Ha! Dziś było spotkanie numero uno :) Shrek wreszcie nauczył się wytrzymywać w samochodzie krytyczne pół godziny więc pojechaliśmy do siostry. Najpierw miał się porozglądać po okolicy i dopiero w niedzielę poznać siostrę, ale... Spotkaliśmy wolontariuszy (Ewelina Grzegorz, dziękujemy :)) i nie mogliśmy przegapić takiej okazji. Zgodzili się zabrać Shastę i poasekurować nas. Shasta to duuuzia dama, i nawet kiedy Shrek zanurkował jej pod ogon nie stroiła fochów :) Nie było również wrzasków kiedy oboje trzymałam. Tak więc coraz spokojniejsza jestem :) Uff troszkę się rozpisałam... Pozdrawiamy!!!
PS: Siekowa, muszę Cię wreszcie poznać :)