się z Victorem, ale musimy mieć miejsce dla niego bezpieczne, gdzie Victor będzie mógł się zatrzymać do czasu diagnozy. Zastanawiamy się jak określić raz na zawsze czy przyczyna jest fizyczna, czy psychiczna. Obmyśliłyśmy, żeby przez jakiś czas podawać mu środki przeciwbólowe, jeżeli jego stan się poprawi, oznaczać to będzie, że problem jest natury fizycznej i wtedy całę swoje siły skupimy na tym, żeby odnaleźć przyczynę bólu. Jeżeli nie oznaczać to będzie, że stan jest natury psychicznej i wtedy będziemy starali się mu pomóc w tym kierunku. Problemem stanowi miejsce, w którym Victor sopkojnie mógłby zamieszkać, żeby go zdiagnozować. Nie możemy skupić się na jego leczeniu w momencie kiedy całą naszą energię pochłania szukanie dla niego nowego miejsca, ponieważ w każdej chwili Victor może zostać bez dachu nad głową. Bardzo wszystkim dziękujemy za zainteresowanie Victorem oraz pomoc. Jak sami widzicie sprawa jest naprawdę trudna i póki co nie znalazłyśmy żadnego sposobu, żeby ulżyć Victorowi i zapewnić mu bezpieczną przystań. Walczymy nadal, ale powoli kończy się nam amunicja. Jeżeli maczie jakieś pomysły koncepcje, lub słyszeliście o podobnym przypadku, albo o lekarzu lub behawioryście "cudotwórcy" informujcie nas.
  8. Sonia trafiła już do swojego domu. [IMG]http://img851.imageshack.us/img851/7360/sonia02.jpg[/IMG]
  9. Hej, to ja Mimi – mam niecały roczek. Od miesiąca żyję w schronisku, ale to nie życie. W budzie mam garść słomy i zimny wiatr. W kojcu stąpam po oblodzonym betonie. Do jedzenia dostaję psie chrupki w lodowatej metalowej misce. Obok stoi druga – z zamarzniętą wodą. Dzień za dniem – zupełnie sama. Nikt mnie nie tuli, a jestem jeszcze dzieckiem! Wokół szczekają wielkie psy. Tu jest zimno, pusto, strasznie! Wolontariuszki ubrały mnie w kubraczek. Miejskie psy ubranka noszą dla zabawy. Ja nie wiem czy przeżyję zimę. Jestem przytulaśna, bardzo chcę się uczyć. Niedługo Walentynki, przyjmij mnie do serca! [B]Dzwoń teraz: 501 066 460[/B] [IMG]http://img822.imageshack.us/img822/8765/mimi07.jpg[/IMG]
  10. [IMG]http://img109.imageshack.us/img109/5010/kudlaczii21.jpg[/IMG] [B]Wątek na Dogo: [/B][URL="http://www.dogomania.pl/threads/206729-W-Wielki-Pi%C4%85tek-narodzi%C5%82y-si%C4%99-na-nowo-2-kud%C5%82acze...?p=16773764#post16773764"]http://www.dogomania.pl/threads/206729-W-Wielki-Piątek-narodziły-się-na-nowo-2-kudłacze...?p=16773764#post16773764[/URL] [B]Szafirkowy telegram płynący wprost z serca Joasi, tymczasowej opiekunki Szafira:[/B] Kudłacz II vel Donat przyjechał do nas z kliniki śremskiej 24 stycznia. 7 dni po całkowitej amputacji przedniej łapki. Bałam się, co zobaczę. Jednak obolały piechu przydreptał z samochodu do domu o własnych siłach. Była nadzieja. Smutny i wystraszony, zjadł garść karmy i poszedł spać. Ułożyliśmy go po królewsku. Kołdra na podłodze, na niej wełniany koc. Nigdy już nie będzie marznąć. Nie będzie niedojadać. Jest bezpieczny. Dostał nowe imię – Szafir, aby rozpocząć życie od nowa. Myślałam o tym, że jego traumę da się załagodzić, ale utraconej łapki, niestety, nie umiemy mu odtworzyć. Współodczuwałam jego ból i strach. Pierwsze dni ze smutnym psem były trudne. Zamieszkałam z Szafirkiem w odrębnym pokoju. Trzeba było oddzielić nasze psy: wilka Jokera i „tymczasa” teriera Keksa. Zwierzaki były bardzo ciekawe, kto do nas zawitał? Szafirka nie dało się przed nimi ukryć. Przeraźliwie śmierdział i nie można go było wykąpać, bo świeże szwy i gojąca się rana… Szafirek ma długą brudną sierść, a w niej wszystko. Kawałki słomy ze schroniskowej budy, zasuszone polne kwiatki, drzazgi i … Kupki. Paliłam w pokoju aromatyczną świecę, swoją pościel skrapiałam pachnącą wodą… Przez pierwsze dni dałam psu czas na aklimatyzację. Jadł, spał, albo stał patrząc gdzieś w przestrzeń. Miał wielkie wystraszone oczy, poza tym brak kontaktu. W weekend „tymczasa” Keksa odwieźliśmy do nowego stałego domu. Żal się było żegnać, bo Keksik u nas rozkwitł, ale… Wiedzieliśmy, że oddając go możemy lepiej pomagać Szafirkowi. Teraz mamy więc „tylko” dwa psy. Czwartego dnia Szafir zamachał do mnie ogonem! Świat się uśmiechnął!!! Kolejnym postępem są już jego samodzielne spacerki po dużym ogrodzie. Mimo trzech łap, nie odpuszcza. Sika podnosząc nogę w górę! Początkowo dreptaliśmy 100 kroczków i do domu, bo mróz. Po tygodniu Szafir wychodzi już sam na 15 minut. Bardzo dziwił się nowemu otoczeniu. Węszył nowe zapachy, szczególnie ślady naszych psów. Wsłuchiwał się w odgłosy wsi, w dalekie szczekanie. Po tygodniu pierwszy raz sam zaszczekał na sąsiada! „Idź stąd! Nie znam cię!”. Odwiedziła nas Ania, koleżanka wolontariuszka. Obcięła Szafirowi najgorsze brudne dredy. Przywiozła mu też pyszne puszki z mięskiem. Mniam, mniam! 9 dnia pobytu zrobiłam psu suchą kąpiel. Delikatnie wyczesałam skudloną sierść – było tego jedno wiadro! Obcięłam mu prawie wszystkie dredziska. Trząsł się ze strachu, ale dał radę. Wspólnie z Krzyśkiem skropiliśmy psa szamponem w spary’u – przysłanym paczką przez Paulę. Po wytarciu ręcznikiem, zrobił się czystszy, jeszcze nie czysty. Pachnie teraz mydełkiem i kupką. Wcześniej samą kupką. Pies ma doskonały apetyt, skacze do miski, jakby bał się, że zaraz zabiorę. Nic dziwnego, w schronie pewnie musiał walczyć o swoje i nie jadał do syta. W 11 dniu Szafir na ogrodowym spacerku zatańczył pierwszy taniec radości. Podskakuje, kręci ogonem, macha głową. Psi szał ciał! 13 dzień – Szafir, jak się rozkręci biega już jak każdy pies. Jego długie włosy falują na wietrze, i, chyba… Jest szczęśliwy! A my z nim. J Za kilka dni jedziemy do Śremu zdjąć Szafirkowi szwy. CDN Joasia R.
  11. [B]Szafirkowy telegram płynący wprost z serca Joasi, tymczasowej opiekunki Szafira:[/B] Kudłacz II vel Donat przyjechał do nas z kliniki śremskiej 24 stycznia. 7 dni po całkowitej amputacji przedniej łapki. Bałam się, co zobaczę. Jednak obolały piechu przydreptał z samochodu do domu o własnych siłach. Była nadzieja. Smutny i wystraszony, zjadł garść karmy i poszedł spać. Ułożyliśmy go po królewsku. Kołdra na podłodze, na niej wełniany koc. Nigdy już nie będzie marznąć. Nie będzie niedojadać. Jest bezpieczny. Dostał nowe imię – Szafir, aby rozpocząć życie od nowa. Myślałam o tym, że jego traumę da się załagodzić, ale utraconej łapki, niestety, nie umiemy mu odtworzyć. Współodczuwałam jego ból i strach. Pierwsze dni ze smutnym psem były trudne. Zamieszkałam z Szafirkiem w odrębnym pokoju. Trzeba było oddzielić nasze psy: wilka Jokera i „tymczasa” teriera Keksa. Zwierzaki były bardzo ciekawe, kto do nas zawitał? Szafirka nie dało się przed nimi ukryć. Przeraźliwie śmierdział i nie można go było wykąpać, bo świeże szwy i gojąca się rana… Szafirek ma długą brudną sierść, a w niej wszystko. Kawałki słomy ze schroniskowej budy, zasuszone polne kwiatki, drzazgi i … Kupki. Paliłam w pokoju aromatyczną świecę, swoją pościel skrapiałam pachnącą wodą… Przez pierwsze dni dałam psu czas na aklimatyzację. Jadł, spał, albo stał patrząc gdzieś w przestrzeń. Miał wielkie wystraszone oczy, poza tym brak kontaktu. W weekend „tymczasa” Keksa odwieźliśmy do nowego stałego domu. Żal się było żegnać, bo Keksik u nas rozkwitł, ale… Wiedzieliśmy, że oddając go możemy lepiej pomagać Szafirkowi. Teraz mamy więc „tylko” dwa psy. Czwartego dnia Szafir zamachał do mnie ogonem! Świat się uśmiechnął!!! Kolejnym postępem są już jego samodzielne spacerki po dużym ogrodzie. Mimo trzech łap, nie odpuszcza. Sika podnosząc nogę w górę! Początkowo dreptaliśmy 100 kroczków i do domu, bo mróz. Po tygodniu Szafir wychodzi już sam na 15 minut. Bardzo dziwił się nowemu otoczeniu. Węszył nowe zapachy, szczególnie ślady naszych psów. Wsłuchiwał się w odgłosy wsi, w dalekie szczekanie. Po tygodniu pierwszy raz sam zaszczekał na sąsiada! „Idź stąd! Nie znam cię!”. Odwiedziła nas Ania, koleżanka wolontariuszka. Obcięła Szafirowi najgorsze brudne dredy. Przywiozła mu też pyszne puszki z mięskiem. Mniam, mniam! 9 dnia pobytu zrobiłam psu suchą kąpiel. Delikatnie wyczesałam skudloną sierść – było tego jedno wiadro! Obcięłam mu prawie wszystkie dredziska. Trząsł się ze strachu, ale dał radę. Wspólnie z Krzyśkiem skropiliśmy psa szamponem w spary’u – przysłanym paczką przez Paulę. Po wytarciu ręcznikiem, zrobił się czystszy, jeszcze nie czysty. Pachnie teraz mydełkiem i kupką. Wcześniej samą kupką. Pies ma doskonały apetyt, skacze do miski, jakby bał się, że zaraz zabiorę. Nic dziwnego, w schronie pewnie musiał walczyć o swoje i nie jadał do syta. W 11 dniu Szafir na ogrodowym spacerku zatańczył pierwszy taniec radości. Podskakuje, kręci ogonem, macha głową. Psi szał ciał! 13 dzień – Szafir, jak się rozkręci biega już jak każdy pies. Jego długie włosy falują na wietrze, i, chyba… Jest szczęśliwy! A my z nim. J Za kilka dni jedziemy do Śremu zdjąć Szafirkowi szwy. CDN Joasia R.
  12. A tu już u Asi, Kudłacz - Szafir powolutku dochodzi do siebie. [IMG]http://img109.imageshack.us/img109/5010/kudlaczii21.jpg[/IMG]
  13. Przerażony Kudłacz po operacji: [IMG]http://img853.imageshack.us/img853/9356/kudlaczii18.jpg[/IMG]
  14. Wątek Kudłaczy trochę się zakurzył, a ostatnimi czasy życie Kudłacza II obróciło się o 180 stopni, i nie do końca dobrych. [B]18 styczeń 2012r.[/B] Dzisiejszy dzień okazał się dla Kudłacza tragiczny. Psiak był kojcu, podczas gdy psy z sąsiedniego boksu zostały wypuszczone na wybieg podczas sprzątania. Kudłacz wystawił łapkę przez kraty, podbiegł do jeden z większych, silniejszych psów, chwycił go za nią i rozszarpał w strzępy. Powyciągał ścięgna i kości, łapka wisiała tylko na kawałku skóry. Psa niezwłocznie zawieziono do lecznicy. Jednak mimo usilnych starań weterynarzy, nie udało się uratować łapki. Wyglądała jak pogryziony kawałek mięsa z kością, podzieloną na dziesiątki kawałków, które połączone ze sobą były jedynie kawałkami skóry. Urazy kości były na tyle poważne, że podjęto decyzję o jej amputacji, żeby uratować życie Kudłacza. Psiak jest w bardzo złym stanie. Dostaje leki przeciwbólowe. Trwa walka o jego życie, które wisi na włosku. Aż strach pomyśleć ile ten psiak wycierpiał. 23 styczeń 2012r. Kudłacz nadal znajduje się w lecznicy. Jego stan fizyczny jest ustabilizowany. Niestety jego psychika okrutnie ucierpiała. Po radosnym i szczęśliwym psiaku nie ma śladu. Jest smutny, przeraźliwie smutny, wręcz depresyjny wyraz psiego pyska wiele mówi na temat tego co ten psiak przeszedł. Trauma jaką przeżył każe mu się kulić ze strachu przy każdym gwałtowniejszym ruchu, przy głośniejszym szczeknięciu innego psa. [B]24 styczeń 2012r.[/B] Dzisiaj zabraliśmy Kudłacza z lecznicy do awaryjnego domu tymczasowego. Psiak, wyszedł z auta na własnych nogach. Kuśtyka powolutku, ale stara sobie radzić. Z braku innego lokum, Kudłacz trafił na bardzo awaryjny tymczas, gdzie jest już pies rezydent, oraz jeden psi tymczas. W związku ze stanem Kudłacza jest on izolowany od pozostałych piesków. Piesek dostał jedzonko i wodę, chętnie zjadł i wypił. Opiekunka tymczasowa dała chwilę czasu Kudłaczowi, żeby przyzwyczaił się do nowego miejsca, gdy wróciła po pół godzinie, psiak nadal stał w tym samym miejscu nie ruszając się. [B]30 styczeń 2012r.[/B] Kudłacz nadal przebywa w awaryjnym domu tymczasowym. By zacząć nowe lepsze życie, jego tymczasowa opiekunka ochrzciła go nowym imieniem – Szafir. Asia pisze, że „…Opieka nad psiakiem, nie jest łatwa, ale dzieje się coś ważnego. To rekolekcje, z bólu, człowieczeństwa, pytania o sens wszystkiego. Patrząc na Jego okaleczenie, leczymy Go miłością i otwieramy się na nowe, ważne doświadczenia. To trudno wyrazić werbalnie. (…)”. Dzięki sercu i oddaniu Asi Szafir powoli dochodzi do siebie. Trzeciego dnia pobytu w domu tymczasowym, Szafir pierwszy raz, nieśmiało, ale wyraźnie zamachał ogonem! Piątego dnia wskoczył łapą na blat w kuchni w poszukiwaniu jedzenia. Tego dnia również pierwszy raz zaszczekał, na spacerku po ogrodzie – widząc przechodniów na ulicy. Apetyt ma wyśmienity, dużo śpi na boku, ma miękkie posłanie z kołdry i wełnianego koca. Niestety dużo czasu spędza sam, ponieważ póki co musi być izolowany od pozostałych psów. Dzielna Asia porzuciła swoją rodzinę i zamieszkała z Szafirkiem w pokoju. Każdego dnia uczy się czegoś nowego i oswaja z domem. Chodzi, a raczej kuśtyka za swoimi tymczasowymi opiekunami krok w krok. Najgorzej wychodzi mu to na płytkach, a to cały korytarz i kuchnia. Termin zdjęcia szwów przypada 10 lutego. Dziękujemy Asi i Jej mężowi za wielkie serce, empatię, wyrozumiałość, poświęcenie i cierpliwość. Jesteście nieocenieni. To prawdziwy zaszczyt, że zechcieliście obdarzyć fundację zaufaniem i wstąpiliście w nasze szeregi. Najbardziej Wam wdzięczny jest na pewno Szafirek.
  15. Klara pojechała do domu tymczasowego, który znalazła dla niej nieoceniona Marzena. [B][COLOR="red"]KLARA NADAL SZUKA DOMU STAŁEGO[/COLOR][/B] Kontakt w sprawie adopcji: +48 662 589 716 [email]iwonag2@onet.pl[/email] [IMG]http://img4.imageshack.us/img4/5922/klara04.jpg[/IMG]
  16. Kapsel trafił dzisiaj do domu tymczasowego. Po tym jak nasze wolontariuszki wyszły z tymczasowego lokum, psiak zrobił się trochę niespokojny i zaczął chodzić koło drzwi. Jego tymczasowa opiekunka zabrała go na 45 minutowy spacer. Kapsel ładnie szedł na smyczy, a po powrocie już się uspokoił. Bez problemu dał sobie umyć łapki, wystawia brzuch do głaskania, a za swoją opiekunką chodzi krok w krok i nawet zaczepia do zabawy. Widać, że jest trochę niespokojny. Pije często i raz zdarzyło mu się warknąć na swoje odbicie w lustrze. Kiedy już oswoił się z nowym otoczeniem położył się na zasłużoną drzemkę, zeby odespać dzień pełen wrażeń. Trzymamy kciuki za Kapselka i jego tymczasowych opiekunów. [B][COLOR="red"]KAPSEL NADAL SZUKA DOMU STAŁEGO [/COLOR][/B] [IMG]http://img88.imageshack.us/img88/8396/kapsel06.jpg[/IMG]
  17. Aza przyjechała dzisiaj do domu tymczasowego. Sunia jest jeszcze przestraszona. Trudno się jej dziwić, najpierw żyła w szopie, potem w schronisku, potem znow w szopie, a potem w hotelowej klatce, to jej pierwszy raz w domu. Na miejscu przywitała sie bezproblemowo z suczką rezydentką, zrobiła rundkę po nowym lokum i udaje że jej nie ma. Przy podejściu w celu zapoznawczym niestety odchodzi w pospiechu. Lepiej reaguje na mężczyzn. Nie ma w niej cienia agresji tylko strach przed ludźmi. Trzymamy kciuki za to, żeby się w końcu otworzyła i przekonała, że człowiek może być przyjacielem. [B][COLOR="red"]AZA NADAL SZUKA DOMU STAŁEGO!!![/COLOR][/B] [IMG]http://img600.imageshack.us/img600/6533/aza04.jpg[/IMG]
  18. [B]Fanta[/B] w domu tymczasowym powoli się oswaja. Podąża już za suniami rezydentkami i pozwala zapraszać się przez nie do zabawy. Zaczyna łapać koncepcję załatwiania się na dworze, ale zdarzają jej się jeszcze wpadki. [B]Sunia szuka kogoś kto ja pokocha i przygarnie .[/B] [IMG]http://img220.imageshack.us/img220/5636/fanta19.jpg[/IMG]
  19. Keks pozdrawia z nowego domu [IMG]http://img841.imageshack.us/img841/4585/keks16.jpg[/IMG]
  20. Na terenie jednej z podpoznańskich gmin została złapana sunia w type owczaraka długowłosego. Klara ma ok. 1,5 roku. Póki co przebywa na terenie przechowalni przy wysypisku śmieci, ale jeżeli nie znajedzie się dla niej alternatywa, zostanie przewieziona do schroniska gdzie znajduje się 500 psów i znikome szanse, ze ktoś ją tam zauważy. Sunia jest śliczna, łagodna i garnie się do ludzi. Przytulisko, w którym przebywa to nie jest miejsce dla niej, boksy są odizolowane od ludzi, a ten pies wyjątkowo lgnie do człowieka. Sunia potrzebuje domu stałego, lub domu tymczasowego. Kontakt w sprawie adopcji: +48 662 589 716 [email]iwonag2@onet.pl[/email] [IMG]http://img4.imageshack.us/img4/5922/klara04.jpg[/IMG]
  21. Frida i Funia razem, w październiku, trafiły do domu i przesyłają pozdrowienia w międzyczasie beztroskich zabaw na śniegu, razem z gromadą swoich przyjaciół. [IMG]http://img809.imageshack.us/img809/3055/frida10.jpg[/IMG] [IMG]http://img88.imageshack.us/img88/5356/funia08.jpg[/IMG]
  22. Nasza nowa podopieczna - Muszka [B]MUSZKA[/B] Malutka Muszka to sunia wyciągnięta w ostre mrozy z jednego z pod poznańskich przytulisk. Nie wiadomo czy by przeżyła, trzęsła się, była bardzo smutna, nie mogła się odnaleźć. Okazała się typowym kanapowcem. Po zawiezieniu do domu tymczasowego najpierw udawała, że jej nie ma, delektowała się ciepłem i nie chciała nikomu zawadzać. Potem jak już się otworzyła okazała się przesympatyczna, spokojna, grzeczna i bezproblemowa. To małe cudeńko, które potrzebuje po prostu trochę spokoju żeby zaufać znowu ludziom, którzy tak bardzo ja zawiedli. Sunia ma maksymalnie dwa lata, jest mniej więcej wielkości jamnika, towarzyska w stosunku do innych psów ale nie lubi nachalności, jest bardzo spokojna. Koty w ogóle jej nie interesują. Jest grzeczna zarówno w domu- nie brudzi, nie niszczy, jak i na spacerkach. [IMG]http://img207.imageshack.us/img207/6072/muszka02.jpg[/IMG]
  23. Subskrybcje mamy, tylko pomysłu niestety nie :-(..a czas leci
  24. No na tegoroczne oscary i tak nie zdążymy, ale gdyby udało się Tobie przekazać jego piękno w ruchomym obrazie byłoby cudnie ;-)
  25. Aga a może jak będziecie następnym razem to nakręcisz jakiś filmik z Tongiem, podczas spaceru, żeby pokazać jaki jest fajny i kontaktowy, wrzucilibyśmy go do netu.
×
×
  • Create New...